minou
Użytkownik-
Postów
948 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez minou
-
U mnie też największe znaczenie w leczeniu ma relacja z psychiatrą/psychologiem. Na studiach prawie 20 lat temu miałam super psychiatrę, ale to była starsza Pani u progu emerytury a później już było tylko źle. Dopiero jakieś 4 lata temu trafiłam na psychiatrę, specjalistę w leczeniu ADHD u dorosłych, do którego poczułam zaufanie. Leczę się tylko u niego, nawet jak zmienił miejsce pracy. Co do psychologów to ostatnio miałam zaleconą terapię, ale pierwsza psycholożka miała ze mną tylko spotkanie wprowadzające i przekierowała mnie na terapię łączoną z fizjoterapeutą i coachem zawodowym, gdzie ona nie była częścią tego zespołu. Następna psycholog rzuciła pracę po 2 sesjach ze mną. Okazało się, że dobrze, bo moja trzecia psycholog to był strzał w dziesiątkę. Od razu złapałyśmy kontakt i czuło się ten flow. Terapię już zakończyłam ale rozważam jeszcze kilka prywatnych sesji z nią, bo niestety ale dobór terapeuty ma kluczowe znaczenie. Jeśli Twój reumatolog to gbur a ortopeda to cymbał to trudno. Przemęczysz się na wizycie przewracając oczami i po prostu zastosujesz się do zaleceń, zrealizujesz receptę i jest duża szansa, że to wystarczy. Ale jeśli nie poczujesz zaufania do swojego psychiatry i psychologa to marne szanse, żeby terapia cokolwiek dała. Mam to szczęście, że miałam terapię poprzez prywatne ubezpieczenie i mogłam zmienić terapeutę na żądanie, ale to jest prostsze w teorii niż w praktyce. Jak jest Ci źle, nie masz energii i siły psychicznej na cokolwiek, to wątpisz też w swój osąd i np obwiniasz się, że brak porozumienia z lekarzem to Twoja wina, bo jesteś do niczego. Albo nie chcesz sprawiać kłopotu i wyjść na roszczeniową. Albo po prostu nie masz energii i napędu, żeby zadzwonić do ubezpieczalni i poprosić o zmianę terapeuty. Albo martwisz się, że kogoś urazisz. Albo po prostu masz wszystko w . Albo, albo…. To naprawdę trudne. Załatwienie sobie skutecznej pomocy psychiatrycznej i psychologicznej często przerasta możliwości osoby w miarę zdrowej i ogarniętej, a co dopiero chorej…
-
Dopóki nie słyszysz głosów, które zwracają się do Ciebie albo np mówią o Tobie (głosy kogoś kto się z Ciebie wyśmiewa itd), to halucynacje słuchowe nie są jakoś bardzo niepokojące. Np halucynacje przysenne są wręcz normalne także u zdrowych ludzi, którzy są przemęczeni albo narażeni na stres. Przy zasypianiu można mieć wrażenie, że słyszy się różne rzeczy, których nie ma. Plastyczne wyobrażenie dźwięków, tak że wydają się bardzo realistyczne, też nie jest aż tak niecodzienne. Np ludzie z bujną wyobraźnią często bardzo realistycznie przeżywają rzeczy, o których myślą. Jeśli dodatkowo masz szumy uszne, to wrażenie słyszenia różnych dźwięków może być tym bardziej intensywne. Szumy uszne są problemem wielu ludzi, zarówno przez np zapalenia ucha czy zatok, jak przez niektóre leki (np kwas acetylosalicylowy) jak i przez nerwicę. Halucynacje słuchowe mogą też występować przy uszkodzeniu słuchu, a szumy uszne mogą wskazywać na takie uszkodzenie. Np mój syn ma trwale uszkodzone struktury w uchu przez częste zapalenia ucha środkowego w dzieciństwie. Niby słyszy dobrze, ale blizny na delikatnych strukturach ucha sprawiają, że nie do końca rozróżnia dźwięki. I tak np skrzypnięcie szafki może dla niego brzmieć tak, jakby ktoś mówił jakieś słowo albo wołał jego imię. To dlatego, że mózg ma naturalną tendencję, żeby interpretować dźwięki, obrazy itd. To tak jak np jakiś cień może nam się kojarzyć z twarzą, albo kształt krzaka w ciemności z postacią ludzką. Umysł próbuje nadać temu formę czegoś, co zna, a jeśli widać niewyraźnie bo np jest ciemno to umysł „nadinterpretuje”. Tak samo ze słuchem, jeśli jest słabszy, albo zaburzony przez szumy uszne to umysł może przetwarzać dźwięki otoczenia dopasowując je do czegoś, co zna, np puknięcie w rurach jako pukanie do drzwi itd. Pamiętaj, że umysł zwykle wypełnia te luki, których zmysły nie są w stanie przekazać dokładnie.
