Kiusiu
Użytkownik-
Postów
666 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kiusiu
-
Nie mówię, że nie ma - jednak raczej dużo częściej są nimi z wyboru niż z przymusu, prawda? I jak często zdarza się, że kobieta traci cnotę z kimś, komu płaci za usługę seksualną? Na pewno nieporównywalnie rzadziej niż w drugą stronę. Jako weteran forów, portali i grup dyskusyjnych wiele razy natykałem się na posty desperatów będących niedobrowolnymi prawiczkami, gotowych "pójść na dziwki", byle stracić cnotę. Iluś z nich nawet potem "pochwaliło się" swoimi doświadczeniami z tym. Było to tyleż smutne, co odrażające. To, co oni pisali o kobietach i ich rzekomych wymaganiach, hipergamii itd. Nie wszyscy, ale wielu. Nie wszyscy chcą "iść na dziwki" - niektórym przeszkadza to, że nie mogą stworzyć relacji romantycznej i związku, w równym stopniu jak frustracja seksualna. Rozwiązanie doktora Albonisty "Dzwonię wtedy do dziewczynek" nie wszystkim odpowiada. ^^ Ale femcel nie oznacza kobiety żyjącej w niedobrowolnym celibacie, usilnie szukającej partnera do seksu i nie mogącej go znaleźć i obwiniającej mężczyzn za tę niemożność i zbyt wysokie wymagania, tylko kobietę, która wybiera bycie singielką. To całkiem co innego. "Femcelki" nieraz mają doświadczenia seksualne i partnerskie, tyle że nieraz trudne i bolesne. O ile chłopcy i mężczyźni skarżą się na brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej, o tyle dziewczyny i kobiety skarżą się częściej na przekraczanie ich granic przez płeć przeciwną. Czyli jest to niejako odwrotny problem.
-
Ogólnie to nigdy nie ciągnęło mnie do etanolu. Nigdy nie podobał mi się ten zapach - a gdy posmakowałem, to smak również nie. Poza tym jakoś w wakacje między trzecią a czwartą klasą podstawówki obejrzałem film "Hydrozagadka", w którym pada słynny tekst Asa "To alkohol - największa trucizna!", wkrótce potem, w czwartej klasie podstawówki, w książce od biologii przeczytałem nagłówek "Alkohol jest trucizną!" i potem objaśnienie tego - czyli potwierdzenie tego, o czym mówił As. Poza tym, nigdy nie miałem potrzeby bycia akceptowanym przez rówieśników z klasy i trzymałem się z dala od nich, więc w zasadzie uniknąłem bycia namawianym przez nich do chlania. No fakt, czynniki kulturowe odgrywają tu dużą rolę. Latynosi to potomkowie Hiszpanów i Portugalczyków, którzy przywieźli do Ameryki Środkowej i Południowej napoje wysokoprocentowe. Przed konkwistą, Indianie prawie wcale nie używali alkoholu, a jeżeli już, to najwyżej jakichś niskoprocentowych. Na pewno nie destylowanych.
-
Afryka jest kontynentem, w którym jest najniższa konsumpcja etanolu - prawie zerowa. Podobnie wygląda to np. w Indonezji. Taki klimat i słońce - wyjście z domu na słońce po pijanemu oznacza niemal pewny udar. Nie myśl o różowym słoniu. O czym myślisz?
-
Jeszcze odnośnie rodzicielstwa, @RefleXia: owszem, żaden mężczyzna nie zachodzi w ciążę, jest mu to oszczędzone, z tym nie ma się co kłócić. Z drugiej strony, mężczyźni nieraz wychowują cudze dzieci nawet o tym nie wiedząc (szacunkowo od 8 do 10% mężczyzn wychowuje cudze dzieci), a system jest skonstruowany tak, że mężczyźni muszą utrzymywać i wychowywać dzieci niezależnie czy są ich, czy cudze. Tylko matka wie, kto jest ojcem dziecka. Natomiast kobieta może być pewna, że to ona jest matką - chyba że ktoś podmieni dziecko w szpitalu, gdy ona akurat znajduje się pod narkozą (moja mama rodziła mnie będąc pod narkozą - cesarskie cięcie przy porodzie wcześniaka - ale akurat jestem do niej podobny z twarzy, więc tu raczej nie ma wątpliwości). A ile poznałaś incelek? Ile kobiet może powiedzieć z ręką na sercu, że nikt nigdy nie próbował ich poderwać, nikt nigdy nie zainteresował się nimi, nie składał im propozycji, i że to one same próbowały aktywnie poderwać mnóstwo mężczyzn, i za każdym razem zostały spławione, i że są dziewicami, choć już dawno chciałyby przestać nimi być, i rozważają skorzystanie z płatnych usług żigola, żeby stracić cnotę?
