-
Postów
451 -
Dołączył
Treść opublikowana przez Cynthia
-
No to bierzesz jak ja, ale ty chyba gorzej go znosisz ode mnie. Ale to tez kwestia przyzwyczajenia ja do dzisiaj, z przyczyn nie wiem jakich, jak wezmę dawkę, czy to poranną/popołudniową czy nocną to mam dni co mnie ścina totalnie i zachowuję się jak naćpana xD a czasami nic mii nie jest, to loteria mi mówił że amisulpryd jest aktywizujący może pomoże mi na izolację i brak sił
-
a Ty ostatecznie jaką dawkę bierzesz? mi lekarz planuje odrzucić wszystkie leki, oczywiście nie klozpaol, ale zmniejszyć i dodać amisulpryd. Tak wstępnie mi powiedział
-
Ja jakoś dojdę, ale najgorzej było na olanzapinie. Po piętnastu minutach urywał mi się film i nic do rana nie pamiętam. xD Pamiętam w nocy dzwoniła do mnie moja ex gadałam z nią niby a jak mi rano powiedziała to ja nic nie pamiętałam. Ale to dało się przeżyć. klozapol jest sto razy gorszy.
-
W takim razie porapujesz mi dzisiaj przez telefon?
-
No dokładnie. ale fajnie w takich domowych warunkach, czuję się bardziej pewnie i bardziej zrelaksowana niż w gabinecie.
-
ta cena
-
ja też nie, ale szczerze mam mieszane uczucia co do tego. no oddział miał swoje plusy ale niektóre zasady były z dupy wzięte. Pamiętam, bo zawsze przed ciszą nocną mieliśmy muzykoterapię, na dole rozkładaliśmy maty i leżeliśmy pół godziny słuchając muzyki. No i przed tymi zajęciami były leki, ja akurat na zwiększonym klozapolu do 350 mg to po kilkunastu minutach byłam zombie. Prosiłam, by mnie zwolnili z zajęć ale nie chcieli, ja już wtedy bełkotałam. Nie pamiętam jak doszłam później do łóżka.
-
nie, ja jestem w takim programie środowiskowym i terapeuta przychodzi do mnie, do domu.
-
no ja też nie, jak byłam na terapii półrocznej na oddziale półotwartym to była grupowa zawsze się stresowałam nie wiedziałam co mówić, a jeszcze kazali być aktywnym i się wypowiadać na temat innych a jak tego nie robiłeś to dawali minusy (jak się nie przestrzegało regulaminu to minusy dawali, a jak 10 się zebrało to była dyscyplinarka) xD chory ten oddział już tam wrócić nie chcę.
-
nie wiem w sumie w jakim się specjalizuje, ale chyba poznawczo-behawioralny
-
mi psychiatra od 3 lat trąbi o dziennym ale ja zawsze mówiłam mu że załatwię i tak załatwiam do teraz xD a mam dwa przystanki pociągiem do Swaja i tam mogłabym chodzić. Ale jakoś mam opory.
-
no zobaczymy jak to będzie. Super, mega się cieszę że podjęłaś kroki. Pamiętam jak byłaś oporna, naprawdę, jestem dumna i szczęśliwa, bo bardzo cię lubię. Trzymaj się i powodzenia.
-
mówisz, że fajnie? Trochę poczułam się niepoczytalna jak mi o tym powiedziała.
-
Spokojna i zadowolona.
-
Jestem po kolejnej terapii. Terapeutka mi powiedziała, że ze względu na to, że jestem pacjentem psychiatrycznym po licznych hospitalizacjach i próbach samobójczych zostanie mi przydzielony tzw. "kontroler" który będzie do mnie dzwonić w losowych dniach i pytać czy leki biorę czy się leczę, jak się czuję itd. Spytałam się, czy mogę odmówić, ale powiedziała mi, że nie, że nie mam nic do gadania. No trudno. Sama nie wiem co mam o tym myśleć.
-
Piję kawę i czekam na terapię
-
Dobre wyniki mamy.
-
Wróciłam z ogrodu, nawoziłyśmy i ścinałyśmy tuje. Wzięłam lorafen, bo od rana zapowiadała się chujnia i teraz siedzę i piję herbatę.
-
Co pichcisz dobrego? Ja właśnie zjadłam ziemniaki z kapustą i kotleta.
-
Na swój sposób to toksyczne zachowanie. Od razu kojarzy mi się z BPD i ich szantaże, jak grożą samobójstwem bo coś tam. Jednak są ludzie, którzy w ten sposób wołają o pomoc. Niemniej na każde zachowanie suicydalne należy reagować bo ostatecznie nie wiemy, co komu strzeli do głowy. Ja jestem osobą "cichą" jak to określiłaś. Nie mówię o tym. Po prostu... jak pęknę to... Obojętnie z jakich powodów ludzie mówią o samobójstwie nie jest to normalne. Bo normalny, zdrowy człowiek, który ceni swoje życie posiada instynkt samozachowawczy, który każe mu chronić swoje zdrowie i życie.