-
Musisz dać sobie czas. Rekonwalescencja po chorobie trochę trwa, plus jeśli była alergia na lek, to organizm był wystawiony na ekstremalny stres. Brałeś antybiotyki a one zaburzają całkowicie florę jelitowa która, jak wiadomo, jest odpowiedzialna za syntezę neuroprzekaźników jak np serotonina. Podobno odbudowanie flory bakteryjnej i regeneracja układu odpornościowego po antybiotyku może trwać ok 6-8 miesięcy, a nawet do roku. Staraj się jeść różne pre i probiotyki (czyli produkty z dobrymi bakteriami i produkty, które karmią te dobre bakterie, np kiszonki i rzeczy pełnoziarniste). Możesz brać jakieś suplementy z probiotykami itd.
-
METYLOFENIDAT (Concerta, Medikinet, Medikinet CR)
minou odpowiedział(a) na Badziak temat w Stymulanty
Zgadzam się w 100% Leki przeciwdepresyjne z grupy SSRI też mają udowodnione działanie poprzez umożliwienie układowi nerwowemu regeneracji. Tylko ważne jest podejście holistyczne, kiedyś przeczytałam takie zdanie i uważam, że trafia w punkt : leki są jak koło ratunkowe i zapobiegają utonięciu. Ale najważniejsze to nauczyć się pływać. I tak właśnie jest, leki pomagają w kryzysie, ale polepszenie funkcjonowania przez nie spowodowane musi być wykorzystane na pracę nad samym sobą, żeby w przyszłości mieć narzędzia do radzenia sobie w trudnych sytuacjach. I to obejmuje sferę fizyczną jak sen, dieta ruch, i psychologiczną jak prawidłowe wzorce myślowe, regulowanie emocji, unikanie toksycznych relacji, odpoczynek, dbanie o siebie itd. -
Moje futrzaki zdecydowanie działają przeciwdepresyjnie. Samo przyglądanie się im jest tak zabawne, że ciężko się nie uśmiechać, a przytulanie ich stymuluje naturalnie wydzielanie oksytocyny i serotoniny
-
METYLOFENIDAT (Concerta, Medikinet, Medikinet CR)
minou odpowiedział(a) na Badziak temat w Stymulanty
Poza tym metylofenidat może po np roku czy kilku latach stosowania poprawić funkcjonowanie na stałe, z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że lek poprawia koncentrację i ogólne funkcjonowanie, więc umożliwia wypracowanie sobie różnych mechanizmów kompensacyjnych i strategii radzenia sobie z ADHD. Np trenowanie struktury, planowanie przerw, uporządkowanie swoich spraw, wyrobienie dobrych nawyków. Jednym z nich jest np odkładanie ważnych rzeczy zawsze w to samo miejsce. Przy ADHD jest typowe gubienie wszystkiego, a potem klucze od domu odnajdują się w zamrażarce, podczas gdy lody roztopiły się na szafce na buty, portfel jakimś cudem znalazł się w łazience a telefon w szufladzie z bielizną. Biorąc metylo ma się lepsze poczucie „tu i teraz” i powinno się pracować nad nawykami, żeby stały się całkowicie automatyczne. Np klucz do domu wiesza się od razu na haczyku w przedpokoju, portfel zawsze odkłada się do torebki a torebkę na szafkę w korytarzu. Jeśli wyrobimy sobie ten nawyk, to odłożymy rzeczy na miejsce zupełnie automatycznie nawet jeśli nas coś rozkojarzy (np wchodzimy do domu a tu dzwoni komórka). Drugim mechanizmem działania jest tzw neuroplastyczność. Mózg ma pewne możliwości dostosowania i w sprzyjających warunkach reguluje swoją pracę. Jeśli na metylo człowiek jest mniej obciążony stresem, układ nerwowy ma lepsze możliwości, żeby poprawić swoje