-
Postów
1 844 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
Masz dziecko i nie płacz
-
Zgaduję, że wątek był założony przez panią, która odeszła z forum razem ze swoimi postami (i jak widać też wątkami).
-
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Off-topic
No bo taka jest prawda -
Leki pewnie tak, ale może przyjść moment, gdy już stwierdzisz, że nie chcesz więcej wydawać pieniędzy na terapię.
-
Dzienne Wrony - Nocne Darki (czynne 24 h na dobę)
Doktor Indor odpowiedział(a) na Dryagan temat w Off-topic
Dalila zniszczyłaby go i straumatyzowała. -
Prawdziwy programista wiesza się razem ze swoim programem – i do tego służy mu pętla.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Doktor Indor odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Tam jeszcze było dalej: Kto śpi nie grzeszy Więc miła osobo Nie będzie grzechu Gdy prześpię się z tobą Ale jeszcze źle to zinterpretujesz, nastawisz się na coś, i będę musiał po kubeł zimnej wody lecieć Współczuję, to mi też zawsze trafia w serducho Zawsze się zatrzymuję sprawdzić, czy jest co jeszcze ratować… -
Takich bez głowy? Nie, bo zimne są i trzeba odganiać muchy. Z drugiej strony na kaca taka zimniutka to w sam raz…
-
Nie, takich nie używam
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Doktor Indor odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Kto śpi nie grzeszy… -
Męski jest, a damski… no cóż, jej wina, miała tyle samo czasu.
-
Prawdziwego mężczyznę poznasz nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy. Więc chyba tak.
-
Paraliż senny? Dysocjacja? Strzyga jakaś? Inny demon?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Doktor Indor temat w Pozostałe zaburzenia
Właśnie tak podejrzewam. Ale jestem ciekawy czy ktoś jeszcze tak miał, i co było powodem. Cholera wie. Nie pamiętam nic takiego. Działy się złe rzeczy, to na pewno, ale co dokładnie – nie wiem. Właśnie to było ciekawe, bo ja się nie stresowałem. Ale może jakaś część mnie, która jest normalnie schowana, jednak się bała, i to wyszło w taki sposób, gdy „ja” zasnąłem. Tak, czytałem o tym. U mnie też nigdy nie było poczucia jakiejś obecności w pokoju. Niektórzy ludzie mają codziennie koszmary, śpią po 20 minut i budzą się, i znowu 20 minut i budzą, i tak całe życie. Podziwiam… Nie dałbym tak rady. Ja zawsze skupiałem energię na poruszeniu oczami, otworzeniu oczu. Zawsze czułem, że jeśli już, to tylko to przerwie ten stan. Nie no, tu widać na pierwszy rzut oka, że AI. Ja pytałem ludzi a nie AI. AI i Google umiem spytać sam Ale oczywiście doceniam sprawdzenie za mnie. No zara, znaczy tera Dopiero siadłem do kompa i nadrabiam zaległości, nie było mnie cały dzień (pół dnia pracowałem, pół dnia spałem, drugie pół – to już półtora – robiłem jakieś inne rzeczy). Tak nigdy nie miałem. Jedynie takie zrywy tuż przed zaśnięciem (kopnięcie, wystrzał, spadanie) – ale to podobno normalne. Ja byłem w złym, nawet bardzo złym, ale zdecydowanie najgorszy przyszedł później, już w dorosłości. -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Doktor Indor odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Czekaj, bo jeszcze nikt mi nigdy nie przyznał racji w internecie, nie wiem teraz co dalej. -
Mogę być kimkolwiek, jeśli ma to podnieść ciśnienie tym wykopowym przegrywom. Ale nie, konfiarzem jeszcze nie byłem.
-
Paraliż senny? Dysocjacja? Strzyga jakaś? Inny demon?
Doktor Indor opublikował(a) temat w Pozostałe zaburzenia
Jako dziecko (od tak około 7-8 roku życia do wczesnej nastoletności) często przed zaśnięciem miałem takie dziwne stany. Czułem, że odcina mi ciało, choć jeszcze nie spałem. Jedyne co mogłem, to zamknąć oczy. Czułem, że ten „atak” nadchodzi i walczyłem z tym, żeby tych oczu nie zamknąć. Jak się nie udało to koniec – pojawiał się „atak”. „Atak” polegał na potężnym uczuciu przerażenia, połączonym z piskiem w uszach, zdaje się że chyba nawet miałem takie czarno-białe świetliste pasy przed oczami, choć nie wiem już czy mi się nie wydawało. Na pewno mroczki. I na pewno ten pisk. Traciłem kontrolę nad ciałem, nie mogłem wydać dźwięku, nie mogłem się poruszyć. Był tylko ten pierwotny lęk, to potężne przerażenie. Walczyłem z nim, próbując otworzyć oczy. Gdy w końcu udawało się otworzyć oczy, to lęk mijał, ogarniałem się w „tu i teraz”, ale nadal miałem taką jakby „aurę”, że to zaraz wróci. Wiedziałem, że jak znów się uspokoję, spróbuję zasnąć, to to wróci. No i wracało. I czułem, że wraca, i próbowałem otworzyć oczy, i znowu się pojawiało. I tak parę razy, aż w końcu wycieńczony zasypiałem (albo już tak się rozbudziłem, że nie mogłem już zasnąć, bałem się zasnąć). Minęło mi to z wiekiem, zdążyłem już o tym zapomnieć, ale wróciło mi to dwa razy w dorosłości. Tylko już bez pisku w uszach i pasów, sam paraliż i to ogromne, pierwotne przerażenie, stąd nie wiem, czy