Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 907
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. Przecież to spamer, odkopuje stare wątki żeby spamować tymi lekami. Admini już powiadomieni.
  2. Och, ja się nie śmieję z wiary. Ja się po prostu nie zgadzam na wciskanie jej na siłę w gardło innych ludzi, i to miały pokazać moje memy. Każdy może wierzyć w co chce i zapewne należy to uszanować, ale nie zapominajmy również, że każdy może NIE wierzyć, jeśli nie chce, i wierzący również muszą to szanować. A tego w tym wątku zabrakło. Za dużo mnie kosztowało zwalczenie prania mózgu, któremu byłem poddany jako dziecko, żeby się godzić na wciskanie mi boga do gardła tekstami że „Bóg w Ciebie zawsze będzie wierzył”. To jest przemoc religijna i molestowanie religijne, tym bardziej obrzydliwe, że poddawany jest temu ktoś, kto musiał zwalczać te toksyczne przekonania latami. Wrzucanie kadru z filmu z zakrwawionym i katowanym facetem bez ostrzeżenia również jest przemocą i narażaniem co bardziej wrażliwych ludzi na szok i traumę.
  3. Powodzenia Ciężko tak naprawdę coś doradzić nie widząc tego.
  4. Teoretycznie wszystko jest możliwe Ale zanim wymieniłbym regulator najpierw sprawdziłbym styki w obwodzie wzbudzenia, czyli szczotki, te wszystkie sprężynujące blaszki, wyczyściłbym komutator wirnika, itd. Możliwe że regulator jest OK tylko przez zabrudzone czy utlenione styki ma niepewny styk z wirnikiem.
  5. Mogłyby dawać właśnie takie, czyli falowanie napięcia. Tam są trzy fazy, mostek to prostuje, i dopóki jest równowaga na fazach to to napięcie jest mniej więcej na jednym poziomie (mniej więcej, bo też tętni, ale tylko trochę). A jak jedna faza wypadnie to się właśnie robi takie falowanie – im większe obroty silnika tym falowanie szybsze (a przez bezwładność żarówek słabsze). No i ładowanie też jest słabe, bo to napięcie będzie przysiadało przy obciążeniu. To też zależy od akumulatora – nowy, naładowany, mający małą rezystancję wewnętrzną, lepiej to wygładzi niż już trochę zużyty. Ty masz autyzm, wiele dziewczyn z autyzmem też ma takie smykałki. Byle uwierzyć w siebie. No i byle cię to interesowało, bo jak nie interesuje to nie ma sensu się męczyć.
  6. Ale bez wyjmowania mostka? Czyli nie ma przejścia fazy do zera, bo test tych dolnych diod w mostku by nie wyszedł. No to jeszcze mi przychodzi do głowy albo przerwa w stojanie (sprawdzisz mierząc przejście między fazami, może być na założonym mostku, powinno być – jak nie ma to jest przerwa), albo zwarty zwój w stojanie (czyli przegrzany stojan) – ja bym to sprawdził na oscyloskopie puszczając impulsy na stojan i patrząc na „dzwonienie” (z pojemnością pasożytniczą uzwojenia utworzy się obwód rezonansowy o jakiejś dobroci, i ta dobroć będzie mniejsza przy zwartym zwoju), albo po prostu na żywo, obracając wałem ze stałą prędkością (z założonym regulatorem żeby było wzbudzenie) i mierząc napięcia międzyfazowe (na którejś fazie będzie wtedy pewnie mniejsze). Taki mruk? Na zasadzie – ja robię a ty nie zawracaj dupy tylko podaj klucz?
  7. To pytaj, a na pewno chętnie ci wszystko opowie
  8. W sumie bez wyciągania mostka też możesz sprawdzić, tylko robiłbym to na teście diody a nie na omomierzu – jak pokaże spadek ok. 0,7 V to znaczy że pokazało spadek na diodzie i to jest OK. Takie niechciane zwarcie do masy będzie miało spadek bliski zeru. Inna sprawa, że jak pokaże zwarcie to nie wiemy czy diody w mostku nie przebiło, bo one palą się na zwarcie a nie na przerwę – no ale będzie wiadomo, że jedno albo drugie Ale to na spokojnie i w sumie w ramach zaspokojenia ciekawości.
  9. Jak masz ten alternator teraz wyjęty to zobacz omomierzem przejście z faz do masy (z wymontowanym mostkiem). Może po prostu obudowa skorodowała, spuchła, wbiła się w uzwojenie i stojan ma przez to przejście do masy. Okno otwórz tylko nie sfruń nam z niego bo będzie placek.