gospodarowanie dopaminą. Dodatkowo terapia pomaga w tworzeniu nowych, prawidłowych połączeń nerwowych, tak że uczymy się reagować adekwatnie i tworzymy nowe „ścieżki” w mózgu. To działa tak, że nasze nawyki myślowe „wydeptują” pewną ścieżkę w mózgu, np ciągłe zamartwianie się sprawia, że martwienie się staje się ustawieniem domyślnym i pierwszą reakcją na wszystko, taka neuronowa „autostrada”. Jeśli będziemy ćwiczyć prawidłowe wzorce myślowe, to powoli wydeptujemy „ścieżkę” dla tych dobrych, poprawnych reakcji emocjonalnych. Medikinet zapewnia też spokój, który jest potrzebny by pracować nad sobą i działa zarówno na strefę fizjologiczną i psychologiczną jeśli dodatkowo mamy terapię. Zmiana chemicznej równowagi w mózgu może ułatwiać dostosowanie się układu nerwowego do kompensowania braku dopaminy a trening psychologiczny wyrabia prawidłowe reakcje emocjonalne, które przecież prowadzą do uwolnienia konkretnych neuroprzekaźników. Np jeśli ktoś ciągle się martwi, to w jego mózgu wydziela się bardzo dużo kortyzolu, który powoduje zmęczenie, depresję, stany zapalne itd. Zmiana swoich wzorców myślowych zmienia też gospodarkę chemiczną mózgu i jeśli np wyrwiemy się z kręgu negatywnych myśli, nasz mózg zareaguje na pozytywne myśli wydzielaniem np serotoniny, oksytocyny itd. Mniej kortyzolu a więcej hormonów szczęścia zmniejsza presję na układ nerwowy, który ma wtedy lepszą zdolność do regeneracji i dostosowania. W ten sposób leczenie metylofenidatem może po jakimś czasie dać trwałe efekty. -
Wygląda na jakieś zaburzenie z zakresu tzw. „neuroatypowości”. Wiele z tych diagnoz, ADHD, autyzm, AuDHD (połączenie autyzmu i ADHD), nadwrażliwość sensoryczna itd charakter się brakiem tzw. filtrów. Tzn umysł nie jest w stanie filtrować bodźców, wszystko po prostu uderza jak fala i wyczerpuje zasoby. Po aktywności jest się albo pobudzonym, albo wyczerpanym, albo zdołowanym czy wściekłym. Moja córka ma tak jak Ty i ma diagnozę AuDHD. Od niemowlęcia, jeśli np mieliśmy gości to była radosna, roześmiana, ale potem wieczór i noc to koszmar, płakała, nie mogła spać, była pobudzona. Teraz jest nastolatką i jak wraca ze szkoły, to jej energia i wszystkie zasoby są wyczerpane. Wtedy albo po prostu pada na łóżko i odpływa w swój świat, albo jest pobudzona i ma słowotok, albo jest smutna i reaguje histerycznie na jakieś wymyślone problemy, albo jest wściekła i byle co wywołuje wybuch. Albo przechodzi od jednego stanu do drugiego w okamgnieniu. Jeśli odpocznie, zje i się zrelaksuje, znów staje się „sobą” i wszystko wraca do normy. Ale jeśli nie ma możliwości odpocząć, wyciszyć się, mieć pauzę sensoryczną bez bodźców, hałasów, towarzystwa, bo np po szkole coś jeszcze było zaplanowane, zajęcia, spotkania, szczególnie na które nie miała ochoty, to jest źle. W nocy nie może spać, wymiotuje ze stresu, ma ból głowy, brzucha. Dzień później jest jak zombie, nie ma na nic siły. To jest niepełnosprawność, ma diagnozę psychiatryczną, bierze leki (medikinet na ADHD, hormony żeby nie mieć napięcia przedmiesiączkowego bo to był dramat, melatoninę na sen), ale najważniejsze jest planowanie dnia, reagowanie na przestymulowanie itd. Trzeba planować przerwy, ale też być