-
Postów
11 608 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez linka
-
Borderline, a zapewnienie dziecku stabilności emocjonalnej
linka odpowiedział(a) na serek87 temat w Zaburzenia osobowości
Ja też radzę uważać, bo moja matula też jest/była mocno rozchwiana i ja jako dziecko, nieświadomie przejmowałam niektóre jej zachowania ..... ona nigdy się nie leczyła.... -
shinobi, zaściel waść me łoże ? Lady Em., i człowiek też się uczy, nie płakać przy każdym zranionym zwierzaku tylko skupiać się na pomocy ja cały swój ból ( a tak reagowałam na zmaltretowane zwierzaki) transformowałam w power do pracy
-
Otóż to...... A jak zobaczysz matkę w 8 miesiącu ciąży kopcącą jak smok, albo palącą przy noworodku? To co to jest?
-
Miałeś kiedyś tygodniowego kaca? Lęki, mdłości, napady paniki, zawały i tak 24h na dobę, a alprazolam leciał jak cukiereczki bez skutku........ mnie to wyleczyło skutecznie..... od kurowania się alkoholem....
-
Mam dośc brania leków! czuję się jak narkoman!
linka odpowiedział(a) na serek87 temat w Zaburzenia osobowości
Poczytaj, zobacz to nie oddział zamknięty dla schizofreników i maniaków .. tam pomogli wielu osobom...także z borderem. Specjalistyczna diagnostyka...a co więcej z tego co pamiętam pomagają odstawiać leki.. -
Nom tak działa alkohol, tyle że uzależnia jak diabli i pogłębia lęki bo to depresant...... nie warto.....
-
z jakimi psychologami Ty miałeś do czynienia ......... ja za terapię nie zapłaciłam nawet złotówki a psychologa miałam świetnego :)
-
Mam dośc brania leków! czuję się jak narkoman!
linka odpowiedział(a) na serek87 temat w Zaburzenia osobowości
No tak, wypadaloby mieć skierowanie .... -
Wszystko co się da, sprząta w klatkach, karmi psiury i koty, wychodzi z nimi na spacer, pomaga przy pielęgnacji, przy adopcjach. Praca jest zwykle brudnawa i brzydko pachnąca - ale mi to nie przeszkadzało, nie brzydzą mnie zwierzaki
-
Mam dośc brania leków! czuję się jak narkoman!
linka odpowiedział(a) na serek87 temat w Zaburzenia osobowości
Ja bym się położyła na oddział, żeby dobrali dobrze leki ...... poczytaj tutaj: oddzia-leczenia-zaburze-osobowo-ci-i-nerwic-7f-t17828-1344.html -
Ja polecam wolontariat w schronisku, sama miałam przyjemność. Zajmuje czas i myśli, pomaga poczuć się potrzebną, poznaje się masę fajnych ludzi, zwierzaki kochają bezwarunkowo i to daje ogromną satysfakcję
-
Mam dośc brania leków! czuję się jak narkoman!
linka odpowiedział(a) na serek87 temat w Zaburzenia osobowości
Jaki to typ terapii? Czy ta pani psycholog jest terapeutką? Czy psychologiem? Ma certyfikat? Prowadziła kiedyś kogoś z borderem? No i dobry psychiatra - bo jeśli jest tak źle z lekami, może warto spróbować innych? -
Mam dośc brania leków! czuję się jak narkoman!
linka odpowiedział(a) na serek87 temat w Zaburzenia osobowości
serek87, Może poszukaj dobrego psychiatry? Może warto się przejechać do innego miasta, takiego który nie będzie tylko faszerował lekami ale też skieruje na porządną terapię? Mi leki uratowały życie, ale to terapia wyciągnęła z tego gówna ... tu trzeba na kilku frontach ! -
Mam dośc brania leków! czuję się jak narkoman!
linka odpowiedział(a) na serek87 temat w Zaburzenia osobowości
ludzie co z wami........ ludziom z CHAD też byście radzili odstawienie leków?? -
Mam dośc brania leków! czuję się jak narkoman!
linka odpowiedział(a) na serek87 temat w Zaburzenia osobowości
Pasman, a ty się w psychiatrę bawisz??!! Ogarnij się..... serek87, radzę zacząć od poszukania sobie psychoterapeuty z prawdziwego zdarzenia, który wie jak prowadzić osoby typu border i zacząć porządną terapię. Możesz się też zastanowić nad pobytem na oddziale w placówce specjalizującej się w diagnostyce, dobieraniu leków przy nerwicach i borderline. I nie słuchaj anonimowych osób z jakiegokolwiek forum które ci radzą jak na własną rękę odstawiać leki. -
[videoyoutube=hW9XEvs5XJg][/videoyoutube] [videoyoutube=8m071sBOG5s][/videoyoutube] [videoyoutube=2B8O67zYkYo][/videoyoutube] [videoyoutube=S9ql9dmdIiQ][/videoyoutube] [videoyoutube=lq7dJ25Japs][/videoyoutube]
-
[videoyoutube=UZhdCOtbPCI][/videoyoutube]
-
albo daja klapsa.. nikt im uwagi nie zwroci bo przeciez dzieci mozna klapac To idiotyzm i cieszy mnie coraz większy brak akceptacji na takie zjawiska, klapsy stosowane w takich sytuacjach to najzwyczajniej głupota. To konsekwencja braku wiedzy rodziców bo niektórzy znają tylko taki sposób komunikacji z dzieckiem - to znają z domu i powielają.....
