-
Postów
1 285 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Catriona
-
@MicMic gdzie w moim poście była rada? Czy ja napisałam komuś, ze ma do tego podchodzić jak ja? Lub że jest to jedyny słuszny sposób? Bo albo ja czegoś nie widzę, albo ktoś inny ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Wypowiedziałam się ze swojego punktu widzenia, nikomu nie narzucam takiego podejścia. Wręcz mam gdzieś kto jakie ma podejście do nowego roku, czy robi postanowienia czy nie, jakie i ogólnie czy cokolwiek robi. Nie moje życie, nie moja sprawa. Każdy niech sobie żyje jak chce. Czekanie biernie na cokolwiek nie jest dla mnie. Jak komuś tak pasuje, niech sobie czeka. Nic mi do tego, bo to jego życie Ja wychodzę z założenia, że jak sobie coś założę to na osiągnięcie niektórych rzeczy potrzebuję po prostu więcej czasu i/lub więcej pracy. Nic mi w życiu samo z nieba nie spadło i jak sobie coś założę to zrobię wszystko co będzie trzeba, żeby to osiągnąć. Ba, sprzedam delfinowi wodę jeśli będzie trzeba, ale nikomu nie narzucam takiego podejścia. Każdy niech sobie żyje w swojej bajce. Mi w mojej żyje się całkiem nieźle i nie mam zamiaru czegokolwiek udowadniać nikomu
-
@MicMic czego nie napiszę Ty i tak "będziesz wiedział lepiej", serio, nie mam nawet potrzeby czegokolwiek Ci udowadniać. Możesz nie zgadzać - Twoje prawo. Wisi mi to, szczerze mówiąc. Wyraziłam swoje zdanie tylko.
-
Dokładnie o to mi chodziło @MicMic. Każdy prędzej lub później mierzy się z podobnymi problemami, ale albo siedzisz bezczynnie i czekasz aż "samo" się coś zmieni, albo grasz kartami jakie masz i robisz to co możesz na dany moment, żeby poprawić swoją sytuację. Czy zawsze się udaje? Oczywiście że nie. Ale jeśli coś robisz masz szansę 50/50, albo się uda albo nie. Nie robiąc nic, na pewno się nie uda. Wybór należy już do każdej osoby indywidualnie
-
Rok skończyłam z 73 przeczytanymi książkami na liczniku nieźle, a raczej standardowa liczba jak na mnie. Top książka Hrabia Monte Christo Na ten rok celem jest pokończenie zaczętych serii, bo mi się ich trochę nazbierało.
-
Ja chyba się domyślam... chodzi o jakiś nowy początek i wiarę w to, ze nowy rok będzie lepszy. Nie jestem ani trochę za tym podejściem bo moje jest zupełnie inne. Na zasadzie że nowy rok nie będzie lepszy, nie będzie gorszy, będzie taki sam lub może i cięższy. To jak go dana osoba przeżyje zależy tylko od niej, ale kluczowym pytaniem jest "czego się nauczyłeś. czy doceniasz to co masz? czy uczysz się na swoich błędach i wyciągasz wnioski?" - o to chodzi w tej grze, a nie żywienie złudnej nadziei, że coś "samo" magicznie się zmieni wraz ze zmianą daty
-
Spoko, ale spać mi się chce, bo jednak biorę leki p/histaminowe i taka zmulona jestem wizualnie też schodzi rumień, powoli bo powoli ale schodzi.
-
Poczytaj sobie na facebooku tego wydarzenia - to zrozumiesz co się działo. Ten bieg aspiruje do top 10 światowych półmaratonów i od lat wykładają się na zapisach. Na żaden inny bieg przy zapisach nie dzieje się to co przy tych zapisach, ale no żeby to naprawić to ktoś tym zarządzający musiałby mieć mózg, a nie robić różnicę w cenie pakietów w wysokości 120zł (najniższy 179zł, najwyższy 299zł - każdy obejmuje to samo) i tak cena potrafi się zmienić w ciągu np. 20 minut, a zapisy startują minutę po północy w Nowy Rok ja chciałam chociaż raz pobiec ten półmaraton bo jeśli chodzi o atmosferę itd. jest podobno nie do porównania z resztą połówek w Polsce, ale za rok już na pewno nie mam zamiaru uczestniczyć w tym cyrku zapisów.
-
-
a to mnie też irytuje.
-
Nie będzie - powód w temacie o samopoczuciu dzisiejszym.
-
Dzięki, również najlepszości Ja dzisiaj grzecznie, zero %%% bo dostałam zakaz od lekarza, bo wyszła mała niespodzianka podejrzana po jednym leku i zamiast %%% mam obstawę leków p/alergicznych, maści ze sterydem itp. i zakaz mieszania z czymkolwiek co mogłoby pogorszyć to co się dzieje na mojej twarzy i mam obserwować czy mój szczypiący i piekący rumień nie przeradza się przypadkiem w toksyczną nekrolizę naskórka jak zacznie mi pękać i krwawić skóra na twarzy to od razu mam jechać na SOR, albo wezwać pogotowie i pomimo świąt jestem w kontakcie telefonicznym z lekarzem.
-
wodę z cytryną
-
Bo do takich celów stosuje się banzodiazepiny długodziałające jak właśnie relanium, cloranxen (który jest raczej słabszy ale działa długo), czasami lorazepam lub clonazepam. Nigdy tych krótkodziałających, bo....działają za krótko i za często trzeba by je podawać zwiększając ryzyko uzależnienia.
