-
Postów
1 902 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Doktor Indor
-
No to jest racja. Tylko że gdyby to był jedyny problem, to byłby załatwiony w jeden dzień przez pójście do sklepu przez rodzicielkę po farbę (albo do fryzjera, jak woli), zafarbowanie włosów, i zapomnienie o sprawie. No nie do końca zapomnienie, bo chodzeniu na farbowanie odrostów, ale generalnie ten temat nie zaprzątałby jej już głowy. To nie siwe włosy są tu problemem. Można je pofarbować (i nawet należy, jeśli ona czuje się z nimi źle), ale to jedynie zapudruje ten prawdziwy, głębszy problem. To mi chyba umknęło. Czemu nie może? Chodzi o to że są teraz święta i nowy rok? To tylko parę dni, a ten problem ciągnie się od lat. Może to depresja, a może po prostu nieporadność życiowa. Ciężko ocenić nie znając człowieka. Tak, to też mnie ciekawi. Bo mając 45-letnią matkę może mieć od kilkunastu do 30 (mniej więcej). Natomiast jeśli dziewczyna naciska na wyprowadzkę to zakładam, że ma raczej więcej niż mniej. Tak czy inaczej ta dynamika jest mocno niezdrowa, przede wszystkim dla autora, który będąc w tym wieku, w którym jest (zakładam że jednak jest dorosły, czyli te 20 kilka lat ma), powinien skupić się na swoim życiu, budowaniu związku z dziewczyną, eksploracji świata, mając w tym wszystkim wsparcie w rodzicach (lub rodzicu), a nie na niańczeniu rodzica, który sam nie potrafi o siebie zadbać. Gdy rodzice umierają, to jest to olbrzymia tragedia, ale wydaje mi się, że łatwiej jest przez nią przejść, gdy ma się już własną rodzinę, mieszka się poza domem, ma się partnerkę, która nas wspiera, może nawet własne dzieci (?), jeśli ktoś chce, a nie gdy do końca życia mieszkało się z matką, życie przeleciało przed oczami, i zostają tylko puste, głuche ściany. Po prostu takie posty, jakie on pisze, powinna pisać jego matka, ewentualnie jej przyjaciółka lub partner. Ale nie syn.
-
Przepraszam, że będzie brutalnie, bo ja wiem, że to jest trudna sytuacja, ale inaczej chyba się nie da. Pozwalając na taką parentyfikację (bo tak się to fachowo nazywa) doprowadzisz do sytuacji, w której matka umrze (bo każdy kiedyś umrze), a ty zostaniesz zupełnie sam, z tęsknotą za zmarnowanymi szansami i życiem, które mogłeś mieć, ale które poświęciłeś na niańczenie i wspieranie osoby, która to ciebie powinna wspierać, a do tego z rozpaczą, bo zawali się cały twój świat, a innego miał nie będziesz. Dziewczyna też wiecznie czekać nie będzie. Twoja matka jawi mi się jako osoba nieporadna, która ucieka od problemów w alkohol, i opiera się na swoim dziecku (niszcząc mu w ten sposób życie), bo inaczej nie potrafi. Zrobisz jak uważasz, ale matki i tak nie uratujesz. Nie da się uratować kogoś, kto nie chce dać sobie pomóc (chodzenie do sklepu, kupowanie farb, umawianie fryzjera, to nie jest pomoc tylko współzależność). I nie, nie mówię, że to jest proste, bo zdecydowanie nie jest. Wiem, że ją kochasz i chcesz dla niej jak najlepiej. Ale mam wrażenie, że zatraciłeś w tym niańczeniu jej siebie. Miłość bez postawienia granic to nie jest miłość tylko autodestrukcja. 45 lat to jest ten wiek, gdy nie jest się już młodym, ale nie jest się jeszcze starym. Natomiast każdy starzeje się inaczej, jedni szybciej, inni później, ale nie ucieknie się od tego, trzeba to zaakceptować. Takie życie, wszystkich nas to czeka.
-
Że Trump? To poczytaj, co odkrył Litwinienko, że go Putin ukatrupił. Prosz: https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/zginal-bo-oskarzyl-putina-o-pedofilie/twm3l0n
-
Czytam te wątki i zastanawiam się ile osób świętuje dzisiaj narodziny Chrystusa?
Doktor Indor odpowiedział(a) na miL;) temat w Off-topic
Popieram. -
Czytam te wątki i zastanawiam się ile osób świętuje dzisiaj narodziny Chrystusa?
Doktor Indor odpowiedział(a) na miL;) temat w Off-topic
Nie wyjdzie dopóki ktoś będzie mu odpisywał. Ja go ignoruję. Niech pisze sam do siebie. -
Nieplanowana ciąża w toksycznym związku. Pomocy
Doktor Indor odpowiedział(a) na Malo111 temat w Problemy w związkach i w rodzinie
To jej sobie nie rób. Taka niespodzianka – nie musisz sobie robić aborcji, jeśli jej nie chcesz. Na razie zaistniała ciąża i płód. Czy z ciąży i płodu będzie dziecko to zależy od wielu rzeczy… Wiem, że to brzmi jak czepianie się, ale wg mnie to jest ważne rozróżnienie. -
Czytam te wątki i zastanawiam się ile osób świętuje dzisiaj narodziny Chrystusa?
