-
Postów
1 844 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
Przypomniało mi się jak jechałem rowerem po 4 dniach bez wenli i centralnie zderzyłem się z innym rowerzystą -.- koordynacja mocno oberwała, tzn. takie ogólne rozchwianie układu nerwowego, nie umiem tego chyba inaczej określić. Dobrze że samochodem wtedy nie jechałem. Ale nie wsiadłbym w takim stanie, wiedziałem jak się czuje. Po prostu myślałem że rowerem jednak da radę… Ogólnie nigdy więcej takich eksperymentów. Cii. Za zgodą i w bezpieczny sposób. U mnie był powód… zaczęły wracać rzeczy, które normalnie udaje mi się wypierać. Na zasadzie (to słowa mojej byłej terapeutki), że stoi wielki słoń w środku głowy, ale mózg mówi: tu nic nie ma, tu rośnie rzeżucha. No i wtedy jednak wyłonił się słoń. Tam jest sporo traum w tym indyczym łbie.
-
Nie dosięgnęłabyś
-
Boże Dalila ty znowu mi się śniłaś, tym razem trzymałem cię w akwarium (były dwa akwaria, w jednym trzymałem kota, w drugim ciebie), i twoje wspomnienia były trzymane w pudełku z pokarmem dla ryb, takim wielokomorowym, z różnymi smakami, i to pudełko się wysypało, i zacząłem je zbierać, i nie mogłem ich poukładać, bo nie wiedziałem które wspomnienia już przeżyłaś a których nie.
-
Ty byś się śmiała, wiem
-
Raczej chciałem powiedzieć, że stosowałem na innych, ale może lepiej pewne rzeczy przemilczeć Nie mam pojęcia, bo nie próbowałem wszystkich leków. Z tych, które próbowałem, jest najlepszym. Tak to zapamiętałeś? W sumie to tak, tak było. Koszmar a nie życie. Czemu tak myślisz? W sensie ja nie wiem jak by było bez wenli, ale teraz jest po prostu dobrze. Jest stabilnie, a to jest najważniejsze. Jakbym odstawił to wszystkie zakopane w psychice trupy zaczęłyby wyłazić, a ja wcale nie mam ani siły, ani ochoty, ani przestrzeni na to, żeby się z nimi mierzyć. Mam swoje zobowiązania, swoje życie, które muszę jakoś ciągnąć. No jak schodzisz z wenli nagle to tak, są straszne uboki. Ale moje ostatnie schodzenie trwało rok. To bym musiał z życia zrezygnować żeby eksperymentować. A ani nie chcę, ani nie mogę sobie na to pozwolić. Tam w tym indyczym łbie jest takie szambo zakopane, że lepiej go nie ruszać. Nie wiem co by się stało, jakbym się do niego dokopał. Wiem, że mógłbym sobie z tym nie poradzić. Dlatego nie ruszam. Jak się ostatnim razem przebiło (wiele lat temu, chyba też wtedy byłem na mniejszej dawce) to tydzień ryczałem dzień w dzień zanim udało mi się zdusić. Nie chcę tego przechodzić drugi raz.
-
No widzisz, oświadczasz się, ona już podekscytowana, otwierasz to pudełeczko, a tu… „a jajco dostaniesz a nie pierścionek, nie zasłużyłaś”… No i po to właśnie jest to jajko.
-
-
Ta łapka wydaje się oddzielona od ciała. Tak jakby ją sobie odkręcił żeby umyć ją dokładniej.
-
O boże, chcę to.
-
No a ty myślałaś że czego, że miody pitne im wysyłam? No widzisz, a ja chyba jestem w obu grupach na raz. Mam cechy i jednych i drugich, i one wychodzą w zależności od tego przy kim jestem i jak się przy tej osobie czuję. A samemu to yolo, robię to co lubię, jak jest to dziecinne to jest (ale raczej nie jest, raczej takie duże zabawki dla dużych chłopców). Ja odwrotnie niż Mic. Lata przebywania na różnych forach i grupach dla osób zaburzonych nauczyły mnie jednego: nie ma bardziej okrutnych i bezwzględnych osób niż ci zaburzeni. A już najgorsi są ci tak zwani samozwańczy „empaci”, choć dużo złego spotkało mnie też w miejscach dla schizofreników (nie mam schizofrenii, bywałem tam z ciekawości / chęci zrozumienia). M.in. dlatego tutaj mimo wszystko trzymam pewien dystans, choć ten dystans się zmniejsza, jak się do kogoś przekonuję. Ale najpierw muszę się przekonać. Łatwiej jest wziąć na siebie cudze problemy niż swoje. Taka ucieczka. Ja tak swego czasu miałem.