-
Kluczowa jest samoakceptacja. Terapia poznawczo-behawioralna pewnie może tu pomóc. Co to jest ERP?
-
Tzn. jakie? I czy nie dałoby się wziąć jakiegoś zamiennika niedającego takich skutków ubocznych? Co to są wenle?
-
Jak już napisałem w innym temacie, jedną z wkurzających rzeczy jest to, że etanol jest akceptowalny społecznie i wszechobecny. Z tym wiąże się m.in. to, że picie etanolu bywa traktowane domyślnie, a niepicie bywa postrzegane jako coś dziwnego. Butelki napojów alkoholowych jako prezenty czy nagrody nadal są często spotykane, i jest to jeden z absurdów tego świata. O wiele lepsze byłyby np. butelki oliwy z oliwek jako prezenty czy nagrody - szkoda, że tak mało osób wpada na taki pomysł. Albo na paczkę matchy jako prezent czy nagroda. Nie piję, bo nie lubię. Nie lubię smaku etanolu. Nie lubię stanu upojenia. Nie lubię zatruwać swojego organizmu toksyczną substancją. Poza tym pijaństwo jest czymś, co mnie odrzuca, odstręcza i budzi mój niesmak i obrzydzenie. Nie prowadzę praktycznie żadnego życia towarzyskiego, więc raczej nikt mnie nie namawia.
-
Najbardziej pozytywnie nastraja mnie taka pogoda, gdy jednocześnie pada deszcz i świeci słońce. Tzw. słoneczny deszcz. Gdy światło słoneczne przebija się przez krople deszczu. I powstaje tęcza. To jest piękne. Natomiast "lampa" wiążąca się z suszą potrafi być męcząca i uciążliwa, podobnie jak szare albo białe niebo całkowicie zasnute chmurami. Najbardziej nie lubię mgły oraz niskiej chmury typu stratus, czyli w postaci jednolitej białej lub szarawej warstwy, całkowicie przesłaniającej niebo i słońce. Choć słoneczna i upalna pogoda nie byłaby tak uciążliwa, gdyby nie wkurzające czynniki ludzkie w postaci betonozy, kretyńskiego upartego koszenia trawników i łąk, usuwania jesiennych liści z trawników itd. Słoneczna i upalna pogoda jest całkiem spoko, gdy jestem nad wodą i nie muszę być w mieście. Upał i miasto to najgorsze połączenie. Co do mrozów, to jak dla mnie najgorzej, gdy wiążą się z wyżami i elektryzowaniem się wszystkiego wokół. A najgorszy jest tzw. zgniły wyż. Jak jest mróz, to wolę, gdy przy tym pada dużo śniegu, a później wychodzi słońce.
-
Mniej źle niż wczoraj, ale nadal nie dobrze.
-
Skoro o tym mowa, to nawet bez otwierania tych linków nasuwa mi się gorsze traktowanie mężczyzn przez sądy chociażby. Zarówno w sprawach cywilnych, gdy sąd orzekający rozwód najczęściej przekazuje opiekę nad dziećmi matce, choćby i ta matka potem związała się z przemocowym patusem, który będzie te dzieci katował (jak Kamilka, którego zabrano ojcu), jak i w sprawach karnych, gdzie mężczyźni otrzymują wyższe kary za te same przestępstwa. Kiedyś myślałem, że indyki tylko gulgoczą, a tu się okazuje, że one umieją też zaginać czasoprzestrzeń - kto by pomyślał. Kobiety żyją dłużej, m.in. dzięki dwóm chromosomom X. Również dzięki temu, lżej przechodzą część chorób, jak wspomnianą już grypę. Oczywiście pomijając te urodzone z zespołem Turnera, czyli rzadką wadą genetyczną - brakiem jednego chromosomu X. W każdym razie, mężczyzna ma tylko jeden chromosom X, zaś zadaniem chromosomu Y jest tylko wytworzenie i utrzymanie męskich genitaliów. Z tym się nie kłócę. Wiele kobiet też nie chodzi do ginekologa. Nie mają takiego obowiązku. Też miałem dwie operacje. Przepukliny pachwinowej. Przepuklina jest częstsza u mężczyzn.
