Skocz do zawartości
Nerwica.com

Illi

Administrator
  • Postów

    5 605
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Illi

  1. Pokolenie Z to pokolenie urodzone po 1995, czyli post-milenials. Pokolenie Y to właśnie milenialsi, urodzeni w latach 80 i 90 XXwieku.
  2. @aniam97 to nie jest tak, że oprawca wyczuwa słabość w drugim człowieku. To właśnie osoba powiela schemat ofiary. Jest to do przerwania dopiero w momencie, kiedy uświadomisz sobie jak ten schemat działa, co robisz że znajdujesz się w takich miejscach, że wybierasz takie osoby. Dość skomplikowany proces, ale najczęściej to "ofiara", a nie sprawca ma "moc" aby powtarzać zachowanie.
  3. @Daniello619 brzydki dla dziewczyn do których pisałeś. Zawsze ocena drugiej osoby jest oceną subiektywną. Jeśli dostajesz feedback "brzydki" to zastanowiłabym się nad dwiema rzeczami. Po pierwsze czy dbasz o siebie- fryzura, zarost, paznokcie, uzębienie. Chodzi o fryzurę, czy zwracasz uwagę na swój wygląd. Kwestia ubioru- to jednak też jest ważne. Jeśli chcesz poznać dziewczynę, która wejdzie z Tobą w związek to jednak pierwsze wrażenie dużo robi. Nie jestem osobą oceniającą ludzi po wyglądzie, natomiast wygląd może przyciągać lub odstraszać. Po 2 zweryfikuj swoje wymagania odnośnie kobiet- do kogo piszesz. Jeśli wybierasz dziewczyny wyglądające jak topmodel to jednak musisz liczyć się z tym, że będą one mocno zwracać uwagę na wygląd mężczyzny. Poza tym to jak piszesz o spotkaniu w realu jest dla mnie creepy. Jakby chłopak naciskał mocno na spotkanie po kilku wiadomościach, też bym odmówiła. Czasami trzeba popisać długo, żeby złapać wspólne flow. Jeśli podchodzisz do tego w kategorii straty czasu, to może być ciężko. Jesteś młody, masz jeszcze czas. W dzisiejszych czasach ludzie często znajdują drugą połowę w okolicy 30. Po Twojej wypowiedzi odnoszę również wrażenie, że nie wiesz co możesz zaoferować drugiej osobie. Dokładnie o tym momencie myślę. To nie casting, nie rozmowa o pracę. Piszesz/mówisz to co uważasz za słuszne. Jeśli ktoś będzie chciał poznać jakiś konkretny aspekt to na pewno zapyta. Zarówno tutaj user jak i dziewczyna z którą piszesz. Ten tekst kojarzy mi się z mało pewnym siebie chłopakiem, który nie jest do końca świadom swoich mocnych stron.
  4. Illi

