Skocz do zawartości
Nerwica.com

czarna rzodkiew

Użytkownik
  • Postów

    1 176
  • Dołączył

Treść opublikowana przez czarna rzodkiew

  1. Strasznie, po prostu strasznie, nie chcę więcej tak żyć, to nie tak miało wyglądać, boję się, że w końcu naprawdę coś mi się stanie, boję się śmierci, już tyle razy tak mało brakowało, nie wiem czy to ja ciągnę w dół czy to oni mnie ciągną, nie chcę tak dłużej, mam taki mętlik w głowie, chcę się uwolnić, jeszcze śniła mi się mama, mój kochany piesek, umierałam na ich oczach, ucieszył się tak mocno, że mnie zobaczył, tak merdał ogonkiem, wyłam strasznie po przebudzeniu, chcę do niego wrócić, znowu pogłaskać, przytulić, żyję w piekle teraz.
  2. Czuję, że znów spadam w dół, a już miałam przebłysk chęci zaopiekowania się sobą.
  3. Tak, jest to jeden z dwóch stałych, dobrych momentów dnia. Drugi, to kiedy kawki (ptaki, nie napój) lądują mi na balkonie i komunikują mi (specjalnym kwaknięciem, tak, rozróżniam je), kiedy domagają się orzechów (na ten moment brazylijskie i pistacje top). A kiedy nic im długo nie wsypuję, to przylatują z drugiej strony balkonu, gdzie siedzę przy kompie przy oknie i mnie podglądają, jakby chciały mi przekazać "halooo, no dej orzechy, widzę, że tam jesteś". Nie lubię momentu, w którym biorę ostatniego łyka porannej kawy, bo myślę sobie wtedy, ile jeszcze dnia zostało i co mam zrobić, żeby jak najszybciej ten dzień minął, kiedy ja nie chcę nic robić...
  4. Glo też potrafi śmierdzieć i to bardzo, gdy nie czyści się go w środku. Poza tym trzeba wymieniać urządzenie co jakiś czas, bo na starym podgrzewaczu (glo) wkłady (neo, terea) obrzydliwie smakują, więc to droga zabawa. Teraz palę e-pety 30k puffs Ale racja, jak sobie przypomnę palenie w towarzystwie iqosowiczów i glowiczów, to faktycznie w pierwszej grupie smród był gorszy, specyficzny.
  5. I czyja to bardziej wina? Manipulatora czy chorego umysłu ofiary?
  6. Pierwszy raz tu zajrzałam bodajże na początku ubiegłego roku i pamiętam, że też były konflikty. Nie wiem jak było wcześniej, ale jeśli rzeczywiście nie było żadnych dram, tylko wsparcie i azyl, to nie dziwię się waszemu odejściu i masz rację, nie warto tracić energii na przepychanki, lepiej znaleźć sobie inne miejsce spokoju.
  7. Z tym się w pełni zgodzę, ale z tym: Nie. Nikt nie jest winny decyzji jaką ktoś podejmie, oczywiście, że może wpłynąć, ale ostatni krok zawsze należy do decydującego.
  8. Ech, naprawdę przekraczam swoje granice, kiedyś się doigram. Nie chce mi się wstawać z łóżka, ale pragnienie kawy jest silniejsze.
  9. Ja nie lubię się wtrącać w dramy i stawać po jednej stronie barykady, zwykle tej atakowanej, bo zawsze źle to się kończy i tak samo niektóre dramy w przeszłości, nie tutaj na szczęście, siadły mi na banii, jak u Dalii. Nauczyłam się już tego nie robić, a jeśli gdzieś już się wtrącam, to najpierw upewniam się, że nie kierują mną emocje i mam dystans do sprawy. Wszystkie dramy to zwykle strata czasu, przeżywanie, bo ktoś coś napisał, ile można.
  10. Też mi się to nie spodobało, ale widocznie była to reakcja obronna, skoro zostały im, jako moderacji, postawione zarzuty. Może rzeczywiście zabrakło paru wspierających zdań przy tych życzeniach ochłonienia i pozdrowieniach. Najepiej mieć oczekiwania wyłącznie wobec siebie, wtedy zdanie reszty nie złamie tak prędko, a i więcej ma się wyrozumiałości, bo nie wyobrażamy sobie jedynej słusznej w naszej ocenie reakcji. No i ilu tu jest ludzi, którzy darzą Cię @Dalila_ ogromną sympatią, choćby dla nich możesz zostać, to użytkownicy tworzą to miejsce, a nie moderacja. Dramy forumowe zawsze były i będą, ale zawsze jest możliwość wycofania się z