Kiusiu
Użytkownik-
Postów
666 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kiusiu
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 25
-
patyczki Ostrów Wielkopolski czy Ostrów Lubelski?
-
Jedna rzecz to używanie pornografii i masturbacji jako substytutu związku z drugą osobą, a inna rzecz to okazjonalna masturbacja np. podczas chwilowej nieobecności partnera/partnerki, albo pokaz masturbacji dla tej osoby jako coś umówionego. Ogólnie, wszystko zależy od kontekstu. Czasem masturbacja nie towarzyszy oglądaniu pornografii, tylko fantazjowaniu - i w tym akurat nie ma nic złego. Każde uzależnienie jest problemem. Masturbacja sama w sobie nie jest problemem. Problemem jest regularne oglądanie mainstreamowej pornografii, która jest tworzona w sposób mający oddziaływać na układ dopaminowy, układ nagrody, i sprawiać, że oglądający zaczynają potrzebować coraz mocniejszych bodźców i sięgać po coraz ostrzejszą pornografię. Istnieje ileś pełnometrażowych filmów pornograficznych z fabułą i jakąś, nazwijmy to, wizją, jednak patrząc na proporcje, to chyba niewielki odsetek w porównaniu ze złymi i okropnymi produkcjami. Na pewno - jednak autor pisze, że on zaczął oglądać pornografię jako dziesięciolatek i szybko się od niej uzależnił, jeszcze zanim miał pierwsze fizyczne kontakty z płcią przeciwną. I takie coś rzeczywiście jest problemem, bo wykrzywia i wypacza wyobrażenia o cielesności, seksualności itd. Ktoś wchodzący w wiek dojrzewania nie jest świadomy, że prawdziwe kobiece ciało i prawdziwe życie seksualne wygląda całkiem inaczej niż w filmach. Ma duże znaczenie moment w życiu, w którym człowiek ma pierwsze kontakty z pornografią.
-
Na pewno przepracowanie własnych traum jest ważne. Niezależnie od relacji z mężem. Nie wiem, czy lepiej wymagać od męża całkowitej abstynencji czy dostrzeżenia problemu nadużywania alkoholu przez niego i znaczącego ograniczenia ilości i częstości chlania. W ogóle to: ile razy w tygodniu on średnio pije etanol? Czy pije codziennie? Czy pije pięć lub sześć razy w tygodniu? Odpowiedź twierdząca na któreś z tych pytań oznacza, że on jak najbardziej rzeczywiście ma problem z tym. Że jest uzależniony, na pewno w jakimś stopniu. W alkoholizm nie wpada się z dnia na dzień i nie wychodzi się z niego z dnia na dzień. Proponujesz bagatelizowanie problemu, czyli drugą skrajność. To też źle. Weź pod uwagę, że nie istnieje bezpieczna dawka etanolu. A jak często i ile pije mąż? A jak np. mój ojciec nadal pije średnio pięć razy w tygodniu, zwykle albo po cztery szklanki piwa, albo po cztery kieliszki czegoś typu musujące wino, to czy to jest dużo, czy nie? Podczas spotkań towarzyskich poza tym pije wódkę razem ze znajomymi. Nie wiem, czy w 1993 pił więcej, możliwe, że tak, choć różnicy jakiejś drastycznej raczej nie ma.
-
PiS piranotroni czy kwantroni?
-
To prawda, zwłaszcza gdy się je pogłaszcze i przytuli. Pamiętam, że jak szedłem koło bloku będąc w podłym nastroju i akurat minąłem tę psinę razem z właścicielką, i ta psina podbiegła machając ogonek i popiskując entuzjastycznie, a potem zacząłem ją głaskać i przytuliłem, gdy skoczyła na mnie, to poczułem, jak napięcie ze mnie schodzi. Jak mięśnie się rozluźniają, a poziom stresu i kortyzolu spada. O ile jedne psy mnie wkurzają i budzą silną niechęć i nielubienie, o tyle inne są naprawdę fajne i pocieszne.
-
polonez, bo to spoko taniec Ryczywół czy Jęczydół?