  10. Spokojnie, wątek zmoderował się sam. Tylko memy zostały. To ja też coś dorzucę tak na koniec.
  11. Jezu, mam flashbacki. Jak zmieniałem dwa samochody temu alternator to obiecałem sobie, że to był pierwszy i ostatni raz. Przy zakładaniu klimy tyle się nie nakląłem co przy tym cholernym alternatorze.
  12. Nie miewam kryzysów psychicznych i nie mam takiej potrzeby. 18 lat nieskutecznej terapii u w sumie pięciu terapeutów całkowicie mi wystarczyło, żeby wyrobić sobie opinię na temat tych oszustów. Jak miałem 5 albo 6 lat to skupiałem się na tym, żeby przetrwać piekło. Ja mając 10 lat pomyślałem dokładnie to samo. Ja też potrafię się cieszyć, ale w sobie. Ale co racja to racja, dawno już doszedłem do tego, że bardzo wcześnie musiałem stworzyć to „fałszywe ja”, żeby przetrwać. Dziecko „kochane” w sposób warunkowy nie przetrwa w inny sposób, niż zakopując głęboko swoje „prawdziwe ja”. I to „prawdziwe ja” jest sobie gdzieśtam we mnie zamrożone, ujawniam je tylko czasami i tylko przy wybranych osobach. Bo zranienie „fałszywego ja” nie boli. Przypominam, że było to w polskiej podstawówce, czyli w miejscu patologicznym, w którym musisz być silny, żeby przetrwać. Przecież takie coś byłoby idealnym powodem, żeby próbować zrobić ze mnie kozła ofiarnego. Ja na takie próby zawsze reagowałem agresją, więc byłby kolejny powód do poświęcenia mi całej godziny wychowawczej przez patologiczną wychowawczynię. Rozwiązało problem – zrozumiał. Dziś raczej powiedziałbym „to wskakuj, pe…ale”. Ale to dziś.
  13. „Moja dziewczyna mówi, że mały penis nie powinien wpływać na nasze życie seksualne. Niby ma rację, ale wolałbym, żeby nie miała żadnego.”
  14. Jakie wymagania, takie cechy Zdecydowanie, może np. uwierać.
  15. Nie trzeba kogoś lubić żeby chcieć go przelecieć A jak jest ta iskra seksualna to relacja też się może zmienić, i wtedy bum.
  16. Takie przyjaźnie zwykle były wystawiane na próbę jak sobie dziewczyna kogoś znajdowała Więc w sumie nie była to czysta przyjaźń. Ale oprócz tych damsko-męskich tematów to jednak była. Może to jest jakiś sposób – miłość z wyboru, budowana powoli i świadomie, a nie związek oparty na fascynacji, która prędzej czy później gaśnie. W sumie przypomniało mi się, że ja byłem moją obecną dziewczyną na tyle zafascynowany, że zacząłem pisać książkę bazującą na jej życiu. Ale po 60 stronach straciłem wenę
  17. Rozumiem potrzebę zmiękczenia tragedii, bo to jest jednak najczęściej tragedia dla najbliższych, ale nie podoba mi się to „umarł na depresję”. Czasem ktoś umiera na życie, bo np. znajduje się w takiej sytuacji życiowej, że nie widzi już z niej wyjścia, i nie jest to depresja. I co wtedy powiedzieć… umarł na świat? Umarł za długi, w które wpadł? Umarł z powodu niesprawiedliwości? Umarł bo ktoś go tak skrzywdził? Zamiast „zabił się” można powiedzieć „odebrał sobie życie” albo „postanowił odejść”, jakoś to delikatniej brzmi.
  18. No tak, żanin… jest ciąża, to się trzeba szybko „żanin”
  19. No właśnie… Myślę że nie. Tzn. romansów może jest wiele, ale to nie to samo. Nie zawsze. Mam / miałem przyjaciółki, które faktycznie były tylko przyjaciółkami. Ale to były dziewczyny, które zupełnie nie były w moim typie. Mówię „miałem” bo jakoś się to wszystko z czasem pourywało, jedna urodziła dziecko i nie ma już czasu, inna się przeprowadziła i też jakoś jest ciężko z tym kontaktem. Tu zawsze była taka damsko-męska dynamika, tylko przez lata jej nie rozwijaliśmy, nie na tym ta relacja polegała. Był niewykorzystany potencjał. A w temacie – pojęczę na dietę, dziś pierwszy dzień. Przejadłem się i mi teraz niedobrze, leczę się monsterkiem.
  20. Widzę, chyba że się odpalę, to wtedy nie widzę. I potem widzę i przepraszam, ale jest już za późno.
×