Skocz do zawartości
Nerwica.com

Doktor Indor

Użytkownik
  • Postów

    1 103
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Doktor Indor

  1. 124 mg/dL i GMI 6,3% Szkoda :( Brakuje cię.
  2. Tak, drugie podejście, tym razem planuję zostać na stałe (wtedy miało być tymczasowo i było tymczasowo) Już stracił ważność, ale generalnie rzadko kiedy schodziło poniżej 100. Spoczynkowo było w okolicach 110-120. BTW wrócisz na DC (w sensie serwer)?
  3. Drugi dzień diety. Trzy tłuste kotlety polane tlustym sosem, i ogórki na oleju MCT. Popite monsterkiem żeby nie było mi tak niedobrze, i dwiema kawami. Przyzwyczaję się, ale póki co mi niedobrze i mam poczucie ciężkości na żołądku.
  4. To że czegoś nie widzisz nie znaczy że tego nie ma. Twój. Nie mój. Nie, nie to co myślisz – żaden ksiądz mnie nie wydrylował. Jedynie dusił w szkole podstawowej, tłusty skurwiel. Szkoda że piekło nie istnieje, bo smażyłby się w nim ten rozmodlony bydlak i skwierczałby jak świnia na grillu. W jaki sposób religia mnie skrzywdziła – w taki w jaki krzywdzi inne dzieci. Wpajając wieczne poczucie winy, grzechu, lęku przed piekłem (czyli torturami), emanując wszędzie obrazem torturowanego faceta. Każąc spowiadać się ze swoich prywatnych rzeczy jakiemuś facetowi, którego bardzo kręcą intymne szczegóły dotyczące twoich myśli. Są osoby, które religia, wiara w świętość i nieomylność księdza, skrzywdziła nieporównywalnie bardziej – to te dzieci, które nie miały tyle szczęścia, co ja, gwałcone przez księży, dzieci, którym nikt nie wierzy, bo przecież to taki dobry człowiek, nigdy nie zrobiłby nic takiego, więc lepiej idź poklęczeć i błagaj boga o przebaczenie za mówienie takich rzeczy o księdzu, grzeszny gówniarzu. Na pewno prowokowałeś księdza. Życie w poczuciu winy i grzechu NIE jest czymś normalnym. Dalej jest we mnie ten zinternalizowany głos, i pewnie będzie już zawsze, ale nauczyłem się go ignorować. To pokłosie religijnego prania mózgu, które jest uznawane za normę, bo poddawana jest mu znakomita większość ludzi. I nawet sobie nie zdaje sprawy z tego, że można podchodzić do życia inaczej. Ja się z tego wyzwoliłem. Nie mam poczucia winy za to, że żyję, nie uznaję czegoś takiego jak grzech, nie obwiniam się za swoje seksualne pragnienia czy czyny (przecież przed ślubem to zbrodnia wręcz jest). To, w czym ktoś żyje, czego się boi, jakie poczucie winy ma, to nie moja sprawa. Chce w tym tkwić, to w tym tkwi, widać coś mu to daje. Ale mnie za dużo kosztowało wyzwolenie się z tego, żeby mi taki… nie będę używał epitetów, bo mnie zaraz wymoderują… pisał, że „bóg jest we mnie”. Może jego bóg jest w nim, jak sobie chce w to wierzyć. We mnie nie jest, nie był, i nie będzie, i wara mi z tymi wymysłami ode mnie. To nawet nie jest kwestia szacunku, a podstawowej kultury i nieprzekraczalności granic.
  5. Dokładnie tak. Nic nie zrozumie. Musiałby najpierw wyzdrowieć. Ale to nie moja sprawa i nie mój problem, niech myśli co chce. Dokładnie o tej formie przemocy, którą teraz stosujesz, mówię. Takie zdewociałe teksty do kogoś, kogo religia skrzywdziła, są absolutnie obrzydliwe. Chcesz to sobie wierz, ale wara ci z tym swoim bogiem ode mnie. Staram się brać poprawkę na to, że są tu ludzie z różnymi zaburzeniami i czasem objawiają się one właśnie w ten sposób, ale są granice.
  6. Przecież to spamer, odkopuje stare wątki żeby spamować tymi lekami. Admini już powiadomieni.
  7. Nie mam nikogo, kogo mógłbym określić mianem autorytetu lub inspiracji, a już na pewno idola.
  8. Och, ja się nie śmieję z wiary. Ja się po prostu nie zgadzam na wciskanie jej na siłę w gardło innych ludzi, i to miały pokazać moje memy. Każdy może wierzyć w co chce i zapewne należy to uszanować, ale nie zapominajmy również, że każdy może NIE wierzyć, jeśli nie chce, i wierzący również muszą to szanować. A tego w tym wątku zabrakło. Za dużo mnie kosztowało zwalczenie prania mózgu, któremu byłem poddany jako dziecko, żeby się godzić na wciskanie mi boga do gardła tekstami że „Bóg w Ciebie zawsze będzie wierzył”. To jest przemoc religijna i molestowanie religijne, tym bardziej obrzydliwe, że poddawany jest temu ktoś, kto musiał zwalczać te toksyczne przekonania latami. Wrzucanie kadru z filmu z zakrwawionym i katowanym facetem bez ostrzeżenia również jest przemocą i narażaniem co bardziej wrażliwych ludzi na szok i traumę.
  9. Powodzenia Ciężko tak naprawdę coś doradzić nie widząc tego.
