-
Postów
302 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez czarna rzodkiew
-
Jak zwykle.
-
Dzisiaj dużo jeździłam samochodem, a nawet trzema. Może poszukam sobie pracy jako dostawca, mogłabym tak jeździć w kółko.
-
Piwo Captain Jack Tropical Sunset.
-
Lipa, ale to było do przewidzenia. Filmów na kasetach nie ma, więc czemu z grami miałoby być inaczej? Niedługo na wszystko w życiu będzie potrzebna subskrypcja. Na Steamie trwa letnia wyprzedaż. Kupiłam sobie 4 gry: - Who's at the door? - Milk inside a bag of milk inside a bag of milk - Milk outside a bag of milk outside a bag of milk - Firewatch
-
Awersja do psychoterapii. Jak się przełamać?
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na czarna rzodkiew temat w Psychoterapia
Rzodkiew już dawno zginęła. Nie wiem co by mogło być tym jednym małym elementem dnia budującym moją tożsamość od nowa. Wiem tylko tyle, że nic się samo nie zmieni i w końcu muszę wyjść z błędnego koła. Tylko jest to trudne, kiedy jest się pustym w środku. Postaram się dzisiaj czegoś złapać i nie będzie to telefon, już mi się udało wygrzebać z łóżka, a normalnie bym jeszcze leżała i leżała. Ale i tak czuję się do kitu, mam już myśli rezygnacyjne. Przynajmniej się trochę ochłodziło na dworze. -
W końcu pada, grzmi i błyska! Od razu humor lepszy.
-
Szkody, uszkodzenia, straty. Wyrzuty sumienia z tego powodu.
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na Merl temat w Nerwica natręctw
Jakieś tysiąc złotych, miałam go ze 3 lata, może nawet mniej. -
Jakby mnie tu nie było. Nic nie czuję. Chciałabym posprzątać, a potem umyć się w lodowatej wodzie, tylko jak się zmusić.
-
Zrobiłam obiad, którego nawet nie chce mi się jeść, i robię znowu nic.
-
Szkody, uszkodzenia, straty. Wyrzuty sumienia z tego powodu.
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na Merl temat w Nerwica natręctw
Tak, zdarzyło mi się rozwalić okulary warte 1,5 tysiąca złotych i telefon, a także przesuwane drzwi i myszkę komputerową. Wszystko w wyniku wybuchu agresji. Największe wyrzuty sumienia miałam po okularach i telefonie, dużo wtedy płakałam, chciałam cofnąć czas. Telefon miał pękniętą szybę i był lekko wybrzuszały, nie włączał się, bałam się, że utraciłam wszystkie dane. Te, które miałam zapisane lokalnie, a nie na karcie pamięci, oczywiście utraciłam i musiałam kupić sobie nowy telefon. Cudzych rzeczy nie psuję, tylko na sobie i swoich rzeczach się wyładowuję. Nie zliczę tych mniej wartych przedmiotów. Staram się już tego nie robić. -
Awersja do psychoterapii. Jak się przełamać?
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na czarna rzodkiew temat w Psychoterapia
Cały ten alkohol niczego wczoraj nie zmienił, picie jak picie, przy takiej pogodzie wypociłam piwo za piwem. Nic mi się w te dni nie chce, ale właściwie, to żadna nowość. Nie chcę jednak uciekać w używki, nawet przestałam palić papierosy, odkąd zaczęłam się leczyć. Kiedyś miałam problem z używkami, pomagały mi się odstresować, do czasu aż więcej szkód mi przynosiły. Powiedziałam o tym psychoterapeutce, to od razu zaznaczyła, że nie leczy uzależnień i jest to bariera, przez którą się nie przebije, jeżeli sama jej nie pokonam. Nawet polecała mi ośrodek leczenia uzależnień, zwłaszcza gdybym potrzebowała dłuższej przerwy od pracy, ale nie chcę przedłużać zwolnienia, wystarczająco się boję. Wierzę, że poradzę sobie sama, ale niestety, często ucinając jedno uzależnienie, wpadamy w kolejne, mechanizm jest ten sam, to odwracanie uwagi od swojej rzeczywistości. Leżę więc całymi dniami, oglądam i czytam treści nic niewnoszące do mojego życia, gram w mahjonga, zasypiam czasem z nudów, aby tylko szybciej minął dzień, albo jem z nudów i obserwuję tylko, jak przybieram na wadze i nic z tym nie robię, kiedy ja z przeszłości trzymająca się wagi zdzieliłabym siebie za to teraz. Spontanicznie czasem wyjdę do sklepu albo pojadę nad morze, jak ostatnio, ale wracam z powrotem do domu i ponownie dobija mnie bezsilność i brak chęci brania