    Leki a Antykoncepcja

    Po 1 czemu nie zapytałaś się lekarza? Po 2 tabletki antykoncepcyjne są różne- jednoskładnikowe, dwuskładnikowe. Zapewne dużo zależy od tego jakie tabsy bierzesz.
  5. Wątpię, nie powinno mieć to znaczenia.
  6. @Dalja To, jakie ma zdanie o kobietach to jego sprawa, może takie mieć. Natomiast wrzucanie wszystkich kobiet do jednego worka jest po prostu niedojrzałe. Jeżeli dorosły człowiek, nie potrafi zrozumieć, że poprzez swoje schematy powielał wybór nieodpowiednich partnerek i sądzi, że wszystkie kobiety takie są to przepraszam bardzo, świadczy to jedynie o jego problemach i ograniczeniach. Możliwe, że jeszcze nie rozumiesz jak działa rodzina, bo jesteś za młoda. Jednak nie ma możliwości, aby w tak toksycznym otoczeniu dzieci czuły się dobrze. Mózg dziecka nie kształtuję się prawidłowo. Nie chcę tutaj wchodzić w neurologię, ale jakikolwiek stres od samego początku życia ma wpływ na jego dalszą część. Sam pisał, że dzieci "stoją na baczność"- to już jest podstawa do podwarzenia, że nie jest dobrze. Poza tym stwierdzenia "chowają się" raczej nie odniosłabym do dzieci.... Nie masz dzieci, więc myślę że możesz niektórych spraw nie rozumieć. Rodzi się dziecko i to jest normalne, że rodzice się od siebie odsuwają. Bo nie ma czasu, bo nie ma siły, bo kobieta ma wykasowane libido przez hormony. Co znaczy poświęcił nadto uwagi opiece nad dzieckiem? Kurcze, on jest ojcem! Nie przypadkowym facetem, który pobawił się z obcym dzieckiem na placu zabaw! To jest jego obowiązek zajmować się dzieckiem. Tak: w nocy, po pracy, wieczorami i w czasie wolnym. Zarówno ojca jak i matki. Wracał zmęczony po pracy i bawił się z dziećmi... A czy w tym wszystkim pomyślał jak bardzo zmęczona była jego żona? Kiedy ostatnio Ty byłaś z 3 dzieci przez cały dzień sama? Uwierz mi, że czekam czasami z utęsknieniem na weekend, żeby popracować i "odpocząć" psychicznie od dziecka. Tak więc, zajmowanie się dziećmi przez oboja rodziców jest całkowicie normalne i chyba uprawiając seks zdawał sobie sprawę, że tak to wygląda... Jeśli nie, to tylko wskazuje na jego brak dojrzałości. Mój mąż cieszy się jak wraca po 9h do domu, a nasza córka raczkuje do niego i woła "tata". Nie siada do jedzenia, nie kładzie się przed tv tylko zajmuje się córką, dlatego że ona tego potrzebuje, ja tego potrzebuje i on tego potrzebuje. Dopiero jak ją umyje, uśpi je obiad... Wieczorami też nie "odpoczywa" tylko gotuje obiad, robi śniadanie, 2śniadanie, sprząta. Oczywiście razem ze mną. Czasami jedno z nas odpuszcza, bo nie ma siły lub oboje odpuszczamy i robimy tylko rzeczy "konieczne". Tylko różnica jest taka, że my ze sobą rozmawiamy. Komunikujemy swoje potrzeby, emocje, odczucia- nawet jeśli w danym momencie się nie dogadamy, zawsze wracamy do omówienia sytuacji. Poważnie? Ma robić coś na siłę? Bo "Pan i Władca" tak chce? To tak nie działa. Szanujemy granicę drugiej osoby, niezależnie czy jest to mąż, żona, dziecko czy pani w spożywczaku. Robienie czegoś, wbrew sobie jest niezgodne z naturą. Wydaje mi się, że nikt tutaj nie obraził lottomata. Każdy wyraził swoje zdanie na jego temat. Jego portret psychologiczny pokazuje po prostu, że jest niedojrzały, zagubiony, a wewnątrz ma małego, rozhisteryzowanego chłopaczka który tupie nóżkami. Oprócz tego, co ktoś pisze, patrzymy na to szerzej. Nie tylko na jego słowa, ale z pozycji psychologii możemy podejrzewać co dzieje się z dziećmi, jaki charakter ma lottomat. Pamiętaj, że w internecie możesz napisać wszystko, papier przyjmie każde słowo. Jednak zawsze należy patrzeć szerzej niż wypowiedzi jednej osoby. Lottomat pozostałymi swoimi wpisami odkrywał siebie. Opinia, którą dostał w tym wątku nie jest zbudowana tylko na postach stąd, ale na wszystkich jego 60 wpisach.
  7. @lottomat Kilka osób wyraziło swoją opinię na Twój temat, nie będę się więc powtarzać. Napiszę Ci tylko, że nie jesteś analitykiem, mimo iż za takiego się uważasz. Kilkukrotnie wyciągnąłeś kompletnie błędne wnioski z tego co inni do Ciebie pisali. Sądzę, że jesteś zamkniętym w swoim umyśle chłopaczkiem, niedocenianym, z ogromnymi kompleksami i problemami. Starasz się kreować na wykształconego człowieka, a wypowiadasz się dość mało elokwentnie. Analityk=ścisły umysł, a taka osoba jest otwarta na sugestie innych, potrafi spojrzeć na zadanie z innej perspektywy- niestety u Ciebie tego nie ma. Piszesz, że lubisz dyskutować. Nie widać tego po 3 stronach "próby rozmów" z Tobą. Narzucasz swoje zdanie, nie przyjmujesz innego