-
To jak pisanie, że każdy kto sobie zapali zielsko skończy jako bezdomny prostytuujący się ćpun na centralnym.... Kary jakiekolwiek należy wymierzać z rozwagą i świadomie mają czegoś uczyć, klaps jest dla mnie ostatecznością i nieczęsto prowadzi do klasycznego lania - co jest najgorszą porażką dla rodzica - moim zdaniem. Wiesz, wetknęłam kiedyś drut do gniazdka, nic mi się nie stało, w bloku wysiadł prąd, miałam chyba 4 lata, dostałam klapsa w tyłek - wiesz dlaczego więcej nie wetknęłam kolejnego przedmiotu w gniazdko bo bałam się, ze w dupę dostanę - owszem matula tłumaczyła później dlaczego nie wolno, ale to szybko wylatuje z głowy a czy to istotne czemu więcej nie podłączałam się pod prąd? Ważne, że więcej to się nie powtórzyło. Gorsze są dla mnie mamusie które wrzeszczą na dzieciaka bo się pobrudził jedzeniem, piaskiem w piaskownicy, wylał coś przez nieuwagę itd. Debilizm..... i strzelanie klapsów w takich przypadkach ....... to faktycznie jest tragedia.
-
Nerwica Lękowa Co zrobić? Moja historia...część 2
linka odpowiedział(a) na LDR temat w Nerwica lękowa
Jaką diagnozę postawił? Skierował cię na psychoterapię? -
Nigdy nikt mnie nie zbił ale klapsa dostawałam miliony razy, począwszy od zbiorowego trzepnięcia szmatą po tyłku gdy wspólnie z kuzynem i siostrą szperaliśmy babci po garach przed obiadem, brudząc wszytko dookoła gdy spędzaliśmy u niej wakacje aż do klapsów za bycie niegrzeczną. U babci to raczej było straszenie nas i zabawa gdy przed nią uciekaliśmy ale ściera bolała Natomiast po klapsie ja czułam tylko złość, ale szybko przechodziło, czułam strach przed następnym klapsem i nie robiłam pewnych rzeczy przez to co możliwe, że uchroniło mnie przed wieloma złamaniami, zniszczeniem mienia i takie tam. Natomiast nie wydaje mi się, żeby jakoś utkwiło mi to specjalnie w pamięci. Za to dokładnie pamiętam gdy jako nastolatka dostałam od mamy w twarz - i wiem, z perspektywy czasu, że należało mi się. Jestem absolutną przeciwniczką bicia i nigdy tego nie zrozumiem, trzeba z dzieckiem rozmawiać i to jest wyjście. Wiem, że da się bez klapsów utrzymać "dyscyplinę" bo moja siostra nigdy w życiu na dziecko w żaden sposób nie podniosła ręki a jej córa nie jest zbyt "łatwym" maluchem. Natomiast nie zwalałabym całego zła świata i problemów emocjonalnych na klapsy, byle nie nadużywane.
-
Tak to w życiu jest, człowiek niestety nie wybiera rodziny ale może nauczyć się z nią egzystować. Jest w tobie dużo żalu i złości i nie ma się co dziwić, ale jak pisałam oni są dorośli, chcieli podjąć takie decyzje - więc to zrobili, musisz to jakoś przetrawić i skupić się na tym co masz najbliżej siebie żebyś tą złością nie zaszkodziła mężowi, dzieciom.....
-
W takim razie zastanów się nad tym, nie dlaczego oni cię olewają ( to dorośli ludzie, nie zmusisz ich do niczego) tylko dlaczego ty tak się tym przejmujesz. Denerwujesz się za ich głupotę i sama sobie wyrządzasz krzywdę, po co? Masz męża który się martwi i cię kocha - skup się na tym i staraj się żyć pogodnie i dawać miłość mężowi, dzieciakom, zamiast się wściekać:)
-
Co będziesz miała operowane, że tak się spytam? Ps. używaj słownika do pisania postów strasznie dużo błędów robisz.
-
Mieszkając razem poznaje się pewne strony innej osoby. Zakładam, że gdy się razem mieszka to zarabia się na siebie a nie "bawi w dom" uważam, że to poważna i trudna decyzja bo takie "wyprowadzanie się" przy każdej kłótni ( a takie powstaną zapewne) jest infantylne. Trzeba rozdzielić obowiązki domowe, uzgodnić kwestę "mojego i twojego" budżetu, kwestię poszanowania sfery prywatności - to się wydaje takie błahe ale przy mieszkaniu razem urasta do rangi poważnego problemu. Trzeba będzie nauczyć się akceptować wady drugiej osoby które wychodzą w praniu ..... Nie jest łatwo i sielankowo jakby się mogło wydawać ale to moim zdaniem podstawa gdy się myśli o poważnym związku. Jestem z tym samym "chłopakiem" od 12 lat z czego od dwóch lat mieszkamy razem, wcześniej on studiował 300 km od naszego miejsca zamieszkania przez 4 lata reszta związku była "oddzielna" ja mieszkałam ze swoimi rodzicami on ze swoimi. Przeżyłam niemal każdą fazę tego na swój sposób i każda ma złe i dobre strony. Wszystko musi przyjść z czasem, nie wolno się poganiać ani do niczego zmuszać, po co?