za stery. Mieszkam w paskudnym otoczeniu, którego nawet nie chce mi się sprzątać, a co dopiero zmieniać. Nie chce mi się niczego zmieniać. Nie wiem kompletnie, jak odnaleźć w sobie utraconą siłę. Kiedyś ją przecież miałam, ale przez tę pracę, stres, idące z nim używki oraz pewne zdarzenia wszystko się rozpadło. W dodatku tak bardzo nie podoba mi się obecny świat, że liczę tylko każdego dnia na to, by obudzić się w innym wymiarze. Za tydzień mam wizytę u psychiatry i zupełnie nie wiem co dalej, co mam zrobić, wciąż nie mam siły na nic i tak bardzo stresuję się pracą, a w żadnej innej siebie nie widzę, w tej również, mam wręcz syndrom oszusta, ale siedzenie dłużej w domu wcale mi nie pomoże. Prawie miesiąc minął, nawet nie wiem kiedy, i nic a nic się nie zmieniło. Chciałabym zniknąć z tej planety, nie podejmować żadnych działań, tylko rozpaść się na cząsteczki. Co do koleżanek i kolegów, nie mam żadnych, odcięłam się od każdego po skończeniu edukacji, czyli wspólnym gruncie, po czym odetchnęłam z wielką ulgą. W końcu nie miałam obowiązku nikomu odpisywać. Jak ja tego nie znosiłam! Ale zawsze gdzieś tam głęboko we mnie była potrzeba odnalezienia podobnych mi osób i przyjaźni aż po grób. Psychoterapeutka słysząc to, potwierdziła tylko, że jest we mnie mnóstwo sprzeczności. Nie tylko w tym obszarze. Dzisiaj śniły mi się koleżanki z klasy z gimnazjum. W końcu miałam jakiś normalny sen, pomimo tych leków, może dzięki alkoholowi. Rozmawiałyśmy o swoim obecnym życiu, jak skończyłyśmy. Wszystkie odniosły sukcesy, były kierowniczkami, menagerami, a ja jedyna powiedziałam, że praca posłała mnie do psychiatry, biorę leki i chodzę na terapię, czemu całe życie byłam przeciwna. Mówiłam to przez łzy z uśmiechem na twarzy, tak jak zwykle, jakby wszystko było mi już jedno, a jednak boli. Niedługo czeka mnie kolejna sesja, tak szybko mi czas mija. Mam wrażenie, jakbym terapię rozpoczęła dopiero wczoraj. Myślę też, że będzie to decydujące spotkanie. Chcę zapytać o plany, kierunek działania, w jaki sposób zamierza ze mną pracować, bo chyba nie będziemy co spotkanie gadać o przeszłości, serialach i innych pacjentach? Mówiła poprzednio, że będziemy pracować nad moją sprawczością, na co liczę. Nie chcę być tym, kim jestem, ale też nie mam obrazu tego, kim mogłabym być. Nie chcę niczego i obawiam się, że ani terapia ani leki nie pomogą mi tego zmienić. Czas pokaże. -
2/10
-
U mnie aktualnie pokazuje 32°C. Późnym popołudniem i wieczorem mają wystąpić burze z silnymi opadami deszczu, oby, uwielbiam burzę, szczególnie w nocy.
-
Żałośnie i autodestrukcyjno-eksperymentalnie.
-
Nie mam daleko, jeszcze tego samego dnia wróciłam. Zresztą, lubię jeździć samochodem, nawet kilka godzin. Na co dzień nie czuję radości, ale faktycznie, po raz pierwszy od dawna naprawdę cieszyłam się, przeskakując przez morskie fale. Mogę z pewnością napisać, że było super. Po wyjściu z wody od razu mi było chłodniej, nawet dostałam gęsiej skórki. Może i tak, ale nie mam w posiadaniu takich ubrań obecnie albo są w praniu.
-
Awersja do psychoterapii. Jak się przełamać?
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na czarna rzodkiew temat w Psychoterapia
Absolutnie mi to nie przeszkadza, wręcz nawet podnosi na duchu, bo mnie się nie zawsze chce udzielać w swoim własnym temacie, ale widząc, że jest aktywny, to czuję się w obowiązku kiedyś w końcu dodać swoje trzy grosze i jakieś tam odpowiedzi mi się kształtują w głowie, tylko czekają na odpowiedni czas. Cieszę się, że ktoś odnalazł na forum swoją przestrzeń dla siebie, dla mnie nie ma podziału na mój-czyjś temat. Chciałabym się odnieść do wszystkiego, co tu napisaliście, i niebawem to zrobię, ale aktualnie jestem w kiepskim stanie, popijam SSRI piwem. Mam wrażenie, że te leki i tak na mnie w ogóle nie działają, bardzo źle znoszę tę pogodę, odliczam tylko godziny do końca dnia, naprawdę nie jestem w stanie nic zrobić. -
A, i zauważyłam zwiększoną potliwość po lekach, jakie przyjmuje. To chyba cecha SSRI.