spojrzenia, nie docierają do Ciebie żadne argumenty. Reasumując, jesteś człowiekiem z kompleksami. Próbowałeś wyrównać to zdobywając wykształcenie, niestety, sam tytuł naukowy nie powoduje, że jesteś "kimś". Nadal jesteś tym samym chłopakiem, który miał 15 lat i nie potrafił powiedzieć głośno swojego zdania. Zastanów się czego chcesz od życia. To nie z żoną, dziećmi, kolegami czy kimkolwiek innym przebywasz 24h/7dni tylko z samym sobą. Fajnie by było stanąć codziennie rano przed lustrem i lubić tę osobę, którą się zobaczy. Uwierz mi, że komfort życia rośnie o 200%. Masz kilka rzeczy do przepracowania, jednak to od Ciebie zależy co z tym zrobisz. Możesz nadal żyć tak jak dotychczas, zrzucać winę na żonę, mamę, kobiet, rozbłyski na słońcu czy cokolwiek innego. Możesz jednak zatrzymać się na chwilę, przemyśleć to co wiele osób w tym wątku do Ciebie napisało i wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Nikt nie zrobi tego za Ciebie. Tutaj zwrócę Ci uwagę jak administrator- zważaj na słowa, które kierujesz do innych userów, jak również do moderacji. Nie pozwolę na bycie chamskim i gburowatym, jeśli nie potrafisz inaczej najwidoczniej nie jest to miejsce dla Ciebie. Człowiek inteligentny potrafi powiedzieć rzecz niemiłą drugiej osobie w taki sposób, że będzie się ona jeszcze cieszyć z tego jak ja nazwano.
  8. Widzę, że poważna dyskusja się tu zrodziła. Postanowiłam więc wtrącić swoje 5 groszy. @lottomat z tego co piszesz, oboje z żoną nie macie prawidłowych wzorców z domu, z czego chyba bardziej lub mniej zdajecie sobie sprawę. Stworzyliście rodzinę bez wcześniejszego przepracowania swoich problemów i wynikających z tego zaburzeń. Weszliście w "nowe" ze "starym" bagażem. Jednak dalej nic z tym nie robicie i tkwicie w tym razem. Zacząłeś od ilości dzieci- nie ważne jakie są ustalenia przed małżeństwem. Ludzie się zmieniają. Zmieniają się priorytety, zmienia się spojrzenie na świat, zmienia się wszystko. To jest normalne, bo życie płynie. To co powinno być pomiędzy dwoma osobami tworzącymi związek to dialog i próba znalezienia rozwiązania, która pasuje obu stronom. Na moim przykładzie: zawsze chciałam mieć minimum 2 dzieci, mój mąż również. Po ciąży obecnie to niemożliwe (może się zmieni z czasem), sytuacja ekonomiczna też nas hamuje przed kolejnym potomkiem, jak również nasze zasoby nie pozwalają na kolejne dziecko. Jesteś z kobietą mimo, że jej nie kochasz, bo...? Bo dzieci? Myślenie, że bycie z kimś tylko dla dzieci jest wg mnie tak mocno obciążające... Powiesz im za 10 lat "byłem z waszą matką dla Was? a Wy tego nie doceniacie bo teraz macie nerwice/depresje/inne zaburzenia i mówicie mi, że to przez nas. A ja przecież dla Was..." Ty podejmujesz decyzję, że jesteś z żoną. Bierzesz odpowiedzialność za to. To Wy jesteście dorośli i jeśli relacje jest niezdrowa, to powinniście albo spróbować ją naprawić (w tym momencie to chyba tylko ze specjalistą) albo zadbać o siebie i dzieci. Dzieci nie muszą mieć rodziców razem, dzieci muszą mieć oboje rodziców. Gdy się kłócicie one to czują, obarczają siebie o wasze kłótnie, będą próbować nie sprawiać problemów, żebyście się nie kłócili, będą starały się być niewidoczne. Ciągle piszesz o sobie, że żona "to i to". Myślałeś gdzie w tym wszystkim są dzieci? To Wy jesteście dorosłymi ludźmi, to Wy powołaliście te dzieci na świat, ona same się nie stworzyły. Teraz pozostaje wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, zastanowić się nad możliwościami. Pisałeś również, że żona straszy Cię, że będziesz ja utrzymywać. Dlaczego? Po rozwodzie tak samo jak ona masz prawo starać się o prawo do opieki na dziećmi. Nawet jeśli zostałoby ono przyznane żonie płacisz alimenty na dzieci, nie na żonę. Chyba, że udowodni, że przez Ciebie nie mogła podjąć żadnej pracy. To dość skomplikowane kwestie do omówienia z prawnikiem. Obecna sytuacja jest chora, przede wszystkim ze względu na dzieci. Po Twoich wypowiedziach uważam, że jesteś skoncentrowany na sobie i uważasz, że jesteś "najbardziej skrzywdzony" w tej relacji. Zgodzę się z poprzednikami, że najbardziej pokrzywdzone są dzieci, nie Ty czy żona.
  9. Witam. Powoli dochodzi południe, a ja od nikogo nie dostałam kawy... ja nie wiem co się z Państwem dzieje! To co, kawa 1x?
  10. To nie jest czasm tak, że pokolenia są zdefiniowane przez daty urodzenia? I jeśli urodziłeś się miedzy 1981-1996 to po prostu zawsze będziesz milenialsem (pokoleniem Y). Dzieci urodzone po 2020 to pokolenie alfa juz
  11. Illi