Doktor Indor odpowiedział(a) na miL;) temat w Off-topic
-
Wiem, ale też wiem, że przy takiej diecie i trybie życia, jakie miałem, trudno oczekiwać żeby wszystko było dobrze. Jest źle, a na ile jest źle, to nie wiem, ale też myślę, że nie muszę wiedzieć, żeby wprowadzić jakieś zmiany.
-
Życie nie było, nie jest ani nie będzie sprawiedliwe.
-
Wiem, ale to nie to samo co czytanie twoich historii na ogólnym Lubiłem je czytać. Ale rozumiem. Wiem że powinienem… i wiem że przy tej krzywej, którą sensor pokazywał, mam insulinooporność. Pamiętaj: faceci starzeją się jak wino. Nie mam. Wiem… Stąd decyzja o keto. Jeszcze nie jest za późno żeby to odwrócić, ale za parę lat już by mogło być. Kredyt udzielony mi przez ciało ze względu na młody wiek właśnie zaczyna się kończyć.
-
124 mg/dL i GMI 6,3% Szkoda :( Brakuje cię.
-
Tak, drugie podejście, tym razem planuję zostać na stałe (wtedy miało być tymczasowo i było tymczasowo) Już stracił ważność, ale generalnie rzadko kiedy schodziło poniżej 100. Spoczynkowo było w okolicach 110-120. BTW wrócisz na DC (w sensie serwer)?
-
Tak jest.
-
Drugi dzień diety. Trzy tłuste kotlety polane tlustym sosem, i ogórki na oleju MCT. Popite monsterkiem żeby nie było mi tak niedobrze, i dwiema kawami. Przyzwyczaję się, ale póki co mi niedobrze i mam poczucie ciężkości na żołądku.
-
Czytam te wątki i zastanawiam się ile osób świętuje dzisiaj narodziny Chrystusa?
Doktor Indor odpowiedział(a) na miL;) temat w Off-topic
Z tobą już skończyłem dyskusję. Powrotu do zdrowia życzę. -
Czytam te wątki i zastanawiam się ile osób świętuje dzisiaj narodziny Chrystusa?
Doktor Indor odpowiedział(a) na miL;) temat w Off-topic
To że czegoś nie widzisz nie znaczy że tego nie ma. Twój. Nie mój. Nie, nie to co myślisz – żaden ksiądz mnie nie wydrylował. Jedynie dusił w szkole podstawowej, tłusty skurwiel. Szkoda że piekło nie istnieje, bo smażyłby się w nim ten rozmodlony bydlak i skwierczałby jak świnia na grillu. W jaki sposób religia mnie skrzywdziła – w taki w jaki krzywdzi inne dzieci. Wpajając wieczne poczucie winy, grzechu, lęku przed piekłem (czyli torturami), emanując wszędzie obrazem torturowanego faceta. Każąc spowiadać się ze swoich prywatnych rzeczy jakiemuś facetowi, którego bardzo kręcą intymne szczegóły dotyczące twoich myśli. Są osoby, które religia, wiara w świętość i nieomylność księdza, skrzywdziła nieporównywalnie bardziej – to te dzieci, które nie miały tyle szczęścia, co ja, gwałcone przez księży, dzieci, którym nikt nie wierzy, bo przecież to taki dobry człowiek, nigdy nie zrobiłby nic takiego, więc lepiej idź poklęczeć i błagaj boga o przebaczenie za mówienie takich rzeczy o księdzu, grzeszny gówniarzu. Na pewno prowokowałeś księdza. Życie w poczuciu winy i grzechu NIE jest czymś normalnym. Dalej jest we mnie ten zinternalizowany głos, i pewnie będzie już zawsze, ale nauczyłem się go ignorować. To pokłosie religijnego prania mózgu, które jest uznawane za normę, bo poddawana jest mu znakomita większość ludzi. I nawet sobie nie zdaje sprawy z tego, że można podchodzić do życia inaczej. Ja się z tego wyzwoliłem. Nie mam poczucia winy za to, że żyję, nie uznaję czegoś takiego jak grzech, nie obwiniam się za swoje seksualne pragnienia czy czyny (przecież przed ślubem to zbrodnia wręcz jest). To, w czym ktoś żyje, czego się boi, jakie poczucie winy ma, to nie moja sprawa. Chce w tym tkwić, to w tym tkwi, widać coś mu to daje. Ale mnie za dużo kosztowało wyzwolenie się z tego, żeby mi taki… nie będę używał epitetów, bo mnie zaraz wymoderują… pisał, że „bóg jest we mnie”. Może jego bóg jest w nim, jak sobie chce w to wierzyć. We mnie nie jest, nie był, i nie będzie, i wara mi z tymi wymysłami ode mnie. To nawet nie jest kwestia szacunku, a podstawowej kultury i nieprzekraczalności granic. -
Czytam te wątki i zastanawiam się ile osób świętuje dzisiaj narodziny Chrystusa?
