Pamiętam, ale to nie byłam ja tylko znajomi z klasy. Raz wynieśli grzejnik z sali, nie wiem jak to zrobili. Kiedyś na geografii podpalili kosz na śmieci.
Teraz jak byłam w szpitalu to palarnie tylko w określonych godzinach były czynne. Ludzie chodzili i palili po kiblach. Raz pamiętam z dwiema dziewczynami poszłyśmy zapalić pod prysznic akurat. Miałyśmy wyrzucić pety do kibla, ale jakoś zgasiłyśmy pod wodą z prysznica. Pech chciał, że nie do końca zgasiłyśmy i wrzuciłyśmy do śmietnika... pamiętam tylko jak go gasiłam, bo się zapalił. Udało się i cudem nikt się nie zorientował, byłby przypał. W najlepszym wypadku tylko by się alarm włączył, a w najgorszym ewakuowano cały szpital a zastępy straży pożarnej gasiliby oddziały. xD
No typowe pacjentki szpitala psychiatrycznego xD jezuuu nawet nie chcę myśleć co by było gdyby się personel dowiedział xd śmierdziało później, to jeszcze druga mądra próbowała ukryć zapach i popsikała dezodorantem z alkoholem.
@Dalila_ ja kiedyś zbiłam szybę na klatce schodowej i mi się ułamek pod okiem zagnieździł. Mam bliznę. Brakowało kilka mm i bym ślepa była.