elastycznym bo ma dobre dni kiedy funkcjonuje jak całkiem normalna nastolatka, a ma dni kiedy wszystko ją przerasta. Ważne, żeby stawiać sobie cele i wymagania, nie używać tego jako wymówki i nic nie robić, ale pilnować, żeby wymagania były realistyczne. Dobra zasada to „spróbuj przez 5-10 min”. Jeśli jest ciężko i np nie ma energii żeby coś zrobić, to trzeba i tak zacząć, na spokojnie i jeśli po 5-10 min zrobi się gorzej, to przerwać. Ale często po tych 5-10 min wpada się we „flow” i samopoczucie się poprawia. Albo samopoczucie zostaje takie samo i da się wykonać zaplanowaną czynność. Oczywiście dużo łatwiej kiedy masz kogoś, kto tego pilnuje, bo samemu czasem ciężko ocenić czy już przesadziłeś i musisz odpocząć czy to tylko prokrastynacja. Dlatego łatwiej, jeśli ma się diagnozę od dziecka, ale dorośli też mają dostęp do samopomocy. Tzn książek, terapii, artykułów itd, żeby zrozumieć swoje potrzeby i zorganizować życie tak, żeby osiągnąć jak największy poziom funkcjonowania jak najmniejszym kosztem. I masz rację że alko nie pomaga, ale fakt, że przynosi Ci ulgę udowadnia, że Twój układ nerwowy potrzebuje wyciszenia. Alkohol jest depresantem, wycisza układ nerwowy, ale na krótko. Jak jego działanie przejdzie, następuje reakcja z odbicia, czyli nadaktywność układu nerwowego, problemy ze spaniem, lęki. Poza tym alkohol działa na kilka neuroprzekaźników jednocześnie i wszystkie je rozregulowuje. Jeśli jesteś zdrowy, nie zaszkodzi Ci parę drinków od czasu do czasu w dobrym towarzystwie. Ale jeśli chemia w Twoim mózgu jest zaburzona, to alkohol to pogłębi niestety.
-
Musisz się przyjrzeć swojemu trybowi życia. Huśtawki nastrojów, pobudzenie czy wyczerpanie to często po prostu efekt niezdrowego trybu życia. Sen, ruch, jedzenie. Np zostało udowodnione, że dzieci dostają objawów podobnych do adhd jeśli zjedzą za dużo przetworzonych produktów z różnymi dodatkami, konserwantami itd. Sam cukiernik by nie wywołał takich efektów, ale całość - ileśtam niezdrowych produktów, ekran, gry, nieregularny sen i już jest problem. Takie stany bezproduktywnego pobudzenia zdarzają się w okresach nasilonego stresu, albo przy intensywnym korzystaniu z gier, mediów społecznościowych czy innych rzeczy, które dają „szybką dopaminę” i adrenalinę. Jeśli dodatkowo śpisz za mało czy nieregularnie i jesz rzeczy, które nie zawierają prekursorów różnych neuroprzekaźników, dobrej flory bakteryjnej, witamin i minerałów, to Twój mózg po prostu nie ma zasobów i możliwości żeby utrzymać stabilne funkcjonowanie, nastrój i energię.
-
Mam trochę zjechane kręgi w odcinku piersiowym, najbardziej tam, gdzie łączą się z żebrami. Przez to mam nerwobóle międzyżebrowe po prawej stronie i odczuwam to tak, jakby ktoś mi od środka, z brzucha, wbijał końcówkę noża między żebra. Poza tym mam różne neuralgie jak np palenie skóry na rękach. Bóle w klatce piersiowej a la zawałowe. Czasami, ale rzadko, mam rwę kulszową, to chyba najbardziej typowy nerwoból. Tak jakby błyskawica Ci schodziła przez pośladek aż do kostki. Od karku czasem mam takie opasujące od karku do czubka głowy, ale idą jakby po czaszce a nie w środku głowy jak normalny ból głowy. Ale ludzie różnie opisują nerwobóle.