-
Naprawdę wiele rzeczy jest wkurzających. Np. strzelanie petardami i fajerwerkami przez piromanów, których nie obchodzi zagrożenie dla ptaków i innych zwierząt, jakie to ze sobą niesie. Wkurzający są zachłanni patodeweloperzy, których obchodzą tylko własne zyski uzyskiwane kosztem przyrody i miejsc do rekreacji. Wkurzający są ci, którzy postanowili zlecać budowy dróg ekspresowych bez dbania o środowisko naturalne. Wkurzający są wszyscy ludzie, którzy twierdzą, że inne gatunki są gorsze i mniej ważne niż ludzie. Wkurzający są ci, którzy wymyślili i zlecają dmuchanie jesiennych liści z trawników, a już zwłaszcza w sobotę o siódmej rano. Wkurzający są ci, którzy wymyślili, żeby chodniki i ulice posypywać solą zamiast ziemią okrzemkową. Wkurzające jest sądzenie po pozorach i ocenianie książki po okładce. Wkurzający są ci, których nie stać na refleksję, którzy są pozbawieni refleksyjności i krytycyzmu. Wkurzający są komórkowi didżeje w komunikacji miejskiej i innych miejscach publicznych. Wkurzający są ci, którzy przy innych pociągają nosem zamiast wydmuchać nos. Wkurzający są ci, którzy gwiżdżą na palcach będąc zbyt blisko osób postronnych. Wkurzające jest to, że etanol i papierochy są akceptowalne społecznie i legalne, a wiele rzeczy mniej szkodliwych jest zakazanych i napiętnowanych, choć nie powinny takimi być. Wkurzający są ci, którzy obwiniają ofiary. Wkurzający są propagatorzy diety carnivore, a także diety ketogenicznej, szkalujący węglowodany. Wkurzający są wyrachowani influencerzy i hejterzy, którzy dla lajków i zasięgów publikują w internecie ultraradykalne, kłamliwe i obrzydliwe wpisy. Wkurzające są media społecznościowe i ich idiotyczne i absurdalne algorytmy. Wkurzające są nadęte snoby, które wymyśliły określony sposób wymowy i standardy językowe. Wkurzający są jutubowi przemądrzalcy i zarozumialcy, którym wydaje się, że edukują ludzi i im pomagają, a tak naprawdę to szkodzą, bo ich widzowie czują się poddawani presji i zadaniowości i są dodatkowo stresowani. Wkurzający są ci, którzy przed wejściem do publicznego basenu nie biorą dokładnego prysznica. Wkurzający są ci, dla których sauna jest smażalnią gaci czy stroju kąpielowego. Wkurzający są rasiści. Wkurzający są fanatycy religijni. Wkurzający są ci, którzy powielają propagandę konkwistadorów. Wkurzający są ci, którzy twierdzą, że islam ma rację co do kobiet. Wkurzający są redpillowcy i inni alt-rightowcy. Ogólnie, podsumowując: ludzie to strasznie wkurzający gatunek. A czy jesienią i zimą codziennie bierzesz witaminę D? Ludzie z naszej szerokości geograficznej zawsze mają wtedy jej niedobory, jeśli jej nie biorą.
-
Jeśli chodzi o ghosting, to jak najbardziej jest to irytujące i frustrujące.
-
Pozazdrościć tym, których na to stać. Kurkumę i ja dodaję, łącząc ją z pieprzem i oliwą. Choć jej smak samej w sobie jest dla mnie odstręczający. Ja bym tak nie mógł - jestem zmarzlak i ciepłolubny. Poza tym lubię siedzieć w koszulce z krótkim rękawkiem i krótkich spodenkach. W zimnie bym nie mógł. Racja. Racja. Ogólnie, najlepiej by było, gdyby jak największy odsetek ludzi był wegetarianami, a przynajmniej peskatarianami. Biorąc pod uwagę realia w przemysłowej hodowli zwierząt, tym bardziej wkurzający są propagatorzy diety carnivore, czyli złożonej wyłącznie z produktów odzwierzęcych - i przy tym powtarzający bzdury na temat owoców i innych roślinnych produktów. Oni potrafią np. twierdzić, że wszystko, co pochodzenia roślinnego, jest trujące i szkodliwe, bo zawiera cukry albo jakieś antyodżywcze substancje - a przy tym całkowicie przemilczać wpływ tłuszczy nasyconych i cholesterolu LDL na chorobę wieńcową, miażdżycę, zawały, raka wątroby, żołądka i innych nowotworów itd. No ale to już osobny temat, który można by wydzielić, gdyby ktoś chciał kontynuować.
