Skocz do zawartości
Nerwica.com

chojrakowa

Użytkownik
  • Postów

    7 765
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez chojrakowa

  1. Selma, prawda. Ja ostatnio mam też znaczy (chorobliwy) deficyt uwagi. I niestety mechanizm ten działa najczęściej na zasadach: 1.zrobić z siebie ofiarę (pogrążyć się w tym jak najbardziej się da i obsmarkać przy tym obowiązkowo, a wszystko ma sprawić realny ból i tak tez się dzieje) 2. obarczyć za to winą drugą osobę (wyższy stopień użalania się nad sobą, plus wkręcenie drugiej osobie jak bardzo jest winna i zła do szpiku kości) 3.agresja - zwykle w tym momencie nadchodzą zachowania acting in lub out (in- walisz swoją głową o ścianę, out - walisz czyjąś głową o ścianę) 4.oczekiwanie na przeprosiny, kajanie, całowanie, innymi słowy - skupienie całej możliwej uwagi drugiej osoby na sobie, poprzez wpędzenie jej w poczucie winy, a najlepiej w ogóle jak się wcześniej zagrozi odejściem, a druga osoba trzyma się kurczowo i błaga, żeby zostać przy niej. To taka namiastka przynależności i bycia ważnym, jak mama kura i jej dzieci, które dryp-dryp nigdy nie chodzą nigdzie bez niej, bo by je wessała czarna dziura) 5. po przyjęciu na siebie winy przez drugą osobę i godzinne przepraszanie następuje rozluźnienie napięcia i powrót do rzeczywistości. Wiele razy taki szajs przechodziłam (jako prowodyr co prawda ), ale to również bardzo charakterystyczne dla bpd.
  2. Zważyłam się i dostałam mdłości. Nie tędy droga, nie tędy droga, nie tędy drogaaa
  3. freya, trzymam za słowo i czekam na relację kochana *tulimocno*
  4. chojrakowa

    Na co masz ochotę?

