Jeszcze nigdy tak dobrze się nie czułam. Mam tyle planów jak wyjdę. Chcę wziąć się za siebie - schudnąć, rzucić fajki, ograniczyć kofeinę. Czuję, że dam radę, jestem pełna energii i postanowień, które pragnę spełnić. Chcę wziąć się za naukę, może iść do liceum dla dorosłych, ale to na pewno nie w tym roku. Niemniej takie mam myśli, kto wie, może za rok albo dwa. Chcę więcej czytać, nie pozwolić by czas przeciekał mi bezproduktywnie przez palce. Chcę wypełnić każdą godzinę dnia. Nie spać długo w nocy, w dzień w ogóle.
Wiem, że będzie ciężko ale jestem psychicznie przygotowana na zmiany, nie mam głosów, urojeń, stanów lękowych i depresyjnych. Czuję pustkę w głowie, tak ciężko mi się do tego przyzwyczaić ale to chyba nazywa się remisja.
Oby trwała jak najdłużej, ku lepszemu.