O sobie, jakim przebrzydłym potworem się stałam. O tym, jak bezbarwne już życie potrafi jeszcze bardziej stać się puste i wyblakłe. Jak ludzie, którzy niegdyś sprawiali mi emocjonalny bajzel w głowie, stali się dla mnie niewidzialni i niesłyszalni. O tym, jak alkohol przestaje smakować alkoholikowi i każdy kolejny łyk jest wbrew jego prawdziwej woli. O zdolnościach adaptacyjnych mózgu i o moich biednych płucach, w których zbiera się coś groźnego.