Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 907
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. Z innego wątku: Weź rozwiń Co dokładnie jest dla nich red flagiem? Takie osoby zwykle same są chodzącymi red flagami
  2. No kiedyś następuje ten moment, gdy dziecko staje się nastolatkiem, a nastolatek dorosłym, i ten moment jest rozłożony w czasie. Nastolatków nie lubię, ale nie brzydzą mnie (chyba że robią coś obrzydliwego). Generalnie jak dziecko nie wali pod siebie i nie ryczy co chwilę, to zniosę, ale nie jest to moje ulubione towarzystwo. Bo co z takim robić? Ale czemu miałyby coś ze mną porobić i czemu ja miałbym chcieć z nimi coś porobić? Wolę porobić coś z kimś z kim faktycznie będę mógł to porobić. Co my mamy robić, bajki oglądać? To pierwsze wynika z tego drugiego. No w sytuacjach, w których wystarczy, to oczywiście wystarczy, bo jest mniej inwazyjna. Chociaż aborcja farmakologiczna też nie jest podobno specjalnie inwazyjna. Dla mnie jest odwrotnie. Świadomy wybór nie jest dziecinny. Jest świadomy. Uwierz mi, że żadnemu dziecku nie życzyłbym takiego ojca, jakim ja bym był. Ale jakiej odpowiedzialności? To posiadanie dziecka ma być karą za nie wiem, nieostrożność, wypadek, bycie oszukanym przez partnerkę? Nie ma takiej potrzeby. Nie widzę ani jednego powodu, dla którego miałbym siebie karać. Tzn. tobie nikt nie każe się skrobać, dopóki nie poszliśmy do łóżka to nie ma to znaczenia A ja wybieram kobiety, które jednak w razie czego podejdą do tego tak jak ja. Przy relacjach opartych na seksie to nie ma znaczenia. Ale mało która relacja jest w stu procentach, z obu stron, oparta jedynie na seksie. Wystarczy być obiektem czyjejś fascynacji i wycofać się zanim ta fascynacja minie. Dziękuję Ja nie jestem entuzjastą aborcji. Mając wybór: ciąża i konieczność aborcji, lub brak ciąży, wiadomo że wybiorę to drugie. Po prostu to jeden z mechanizmów zapobiegania powstaniu życia, które nie powinno powstać. Szklanka wody (zamiast seksu) jest pierwszym, antykoncepcja jest drugim, antykoncepcja „po” jest trzecim.
  3. Nie wiem. Ale tak jest. Może z ogólnej niechęci do ludzi. Może z nieumiejętności przyjmowania silnych emocji (a taki drący japę gówniak to same emocje, i to bynajmniej nie pozytywne). Poza tym dzieci zwyczajnie mnie brzydzą i zawsze tak było. Ewolucyjnie pewnie ma znaczenie. U mnie nie miało, bo się zabezpieczam na tyle, żeby zredukować to ryzyko do zera. Zresztą z kobietami, które nie są tak niechętne pomysłowi posiadania dziecka jak ja i nie deklarują w razie czego aborcji, nie chodzę do łóżka (a i tak zawsze mam schizę, że w razie czego hormony zaleją jej mózg i magicznie zmieni zdanie, a ja przecież nie będę miał nic do gadania, bo tak działa ten kraj). Z mojego doświadczenia: nie. To zawsze w nas jest. Nie ma tego ryzyka gdy jesteś najlepszą z dostępnych opcji I ryzyko też maleje gdy jednak oprócz prymitywnego podejścia, jak w sklepie, „ten lepszy, ten gorszy, o ten fajny, a ten nie” masz do czynienia z kimś bardziej skomplikowanym, kto potrafi stworzyć jakąś realną więź. Nie umiałbym tak. Wolałbym zerwać kontakt z rodziną (i tak zerwałem).
  4. Dlatego ja nie odnawiam. Koniec to koniec. Nie chcę sobie tego robić.
  5. Nie zasnąłem, wykorzystałem noc na to, żeby w końcu w spokoju popracować. I zrobiłem to co miałem zrobić, więc jest dobrze. Pośpię w dzień.
  6. A uj wie. Wyparłem. Wyłaziło w innych obszarach życia ale nie w tym.
  7. Ja jestem solidarny z tymi którzy są w porządku i nie zawsze są to faceci. Nigdy nie poznałem ojca na tyle, żeby móc to stwierdzić. Narcyz i alkoholik, nie żyje już. Więc z mamą. Co nie znaczy, że dogadujemy się dobrze. Mur był i pewnie zawsze już pozostanie.
  8. Jest dokładnie jak mówisz. Ta „solidarność jajników” zawsze mnie śmieszyła, tak samo jak męska solidarność przez samo to, że ktoś inny jest facetem.
  9. Nie lubię tłumów W moim przypadku to kobiety zrozumiały mnie lepiej, choć teoretycznie to faceci powinni. Więc nie ma reguły.
  10. Ja bym na pewno nie zaakceptował innego faceta. Wtedy to już won. Ale laska… a niech sobie będzie, i niech się spotykają, nie zmydli się przecież. Tego się boję (i na to liczę) Czy ja wiem… zależy od kobiety, chyba.
  11. No i właśnie o to chodzi że nie mogę się porównywać z kimś, kto jest ode mnie całkowicie różny, ma inną energię i spełnia inne potrzeby. No bo w jakich kategoriach mam się porównywać? Które z nas jest bardziej męskie? No to wiadomo że ja. A które z nas jest bardziej kobiece? No to też wiadomo że ona, i ja nie mam z tym problemu, bo nie mam ambicji być kobiecy (nawet jak zakładam różową koszulę). Ja jestem niewinny jak nieosrana łączka Ale spotykanie się z osobami zaburzonymi samo z siebie wiąże się z doświadczaniem całej palety barw
  12. No właśnie nie czułem bo to jest coś zupełnie innego, i dla niej to też było coś zupełnie innego. Inna energia. Kobieta nie da tej męskiej energii i nie oczekuje się tego od niej, i odwrotnie.
  13. U mnie to samo z siebie wyszło. Ale miała jakąś taką swoją „szczególną przyjaciółkę”, z którą się bzykała. Inna sprawa, że ja już wtedy wiedziałem, że ten związek ma swój termin ważności i prędzej czy później się skończy.
  14. Może w sumie lepiej akurat tego wątku nie ciągnąć dalej na forum
  15. Doktor Indor

