-
Postów
1 015 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez czarna rzodkiew
-
Z tym się w pełni zgodzę, ale z tym: Nie. Nikt nie jest winny decyzji jaką ktoś podejmie, oczywiście, że może wpłynąć, ale ostatni krok zawsze należy do decydującego.
-
Ech, naprawdę przekraczam swoje granice, kiedyś się doigram. Nie chce mi się wstawać z łóżka, ale pragnienie kawy jest silniejsze.
-
Ja nie lubię się wtrącać w dramy i stawać po jednej stronie barykady, zwykle tej atakowanej, bo zawsze źle to się kończy i tak samo niektóre dramy w przeszłości, nie tutaj na szczęście, siadły mi na banii, jak u Dalii. Nauczyłam się już tego nie robić, a jeśli gdzieś już się wtrącam, to najpierw upewniam się, że nie kierują mną emocje i mam dystans do sprawy. Wszystkie dramy to zwykle strata czasu, przeżywanie, bo ktoś coś napisał, ile można.
-
Też mi się to nie spodobało, ale widocznie była to reakcja obronna, skoro zostały im, jako moderacji, postawione zarzuty. Może rzeczywiście zabrakło paru wspierających zdań przy tych życzeniach ochłonienia i pozdrowieniach. Najepiej mieć oczekiwania wyłącznie wobec siebie, wtedy zdanie reszty nie złamie tak prędko, a i więcej ma się wyrozumiałości, bo nie wyobrażamy sobie jedynej słusznej w naszej ocenie reakcji. No i ilu tu jest ludzi, którzy darzą Cię @Dalila_ ogromną sympatią, choćby dla nich możesz zostać, to użytkownicy tworzą to miejsce, a nie moderacja. Dramy forumowe zawsze były i będą, ale zawsze jest możliwość wycofania się z niej, wystarczą odpowiednie słowa i nieodpisywanie dalej, nikomu nie jest się winnym odpowiedzi, jeśli nie chcesz ciągnąć dalej tematu, masz pełne do tego prawo, a kulturę, że wypada odpisywać na każdy cytat, w dupie miej, kraść nie wypada, a nie ignorować. Twój spokój jest najważniejszy. A to też pamiętam, w ogóle od wejścia precli mam wrażenie, że na więcej się przyzwala i mało już co jest sprzątane, ale może to wynikać z mniejszej liczby dram w porównaniu do kiedyś, których trochę jednak było i poranki spędzałam, pamiętam, przegladając wątki w Koszu. Ale może tylko mi się wydaje i mają co robić, wchodzą jednak ciągle trolle z kafe i robią bałagan. Szkoda, nie pójdziemy na kluby Trzymaj się bardzo ciepło, jesteś tu zawsze mile widziana.
-
Mam nadzieję, że nic mi nie będzie.
-
A bym zapaliła coś w sumie. Jeszcze tylko cholerne jutro wytrwać.
-
Fajne zdjęcia!
-
A ja kilka nowych wcierek i odżywek do włosów z Rossmanna, nie wiem po co, coraz mniej mam tych włosów. Nic te wcierki nie dają.
-
Nowe kółka i łożyska do rolek, strój do ćwiczeń, bo w ładnych rzeczach lepiej się ćwiczy.
-
Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na cicha woda temat w Nerwica lękowa
Akurat kiedyś zemdlałam, i to pośród setki ludzi... Ocknęłam się na zewnątrz obok niemiłego ochroniarza i jakiejś dziewczyny, której obraz kompletnie wymazał mi się z pamięci. Nie była to derealizacja, byłam obecna, od razu poczułam, że coś jest nie tak, zaczęło mi się kręcić w głowie, widziałam mroczki przed oczami, to był szereg następujących po sobie etapów utraty przytomności. Zdołałam nawet zdjąć okulary i schować do etui, zanim upadłam na ziemię, w mojej głowie odliczały się sekundy. Różnie u mnie wyglądają stany odrealnienia, ale w tych mocniejszych, głównie w pracy, bywały właśnie te najwcześniejsze oznaki omdlenia - niepokój, ścisk głowy, osłabienie, zaburzenie widzenia, uczucie podnoszenia ciśnienia, jakby gotowała się w twoim ciele woda niczym w czajniku na gazie, wszystko głuchnie, a przed tobą jawią się niewyraźne, ciemne wzorki, tańczą wszędzie kropki. Do utraty świadomości jest chwila moment, to jest walka z czasem. A te kropeczki to już ostatni sygnał i raz, może nawet nie raz, ale akurat ten raz dobrze pamiętam, w pracy właśnie doznałam takich kropek, choć one dopiero się formowały w oddali przede mną, to już ogarnął mnie strach, siedziałam w bezruchu, powtarzając sobie w myślach "nie teraz" i próbowałam cofnąć te kropeczki, nie wiem jak, ale udało mi się wtedy, uspokoiłam się, więc może była to derealizacja, bo trochę to trwało. Pewnie jeszcze długo będę panikowała i zastanawiała się, co to jest tym razem, wystarczy, że pojawi się jeden ze znanych mi objawów zemdlenia, a już założę, że to to, a nie tylko chwilowa derealizacja. Mnie też to bardzo wystraszyło i zdziwiło, miałam może z 19 lat, jeszcze pamiętam, że zjadłam porządne śniadanie tego dnia, byłam wypoczęta i wypiłam dużo wody, a mimo to zabrakło mi tlenu w mózgu, nie starczyło go dla mnie, bo było tłoczno i duszno. Derealizacja i omdlenie mają podobny start, w tym drugim przynajmniej uwypukla się element czasu w sekundach, dosłownie widzisz upływający czas, wszystko dzieje się tak szybko, a w przypadku pierwszego to znacznie wolniej się rozkręca. Z czasem może będę potrafiła odróżnić jedno od drugiego w chwili ataku, a nie zakładała od razu najgorszy scenariusz. -
Zaczęło mnie coraz bardziej drapać gardło i na razie zbrzydły mi papierosy, więc kupiłam sobie e-peta, którego nawet nie palę codziennie, długo trzyma.
