Skocz do zawartości
Nerwica.com

czarna rzodkiew

Użytkownik
  • Postów

    302
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez czarna rzodkiew

  1. Kto by załatwił to dodatkowe łóżko dla córki? Bo na pewno nie ten mężczyzna, który ma fobię. Fobii społecznej nie leczy się lekami, ani nawet nie widzę tu za bardzo zastosowania dla terapii, trzeba ciągle wystawiać się na niekomfortowe sytuacje, żeby z tego wyjść, czyli właśnie wychodzić z domu, rozmawiać z obcymi. Niepotrzebnie go wyręczałaś w obowiązkach domowych i życiowych. Może lepiej się stało, że Wam nie wyszło. Możesz zająć się teraz sobą.
  2. Mam w planach ogarnięcie domu, ale nie wiem jak z tym wyjdzie. Może od razu się poddam i wrócę do łóżka.
  3. U mnie podobnie. Wczoraj było pięknie, cały dzień pochmurnie. Nienawidzę gdy wychodzi słońce.
  4. Po prostu pisz. Widzisz? To proste.
  5. A, w tym drugim szkle wino.
  6. Deszcz i chmury. Piękna pogoda.
  7. Na opijaniu smutków i nudy.
  8. Zostanę przyłapana... Ku*wa!
  9. Mózg mi zaraz ̷̠͈̥̻̗̣͚̺̏̀̕e̒ͦ̇̈҉̷͙͓̳̺̺͙͐ͫͫ̃͟k͛ͨ̉̚҉̳̬̼͓͔̪̻͉̞̞̗̠̀̎͂̃̑ͧ͘͜s̸̛͖̖̹̪͍̘͕̥̠̮͇͚̑͒ͭ̓̂̈ͩ̈́̍ͮ́ͦ̈̎̀p̙̞͍ͪͨ̔̂ͩ̃͛̊̒̄͞҉̖͚̪͙l̤̯̞͖͈̼̯̜ͦ̈ͬ̀̔͆͂̇͝ͅo͇̬͎̩͔͉̙̪̘͓̟ͦ͌ͥ̉ͤ̏d̷̡͕̱͕̲̖ͭͮ̽ͧ͗̋̊̃͂͗̚͜͠͞͞ų̨̘͔͎̖͍͍̞͔̩̰̹ͫ̀̍ͥ̓̅̉ͯ́̂͘͢͜ͅj̵̷͍̟̝̝̖̮̠͈̥̻̗̣͚̺̓ͭͨ̂̐̏̀̚̕e̒ͦ̇̈҉͙͓̳
  10. I co wam dają te kursy? Czy rzeczywiście mają one przełożenie na waszą ścieżkę zawodową?
  11. Ciągle, niemal od zawsze. Ja tego nie polubiłam i chyba raczej nie zdołam, zaburza mi ocenę sytuacji, miesza mi się życie z ciemną energią, boję się, że zwariuję i wyląduję pod mostem.
  12. Jak na razie dwie kawy z mlekiem roślinnym. Nie mam ochoty jeść. Czuję się tłusta.
  13. Cóż... Takie jest życie. Dasz radę wyjść na prostą. Masz przy sobie córkę, która jest teraz źródłem Twojej radości i miłości. To dodaje siły. Samo to, że dbasz o siebie, już jest krokiem naprzód.
  14. Jedno spotkanie z psychiatrą nie zdefiniuje mojego zaburzenia. Cierpię na życie. Z gabinetu wyszłam z wpisanymi zaburzeniami lękowymi i depresją. Być może jest to spowodowane przeżywaniem pewnych spraw na nowo, a może to świat próbuje się dostosować. Miałam podobne doświadczenie na początku wizyty, w momencie kiedy mówiłam, że świat wydaje mi się nierealny, że pani psychoterapeutka jest nierealna, to cały obraz mi się przesunął i rozmazał, niczym glitch w rzeczywistości.
  15. Wypaliłam dzisiaj dwie fajki. To gówno kosztuje już 25,50 zł.
  16. Mnie też trochę boli wyrzucone już ponad 600 zł, ale z drugiej strony nie mam nic takiego, na co mogłabym wydawać zebraną kasę, więc aż tak mi nie szkoda. Poza tym, coraz bardziej przekonuję się do tych spotkań. Spróbuj jeszcze raz. Do innej, innego, z większym doświadczeniem. Ja chciałam koniecznie kogoś swojej płci i z przynajmniej paroletnim, jak nie 10-letnim, doświadczeniem w pracy terapeutycznej. Z prostego powodu, ktoś taki, wysłuchując tysiące historii ludzi, będzie miał więcej połączeń, propozycji rozwiązań, dodatkowo ta sama płeć nie onieśmiela, tylko staje się niewidzialna, pozwalając ci wyłącznie na wgląd we własne