-
To tak jak ja. Chuck Norris regularnie oddaje krew do Czerwonego Krzyża. Tyle że nigdy nie jest to jego krew. Tak mi się przypomniało. Trzeba było zastosować wtedy taką asekurację jak w tym żarcie: "Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie, gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie: - Czy mi się to tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach? Pacjent spokojnym głosem: - To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali ... Prawda, panie doktorze...?" A co z kobietami, które nigdy nie rodziły? Poza tym: co z kobietami urodzonymi jako wcześniaczki? Ja jestem wcześniakiem, i mam bardzo niski próg bólu. Całkiem możliwe, że to wynika właśnie z tego. Nie dziwię się. Nie mają. Bardzo wielu mężczyzn musi iść przez życie bez żadnego pozytywnego zainteresowania ze strony innych, bardzo trudno jest im nawiązać wartościową relację, zwłaszcza z osobą płci przeciwnej - muszą się przy tym sporo namęczyć. Chłopcy i mężczyźni prawie nigdy nie słyszą komplementów ani miłych słów, chyba że mają naprawdę czułe matki kochające ich nad życie. Za to dziewczyny/kobiety nie muszą nic robić, żeby mieć chłopaka, bo oni sami do nich podchodzą. Czy znasz jakąkolwiek kobietę, która nigdy w życiu nie usłyszała komplementu, nie była przez nikogo podrywana, a sama próbowała aktywnie podrywać trzydziestu mężczyzn i za każdym razem została spławiona? Czy w ogóle potrafisz sobie wyobrazić kobiety żyjące w niedobrowolnym celibacie? Bo mężczyzn żyjących w niedobrowolnym celibacie jest cała masa. Często są w spektrum autyzmu, choć nie tylko. Ja u dentysty korzystam ze znieczulenia. Nawet jeśli trzyma pięć godzin, dłużej niż ustawa przewiduje. Po co się katować. Pobieranie krwi to jedna z najokropniejszych rzeczy związanych z medycyną. Nigdy na to nie patrzę, i wolę tego unikać. Nie cierpię igieł i bólu. Nie - zwierzątka jak zwierzątka. Myszy to w ogóle wyglądają bardzo sympatycznie, tak jak chomiki. Czyli akurat mnie nie doceniasz, bo o mojej sile fizycznej trudno mówić (sama skóra i kości ze mnie), i w życiu nie wymieniałem koła, nie byłem na kursie nauki jazdy. Nieironicznie, mężczyźni ciężej przechodzą grypę i inne choroby zakaźne. Poczytaj o tym. Estrogen może spowalniać wirusa. Czy Grouchy czasem nie zmienił nicku?
-
-
Dbam o aktywność fizyczną, tyle że w piątek najpewniej mnie po prostu przewiało - był mróz i przy tym silny wiatr. Takie połączenie potrafi zaszkodzić. Mleka nie piję z powodu nietolerancji laktozy. Imbiru praktycznie też nie stosuję.
-
No właśnie mnie też nie - odniosłem się tylko do argumentu ludzi podających izolację sprawcy od społeczeństwa jako główny motyw wymierzenia kary więzienia. Po prostu wziąłem na warsztat stwierdzenie, z którym polemizuję, i do niego się odniosłem, mówiąc, do czego może prowadzić tok rozumowania, z którym się nie zgadzam. Uznałem, że to wystarczająco jasno sformułowane. Patrz wyżej. OK. Z tym się nie kłócę. Nie wiem, czy byli godni naśladowania - zapewne część z nich tak, część nie. Jak to różnie bywa z ludźmi z dowolnej grupy. Rozumiem, że ci, którzy byli rzeczywiście obłudnikami lub przedkładali prawo nad dobro ludzi, zasługiwali na ostrą krytykę lub wręcz potępienie. A ci, którzy byli bardziej ludzcy, nie zasługują na tak surową ocenę jak chrześcijanie zapamiętali z ewangelii. Po prostu stwierdziłem, że faryzeusze najpewniej nie byli tak jednoznacznym stronnictwem, jak zwykło się ich postrzegać przez pryzmat słów Jezusa o nich. Akurat wypędzenie kupców ze świątyni, zwłaszcza jeśli ten ich handelek odwracał uwagę ludzi od modlitwy i był zbyt głośny, było czymś, co mogę zrozumieć i nawet poprzeć. Trochę inaczej sprawa wygląda, jeśli kupcy trzymali się dziedzińca i starali się nie przeszkadzać ludziom w środku. Nie wiemy, jak to wyglądało na miejscu - nikt z nas tam nie był, nie ma dokładnej relacji z miejsca zdarzenia.
-
@little angel Dzięki. Aczkolwiek nie jadam rosołu (dieta bezmięsna) - zresztą w tym wypadku zlekceważyłem pierwsze sygnały ostrzegawcze w postaci drapania w gardle i pojawiającego się, na początku niezbyt dotkliwego, bólu zatok. Zareagowałem dopiero gdy już czułem, że gorączka zaczyna mnie rozkładać, dopiero wtedy zmierzyłem sobie temperaturę i sięgnąłem po aspirynę i inne lekarstwa. Wcześniej łudziłem się, że samo jedzenie czosnku i rzeczy bogatych w witaminę C i suplementowanie cynku i witaminy D (jak robię to i bez objawów infekcji) wystarczy, by samemu wyzdrowieć. Nie wystarczyło. Przez co zacząłem być na siebie trochę zły. Ogólnie, gorączka i niewyspanie sprawiają, że jestem bardziej drażliwy niż zwykle.