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na lily was here temat w Off-topic
uu aa uu aa -
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na lily was here temat w Off-topic
Żywiec jest całkiem spoko i 0% mają dobre, zwłaszcza 0% o smaku kokosa & guawy, idealny napitek na lato. -
Przemielona, już myślałam, że znowu zostawię sobie roboty na jutro, ale nie tym razem, jutro sobie podziękuję.
-
Nic.
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na lily was here temat w Off-topic
Tutaj też cyrk. -
Co za cyrk.
-
Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na cicha woda temat w Nerwica lękowa
Ja też tego świata nie czuję podczas derealizacji, o ile nie czujemy tak samo, czuję się z niego wyłączona, jakby ktoś mnie wziął, zresetował i wrzucił z powrotem. To takie dziwne uczucie, ciężko dokładnie opisać słowami, każdy czuje trochę inaczej. Okoliczności też mogą mieć wpływ na nasilenie derealizacji, jedna może być łagodniejsza od drugiej, wszystkie jednak mają wspólny mianownik tej dziwności, nierealności, snu na jawie. Przebywając samej w domu, ten stan jest do przeżycia, inaczej reaguje moja głowa, bardziej doskwiera mi wtedy ogromna pustka, odcięcie czy otępienie afektywne - prędzej w tę stronę - niż narastający niepokój. Za to w pracy owszem, boję się, boję się, że zemdleję na oczach ludzi, będę widowiskiem, ktoś mnie zacznie dotykać, oceniać z bliska, potem będę wieczną opowieścią na ustach pracowników, zatem przeważa lękowa część derealizacji, w której podłożem jest stres. I zawsze mam wtedy silną potrzebę ucieczki, wyjścia na zewnątrz, daleko od pracy, do której bym już nie wróciła, ale rozsądna część mózgu trzyma mnie na miejscu i każe czekać. Niestety przy gnębieniu najlepszą rzeczą, jaką mózg może dla nas zrobić, to właśnie odciąć od tej rzeczywistości, wszystkie te krzywdy okazują się tak poważnym zagrożeniem, że trzeba nas ratować, a przecież nic ani nikt nas więcej nie zrani, jeśli przestaniemy cokolwiek czuć. U mnie też zaczęło się w szkole, w pierwszych kryzysach i potrafiło trwać naprawdę długo, czasem i tygodniami żyłam w innym stanie, a może i dłużej, ale żeby tak bez przerw? To musi być przykre. Z drugiej strony, jak się nie zna innego stanu, to tylko tak się żyje. Ale jednak coś tam Ci sprawia autentyczną radość, jak muzyka, znajdujesz choćby krótkie chwile realności i oby było ich jak najwięcej, właśnie to odwracanie uwagi różnymi zajęciami uziemia. Musisz? Dlaczego jest to dla Ciebie ważne? -
Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na cicha woda temat w Nerwica lękowa
Przywyknąć tak, ale polubić nie wyobrażam sobie. Dosyć często dotyka mnie derealizacja, zwykle trwająca kilka minut, ale zdarzały się też całe dni. Bardzo źle się wtedy czuję, użyłabym nawet słowa "strasznie" w pełnym jego znaczeniu, bo nagle wszystko znika, świat, który przed chwilą był ci znany, staje się odwrócony, ludzie to jego kukiełki, a ty nie wiesz, co tutaj robisz i jak masz się wydostać, wiesz tylko, że musisz zachować spokój i oddychać. Najbardziej dolegliwe są dla mnie ataki, które występują w domu rodzinnym lub pracy (zdalnej czy biurowej - bez znaczenia). To pierwsze jest druzgocące, nagle dom i najbliżsi stają się zupełnie obcy, patrzysz na rodziców i nie masz tych samych odczuć, co przed chwilą. Za to w pracy podczas ataku wpadam w obłęd myśli, w ogóle zapominam nad czym pracowałam, nie wygląda to na moje, nie mogę do tego wrócić, oddala się cała rzeczywistość, zaczyna piszczeć mi w uszach, sama chcę zacząć piszczeć, czuję się uwięziona, czekanie aż to minie ciągnie się, a przecież ja zaraz zemdleję! - takie mam myślenie. -
Czekamy więc. Ja ostatnio w ogóle nie pamiętam snów, za dużo zielska.
-
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na Dryagan temat w Off-topic
A ja praktycznie nie spałam i chociaż iść nie muszę, to zalogować się do pracy już tak. Środek tygodnia, tylko wytrwać 2 dni i w piątek będzie już z górki. A potem weekendowe cierpienie, a może wprowadzę małe zmiany i zmienię bieg życia... -
Malować tuszem pewnie można, byle nie krótko po zabiegu, ale to się wydaje raczej zbędne, skoro laminację robi się głównie po to, aby nie babrać się z tuszem. Tak mi się wydaje, nigdy takiego zabiegu nie miałam i nie chcę sobie robić.