  10. Teoretycznie wszystko jest możliwe Ale zanim wymieniłbym regulator najpierw sprawdziłbym styki w obwodzie wzbudzenia, czyli szczotki, te wszystkie sprężynujące blaszki, wyczyściłbym komutator wirnika, itd. Możliwe że regulator jest OK tylko przez zabrudzone czy utlenione styki ma niepewny styk z wirnikiem.
  11. Mogłyby dawać właśnie takie, czyli falowanie napięcia. Tam są trzy fazy, mostek to prostuje, i dopóki jest równowaga na fazach to to napięcie jest mniej więcej na jednym poziomie (mniej więcej, bo też tętni, ale tylko trochę). A jak jedna faza wypadnie to się właśnie robi takie falowanie – im większe obroty silnika tym falowanie szybsze (a przez bezwładność żarówek słabsze). No i ładowanie też jest słabe, bo to napięcie będzie przysiadało przy obciążeniu. To też zależy od akumulatora – nowy, naładowany, mający małą rezystancję wewnętrzną, lepiej to wygładzi niż już trochę zużyty. Ty masz autyzm, wiele dziewczyn z autyzmem też ma takie smykałki. Byle uwierzyć w siebie. No i byle cię to interesowało, bo jak nie interesuje to nie ma sensu się męczyć.
  12. Ale bez wyjmowania mostka? Czyli nie ma przejścia fazy do zera, bo test tych dolnych diod w mostku by nie wyszedł. No to jeszcze mi przychodzi do głowy albo przerwa w stojanie (sprawdzisz mierząc przejście między fazami, może być na założonym mostku, powinno być – jak nie ma to jest przerwa), albo zwarty zwój w stojanie (czyli przegrzany stojan) – ja bym to sprawdził na oscyloskopie puszczając impulsy na stojan i patrząc na „dzwonienie” (z pojemnością pasożytniczą uzwojenia utworzy się obwód rezonansowy o jakiejś dobroci, i ta dobroć będzie mniejsza przy zwartym zwoju), albo po prostu na żywo, obracając wałem ze stałą prędkością (z założonym regulatorem żeby było wzbudzenie) i mierząc napięcia międzyfazowe (na którejś fazie będzie wtedy pewnie mniejsze). Taki mruk? Na zasadzie – ja robię a ty nie zawracaj dupy tylko podaj klucz?
  13. To pytaj, a na pewno chętnie ci wszystko opowie
  14. W sumie bez wyciągania mostka też możesz sprawdzić, tylko robiłbym to na teście diody a nie na omomierzu – jak pokaże spadek ok. 0,7 V to znaczy że pokazało spadek na diodzie i to jest OK. Takie niechciane zwarcie do masy będzie miało spadek bliski zeru. Inna sprawa, że jak pokaże zwarcie to nie wiemy czy diody w mostku nie przebiło, bo one palą się na zwarcie a nie na przerwę – no ale będzie wiadomo, że jedno albo drugie Ale to na spokojnie i w sumie w ramach zaspokojenia ciekawości.
  15. Jak masz ten alternator teraz wyjęty to zobacz omomierzem przejście z faz do masy (z wymontowanym mostkiem). Może po prostu obudowa skorodowała, spuchła, wbiła się w uzwojenie i stojan ma przez to przejście do masy. Okno otwórz tylko nie sfruń nam z niego bo będzie placek.
  16. Spokojnie, wątek zmoderował się sam. Tylko memy zostały. To ja też coś dorzucę tak na koniec.
  17. Jezu, mam flashbacki. Jak zmieniałem dwa samochody temu alternator to obiecałem sobie, że to był pierwszy i ostatni raz. Przy zakładaniu klimy tyle się nie nakląłem co przy tym cholernym alternatorze.
  18. Nie miewam kryzysów psychicznych i nie mam takiej potrzeby. 18 lat nieskutecznej terapii u w sumie pięciu terapeutów całkowicie mi wystarczyło, żeby wyrobić sobie opinię na temat tych oszustów. Jak miałem 5 albo 6 lat to skupiałem się na tym, żeby przetrwać piekło. Ja mając 10 lat pomyślałem dokładnie to samo. Ja też potrafię się cieszyć, ale w sobie. Ale co racja to racja, dawno już doszedłem do tego, że bardzo wcześnie musiałem stworzyć to „fałszywe ja”, żeby przetrwać. Dziecko „kochane” w sposób warunkowy nie przetrwa w inny sposób, niż zakopując głęboko swoje „prawdziwe ja”. I to „prawdziwe ja” jest sobie gdzieśtam we mnie zamrożone, ujawniam je tylko czasami i tylko przy wybranych osobach. Bo zranienie „fałszywego ja” nie boli. Przypominam, że było to w polskiej podstawówce, czyli w miejscu patologicznym, w którym musisz być silny, żeby przetrwać. Przecież takie coś byłoby idealnym powodem, żeby próbować zrobić ze mnie kozła ofiarnego. Ja na takie próby zawsze reagowałem agresją, więc byłby kolejny powód do poświęcenia mi całej godziny wychowawczej przez patologiczną wychowawczynię. Rozwiązało problem – zrozumiał. Dziś raczej powiedziałbym „to wskakuj, pe…ale”. Ale to dziś.
  19. „Moja dziewczyna mówi, że mały penis nie powinien wpływać na nasze życie seksualne. Niby ma rację, ale wolałbym, żeby nie miała żadnego.”
  20. Jakie wymagania, takie cechy Zdecydowanie, może np. uwierać.
  21. Nie trzeba kogoś lubić żeby chcieć go przelecieć A jak jest ta iskra seksualna to relacja też się może zmienić, i wtedy bum.
×