Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 846
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. Ja powiem więcej – w każdej relacji jesteśmy trochę inni i każda relacja wyzwala w nas inne cechy. Są dziewczyny, którym pisałbym romantyczne listy i takie, dla których szkoda byłoby mi strzępić pióra. Są takie, przed którymi mógłbym się otworzyć i pokazać swoje prawdziwe ja i takie, które zasługują jedynie na maski. Poza tym najlepszy dowcip psychologiczny to „przypadek”. „Przypadkiem poznaję samych alkoholików”, „przypadkiem poznaję same borderki”. Przypadek. Więc jeśli ktoś narzeka, że na świecie jest tylko jeden konkretny typ osób z płci przeciwnej, to zastanowiłbym się raczej, dlaczego to właśnie ten typ wokół tej osoby się kręci, a inny typ nie chce mieć z nim lub nią nic do czynienia. Problem jest zwykle nie tam, gdzie wolelibyśmy, żeby był. Ale ja się nie leczę u lekarza. Lekarz wypisuje mi recepty. Te same od lat. Te leki nie służą do leczenia, więc co ten lekarz miałby leczyć? Tak właśnie – pobieżny wywiad, którego clou jest „biorę te leki od lat, tylko musiałem zmienić lekarza”. Jeśli klient* chce z tej intuicji skorzystać. Ja nie chcę, mam dobrze dobrane leki. [ciach] * unikam określenia „pacjent”, bo jest stygmatyzujące. Nie uważam się za pacjenta i nie wychodzę z tej pozycji w relacji z lekarzem.
  2. Duży jest Taka natura relacji rodzic-dziecko. Dziecko nie jest dzieckiem wiecznie – w końcu powinno zostać samodzielnym dorosłym.
  3. Odpisałem na offtop w indyczniku. Natomiast rozmowa o tym, czy lek uzależnia, czy nie (czyli to, co się ciągnęło przez ostatnią stronę lub dwie), IMO należy do tego wątku.
  4. Zależy. W moim przypadku wybór odpowiedniego leku, a nie lekarza, to podstawa. Jesteś lekarzem? Z mojej perspektywy lekarz ma mi wypisać leki i tyle, i odpowiadać na wątpliwości jeśli je mam w początkowym stadium brania. Racja, dlatego przenoszę dyskusję do indycznika. Z drugiej strony ten temat ma 1159 stron, myślę że nie da się o leku napisać postów na 1159 stron. Skąd wiesz? Przecież nie jesteś tu moderatorem.
  5. Doktor Indor

    Nasze sny

    Wyobraziłem sobie, co musieli robić. Pizzę z ananasem jedli, jak nic.
  6. Tym bardziej że mam wrażenie, że nie masz pojęcia, czym jest uzależnienie i czym różni się od zwykłej potrzeby i zależności od czegoś (np. od powietrza, wody, jedzenia). Wiem.
  7. Ten? „Z własnego doświadczenia i po uświadomieniu mi, przez osoby leczące uzależnienia, jestem zdania, że uzależniają psychicznie i wcale nie tak rzadko również fizycznie. ” Z tego nic nie wynika. Jeśli miałbym się odnieść do słów lekarza (jeśli w ogóle mówimy o lekarzu, bo to też nie jest napisane wprost), to musiałbym je przeczytać słowo w słowo, w szerszym kontekście, a nie bawić się w domysły i w głuchy telefon. Natomiast, tak jak mówię, nie mam potrzeby niczego nikomu udowadniać.
  8. Zawsze tak mam, gdy zaczyna być zbyt dobrze. Zawsze się zastanawiam, kiedy i z której strony zło πerdolnie znienacka.
  9. Ja nie wiem: 1. Co to był za lekarz 2. Co dokładnie powiedział 3. W jakim to było kontekście Mogę najwyżej wiedzieć, co zrozumiał i napisał brum.brum, ale tego też nie wiem, bo nie widziałem posta, w którym pisałby, że lekarz mu powiedział, że SSRI uzależniają (nie czytam całego forum, post nie rzucił mi się w oczy).
  10. Zależy od wielu rzeczy. Ale jeśli nic się nie zmieniło w sytuacji, która wyzwala objawy, to nie ma powodu, żeby te objawy nie wróciły, gdy lek, który maskuje te objawy, przestanie działać. Jeśli się zmieniło to oczywiście może nie wrócić, np. niektórzy biorą takie leki tylko przez jakiś czas, żeby przetrwać jakiś trudny okres w życiu. Ta, święty lekarz… jakbym się słuchał lekarza to byłbym teraz uzależniony od benzo i ważyłbym pewnie 140 kg. Ja nie współpracuję z lekarzem, ja chodzę do lekarza (wirtualnie – teleporady) po recepty. Ale też zależy, o jakim zaburzeniu mówimy. Tak, dlatego nawet mi się tego komentować nie chce. Wyleczyłem się już z prób udowadniania innym, że się mylą, mylą pojęcia i nie wiedzą, o czym mówią. Nie mój problem. To jak rozmowa z audiofilem. On wierzy w swoje i koniec. Mówisz mu, że jak skopiujesz plik, jeden do jednego, to nie słychać różnicy. „A ja słyszę”. I taka to jest gra jak z gołębiem w szachy.
  11. No odstawianie wenli to akurat potrafi mocno przeorać. Te leki nie mają wyleczyć. Jak bierzesz to działają, i jeśli dobrze na ciebie działają to jest łatwiej żyć, ale jak odstawisz to wiadomo, że wszystko wróci.
  12. I nadal nie jest to uzależnienie. Od bardzo wielu lat (na pewno przynajmniej 10, choć bliżej 15) biorę tę samą dawkę, a leki tego typu i w różnych dawkach biorę od 22 lat, i nic mi nie rośnie.
  13. Nie „z tych” bo nie rozmawiamy o opiniach tylko o faktach, a fakty są jednoznaczne - SSRI nie uzależniają. Dają efekty uboczne przy odstawieniu, przez co trudno jest je odstawić (czasem bardzo trudno o czym wiem z własnego doświadczenia), a jak ktoś je bierze na jakieś zaburzenia to po ich odstawieniu objawy zaburzeń ma gorsze, ale to nie jest to samo co uzależnienie. Mnie nie ciągnie do leku. Nie czuję potrzeby wzięcia takiej jak uzależniony sięgnięcia po substancję, która mu „pomaga”, np. gdy ma ciężką sytuację (jeden sięga po alkohol, inny idzie pograć na automatach, inny obżera się słodyczami, bo go do tego ciągnie, jeszcze inny czuje że musi wziąć xanax, ale czy jest ktoś, kogo w ten sam sposób ciągnie do SSRI?). Po prostu jak nie wezmę parę dni to czuję się jak gówno i mam objawy odstawienia. Czy jestem zależny od leku? Tak – jestem zależny, bo potrzebuję go, żeby jakoś funkcjonować. Ale nie jestem od niego uzależniony.
  14. Doktor Indor