niej, wystarczą odpowiednie słowa i nieodpisywanie dalej, nikomu nie jest się winnym odpowiedzi, jeśli nie chcesz ciągnąć dalej tematu, masz pełne do tego prawo, a kulturę, że wypada odpisywać na każdy cytat, w dupie miej, kraść nie wypada, a nie ignorować. Twój spokój jest najważniejszy. A to też pamiętam, w ogóle od wejścia precli mam wrażenie, że na więcej się przyzwala i mało już co jest sprzątane, ale może to wynikać z mniejszej liczby dram w porównaniu do kiedyś, których trochę jednak było i poranki spędzałam, pamiętam, przegladając wątki w Koszu. Ale może tylko mi się wydaje i mają co robić, wchodzą jednak ciągle trolle z kafe i robią bałagan. Szkoda, nie pójdziemy na kluby Trzymaj się bardzo ciepło, jesteś tu zawsze mile widziana.
  11. Mam nadzieję, że nic mi nie będzie.
  12. A bym zapaliła coś w sumie. Jeszcze tylko cholerne jutro wytrwać.
  13. A ja kilka nowych wcierek i odżywek do włosów z Rossmanna, nie wiem po co, coraz mniej mam tych włosów. Nic te wcierki nie dają.
  14. Nowe kółka i łożyska do rolek, strój do ćwiczeń, bo w ładnych rzeczach lepiej się ćwiczy.
  15. Akurat kiedyś zemdlałam, i to pośród setki ludzi... Ocknęłam się na zewnątrz obok niemiłego ochroniarza i jakiejś dziewczyny, której obraz kompletnie wymazał mi się z pamięci. Nie była to derealizacja, byłam obecna, od razu poczułam, że coś jest nie tak, zaczęło mi się kręcić w głowie, widziałam mroczki przed oczami, to był szereg następujących po sobie etapów utraty przytomności. Zdołałam nawet zdjąć okulary i schować do etui, zanim upadłam na ziemię, w mojej głowie odliczały się sekundy. Różnie u mnie wyglądają stany odrealnienia, ale w tych mocniejszych, głównie w pracy, bywały właśnie te najwcześniejsze oznaki omdlenia - niepokój, ścisk głowy, osłabienie, zaburzenie widzenia, uczucie podnoszenia ciśnienia, jakby gotowała się w twoim ciele woda niczym w czajniku na gazie, wszystko głuchnie, a przed tobą jawią się niewyraźne, ciemne wzorki, tańczą wszędzie kropki. Do utraty świadomości jest chwila moment, to jest walka z czasem. A te kropeczki to już ostatni sygnał i raz, może nawet nie raz, ale akurat ten raz dobrze pamiętam, w pracy właśnie doznałam takich kropek, choć one dopiero się formowały w oddali przede mną, to już ogarnął mnie strach, siedziałam w bezruchu, powtarzając sobie w myślach "nie teraz" i próbowałam cofnąć te kropeczki, nie wiem jak, ale udało mi się wtedy, uspokoiłam się, więc może była to derealizacja, bo trochę to trwało. Pewnie jeszcze długo będę panikowała i zastanawiała się, co to jest tym razem, wystarczy, że pojawi się jeden ze znanych mi objawów zemdlenia, a już założę, że to to, a nie tylko chwilowa derealizacja. Mnie też to bardzo wystraszyło i zdziwiło, miałam może z 19 lat, jeszcze pamiętam, że zjadłam porządne śniadanie tego dnia, byłam wypoczęta i wypiłam dużo wody, a mimo to zabrakło mi tlenu w mózgu, nie starczyło go dla mnie, bo było tłoczno i duszno. Derealizacja i omdlenie mają podobny start, w tym drugim przynajmniej uwypukla się element czasu w sekundach, dosłownie widzisz upływający czas, wszystko dzieje się tak szybko, a w przypadku pierwszego to znacznie wolniej się rozkręca. Z czasem może będę potrafiła odróżnić jedno od drugiego w chwili ataku, a nie zakładała od razu najgorszy scenariusz.
  16. Zaczęło mnie coraz bardziej drapać gardło i na razie zbrzydły mi papierosy, więc kupiłam sobie e-peta, którego nawet nie palę codziennie, długo trzyma.
  17. Żywiec jest całkiem spoko i 0% mają dobre, zwłaszcza 0% o smaku kokosa & guawy, idealny napitek na lato.
  18. Przemielona, już myślałam, że znowu zostawię sobie roboty na jutro, ale nie tym razem, jutro sobie podziękuję.
×