-
Żeby pokonać takie lęki trzeba dłuższej pracy i terapii. Unikanie sytuacji stresujących na dłuższą metę utrwalają nerwice, ale… takich problemów się w jeden dzień nie rozwiąże. Już po pogrzebie, ale na przyszłość grypa żołądkowa zawsze jest wymówką nie do podważenia. Zamykasz się w łazience, udajesz ostrą biegunkę, wychodzisz a potem biegniesz z powrotem niby rzygać. Jak chcesz być mega wiarygodny to albo udajesz dźwięki torsji albo nawet i dwa palce w gardło nikt nie zaryzykuje, że na uroczystości się porzygasz albo nie zdążysz do WC z nr 2 ale polecam jednak zabrać się za terapię i leczenie
-
Biorę 1 lub 2 x 300 mg. A czasem w ogóle jak zapomnę. Zwykle przed południem i czasem po południu, na wieczór nie bo trochę dziwnie mi się po niej zasypia. Mi gaba pomaga na ból i na mnie działa jak apap. Tzn znosi nerwoból i nie robi nic więcej. Nie odczuwam innych efektów jej działania oprócz przeciwbólowego i tak jak z apapem, nie widzę wzrostu tolerancji. Nie widzę tez efektów odstawiennych jak np zapomniałam leków na 2 tyg wakacji (oprócz bólu). Ale wiem, że tolerancja gaby jest bardzo indywidualna. Edit: jak Apap w tym sensie że tylko znosi ból, tak samo jak apap znosi ból głowy. Ale apap nie pomaga mi na nerwobóle
-
Ja tam lubię mieć długie paznokcie, wtedy nie obgryzam a robienie hybryd mnie super odpręża, daje mi takie ADHD flow…
-
Przede wszystkim aktywność fizyczna i dbanie o postawę cały dzień, a nie tylko np 3 razy w tygodniu na siłowni. Przy dużych napięciach w karku jak nie mogłam w żaden sposób tego rozciągnąć, to akupunktura. Chodziłam też do osteopaty, żeby mi “kliknął” co trzeba na miejsce. Trzeba kilka razy w ciągu dnia położyć się płasko, zamknąć oczy i “przeskanować” ciało od stop do głów. Co czuję w stopach, co w łydkach itd i zidentyfikować napięcia. A potem rozciąganie. Spacer szybkim krokiem, najlepiej pod górę czy gdzieś po schodach, powoduje zadyszkę, a to w naturalny sposób rozciąga i otwiera klatkę piersiową. Na bóle nóg i łydek leżenie wieczorem z nogami w górze, spanie z nogami na poduszce. Można do miski nalać gorącej wody i szklanka soli kuchennej - pomaga na ciężkie nogi i bóle. Trzeba też się upewnić, że masz w diecie magnez i potas, wit B12 i wit D. Braki tych związków powodują skurcze mięśni, nadwrażliwość na ból itd, oraz pogarszają objawy nerwicy. Na nerwobóle (szczególnie te od kręgosłupa) biorę Gabapentynę. To świetna alternatywa dla tramadolu, czy benzo, które uzależniają, i ibuprofenu, który rozwala żołądek.
-
Czucie pracy serca oraz liczne kłucia w całym ciele
minou odpowiedział(a) na 1121 temat w Nerwica lękowa
Przy nerwicy lękowej, szczególnie w kierunku hipochondrii, strach przed planowaniem czegokolwiek jest normalny. Ja np chrzest synka na ostatnią chwilę dopinałam, bo wcześniej mieliśmy kilka lotów samolotem więc nie wiedziałam „czy dożyjemy” i nie chciałam zapeszać Co do czucia serca to jesteś pewien że to jest nienormalne? Mi się wydaje, że każdy czuje swoje serce jak się skupi, a przy nerwicy po prostu układ nerwowy jest nadreaktywny i takie bodźce są dużo mocniej odczuwane. Znam wiele przykładów, moja koleżanka podczas ciężkiego nawrotu nerwicy była tak spięta, że jak w kolejce za nią kobieta kichnęła, to ona podskoczyła w miejscu ze strachu i puścił jej zwieracz - posiusiała się. Ciało było w stanie takiej gotowości i alarmu, że mały bodziec a reakcja nieadekwatna. Mój syn jak poszedł do szkoły i się stresował, to czuł jak jego serce „odbija się” od plecaka. Strasznie go to wkurzało bo mówi że mu niewygodnie jak serduszko puka w plecy i obija się o tornister, także… -