    Na grubego jointa i zimną colę do tego.
  5. Saiga, to tak jak i ja Doooobra, nie ma co biadolić, trza się cieszyć, że nie jest źle, nieważne dlaczego
  6. Saiga, no, nafaszerowałam się xanaxem i lepiej No, to gratulacje, że ok u Ciebie, oby jak najdłużej.
  7. Nameless, silence_sadness, Saiga, czeeeść. Jak tam samopoczucie dziubaski?
  8. wiatr, Saiga, mrs.grey, mimo pożarcia 2mg xanaxu popłakałam się ze wzruszenia. Bardzo się boję, że moja toksyczna osobowość skrzywi to dziecko, którego tak pragnę. Bpd to paskudne zaburzenie, a ja nie chcę nikogo skrzywdzić. mrs.grey, nie mów tak. Ja poznałam mojego K, bo miałam górkę i pomyślałam, że chcę tatuaż. Pojechałam więc do niego, bo polecił mi go kowal ze stajni, w której trzymam konia. I się zakochałam. K nie jest ideałem, też ma problemy ze sobą. Ale wiem, że ma dobre, ciepłe serce. Nie zarabia kokosów, ma wiele wad. I co z tego? Rozumiemy się, dwa wariaty się zawsze dogadają. Mimo to nawet on cierpi często przez moje toksyczne zachowania On zdecydował, że chce to znosić, bo mnie kocha. Ja zdecyduję za nasze dziecko. I bardzo się boję takich decyzji.
  9. A ja zjadłam kolejną kanapkę z czekoladą. Raaany muszę przystopować z tą czekoladą, bo niedość, że moja morfologia to koszmar (co miesiąc pobieram krew i co miesiąc moja lekarka łamie ręce - ostatnio doszła do wniosku, że mam zaburzone wchłanianie, czy coś przez lata głodzenia i rzygania i że jak to się nie poprawi, to czekają mnie iniekcje, bo takie wyniki to mają ludzie chorzy na raka, po chemii a nie młoda dziewczyna ) to jeszcze tylko dupa mi rośnie i wcinam codziennie leki na alergię, bo przecież jestem uczulona na kakao, a jak Ostatni słoik i nie kupuję freya, pogłaszcz się po nogach, bo brzuszku. Najlepiej codziennie i pomyśl sobie, że to jesteś TY, twoje ciało. Pogadaj do siebie, że je kochasz, posmaruj balsamem, zadbaj. Bzdurnie brzmi, ale naprawdę sporo daje, serio.
  10. Dobry wieczór wszystkim, mam nadzieję, że w przeciwieństwie do mnie, dajecie jakoś radę.
  11. Jeżeli uważasz, że łatwo mi było to napisać, i że jest to zimna, niesprawiedliwa ocena - proszę bardzo, ja nie mam nic do dodania i mogę nie odpowiadać na Twoje posty. Rzygać mi się chce, nienawidzę, kiedy odpycha się pomocną dłoń, szczególnie, kiedy ta dłoń należy do mnie Ja dzisiaj nie ćwiczyłam wcale, a moje żywienie mieści się w granicach, które wyznacza cola-papierosy kawa-cappucino- papierosy - kanapki z czekoladą - herbata - papierosy...
  12. Jak zwykle, na wieczór o wszystkim mi się przypomina i wszystko co złe się kumuluje W dodatku coraz częściej pojawia się w naszym związku z K temat dziecka. Marzę o nim, pragnę go. Niestety prawda jest taka, że jestem niewykształconą, popapraną kretynką bez pieniędzy i planu na życie, a jeśli faktycznie urodzę dziecko, to z pewnością JA będę koszmarną, patologiczną matką, a to biedne niewinne dziecię ofiarą mojej choroby. Wyrośnie z niego tak samo popaprane stworzenia jak mamusia, więc do końca życia będę się za to obwiniać. Nie chcę nikogo krzywdzić!
  13. Idę pooglądać jakiś szajs w telewizji, w końcu za nią płacę. Bobranocka wszystkim
  14. Saraid, tak się tylko mówi...bobranoc
  15. Nie mam fajek, nie wiem jak ja to wytrzymam do rana
  16. Dark Passenger, słuszna uwaga :'> virgo21, i bardzo dobrze, im mniej tym lepiej, wierz mi.
  17. virgo21, nieee, no ja swego czasu byłam uzależniona i dziennie 6g to lekką ręką szło. Dlatego opornie działa, mam tolerancję. Te 2g to bym mogła zjeść i lecieć na miasto, i byłabym spokojniejsza po prostu. A znów kogoś innego by zmiotło na pół dnia A po ile bierzesz?
  18. virgo21, wczoraj po 2g zasnęłam jakimś cudem, nie mówię, że łatwo poszło, ale poszło. Snejana, witam w klubie
  19. Cześć dziecioki, jak tam? Ja nie mam już xanaxu, i wygląda na to, że nie będę spać
  20. frances, wybacz, ale ciekawość mnie zeżre. Ile masz lat?
  21. Czas pozwala nam się przyzwyczaić do bólu. A tobie przejdzie po tym, jak on się wkurzy i da ci popalić. Jeżeli zaś się kochacie, to po co ten odpoczynek? Jeżeli chce od ciebie odpocząć, to nie jest miłość.
  22. bretta, uwaga, chojrakowa wsiada w czołg i naku8rwia rozjechać tą, tą....noooo Ćwiczyłam 20 minut halahopem.... ŁAAAAAAŁ
  23. zielona miętowa, boże, jesteś moją siostrą bliźniaczką! Dziękuję za odpowiedź na mój wpis, bo szczerze mówiąc już zdążyłam się poczuć zignorowana Widzę, że mamy wiele wspólnego. Mogę się pod twoim postem podpisać obiema rękami. Mnie to zjadło, jak moja relacja z K zaczęła się przeradzać w coś poważniejszego - zakochałam się, i to na poważnie. Niestety, jeżeli chcemy tworzyć coś na tyle poważnego jak związek z drugą osobą, nie da się udawać. Wspólne mieszkanie, wspólne decyzje - a tu nie wiesz, kim jesteś i nie wiesz, co myślisz. Niestety nie wiesz też, czy jesteś smutasem czy wesołkiem ani czy dane zachowanie u drugiej osoby cię drażni, czy może to jakiś lęk, albo chwilowe widzimisię przywleczone do domu np po spotkaniu z koleżanką. W ogóle dla mnie samo wchodzenie w poważniejszą relację, zakochanie, zdanie sobie sprawy z tego, że pakuję się w związek było traumą na tyle poważną, że zakończyło się to psychozą. Lęk o odrzucenie i odepchnięcie stał się koszmarny, niewyobrażalny, i popchnął mnie w wariactwo i oddział zamknięty (gdzie zasugerowali chad, a mój stan pogarszał się ze względu na odległość i przerażenie rosło; nie pomogli mi w ogóle pomijając sfaszerowanie totalne lekami w celu przegonienia psychozy, wreszcie zdecydowałam się udawać, że jest okay, żeby tylko wyjść i do niego wrócić - nie miałam skończonych 18 lat) Jeżeli ktoś coś zrozumiał z tego bełkotu, to gratuluję
  24. Myślę, że warto wspomnieć o bardzo niewyraźnym obrazie własnego "ja", lub w ogóle o jego braku w niektórych przypadkach. Mnie uświadomiła o tym terapeutka na oddziale. Zapytała mnie jaka jestem, co mogłabym o SOBIE powiedzieć, opisując cechy charakteru i osobowości z wyłączeniem tych charakterystycznych dla bordera. Milczałam. Jak już coś przyszło mi do głowy, to znajdowałam milion sytuacji, w których swoim zachowaniem temu (tej cesze) zaprzeczałam. Budujemy siebie "na szybko", dla potrzeb dla danej sytuacji w celu dopasowania się do niej i do innych ludzi biorących w niej udział. To jedna z ważniejszych cech, o której nie wiem dlaczego się bardzo często zapomina mówiąc o bpd.
×