-
No to że koleżanka ma problem z uzależnieniem co widać w jej postach (nie trzeba być sherlockiem bo to widać na kilometr) to jest osobny problem, I owszem, gwałtowne odstawienie długotrwale branych leków uzależniających może doprowadzić do tego typu problemów, jednak to nie ma nic wspólnego z chad bo i u zdrowej osoby takie odstawienie też mogłoby wywołać psychozę, ba nawet jednorazowe spróbowanie jakiegoś narkotyku też może ją wywołać. Verinia ma co najwyżej większą podatność i wyższe prawdopodobieństwo wystąpienia takich akcji. Z tym, że benzodiazepiny czasami też są stosowane w zahamowaniu rozwijającej się hipomanii/manii tak samo jak pregabalina. Podsumowując - leki działające hamująco na OUN nie wywołają nigdy manii.
-
Odróżnijmy manie od psychozy. Mania nie = się psychozie, chyba że mówimy o manii psychotycznej, która jest jeszcze czymś innym, bo połączeniem manii i psychozy. Są pacjenci mający manie, ale śladu psychozy u nich nie znajdziesz. Są w pełni logiczni, nie mają urojeń ani żadnych tego typu objawów poza nadaktywnością objawiającą się w różny sposób.
-
A samowolka w leczeniu jaką uskutecznia koleżanka i skakanie z dawkami z kwiatka na kwiatek najczęściej kończy się właśnie hipo-/manią lub w drugą stronę- depresją. Zero zdziwienia jakiegokolwiek psychiatry będzie, nawet takiego co ledwo skończył studia.
-
Błagam, nie mając pojęcia o mechanizmie działania poszczególnych leków, nie twórzcie tu teorii, bo hipo nie miała od wczoraj, tylko od kilku dnia jak jeszcze brała Xanax. Nawet zakładając reakcje paradoksalne, które są rzadkie ale się zdarzają - nadal żadna benzodiazepina nie ma jak wywołać hipomanii.
-
Xanax nie wywoła hipo, nie ma takiej "mocy" - nie twórzmy tu farmakologii nieistniejącej, bo jeszcze ktoś to przeczyta i się tym zasugeruje
-
Przy programach lekowych sponsorowanych przez NFZ są bardziej skrupulatni i tu rzeczywiście proszą o dostęp do dokumentacji pełen, bo pamiętam jak moja lekarka przeglądała dokumentację żeby sprawdzić czy da się coś zrobić, żeby mnie zakwalifikowali do programu z esketaminą i tu już nie było szans, bo połowę dokumentacji musiałaby zmieniać, a to już za duże oszustwo.
-
A od kiedy sponsorzy mają dostęp do IKP? Odpowiedź, nie mają. Zwykły lekarz specjalista ma co najwyżej dostęp do recept, do reszty, tylko jeśli go upoważnisz przez IKP. Ja żadnej dokumentacji lekarzowi sponsora wysyłać nie musiałam. A nawet jeśli to raczej chcą tylko z ostatnich 2 lat. Starsza ich nie obchodzi (chociaż to nadal zależy od badania/lekarza).
-
No serio. Zero nadal.
-
Tu bym się nie sugerowała opiniami innych, bo ilu ludzi tyle będzie opinii. Ja widziałam pacjentów z ciężkim dużym zab. depresyjnym, u których EW rzeczywiście przyniosły prawie że spektakularne efekty (chociaż akurat zbyt szybka poprawa, np. już po 1 zabiegu EW duża różnica jest raczej złym prognostykiem wbrew pozorom), a widziałam osoby u których te efekty były prawie żadne - loteria. Są skuteczne, ale jak przy każdej metodzie - nikt nie zagwarantuje 100% skuteczności. Tu raczej polecam po prostu porozmawiać szczerze z lekarzem, który zaproponował taką metodę, niech przedstawi ewentualne skutki uboczne , rozważyć za i przeciw i wtedy zdecydować. I tak najpierw będziesz musiał przejść kwalifikację, żeby wykluczyć ewentualne p/wskazania po Twojej stronie (EEG, okulista, kardiolog itp.).
-
Zależy. Od tego co mówi protokół badania, lekarza kwalifikującego i kilku innych rzeczy. Sponsorzy najchętniej chcą osoby z np. czystą depresją, bez żadnych dodatkowych zaburzeń lękowych/osobowości czy innych chorób (ogólnie zdrowych i chorych równocześnie xD), ale to co mówiła moja lekarka jak mnie kwalifikowała 2 lata temu do badania z aticaprantem - takich pacjentów nie ma i ja przed oficjalną kwalifikacją z lekarzem ze strony sponsora dostałam dokładne wytyczne co mogę powiedzieć, a co mam pominąć, bo zadziała na niekorzyść i mnie odrzucą. Uwierz, że siedziałam dzień przed kwalifikacją i sprawdzałam pytania z kwestionariusza na podstawie którego robili ocenę (jego nazwa jest zawsze podana w skróconym protokole na stronie clinical trials) i uczyłam się jak mam mniej więcej odpowiadać na które pytania. Na kilku pacjentów których moja lekarka próbowała w pierwszym rzucie włączyć do badania, tylko ja się zakwalifikowałam, mimo że nie byłam idealną pacjentką wg wymagań sponsora. Wiadomo, są rzeczy których nie będziesz w stanie ukryć, bo w zależności od badania i wymagań sponsora, robią dokładne badania zanim zastosują dany lek. Np. narkotyków branych regularnie no nie ukryjesz, bo co 2 tyg. były badania moczu pod tym kątem, benzo stosowanych regularnie a nie doraźnie, też nie, ale jak lekarz chce, to część rzeczy nagnie do wymagań jeśli się da.
-
Zawsze możesz najpierw spróbować darmowych porad prawnych - są dostępne w każdym średniej wielkości mieście czy tam powiecie. Jak tam Ci nie pomogą wystarczająco, to wtedy już niestety pewnie trzeba będzie zapłacić.