Czucie pracy serca oraz liczne kłucia w całym ciele
minou odpowiedział(a) na 1121 temat w Nerwica lękowa
Ale nagle Ci się to zrobiło, czy jest opcja, że czułeś te różne rzeczy już wcześniej ale po prostu nie zwracałeś uwagi? Ja od dziecka chodziłam po lekarzach bo ciągle czułam jakieś bóle, stukania, mrowienia, miałam dużo nerwobóli jak np palenie skóry jak oparzenie itd. Najpierw stwierdzono że to przez nerwicę, objawy somatyczne, a później się okazało, że to część objawów ADHD/autyzmu. No ale ja to miałam od zawsze. Jeśli u Ciebie pojawiło się nagle, to albo to psychiczne, albo jakaś neuropatia? -
Nie no, śpię. Nigdy nie cierpiałam na bezsenność. Zasypiam szybko, w ciągu nocy czasem się budzę, ale to na chwilę. Rzadko mi się zdarza leżeć i czekać na sen. Zwykle mogę się wręcz zmusić do spania jeśli mi się nudzi
-
W takim razie możemy popisać na priv nie gwarantuję że będę odpisywać w ciągu godziny, ale chociaż na temat
-
Ja mam też problem z wypoczęciem po śnie. Od zawsze mam dużą potrzebę snu i np jak znajomi na studiach zarywali noce i szli na zajęcia od razu po imprezie, to ja niestety nie umiałam tak. Wystarczy mi jedna zarwana noc i czuję się jak na jakimś zejściu, mam dreszcze, trzęsą mi się ręce, pali mnie twarz, jest mi słabo… Niewysypianie się może być konsekwencją np bezdechu, problemów z sercem i innych chorób przewlekłych, ale u mnie żadnych nie zdiagnozowano. Jako nastolatka potrafiłam spać po 14-16 godzin na dobę i nawet myślałam, że mam narkolepsję, ale na 99% nie mam. Wygląda na to, że mój układ nerwowy jest tak przeciążony, że potrzebuje dużo snu. Teraz śpię minimum 8 godzin na dobę a i tak wstawanie to katorga.
-
Pisałam tu wcześniej, ale zupełnie bez odzewu. Chodzi w sumie o to, że brakuje mi miejsca gdzie można pogadać o każdej porze dnia i nocy, wymienić poglądy czy chociażby pogadać “o niczym”. Ja mam niestety trochę problemów w kwestii relacji społecznych, ale bardzo lubię rozmowy online, pod warunkiem że jest jakaś wymiana myśli. Tu na wątku off topic miałam nadzieję na jakiś ciągły dialog, ale wygląda to raczej na miejsce, gdzie ludzie spisują jakieś swoje myśli jak w pamiętniku, czy blogu, bez nastawienia na wymianę myśli.
-
Ten topić jest strasznie jednostronny. Ludzie niby piszą często, ale tylko o sobie, rzadko ktoś podejmuje dialog. Szkoda.
-
Warunkiem diagnozy ADHD jest występowanie objawów przed 7 rokiem życia i dlatego często rodzic czy inna bliska osoba musi tez wypełnić kwestionariusz. U mnie w dorosłym życiu się w zasadzie nie pogłębiło bo wykształciłam mechanizmy kompensacyjne - np hiperkoncentrację. Byłam w stanie skupić się maksymalnie na jednej rzeczy i wiele godzin z rzędu pracować jak w transie żeby zdążyć oddać np zadanie w szkole. Ale byłam coraz bardziej wyczerpana psychicznie no i nerwica nie odpuszczała. Co do impulsywności to pół na pół, w wielu względach znów wykształciłam mechanizm kompensacyjny, analizowanie wszystkiego, ostrożne decyzje. Ale z zaskoczenia mogłam działać impulsywnie, z różnym skutkiem. Przy ADHD u dorosłych często zachowania są odwrotnością objawów, bo tak się boisz swoich zaburzeń, że próbujesz je na maksa kontrolować. Np niecierpliwość zastępujesz ciągłym czekaniem i odkładaniem aż do przesady. Mając ADHD nie wiesz, ile “normalnie” powinnaś czekać i jak cierpliwi są zwykli ludzie. Więc ma wszelki wypadek możesz czekać i czekać, odkładać, żeby udowodnić “że nie jesteś impulsywna i niecierpliwa”. Charakterystyczny jest brak poczucia, co jest “normalne” i brak wiary w to, że Twoje normy są ok. Ciągle myślisz, czy “większość by zrobiła tak samo?”