przeżycia, wymuszając w tobie pracę. Terapeuta ma w tej pracy tylko towarzyszyć. Moje, póki co, 3 sesje kończyły się błyskawicznie. Nie miałam poczucia, że coś się wlecze, nawet gdy o czymś się rozwodziła, to nie sprawdzałam czasu, nie interesowało mnie to. Za każdym razem godzina mijała mi zdecydowanie za szybko. Miałam zawsze wrażenie, że czegoś nie dokończyłam, że powiedziałabym coś jeszcze. To dobrze świadczy o mojej psychoterapeutce. Chcę się przy niej otwierać, chcę się jej dać poznać. Ona też zaczyna widzieć, gdy coś mi nie odpowiada i zmienia temat. Raczej nie należy do tych banalnych psuedoterapeutów. Po ostatnim spotkaniu bardziej zyskała w moich oczach. Oczywiście musiała użyć ulubionego przez terapeutów słowa "trauma", ale jak inaczej nazwać doświadczenie śmierci klinicznej? Na szczęście chyba mnie zrozumiała, chociaż czasem się zastanawiam jakim cudem, bo tak chaotycznie, bez ładu i składu mówię. Przedawkowałam ponad rok temu, dotychczas uśmierzałam ból środkami psychoaktywnymi, jak konopie czy alkohol. Od niemal trzech miesięcy byłam czysta, jednak zderzenie z rzeczywistością i skutki odstawienia były na tyle bolesne, że doznałam paraliżujących lęków w pracy, lęków społecznych, jeszcze gorszej anhedonii niż zwykle, jeszcze bardziej przytłaczających momentów derealizacji i pustki. W dzień terapii od rana czułam się bardzo źle. Powiedziałam psychoterapeutce, że mieszałam alkohol z lekami, że mam ochotę wziąć więcej tych leków za jednym razem, by sprawdzić co się stanie, że chce mi się pić, palić zielsko, odpłynąć myślami, samounicestwić się. Wiedziałam, że po tym spotkaniu pójdę do sklepu po alkohol. Dotknął mnie bezsens, dotknęły wątpliwości co do terapii. Psychoterapeutka słysząc to, od razu chciała mnie umówić na regularne wizyty. Znalazła dla mnie stałą porę w swoim kalendarzu, tym samym zdejmując ze mnie ciężar umawiania się. Jakby wiedziała, że prawdopodobnie w obecnym stanie rzuciłabym terapię i nie podjęła się już jakiejkolwiek do następnego kryzysu. Zdobyła tym u mnie ogromnego plusa. Uświadomiła mnie też, że terapia ma swoje wzloty i upadki, że mogę mieć gorsze okresy i wątpliwości, ale ona będzie moją skałą. Na leki nawet nie liczę. Po tym co brałam, tych tabletek w ogóle nie czuję. Dzisiaj wzięłam 300 mg pregi, a mam przepisane 100 mg, nic nie poczułam. Wiem, że mam uszkodzony mózg, też mi to mówiła, wiem, że mózg jest neuroplastyczny i może się odbudować, ale pewnych doświadczeń nie przeskoczę i dzisiaj nie potrafię się z nimi pogodzić. Chcę się dobrze czuć, ale jak mam to zrobić, gdy mózg przywykł do ekstremalnych bodźców? Trzy miesiące detoksu poszły się j*bać. Ale nic się nie stało. Żeby było lepiej, musi być gorzej.
  17. Urocze jest przytulanie małej "siebie". Tego dziecka już nie ma.
  18. Dlaczego uważasz, że była to ironia? Widzisz, problemem jest to, jak odbierasz innych. Nie musisz brać wszystkiego do siebie.
  19. Tylko wam pozazdrościć pregusi sregusi.
  20. Mam ochotę pić i palić, pić i palić, pić i palić. Mam ochotę zniknąć i być poza.
×