    Nasze sny

    Cho z offtopem do indycznika zanim pogonią
  16. Wątek na offtopy powstające w innych wątkach. Dlatego ja w takiej sytuacji nie rywalizowałem i nie uważałem ich za konkurencję. Konkurencją byli inni faceci, a laska z laską to coś innego, one miały jakieś swoje dziwne potrzeby, które nie kolidowały z moimi potrzebami wobec niej. Ty się na mnie uwzięłaś
  17. Doktor Indor

    Nasze sny

    To jeszcze nic. Coraz więcej kobiet deklaruje się jako mężczyzna.
  18. Czasem wystarczy tylko jedna. Olej to. Śmieci często wynoszą się same.
  19. Robię jakieś pierdoły wgapiając indyczy łeb w monitor.
  20. Różnie z tym bywa. Przede wszystkim ten zawód nie jest homogeniczny. To jak lekarz. Ale jaki lekarz – pierwszego kontaktu, internista, specjalista, chirurg?
  21. Na podstawie wieloletnich obserwacji myślę że tak, choć czasem przyczyna mylona jest ze skutkiem (np. nastolatek, który ucieka w świat komputerów, bo dogaduje się z nimi lepiej niż z rówieśnikami, i tak już zostaje). Pytanie nie trzyma poziomu.
  22. Dziś w dzień wyła jak stałem i gniłem w korku.
×