-
Źle - nadal przeziębienie i zapalenie zatok, ponad 39 stopni gorączki, mimo wzięcia aspiryny i cynku i jedzenia witaminy C. W dodatku nie udaje mi się wyspać. Szumy uszne spotęgowane przez podwyższone ciśnienie.
-
Gdyby tak było, to każda kara więzienia byłaby karą dożywocia. Bo każdy zwolniony z więzienia stanowi realne zagrożenie - czyż nie? Oczywiście mowa tu wyłącznie o tych, którzy zostali skazani za przestępstwa z konkretnymi ofiarami oraz za rzeczy ewidentnie szkodliwe społecznie, a nie o więźniach politycznych ani skazanych za drobne przewinienia tzw. narkotykowe itp. albo za kuriozalne "przewinienia" w rodzaju "znieważenia pomnika". A takich niestety też jest od groma. Myślę o tym, że właśnie do takiego wniosku może prowadzić założenie, że nie można człowieka karać w sposób taki sam, w jaki on sam popełnił czyn zabroniony. Rzeczą związaną z dystansem do sprawy i nieutożsamianiem się z żadną stroną sporu - czyli że bezstronność jest sprzeczna z wyznawaniem określonej religii, bo religie są stronnicze. I nie, nie uważam, że oddalenie żony bez powodu i bez sprawy w sądzie jest w porządku. Nikt nie jest w stanie być uwolnionym od wszystkiego co złe, chyba że wraz z ukochaną osobą zamieszka na bezludnej wyspie i będzie razem z tą osobą samowystarczalny, siedzący sobie pod drzewkiem i nieniepokojony przez nikogo. A tak ogólnie to w większości religii nie ma pojęcia zbawienia. Zwłaszcza w religiach pierwotnych, będących religiami kultu, nie doktryn i praw. Mówienie o "zbawieniu" w odniesieniu do religii takich jak shinto, hinduizm, wierzenia prekolumbijskie itd. jest nieporozumieniem. Według Biblii JHWH rzucał skałami i kamieniami w Gibeonitów i Kananejczyków, by ułatwić Żydom dowodzonym przez Jozuego zwycięstwo, a później nasłany przez niego mesjasz zdemolował kramy kupcom w świątyni i ich wypędził, stanowczo im przykazując, że nie mogą tego zrobić, bo Bóg im zabronił. Jak widać, Bóg ingeruje tam, gdzie akurat uzna, że powinien, a nie robi tego również z własnych bardzo uznaniowych i niejasnych kryteriów. Cierpienia mają znacznie więcej przyczyn, redukowanie tego do grzechu jest nieporozumieniem. Podobnie z resztą losów żywych istot, w tym ludzi. To, co jedni uznają za bożą interwencję, inni widzą po prostu jako splot okoliczności oraz wynik przewidywania i intuicji tych, którym się powiodło. Iosif Dżugaszwili, znany później jako Stalin, w dzieciństwie został mocno poturbowany i z trudem uniknął śmierci pod kołami rozpędzonego powozu - czy to oznacza, że Bóg go uratował, bo chciał, żeby przeżył? Pierre Curie nie miał tyle szczęścia. Później Stalin będąc na Syberii wpadł do zamarzniętej rzeki i ledwo uniknął zamarznięcia na śmierć, gdy próbował uciec z zesłania. Kolejny raz miał mnóstwo szczęścia. Rodzice Hitlera byli kuzynami i uzyskali dyspensę, by móc się pobrać - czy zatem to Bóg natchnął biskupa, by udzielił im dyspensy, bo tak bardzo chciał, by Hitler się narodził? W ogóle to ojciec Hitlera też był wyjątkowo odrażającym typem, który nie kochał syna, tylko pomiatał nim. Później Hitler uniknął wielu zamachów na życie. Może zatem Hitler i Stalin to umiłowani synowie Boga, a ich władza również pochodziła od Boga? Tylko jeśli tak, to w takim razie co z wszystkimi niewinnymi ofiarami Hitlera i