    Nasze sny

    Jak tak sobie was czytam to wydaje mi się że chloroform jednak jest prostszy, tańszy i skuteczniejszy.
  15. Niech nie piszą żadnego odwołania, bo tylko podadzą tym bydlakom swoje dane.
  16. On nie jest aż tak okazały, on się nie ciora dopóki nie klękam…
  17. Patrząc wstecz to chyba było gorzej niż mi się wtedy wydawało. Oceny mnie nigdy nie obchodziły bo nad ocenami miałem kontrolę. Nie uczyłem się to miałem pały, uczyłem się to nie miałem, wiedziałem że mam na to wpływ. Ideał to by był jakby cofnąć moje życie tak mniej więcej do etapu prenatalnego i wtedy zacząć naprawiać (lub nie psuć)… Tak, to akurat rozwiązało bardzo wiele moich problemów. Problem polega na tym, że moja obecna sytuacja jest bardzo dynamiczna. Co chwila wydarzają się rzeczy, na które muszę reagować, a gdzieś w tle są chujstwa, które dopiero mnie wydrenują, jeśli się wydarzą (a dwóch z nich mogę nie udźwignąć). Nie o wszystkim mówię, ale nie, to nie jest moment, żeby eksperymentować. Jeszcze długo nie będzie. Przypomniało mi się jak odstawiałem leki i na playliście włączyła się piosenka. Taka piękna mi się wtedy wydawała, pełna emocji, barw… bo wszystko wcześniej było po prostu szare… i też popłynęły mi łzy. Tak po prostu, na parkingu w samochodzie, nic wielkiego – pozwoliłem sobie na chwilę wzruszenia po raz pierwszy od lat. Tu nie chodziło o to co mi zrobiono. To nie tak. Nie każda substancja uzależnia. Mi pozwala żyć. Wiele rzeczy złożyło się na wyciszenie problemów, całkowitego nie będzie nigdy, ale jest tak, że da się żyć. Wenla odgrywa tu ogromną rolę.
  18. No niektórzy tak mówią pół polisz pół inglisz.
  19. Czyli „tej tej tej?” oznacza pytanie „czy ty chcesz bawarki”?
  20. Tej, ale to wielojęzykowe słowo jest. Po dolnołużycku znaczy herbatę, w języku kakczikel znaczy jeść, po kaszubsku znaczy wtedy, w klingońskim to uczony lub naukowiec, a po węgiersku mleko. To herbata z mlekiem po dolnołużycku z elementami węgierskiego będzie „tej tej”… Ona tak jak ja, nie chce w ogóle. Nie widzi potrzeby. Jedyna potrzeba to ta praktyczna, z powodów jak wyżej. I też nie chce żadnych świadków, rodziny, wielkiego wydarzenia, itd.
  21. Doktor Indor

    Nasze sny

    Biedne kury Dobrze że nie do indyków…
×