-
Nie ironizuję. Zawsze robię paczkę dla modów i adminów. Spytaj ich jak nie wierzysz
-
Podobno (!) moje emocje na 150 były zredukowane właśnie do wkurwu, nie było innych. Mi to jest ciężko ocenić, ale kilka osób z bliskiego otoczenia mi to mówiło. Na 75 jest podobno większa paleta barw, nie ma tak że jest nic i od razu wkurw, tylko jest nic, może być lekka irytacja, itd. Nie jest ci trudniej dojść na 150 niż na 75 (lub bez)? U mnie wszystkie emocje na tych lekach są mocno za mgłą (im większa dawka tym bardziej), odczuwanie piękna świata, ogólna wrażliwość, też. A przecież seksualność, pociąg seksualny, to też są emocje. I one też są u mnie stłumione, i to wpływa na poziom napalenia. Co też ma swoje zalety, gdy facet może dłużej niż przeciętnie…
-
Psychoterapia, z naciskiem na psycho. Oczywiście że są, wszyscy bardzo ich kochamy, a najlepszym co roku wysyłamy prezenty na święta.
-
https://www.psychdb.com/meds/antidepressants/snri/venlafaxine Venlafaxine acts on the following receptors: Serotonin: at lower doses (<150 mg/day) it acts like an SSRI, and serotonergic reuptake is more prominent Norepinephrine: at higher doses (≥150 mg/day) it begins to act more like an SNRI, and norepinephrine reuptake is more prominent Dopamine: to a lesser degree has some mild dopaminergic activity A tu z kolei piszą, że 225. https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9017767/ These results confirm that venlafaxine and paroxetine are potent SERT inhibitors over their usual therapeutic range but that venlafaxine starts inhibiting NET only at 225 mg/d, whereas paroxetine remains selective for SERT up to 50 mg/d. Atomoxetine dose dependently inhibits NET from a low dose but does not inhibit SERT to a clinically relevant degree.
-
O co mogłabyś pytać?
-
Ja nie myślę, ja pytam
-
Naprawdę jesteś tu nowa? Myślałem że tu nie ma nowych osób, a jedynie nowe nicki
-
Odpowiedziałem już w indyczniku żeby nie robić tu spamu.
-
Są w porządku, to można przenieść do indycznika. Tym bardziej że indyka łatwo wziąć na pieniek i unieszkodliwić siekierą, więc nie chcę ryzykować bycia głównym daniem. A płacą to prawda. Z tego co wiem jedynie łzami i wyrzutami
-
Funkcja jak funkcja, najważniejsze żeby były do niej wybierane odpowiednie osoby. Nawet patrząc wstecz na to, co sam pamiętam, nie zawsze tak było. No ale to już offtop tutaj
-
Reptilianie, jak nic. No generalnie zły wybór admina doprowadził do starć, spięć, niepotrzebnych banów, odejść. Zły admin wywalony, userzy przywróceni. Tyle wiem, ale wiem tylko z opowieści…
-
Admin też człowiek – i bardzo dobrze. Admini, którzy nie mieli cech ludzkich, już tu kiedyś byli (choć akurat mnie wtedy jeszcze nie było, ale legendy krążą do dziś) No i do tego go używam Do rzeczy pomocniczych, które chcę napisać szybko i mają zrobić proste, konkretne rzeczy. Np. Shigel jest napisany w Pythonie. Tak, mam do tego tendencję Mi zapewnia hyperfocus, którego nie daje mi żaden inny język. Na zasadzie – odcinam się od wszystkiego, nie czuję nawet ciała (np. po 5h orientuję się że w sumie to mi się chce sikać albo jestem głodny). Ale teraz to już tylko hobbystycznie. Niszowe, ale dzięki temu (być może) lepiej opłacane? Chomika… ale za małe literki wtedy będą. A kot to i bez tego przebiegnie się po klawiaturze. Widzę zalety i jakieś ograniczone zastosowanie, ale nie na tyle, żeby się zagłębiać. Na szczęście u nas takich projektów nie ma. W sensie pisanych przez AI. Wszyscy rozumiemy nasz kod, choć są eksperci od konkretnych rzeczy. U mnie zabiłoby to fun całkowicie, chyba do tego stopnia, że zacząłbym się rozglądać za innym zajęciem.
-
Ja sobie muszę wreszcie rytm dobowy przestawić bo znów zasnąłem o 10, ale rano -.-