Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Ja mam te nawyki wyrobione, nie jestem na diecie ani nie liczę dokładnie kalorii. Jem intuicyjnie pilnując wagi bo zawsze mam gdzieś z tyłu głowy że zaraz wakacje czy coś innego.
  3. Dalila_

    Alkohol w domu

    Niestety jeśli żyjesz z alkoholikiem to jesteś osobą wspoluzaleznioną nawet nie zdając sobie z tego sprawy w wielu przypadkach. I np dochodzi wybielanie go usprawiedliwianie więc pewnie już wszystko wygląda gorzej niż ci się wydaje albo tak będzie. No ale wyjście z takiego związku jest wg mnie baaaardzo trudne człowiek nie zdaje sobie sprawy jak jego psychika jest uzależniona już od takiej osoby. Najwięcej celnych rad to by dał psycholog, i wgl pomysl o terapii rodzinnej może albo Ty i syn bo on pewnie nie pójdzie. Albo osobno z synem. Ja miałam taki krok zaproponowany, ale moje zdanie o terapiach to średnio w moim przypadku były jakieś efekty. Ale z każdym jest inaczej. I wgl zamiast skupiać się na relacji Ty-mąż w 1 kolejności, może upewnij się jak to wpływa na dziecko. Bo może tego nie widać ale ma to jakiś wpływ na nie, tym bardziej że dzieci nie są ślepe nawet wyczuwają atmosferę i stan relacji między rodzicami. Jak wy macie od tego kwas czy Ty frustrację to na bank dziecko to widzi
  4. Wszedłem na docelową dawkę haloperidolu 3mg i spadł mi nastrój. Oby to nie była depresja poneuroleptyczna.
  5. Cierpliwość, wspaniała zaleta. (choć takowej nie posiadam ).
  6. Mnie w sobie denerwuje nieogarniecie życiowe i niektóre cechy charakteru. Efekt chorób zaburzeń też trochę przeszkadza... przynajmniej nie mam kompleksów wyglądu choć wiadomo że bym zmieniła to i tamto Ale nie do takiego stopnia więc nie mam
  7. Brat zauważył, że z siostrą jest coś bardzo nie tak i wczoraj sugerował, że siostra ma omamy i potrzebuje leczenia farmakologicznego. Myślę, że siostra nie ma schizofrenii i omamów, ale może mieć poza PDD/ASD zaburzenia typu schizofrenii (F21 w ICD-10), tak jak ja. Lepiej, żeby siostra nie potrzebowała leczenia farmakologicznego, bo już teraz jest otyła. Leków przeciwpsychotycznych się boję bardziej niż antydepresantów. Jeśli siostra miałaby tylko cPTSD, to dlaczego udawałaby autystkę przez lata? Chyba nie była ofiarą bullyingu w szkole, co niestety udaje się dość rzadko osobom z zaburzeniami ze spektrum autyzmu (wiele z nich jest prześladowanych przez lata przez innych uczniów). Jedna ze wspomnianych w moim wcześniejszym poście osób powiedziała, że nie ma specjalnych zainteresowań i prawie zawsze miała średnią co najmniej 4,75, zdarzyło czy zdarzało się też jej mieć kilka dziesiątych powyżej pięciu na koniec roku, więc była prymuską, wyglądała elegancko, wspominała o nadwrażliwości słuchowej i zasłanianiu okien w swoim pokoju. Dwie osoby z wrongplanet.net, które wspomniałem w swoim wcześniejszym poście, wspominały dużo o prześladowaniach w szkole w swoich wiadomościach, a dwie młodsze osoby spotkane przeze mnie kilka miesięcy temu na oddziale dziennym mogły mieć mniej tego problemów z bullyingiem od tych dwóch starszych ode mnie osób czy ode mnie samego.
  8. Zadaje pytanie żeby się działo coś na forum :D nie wszyscy chyba udzielają się na czacie u preclów tak jak Ty :D A odpowiedź masz w 1 zdaniu poza tym nie masz przymusu odpowiadać hihih Często to jest efekt właśnie kompleksów. Jak u Ciebie z tym się nie wiązało to w sumie nie wiem czy to też kompleksy nie wiem
  9. Za to, że obca pani znalazła i przyszła oddać mi list, który przez przypadek trafił do mnie.
  10. No właśnie, czyli nie tylko ja mam takie spostrzeżenia. Nie tylko Ty, niestety nie ma tak łatwo.
  11. Całkiem nieźle tak w sumie. Mogłoby tak zostać.
  12. Ja tak ciągnę w kółko od sylwestra do wakacji i wakacji do sylwestra.
  13. Dlatego właśnie zaznaczyłam że jeśli ktoś nie ma specjalnych wymagań i nie jest wybredny, to taka dieta pudełkowa trzymana bez podjadania może byc dla niego dobra. Smak i wygląd tych posiłków wiadomo że mocno średni będzie nie ma co się łudzić że dieta pudełkowa jest pyszna.
  14. Dzisiaj
  15. Doktor Indor