Stalina? Dlaczego ich Bóg nie ocalił? Stalin pochodził z patologicznej rodziny, jego ojciec był alkoholikiem i przemocowcem - Stalin nie został uzdrowiony, a jego koszmarne przeżycia z dzieciństwa rzutowały na jego rządy i czyny, gdy był dyktatorem. Nie ma powodu doszukiwać się tu jakiegoś głębszego sensu - jedni mają szczęście, inni nie. Rodziny się nie wybiera. Nie wybiera się też czasu i miejsca narodzin. I nie ma to nic wspólnego z jakimiś bożymi interwencjami. Ot, czas i przypadek rządzi wszystkim (nawiązując do cytatu w pewnej biblijnej księgi)
-
Spis Kwiryniusza miał miejsce, gdy Jezus miał około dwunastu lat. Czyli nie mogło to mieć miejsca w okresie, gdy się urodził. No ale ewangelie Mateusza i Łukasza powstały kilka dekad po ukrzyżowaniu Jezusa. Nic dziwnego, że część rzeczy przeinaczono, by dopasować fakty pod tezę. Skoro Jezus był mesjaszem, to musiał urodzić się w Betlejem - więc zmieniono mu miejsce urodzenia. Co to komu szkodzi - przecież nie sporządzono aktu urodzenia Jezusa, więc nikt by tego nie sprawdził. Jeśli Maria udała się do Betlejem (co wątpliwe), to raczej było to ok. 12 lat po narodzinach Jezusa. Dla przykładu: katolicki ksiądz i biblista Joseph Fitzmeyer stwierdził, że spis ludności jako umiejscowiony w czasie na krótko przed narodzinami Jezusa był czysto literackim zabiegiem, użytym, by powiązać Maryję i Józefa, mieszkańców Nazaretu, z Betlejem, miastem Dawida. Maria z Nazaretu, Jezus z Nazaretu. Nie z Betlejem. Według ksiąg prorockich sprawiedliwy król-mesjasz miał pochodzić z rodu Dawida i urodzić się w Betlejem. Nie ma tam jednak nic o tym, jakoby miał być boską istotą czyniącą cuda - owszem, jest tam mowa o zmartwychwstaniu umarłych, jednak nie o tym, że mesjasz miałby osobiście (podobno) wskrzeszać kilku zmarłych, a resztę pozostawić martwymi. Kleopatra i Marek Antoniusz jakoś pozostali martwi, podobnie Hipokrates, Eratostenes, Euklides i wszyscy inni znani starożytni. Za to w ewangelii Jana Jezus nazywa siebie synem Boga, co z kolei jest sprzeczne z byciem synem Dawida. "Zanim Abraham stał się, Ja jestem", jak miał powiedzieć wg tej ewangelii. Abraham żył przed Dawidem. Ogólnie, to wszystko jest na maksa pogmatwane i zawiłe. Naprawdę nie dałoby się prościej i bez wewnętrznych sprzeczności? "Jeden Bóg w trzech osobach" to też wewnętrzna sprzeczność. Jeśli Jezus był synem Józefa, to może i pochodził z rodu Dawida - tylko że wg ewangelii Jezus nie był synem Józefa, który był dla niego tylko opiekunem i jakby ojczymem. Co, jeśli prawdziwym ojcem Jezusa był Tyberiusz Juliusz Abdes Pantera? https://pl.wikipedia.org/wiki/Tyberiusz_Juliusz_Abdes_Pantera Ten żołnierz z pewnością nie pochodził z rodu Dawida. Owszem. Jednak określone podstawy doktrynalne ma. Centralną postacią tej religii jest Jezus. Tyle że o historycznym Jezusie więcej nie wiadomo niż wiadomo. Święte księgi nie są źródłami historycznymi. Nie są nimi również apologetyczne teksty, których autorom bardzo zależy na tym, by ukazać dane postacie w określonym świetle. Np. katolicka tradycja zakłada, że pierwszych trzydziestu biskupów Rzymu było, oprócz jednego, męczennikami - choć nie ma żadnych niezależnych źródeł, które by mówiły cokolwiek o przyczynach i okoliczności ich śmierci. Nie ma dowodów, że ponieśli męczeńską śmierć.