-
To mi przypomniało, że wiele razy gdy mijałem prowadzącą swoją suczkę na smyczy córkę sąsiadów z klatki obok, to ta suczka na mój widok podbiegała do mnie się przywitać, machając ogonem i popiskując, jakbyśmy się znali i za mną tęskniła. Od pierwszego razu jak mnie zobaczyła, to tak na mnie reaguje. Pocieszna psina. Zawsze chce, żebym ją głaskał i przytulał, lgnie do mnie.
-
brutto imperator, moderator czy terminator?
-
Czyli on jest tchórzem, który nie potrafi uczciwie i po męsku przyznać, że jest alkoholikiem i powinien iść na odwyk. Ciekawe, co by powiedział, gdybyś postawiła mu ultimatum: albo on przestaje chlać, albo widzicie się u adwokata. Czyli oboje jesteście DDA, z tego wynika. Przy czym on sam poszedł w ślady swojej dysfunkcyjnej rodziny zamiast odciąć się od jej szkodliwych i toksycznych schematów.
-
Rozumiem Cię - to, co robi Twój mąż, przypomina Ci i kojarzy Ci się z tym, co działo się w Twoim rodzinnym domu, zwłaszcza z ojcem, a było tam powiązane z poważnymi problemami, które odbiły Ci się na psychice. Nie ma nic dziwnego ani zaskakującego w takim podejściu do tego problemu. Dobrze, że zauważasz problem. Są różne stadia alkoholizmu. Twój mąż po prostu nie ma jeszcze najwyższego stadium związanego z występowaniem ciągów. Po prostu nadużywa alkoholu, czy też pije problematycznie, jak to się określa. Ogólnie, warto pamiętać, że nie istnieje bezpieczna dawka etanolu, bo każda jest toksyczna. Nie uważam, żebyś przesadzała. Dobrze, że jesteś czujna. Uzależnieni zawsze znajdą wytłumaczenie i wymówkę - np. właśnie takim stwierdzeniem, że wszystko jest dla ludzi itp. Twój mąż ewidentnie nie dba o zdrowie, ani fizyczne, ani psychiczne. A jego podejście do tematu świadczy o problemie. Skoro picie etanolu jest dla niego ważniejsze niż dobra, głęboka relacja, więź z Tobą, to świadczy o tym, że jest uzależniony, na pewno w jakimś stopniu, od etanolu. Etanol działa toksycznie i niszcząco na wątrobę, żołądek, serce, mózg, układ odpornościowy, gospodarkę hormonalną, skórę - ogólnie, na cały organizm. Poza tym przyśpiesza starzenie się i sprawia, że ludzie wyglądają starzej. Ludzie niestroniący od używek szybciej mają zmarszczki i ogólnie wyglądają jak stare pokraki "zmęczone życiem". Przykre, że masz takiego męża, a nie kogoś niepijącego, kto uważa etanol za syf. Całkowita racja. W moim rodzinnym domu wprawdzie nie było awantur wszczynanych w związku z niczyim pijaństwem, jednak jak spojrzę wstecz, to jak sięgam pamięcią, mój ojciec pił dużo i często. Obecnie też pije alkohol średnio z pięć razy w tygodniu, zwykle po cztery szklanki piwa albo po cztery kieliszki czegoś w rodzaju musującego wina, albo łączy jedno z drugim, przeważnie w okolicach obiadu. Chyba zawsze było u niego tak, że więcej było u niego dni z piciem niż bez. Jak rodzice zapraszali do siebie różnych gości, to też na każdej imprezie obowiązkowo było zarówno wino, jak i wódka/koniak, zwykle również piwo. Poza tym jest nałogowym palaczem, wprawdzie miał ileś lat bez palenia, ale później wrócił do nałogu. Do tego jest spasionym grubasem lubiącym wcinać wieprzowinę i kiełbasę. Ogólnie, traktuje swoje ciało jak śmietnik. Nie zdziwiłbym się, gdyby nagle dostał zawału/wylewu i zszedł z tego świata. Mój ojciec też zawsze twierdził, że pije dla relaksu. Mój ojciec praktycznie od początku dorosłego życia obracał się w towarzystwie ludzi pijących dużo i często. Widać: z kim przestajesz, takim się stajesz. Mnie praktycznie zawsze brzydziło pijaństwo. I uważam etanol za syf.