    Alkohol w domu

    Wiesz co, moim zdaniem jeśli dorosły człowiek chce sobie coś uzmysłowić, to sobie to uzmysłowi. Do zastanowienia się nad sobą powinno wystarczyć, że żona mówi, że źle się z tym czuje. Więc wątpię, żeby to była tylko kwestia otoczenia. To siedzi przede wszystkim w nim – jest mu dobrze tak, jak jest, a nie przyzna się do uzależnienia, bo tak jest mu łatwiej samemu przed sobą. Ja miałem ojca alkoholika, moja dziewczyna ma rodzinę właśnie taką jak opisujesz – ludzie w porządku, ojca ma moim zdaniem super (przynajmniej ja mam z nim super kontakt, pewnie z powodu podobnych zainteresowań), ale alkohol jest na spotkaniach rodzinnych zawsze, taka tradycja i tak po prostu jest. Ale jakoś oboje potrafimy mieć do alkoholu zdrowe podejście, a na spotkaniach po prostu nie pijemy, bo nie chcemy. Więc to nie jest tylko kwestia rodziny. Odejść jest oczywiście najłatwiej, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami. Tylko pytanie, jak ty to dalej widzisz. Idealnie byłoby, gdyby się zmienił, przestał pić, zrozumiał, co robi. Ale co jeśli nie zrozumie? Jak to widzisz np. za 5 lat? Dalej widzisz siebie w tym związku – nieszczęśliwą, sfrustrowaną, już zupełnie bez bliskości z nim? Nawet optymistycznie zakładając, że choroba (bo tak należy to nazwać) nie będzie postępowała i dalej będzie pił tak, jak pije teraz, i nie zacznie się staczać.
  16. Ciężko jest zmienić nawyki na stałe grunt to nie zwlekać z planem naprawczym.
  17. Tak, jeśli nie musisz robić jadzenia dla innych, albo nie masz problemu by nie jeść tego co zrobisz. Bo gotujesz obiad, w domu pachnie świeżym obiadem a ty odgrzewasz coś z pudełka. Z atrakcyjnością tych kateringów też jest różnie, czasem to nie wygląda delikatnie mówiąc apetycznie, smakuje też średnio i trzeba dużo silnej woli by mimo wszystko zjeść to i tylko to.
  18. @take, nie czytałem całości, ale z własnego doświadczenia bardzo mocno sugeruję odciąć się od osób, które są dla ciebie toksyczne i nie widzą w sobie problemu (więc nie chcą nad sobą pracować), nawet jeśli jest to rodzina. Stosuję takie podejście nie tylko wobec toksycznych osób z kręgu moich znajomych (bo to jest akurat oczywiste), ale też m.in. wobec siostry mojej matki, której peron odjechał, i choć podjęcie takiej decyzji nie było łatwe (bo to jednak rodzina), to finalnie żyje mi się lepiej. Mam oczywiście wyrzuty sumienia, bo tak zostałem zaprogramowany przez matkę, ale ignoruję je bo wiem, że muszę zadbać przede wszystkim o siebie. Choć, znając siebie, gdybym nie mógł się wyprowadzić i był zmuszony do obcowania z osobą, która stosuje wobec mnie przemoc, to zrobiłbym jej takie piekło, że sama by w psychiatryku wylądowała. Ale nie polecam takiego podejścia, bo oboje na tym tracicie. Jeśli tylko jest możliwość odcięcia się, całkowitego, to polecam – a jeśli nie ma takiej możliwości to należy ją stworzyć.
  19. Ja sobie przypominam i siebie w sumie dwa. Jeden to trądzik który mi przeszedł sam z siebie. Ale pomogła też zmiana diety bo do dziś jak wypije mleko krowie to na drugi dzień nowa cywilizacja wyrasta na twarzy. A drugi który nie do końca jest ogarnięty to zęby. Miałem dawniej mocno krzywe ale pomógł aparat. Ale widzę że znowu zaczynają tańczyć więc znów coś chce z tym zrobić. Poza tym raczej się lubię mimo że zdaje sobie sprawie z wielu mankamentów i fizycznych i psychicznych. Ale jak na coś nie mamy za dużego (lub w ogóle) wpływu to szkoda zdrowia na myslenie o tym. Lepiej przejść do fazy akceptacji. Gorsze od posiadania wad ciała albo psychiki jest niskie poczucie własnej wartości. Tego nie wolno sobie robić @Dalila_ a znowu zadajesz pytanie i sama na nie nie odpowiadasz śmiało, podziel się z nami też co Cie denerwuje w sobie
  20. Doktor Indor

    Co polecasz?

    „Laugh with many, don't trust any.”
  21. Miałem takiego nauczyciela. Jak się śmiał to ten bęben skakał w górę i w dół. W sumie znalazłem podobne zdjęcie. Tylko on się chyba nie odchudzał, chyba że był na diecie cud (jem ile chcę i czekam na cud).
  22. Mieliśmy takiego wikarego w parafii, który miał brzuch jak piłka lekarska. Ale jak się zawziął, to nie tykał pizzy czy słodkości na spotkaniach z nami i chudł bez problemu. A potem znowu nabierał masy więc wracał do planu naprawczego i tak w kółko
  23. Mi się nie udało no ale to dotyczy aspektów które da się zmienić więc to chyba nic nadzwyczajnego. Prawdziwa siła przezwyciężenia kompleksu to zmiana myślenia i w końcu akceptacja tego na co nie mamy wpływu. A kompleksy moga dotyczyć wielu kwestii, wcale nie tylko wyglądu. Spróbujmy sobie przypomnieć jeden choc kompleks który udało nam się zwalczyć Nie musicie pisać czego dotyczy tylko czy wam się coś przypomina które udało się zwalczyc
  24. I stać przy garach. Catering dietetyczny to całkiem wygodne rozwiązanie jeśli ktoś nie ma jakichś specjalnych wymagań taki kompromis między dieta od dietetyka, a liczeniem kalorii, bo wszystko jest zbilansowane i policzone.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×