-
Odpłacenie pięknym za nadobne nie jest stawaniem się tym samym co sprawca, tylko wymierzaniem sprawiedliwości - a przynajmniej ma znamiona wymierzania sprawiedliwości. "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie". "Jak ty komu, tak on tobie". Gdyby stosować kryteria takie jakie wyznają zwolennicy nieodpłacania złu tym samym, to należałoby uznać, że wymierzenie kary więzienia jest niczym innym jak uprowadzeniem, przetrzymywaniem i pozbawieniem wolności - a przecież na to też są paragrafy. I tak jak rozumiem założenia dążenia do resocjalizacji przestępców jako taką, to za nieporozumienie uznaję podejście w rodzaju "Nie możesz zrobić mu tego samego co on tobie, by samemu się taki nie stać". I trzeba pamiętać, że bierność i pobłażliwość rozzuchwala sprawców. Skoro o tym mowa, to opieranie wiedzy o faryzeuszach na Nowym Testamencie prowadzi do stronniczości - faryzeusze ogólnie cieszyli się popularnością wśród Żydów jako będący blisko ludu i niosący im słowa pocieszenia i nadzieję na nadejście mesjasza. W odróżnieniu od saduceuszy, którym zresztą podobno Jeszua też nie szczędził słów krytyki. Księgi prorockie potępiają nadużycia kapłanów, powierzchowność kultu i składanie czczych ofiar, co nie oznacza, że uznają kapłanów jako takich za złych. Szkopuł w tym, że wg ludzi religijnych Bóg wybrał wiarę w niego na warunek zbawienia. Poza tym, w praktyce jest tak, że im bliżej fanatyzmu religijnego, tym mniej miłosierne traktowanie innych. Łączenie religii z miłosierdziem i współczuciem to dość nowy wynalazek - nawet dziś nie jest powszechny, a w przeszłości stanowił wielką rzadkość. Św. Franciszek z Asyżu był ekscentrykiem, a nie typowym przykładem człowieka swoich czasów. Bardziej typowi dla swoich czasów jako katolicy byli za to członkowie zakonów rycerskich, w tym krzyżackiego, oraz inkwizytorzy. Silna religijność i lojalność grupowa są powiązane z autorytaryzmem i dogmatyzmem. Niby ta sama religia, a jednak w końcu, po wiekach oporu, świecki humanizm przeniknął do chrześcijaństwa. I w końcu chrześcijanie zaczęli przyznawać, że każdy ma prawo do pełni człowieczeństwa i nikt nie może być pomniejszany ani ograniczany z racji urodzenia. Podobno Bóg jest wszechmogący i decyduje o wszystkim - zatem mógłby zdecydować, że piekło będzie puste i że wszyscy będą zbawieni, bo będzie im wybaczone. Wieczna kara za skończone przewinienia byłaby przejawem sadyzmu i okrucieństwa - gdyby Bóg chciał ludzi w taki sposób karać, byłby gorszy od Hitlera i Stalina. Ogólnie, bodaj wszystkie księgi Biblii były pisane przez wykształconych ludzi z elit, patrząc na ich górnolotny język. Który to język sparodiowano np. w filmie "Monty Python i Święty Graal", w scenie z granatem ręcznym z Antiochii mającym zgładzić zabójczego królika. On to pisał do Koryntian w formie pytającej, co nie oznacza, że wszyscy mają mieć takie podejście do tej kwestii - wszak Tora wspomina o nazirejczykach jako mających nie strzyc włosów. Samson, Samuel i Jan Chrzciciel byli nazirejczykami, czyli mieli długie włosy, choć byli mężczyznami. To akurat odnosi się do czego innego. Można nie mieć wyrobionego zdania na jakiś temat - co nie oznacza służenia dwóm panom. Nic dziwnego, że po śmierci Jezusa spodziewano się odbudowy tronu Dawida, skoro większość Żydów nie uwierzyła, że Jezus to mesjasz. Przed Jezusem była żydowska sekta esseńczyków, która zniknęła z areny dziejów. Z kolei później zniknęli ebionici, czyli wcześni chrześcijanie, którzy szli za Jakubem Sprawiedliwym, nie za Pawłem z Tarsu. Zdecydowana większość chrześcijan to ludzie nawróceni z pogaństwa i ich potomkowie, nie potomkowie nawróconych z judaizmu.
-
Nadal przeziębiony, ale nie tak źle jak wczoraj. Przynajmniej trochę odespałem. To akurat przeziębienie, nie grypa. Umiem je odróżnić. Choć grypę też kilka razy przechodziłem i to naprawdę ciężko - raz miałem temperaturę trzydzieści dziewięć i osiem kresek mimo brania aspiryny. Jakieś dziesięć lat temu.