-
w mieście gorszy jest upał, poza miastem gorszy jest mróz - chyba że temu mrozowi towarzyszy smog kitowcy czy dziesięćsiły?
-
awaria wody zdecydowanie gorsza bardzo wysokie ciśnienie atmosferyczne czy bardzo niskie ciśnienie atmosferyczne?
-
T-shirt żurawina czy borowina?
-
wyciek benzyny - bo olej to może wyciekać różny, i to nie musi być złe Balrog czy barłóg?
-
Kazirodztwo to bez wątpienia dewiacja. Choć tak ogólnie to zawsze uznawałem, że kryterium grzeczności fantazji nie jest to, kogo dotyczą, tylko jakich praktyk seksualnych. Np. przebieranki, odgrywanie ról, wydawanie rozkazów, skóry, lateksy, PVC, pejcze, kajdanki, strap-ony, wibratorki, siadanie na twarzy, pranie drugiej osoby po pośladkach itd. Albo kochanków. A biskupi to już zwłaszcza. Są znani z molestowania kleryków. Jak Leia do Luke'a?
-
Ogólnie, ukrywanie swoich fantazji czy pragnień przed osobą partnerską to jedna z najbardziej niedorzecznych rzeczy, jakie można robić w związku. Gdy chce się utrzymać związek, to wręcz trzeba rozmawiać o swoich potrzebach, pragnieniach, fantazjach i upodobaniach, i trzeba dobrze znać tę osobę, nadawać z nią na tych samych falach. Nie wyobrażam sobie nie rozmawiać o potrzebach, fantazjach i upodobaniach. Wzajemna znajomość potrzeb to podstawa. Komunikacja to podstawa. I zaufanie to podstawa. A przecież nikt nikomu nie czyta w myślach.
-
ruchome piaski - nie spełniają żadnej pozytywnej roli, zaś bagna są potrzebne i spełniają pozytywną rolę, zatrzymując wodę, metan i inne rzeczy, poza tym są ostoją bioróżnorodności Spinthirczycy czy Aftokratorianie?
-
lekkoatletyka kostium z lateksu czy kostium z PVC?
-
zielony cynober, karmazyn czy szkarłat?
-
Kac Pożary łąk znacznie gorsze. Reżim Korei Północnej czy reżim Czerwonych Khmerów?
-
Może dlatego, że nie dostałeś za dzieciaka "Ilustrowanej księgi mitów", grupującej najbardziej znane i popularne mity z całego świata. Ja dostałem, i lubiłem ją czytać. Najbardziej polubiłem skandynawskie mity. Oprócz greckich. Egipskie mniej pamiętam - np. to, że Set zabił swojego brata Ozyrysa, który potem trafił do sarkofagu, w którym zmartwychwstał. Diogenes. Juliusz Cezar znał dwóch Brutusów - Markusa Juniusa i Decymusa Juniusa. A znacznie wcześniej żył jeszcze trzeci Brutus - Lucjusz Junius. Protoplasta rodu Brutusów. Więc było ich znacznie więcej. Nawet obecnie jest pewien kutas Wielgus. https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanisław_Wielgus_(duchowny)
-
"Na pustyni Kara-kum jest fabryka eros gum, tidum-tidum tidum-tum, wszystkie dętki i opony przerabiamy na kondomy, nawet stara zakonnica kondomami się zachwyca" - taka piosenka z czasów podstawówki mi się przypomniała po przeczytaniu tego.
-
Nie wiem, co się mówi o jakichś bliżej nieokreślonych modelkach, ale BMI 14 oznacza skrajne wygłodzenie i zagrożenie życia. Zresztą, wychudzone modelki to szkodliwy trend. Promowanie anoreksji jest szkodliwe. Moje BMI wynosi 19, czyli jest prawidłowe.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 25