- 6 odpowiedzi
-
- nerwica żołądka
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Jako dziecko to przede wszystkim zapominalstwo, ale ekstremalne. W szkole np zapominałam plecaka w szafce przy przebieraniu, i to notorycznie. Zapominałam zapisać w zeszycie zadań domowych, a nawet jak pamiętałam zapisać, to zapomniałam sprawdzić. Jeśli nawet sprawdziłam, to zapominałam zrobić byłam impulsywna, pyskowałam nie zdając sobie sprawy, że mówię coś kontrowersyjnego. Nie było mi łatwo zdobyć przyjaciół. Nie mogłam spać, zawsze spałam krócej niż rówieśnicy, nie umiałam leżakować w przedszkolu. Zamyślałam się tak, że byłam głucha i ślepa i dwaj mógł się walić, a ja myślałam o niebieskich migdałach. Plus miałam od zawsze nerwicę lękową, która często towarzyszy ADHD
- 6 odpowiedzi
-
- nerwica żołądka
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie jesteś sama. Znam to uczucie, że jestem już bardzo stara Pamiętaj, że leki to tak jakby koło ratunkowe - nie pozwala Ci zatonąć. Ale żeby normalnie żyć, trzeba nauczyć się pływać. Najpopularniejsza droga to terapia. Niektórzy wybierają np jakiś sport, wiarę czy ideologię np życie blisko natury itd. Cokolwiek Ci pasuje i działa jest ok. Ale pamiętaj, że nerwica to nie jest choroba sama w sobie, tylko objaw. Trzeba leczyć przyczyny żeby się jej pozbyć. A przyczyn jest wiele, od banalnych typu bardzo stresujący okres np w pracy, czy życiu prywatnym (np jakiś duży projekt, utrata pracy, duże zdarzenie typu ślub, narodziny dziecka czy np czyjaś choroba), po głębsze. Jeśli przyczyną należy do tych „łagodnych” czyli trudniejszy okres w życiu i przeciążony układ nerwowy zareagował nerwicą, to zwykle wystarczy parę technik, zmiana wzorców myślenia, relaksacja, spacery i ruch, zdrowe jedzenie. Ale jeśli przyczyna jest poważna, np zaburzenia typu autyzm, ADHD, traumy z dzieciństwa, PTSD, DDA, DDD, zaburzenia osobowości (typu borderline itp), to droga do wyleczenia jest oczywiście dłuższa. Myślę, że bardzo ważne jest podejście, że nerwica to nie jest główny problem, tylko objaw innego, większego problemu, i skupienie się na tej głównej przyczynie. Czasem ciężko jest do niej dotrzeć i widzę, że lekarze idą na łatwiznę, dają diagnozę nerwicy i leczą nerwice, ale wiadomo że to nie zadziała i będzie wracać. Ja np nerwicę mam odkąd pamiętam, miałam różne próby leczenia, leki, trochę terapii i nic nie działało dopóki nie dostałam diagnozy ADHD. Odkąd leczę ADHD, nie mam nerwicy.
- 6 odpowiedzi
-
- nerwica żołądka
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ja się zgadzam z kwestią wyżycia. To nasza prosta biologia. Ciało człowieka potrzebuje ruchu i wysiłku, bo ruch i wysiłek powodują uwalnianie endorfin, regulację metabolizmu, snu i nastroju. Najprostszą drogą do dobrego samopoczucia jest ruch-dieta-sen. To reguluje nastrój na poziomie fizycznym. No i terapia, żeby opanować sytuacje w kwestii złych wzorców myślowych albo traum - co w końcu wpływa na fizyczną reakcję typu uwalnianie hormonu stresu itd
-
Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?
minou odpowiedział(a) na LINA temat w Nerwica lękowa
No tak, autoagresja też jest możliwą przyczyną nerwicy. Ale to nadal ucieczka w coś. Wszystko jest ok, więc musiałabyś się zmierzyć z tym, że nie umiesz się cieszyć. Że nie pozwalasz sobie na radość. Dlaczego? Zwykle jest to głębszy problem, wychowanie lub jakieś zdarzenia. Więc hipochondria jest tematem zastępczym żeby nie pracować nad tym prawdziwym. Myślę, że jakbyś na serio zajęła się swoimi traumami z przeszłości, to hipochondria by znikła.