-
Tak stwierdził tzw. ewangelista Mateusz - jednak wiele wskazuje na to, że Betlejem jako rodzinne miasto Jezusa zostało dodane post factum właśnie przez tego autora. Podobnie jak próba wywiedzenia rodu Józefa od Dawida. Żadna inna ewangelia o tym nie wspomina. Zresztą właściwie nie wiadomo, o jaki konkretne spis chodzi, bo słynny spis Kwiryniusza miał miejsce w szóstym roku, gdy Jezus miał około dwunastu lat. Bo tak - Jezus urodził się ok. 6-7 roku p.n.e. I w chwili ukrzyżowania nie miał 33 lat. Na pewno było to już po śmierci Heroda Wielkiego. Może namiestnik Syrii Gajusz Sencjusz Saturninus przeprowadzał jakiś lokalny spis pod koniec życia Heroda, jednak też nie ma tu nic pewnego. W każdym razie, Jezus z Nazaretu najprawdopodobniej ani nie miał związku z rodem Dawida, ani nie urodził się w Betlejem. Dla tzw. Marka, autora najstarszej z ewangelii, najwidoczniej nie miał znaczenia ani rodowód Jezusa, ani miejsce jego urodzenia, ani dziewictwo Marii, ani zwiastowanie, ani rzekome odwiedziny mędrców ze wschodu i darów od nich - on o tym wszystkim milczy. Za to autor najpóźniejszej z ewangelii, nazwany Janem, włożył w usta Jezusa słowa o tym, że jest jednym z Ojcem, czyli Bogiem, i że zanim Abraham stał się, on już istniał - co z kolei stało się dla chrześcijan podstawą dla tezy o preegzystencji Jezusa i jego boskości. Tzw. ewangelista Łukasz twierdził, że po narodzinach Jezusa Maria z Józefem zanieśli go do świątyni - co jednak przeczy stwierdzeniom Mateusza, że oni uciekali do Egiptu, o czym z kolei milczy Łukasz. A problemów synoptycznych jest znacznie więcej. Np. kto szydził z Jezusa na krzyżu, a kto go bronił. I co głosił napis na krzyżu, na którym został ukrzyżowany. I kto znalazł pusty grób Jezusa oraz kogo lub co został(a) w środku. To akurat wątki bardziej pasujące do tematu o Wielkanocy. Ciekawe, że twórcy filmów o Jezusie i scenarzyści spektakli w rodzaju misteriów męki pańskiej próbują łączyć i mieszać wątki ze wszystkich ewangelii i wyciągać z nich średnią zamiast zrobić wierną adaptację tylko jednej z nich. Np. skoro bierzemy wątki i wydarzenia opisywane przez Mateusza, to trzymajmy się tylko jego. Albo skoro bierzemy wątki i wydarzenia opisywane przez Marka, to trzymajmy się tylko jego. Itd. To już naprawdę mocno naciągana teza. Warto nadmienić istotną rzecz. Chrześcijaństwo silny nacisk kładzie na kwestię grzechu pierworodnego - stąd skupienie na zbawieniu i dlatego też powstał dogmat o niepokalanym poczęciu NMP itd. Tyle że to pojawiło się dopiero w chrześcijaństwie, bo w judaizmie nie ma pojęcia grzechy pierworodnego. Chrześcijaństwo zakłada, że Jezusowi chodziło o uwolnienie ludzi od grzechu, że jego królestwo jest nie z tego świata itd. Tyle że z ksiąg prorockich nie da się wywnioskować czegoś takiego. Chrześcijańska reinterpretacja świętych ksiąg judaizmu zrobiła sporo zamieszania. Jak i to, że chrześcijanie postrzegają księgi ST przez pryzmat NT i przez pryzmat Jezusa. I inna kwestia, może równie istotna: zaratusztrianizm, tradycyjna perska religia, głosi, że u kresu czasów nadejdzie wysłany przez dobrego boga Ahura Mazdę zbawca Saoszjant, który ma poprowadzić ludzkość do ostatecznej, zwycięskiej bitwy z siłami zła pod wodzą boga-antagonisty Angra Mainju. I który sprawi m.in., że nie będzie już "skalania", czyli grzechu, i pobłażania samemu sobie, że wszyscy ludzie przejdą przez oczyszczający strumień płynnego metalu, i że owo przejście będzie przyjemne dla szlachetnych, a męczarnią dla nikczemników. I że umarli zmartwychwstaną, że powstanie nowy, odrodzony świat, który będzie trwał wiecznie, a ludzie będą nieśmiertelni. Ponadto zaratusztrianizm zakłada, że dusze ludzi po śmierci trafią przed sąd Mitry i że gdy osądzony okaże się mieć w sobie więcej zła niż dobra, jest strącany do Domu Najgorszego Bytowania vel Domu Najgorszej Myśli, gdzie będzie pod kontrolą Angra Mainju, poddawany cierpieniom. I że gdy skalania duszy się równoważą, trafia do Miejsca Pomiędzy, gdzie nie będzie ani radości, ani smutku, tylko oczekiwanie na odrodzenie świata. Brzmi znajomo? Najpewniej zaratusztriańskie koncepcje wywarły duży wpływ na powstanie chrześcijaństwa, w tym na koncepcję dualizmu, sądu ostatecznego itd.
-
Rumianek - na ból gardła.