-
Posiadam zabudowany w plastikowym pudle wiatrako-nawilżacz, którego nie tak łatwo rozłożyć na części, ale dziękuję za radę, może kiedyś do niej wrócę, gdy załatwię sobie normalny wiatrak. Jakoś przeżyłam tamten upalny dzień, przejechałam się nad morze, przynajmniej w aucie mam klimatyzację. Z dobrą dekadę nie byłam nad polskim morzem, dobrze było się popluskać, ale Bałtyk wyglądał na bardziej zanieczyszczony niż zapamiętałam. Na szczęście mam całkiem dobry układ odpornościowy i na razie nic mi nie jest, tylko nie posmarowałam się kremem SPF, więc jestem cała spalona. Dzisiaj też jest gorąco, ale nie tak jak przez ostatnie dwa dni, niemniej siedzę nago i popijam piwo, pływam we własnym pocie, nic mi się nie chce.
-
To jakiś koszmar. Gotuję się w domu, nie da się nawet myśleć, mózg się topi. Mój wiatrak przestał chodzić, nie chcę wiedzieć ile prądu zużyłam. Chyba będę musiała się wybrać do jakiegoś miejsca z klimatyzacją, bo nie wytrzymam.
-
Awersja do psychoterapii. Jak się przełamać?
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na czarna rzodkiew temat w Psychoterapia
Jestem po drugim spotkaniu z psychoterapeutką. Tym razem nie przygotowywałam się, nie miałam ze sobą notatek, nie planowałam co powiedzieć, jedynie próbowałam sobie przypomnieć, jak mi minął tydzień, ale długo myśleć nie musiałam. Dni mi się zlewają, bo nic nie robię, dalej tylko leżę, siedzę, coś pooglądam, coś poczytam, pogotuję i przejadę się do sklepu. Dalej nic mi nie sprawia radości, tylko zapełnia czas. Dalej nie widzę dla siebie przyszłości, dalej boję się o niej decydować i nawet nie chcę. Psychoterapeutka zanotowała moje poczucie pustki i braku sprawczości, notuje bez przerwy. Momentami wracałyśmy do dzieciństwa, ale skupiałyśmy się też na tu i teraz, na moich wybuchach, nieradzeniu sobie z napięciami psychicznymi. Miała kilka trafnych, dawno znanych mi, wniosków, ale zdarzało się również, że musiałam wyprowadzać ją z błędnego toru myślowego. Po raz kolejny przywoływała historie innych pacjentów i seriali. Zrozumiałam, że taki ma styl prowadzenia rozmowy, która dzięki temu cały czas się klei, ale potrafi za bardzo się rozgadywać, za wszelką cenę chce dokończyć te historie, swoje myśli i daje dużo szczegółów, które są zbędne i marnują mi czas, a więc i pieniądze. Znów parę razy się wyłączałam, raz nawet osunęłam się na fotelu, chcąc dać jej niewerbalnie znać, żeby skończyła i wróciła do mnie. Nie mam odwagi jej przerywać, byłoby to niekulturalne, nie w moim stylu, ale nie chcę pogawędek, tylko terapii. Nie wiem w jakim kierunku to zmierza. Mimo wszystko całkiem dobrze czuję się w tym gabinecie i chcę jeszcze przekonać się, co przyszłość przyniesie. Nie chciałoby mi się otwierać po raz kolejny przy kolejnym i kolejnym terapeucie i szukać tego idealnego. W każdym zapewne coś by mi nie pasowało, a do niej nie mam rażących zastrzeżeń. I tak jak daliście mi do zrozumienia - pierwsze spotkania są zapoznawcze, dopiero później zaczyna się praca terapeutyczna. Umówiłam się więc na kolejną sesję. Dam temu szansę. -
Odkąd biorę leki, nie mam snów, tylko rozmyte myśli senne, kontynuację dnia, np. śni mi się, że sprzątam, bo miałam to w planach, albo zapisuję coś na forum. Nuda.
-
Przeglądanie ofert pracy i dochodzenie do wniosku, że do niczego się nie nadaję.
-
Nienawidzę żyć.