    Wątek Betixy

    To dość popularna praktyka. Miałam w ten sposób prowadzoną terapię. Prawda jest taka, że jeśli nie przeszłaś kilku terapii w konkretnych nurtach lub nie masz wyuczonych owych nurtów to jako laik nie zauważysz w którym momencie jaki element terapii jest wykorzystany.
  12. Nie koniecznie. Zależy wszystko od branży i tego czego ona oczekuje od pracownika.
  13. @Melodiaa no nie wszędzie jest to możliwe. Nie wyobrażam sobie też żeby sklepy były czynne tylko 3 czy 4 dni. Więc tak jak w artykule, zarezerwowane by było tylko ta konkretnych zawodów.
  14. @Melodiaa robiąc wtorek wolny, zostają nam tylko 3 dni pracujące. Więc mamy 4:3. Ponad połowa wolnego, to się nie kalkuluje jednak poniedziałek/piątek wolny to w wielu miejscach popularna metoda. Myślę jednak, że po pandemii bardziej zależy ludziom na pracy hybrydowej/zdalnej. To duża oszczędność- brak dojazdów (2h zyskane w dużych miastach), gotowanie w domu (a nie jedzenie na mieście). W ten sposób poniekąd wchodzimy w tryb pracy 4dniowy, bo w okolicy weekendu ludzie mniej pracują wtedy. Jednak nie każde miejsce pracy pozwala na taką możliwość, a w firmach gdzie jest taka opcja musi zmienić się mentalność pracodawców, zwłaszcza w małych spółkach.
  15. Wpadaj zaraz bateria mi padnie więc zacznę się delektować tylko tym co mnie otacza więc kompan do rozmowy wskazany
  16. Właśnie siedzę sobie na dworze, Maleństwo śpi w wózku, ptaszki ćwierkają tak to można żyć.
  17. Cześć Ludziki Kawę sama chętnie przygarnę. Co u Was słychać? U mnie już bliżej wiosny niż dalej, co raz więcej energii przez to
  18. @user175170 dostałeś stopień wg komisji odpowiedni. Czytając Twoje wypowiedzi mam wrażenie, że złożyłeś wniosek mając nadzieję, że dostaniesz odmowę. Byłoby to potwierdzeniem, że nie jesteś chory w żadnym stopniu. Dostając umiarkowany poczułeś się "bardziej" chory niż Ty to odczuwasz. Stąd takie pytania. Jednak to jest moja interpretacja, nie musi być prawdziwa. Zastanowiłabym się dlaczego tak postrzegasz mocno niesprawiedliwie przyznany stopień. Zastanów się sam dla siebie skąd to wynika.
  19. @spidi czyli potrzebujesz picia. I nir masz tego pod kontrola, a jedynie tylko sobie to wmawiasz. No ale to Twoje decyzje. Witam wszystkich kończy się już weekend niestety:(
  20. AAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!! JAK MNIE WSZYSTKO DZISIAJ WKURWIA!!!!!! JESTEM WŚCIEKŁA, ZŁA, ROZDRAŻNIONA I WKURWIONA. OBECNIE MOJE NACZYNIE NA POZIOM ZŁOŚCI PRZELEWA SIĘ W ZASTRASZAJĄCYM TEMPIE ! KURWA.
  21. @Charon na pierwszym semestrze też ludzie nie zdawali. Nie pamiętam czy wszystko zdałam, ale na pewno mój mąż nie zdał. I normlanie dalej studiował. Na pewno zależy to od uczelni.
  22. Akceptuję. Tylko na jedynej nodze, tak bardzo potrzebuję wspomagania cukrowego...
  23. @Charon najpierw powiem Ci jak to wyglądało z perspektywy studenta. U mnie na uczelni trzeba było zaliczyć wszystkie przedmioty przed obroną pracy. Na ostatnim semestrze zaliczałam jeszcze przedmiot z semestru 4... Każda uczelnia ma tak na prawdę swój sposób na rozwiązanie takich problemów. Nawet nie wiem o jakich warunkach mówicie Z perspektywy prowadzącego- zależy to od paru czynników. Czy przedmiot zaliczałaś już u tego samego wykładowcy, jeśli tak to na rękę jest przepisanie oceny. Nikomu się z reguły nie chce sprawdzać tylu egzaminów Jeśli zaliczyłaś u innego wykładowcy to może być różnie- czy wg mnie ten prowadzący wymaga porównywalnej wiedzy do mnie? Czy zależy mi na tym, aby student dobrze oswoił się z danym materiałem. Były przedmioty na których przepuszczałam za jakikolwiek wkład własny. Były takie, które traktowałam "poważnie" i studenci musieli wykazać się wiedzą i myśleniem nieszablonowym. Jeśli to jakiś zapychacz ECTSów to inaczej się podchodzi, niż do przedmiotu ściśle związanego z kierunkiem. Oficjalnie to jak najmniej na uczelni załatwiać Biurokracja to straszna rzecz.
×