ja sobie tego nie uroiłem w głowie (wspomnienia jednak potrafią kłamać). Pierwsza sytuacja. Byłem pod namiotem na jakimś wzgórzu z dala od cywilizacji. Na wakacje sobie pojechałem odpocząć od świata. Była taka wichura, że ściany namiotu się uginały, miałem wrażenie że ten namiot odfrunie. Nie bałem się – raczej byłem zafascynowany siłą przyrody, było to mocno intensywne, ale też równie ekscytujące. Ale mam wrażenie, że jak zasypiałem, to ta moja dorosła część, która się nie boi (bo wie, że nic jej nie grozi), zasnęła, a została ta dziecięca, która się boi. I pojawił się ten atak. Tzn. nie wiem czy „dorosła część zasnęła”, nie czułem tego. Tak to sobie tylko tłumaczę. Po prostu wiem, że pojawił się ten atak, pierwszy raz od spokojnie 20 lat. Druga sytuacja. Cztery dni nie brałem leków. Odstawiłem z dnia na dzień, na zasadzie „czuję się dobrze, to zobaczymy co się stanie”. W nocy pojawiło się ogromne przerażenie. Wiedziałem, że nic się nie dzieje, że to od leków, ale co z tego – emocje były realne. I wtedy się to znów pojawiło. Od tamtej pory nie odstawiam już leków na tyle dni. Najwyżej czasem zapomnę wziąć. I teraz się zastanawiam co to jest. Jako dziecko i nastolatek myślałem że to może epilepsja, bo trochę pasowało mi do opisów. Taka „aura” przed atakiem i sam „atak”. Ale teraz myślę, że to nie epilepsja. Nie wiem czy to był zwyczajny paraliż przysenny i każdy tak czasem ma (lub każdy, kto ma paraliże przysenne), czy to jest coś więcej. Jeśli coś więcej, to pasuje mi tylko dysocjacja. Jakaś regresja do jakiejś chujni, która działa się w najwcześniejszych latach dzieciństwa (a działa się na pewno, nie wiem tylko co dokładnie bo nic nie pamiętam, ale mam swoje podejrzenia). Surowe emocje, surowy lęk, gdy te doroślejsze części mnie zasypiają. Ale nie wiem, czy nie doszukuję się tutaj za dużo. Co ważne, to się działo tylko przy zasypianiu. Nigdy podczas budzenia się (a paraliże senne są też podczas budzenia się), i nigdy w ciągu dnia (i dlatego myślę że to jednak nie epilepsja, miałbym przecież jakieś ataki też w ciągu dnia, np. od błyskających świateł). Co o tym myślicie? Miał ktoś tak? -
Daj przykład, bo nie wiem, co dokładnie masz na myśli. A te sposoby opublikowane 15 lat temu w pierwszym poście tego wątku przez legendę forum to gówno dają, niestety.
-
A mi za trollowanie na wykopie nikt nie chce rubelków płacić
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Doktor Indor odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Jak ja bym brał do siebie wszystko co mi różne „panie psycholog” na przestrzeni lat mówiły, to byłbym modelowym przykładem osoby, która ma chyba wszystko, co możliwe… a tak naprawdę nie ma żadnej z tych rzeczy, które były przez nie wymyślane. Myślę, że żyjemy w czasach epidemii narcyzmu. A może byś się zdziwiła -
Dlatego tam było jeszcze takie słówko: statystycznie.
-
A może. A może poszli do lasu. Nie nazwałbym tego dziwactwem. To bardzo krzywdzące określenie na kogoś, kto przeżył piekło i po prostu jego psychika w ten sposób go ochroniła. Tzn. mówię o DID, nie o transach, bo ci akurat mi zwisają i powiewają. Przystojniaczek, ładna szyja, i nawet lepiej mu w garniaku niż mi.
-
Jednego króliczka już mamy na forum, @bunny_wrrr Czekaj, bo ktoś coś tam pytał w innym temacie o odpowiadanie za innych Ja bym widział z dziećmi. Mentalnie dziecko (tak twierdzi), dzieci do niego lgną, to w sam raz Tzn. za dużo chciałeś? Czy zlikwidowali stanowisko? Tak to jest. Ale pamiętaj że to jest tylko okres przejściowy. Choć wywalić kogoś przed świętami to słabo strasznie… Ja zawsze miałem zasadę, że nie przekazywałem złych wieści w piątek, żeby ktoś miał spieprzony weekend, a co dopiero w święta.
-
Nie robię na działce popijaw z prostego powodu, muszę jakoś wrócić do domu. W sensie nikomu nie zabraniam pić, ale sam nie piję i te spotkania u mnie nie są skupione wokół alkoholu tylko żarcia Ci którzy przychodzą to też raczej nie jest towarzystwo, które lubi pić. W sensie napić się trochę to spoko, ale jakby ktoś się schlał jak świnia i robił dym to zostałby delikatnie mówiąc wydalony. A jak już robię tego grilla to też przychodzą ludzie, dla których taka koszulka to też byłby cringe. Czemu? To w sumie ciekawe, bo ja nigdy nie patrzyłem na atmosferę a na to, co będę robił i czy będę to lubił. Powodzenia Grouchy, domyślam się że to mocno ryje po samoocenie i poczuciu bezpieczeństwa…
-
To ich mechanizm obronny. Unikają w ten sposób rozmów o emocjach. Jeśli wyrosłaś w takiej atmosferze to w sumie ma sens, że te emocje wychodzą somatycznie, bo tylko wtedy mogą być zauważone. Pamiętaj, że możesz zaufać swojemu organizmowi. Podtrzymuje cię przy życiu przez prawie 40 lat, również podczas poprzednich ataków, to można założyć że wie, co robi… Choć wiem, że to się łatwo mówi.
-
To nie był żart… to była rzeczywistość.