Doktor Indor odpowiedział(a) na miL;) temat w Off-topic
Dokładnie tak. Nic nie zrozumie. Musiałby najpierw wyzdrowieć. Ale to nie moja sprawa i nie mój problem, niech myśli co chce. Dokładnie o tej formie przemocy, którą teraz stosujesz, mówię. Takie zdewociałe teksty do kogoś, kogo religia skrzywdziła, są absolutnie obrzydliwe. Chcesz to sobie wierz, ale wara ci z tym swoim bogiem ode mnie. Staram się brać poprawkę na to, że są tu ludzie z różnymi zaburzeniami i czasem objawiają się one właśnie w ten sposób, ale są granice. -
Przecież to spamer, odkopuje stare wątki żeby spamować tymi lekami. Admini już powiadomieni.
-
Czytam te wątki i zastanawiam się ile osób świętuje dzisiaj narodziny Chrystusa?
Doktor Indor odpowiedział(a) na miL;) temat w Off-topic
Och, ja się nie śmieję z wiary. Ja się po prostu nie zgadzam na wciskanie jej na siłę w gardło innych ludzi, i to miały pokazać moje memy. Każdy może wierzyć w co chce i zapewne należy to uszanować, ale nie zapominajmy również, że każdy może NIE wierzyć, jeśli nie chce, i wierzący również muszą to szanować. A tego w tym wątku zabrakło. Za dużo mnie kosztowało zwalczenie prania mózgu, któremu byłem poddany jako dziecko, żeby się godzić na wciskanie mi boga do gardła tekstami że „Bóg w Ciebie zawsze będzie wierzył”. To jest przemoc religijna i molestowanie religijne, tym bardziej obrzydliwe, że poddawany jest temu ktoś, kto musiał zwalczać te toksyczne przekonania latami. Wrzucanie kadru z filmu z zakrwawionym i katowanym facetem bez ostrzeżenia również jest przemocą i narażaniem co bardziej wrażliwych ludzi na szok i traumę. -
Powodzenia Ciężko tak naprawdę coś doradzić nie widząc tego.
-
Teoretycznie wszystko jest możliwe Ale zanim wymieniłbym regulator najpierw sprawdziłbym styki w obwodzie wzbudzenia, czyli szczotki, te wszystkie sprężynujące blaszki, wyczyściłbym komutator wirnika, itd. Możliwe że regulator jest OK tylko przez zabrudzone czy utlenione styki ma niepewny styk z wirnikiem.
-
Mogłyby dawać właśnie takie, czyli falowanie napięcia. Tam są trzy fazy, mostek to prostuje, i dopóki jest równowaga na fazach to to napięcie jest mniej więcej na jednym poziomie (mniej więcej, bo też tętni, ale tylko trochę). A jak jedna faza wypadnie to się właśnie robi takie falowanie – im większe obroty silnika tym falowanie szybsze (a przez bezwładność żarówek słabsze). No i ładowanie też jest słabe, bo to napięcie będzie przysiadało przy obciążeniu. To też zależy od akumulatora – nowy, naładowany, mający małą rezystancję wewnętrzną, lepiej to wygładzi niż już trochę zużyty. Ty masz autyzm, wiele dziewczyn z autyzmem też ma takie smykałki. Byle uwierzyć w siebie. No i byle cię to interesowało, bo jak nie interesuje to nie ma sensu się męczyć.
-
Ale bez wyjmowania mostka? Czyli nie ma przejścia fazy do zera, bo test tych dolnych diod w mostku by nie wyszedł. No to jeszcze mi przychodzi do głowy albo przerwa w stojanie (sprawdzisz mierząc przejście między fazami, może być na założonym mostku, powinno być – jak nie ma to jest przerwa), albo zwarty zwój w stojanie (czyli przegrzany stojan) – ja bym to sprawdził na oscyloskopie puszczając impulsy na stojan i patrząc na „dzwonienie” (z pojemnością pasożytniczą uzwojenia utworzy się obwód rezonansowy o jakiejś dobroci, i ta dobroć będzie mniejsza przy zwartym zwoju), albo po prostu na żywo, obracając wałem ze stałą prędkością (z założonym regulatorem żeby było wzbudzenie) i mierząc napięcia międzyfazowe (na którejś fazie będzie wtedy pewnie mniejsze). Taki mruk? Na zasadzie – ja robię a ty nie zawracaj dupy tylko podaj klucz?
-
To pytaj, a na pewno chętnie ci wszystko opowie