-
Postów
473 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Rico
-
W czym zatem ma, Carlosie ? Ja osobiście od 10 lat czekam na cud ... a tak z pełną świadomością, to od 3, ale na razie się nie doczekałam , co nie zmienia faktu, że mam z tego powodu pretensje do Boga ... widocznie nie nadszedł jeszcze mój czas ... a może inny jest plan wobec mnie. Nie, nie jestem dewotką ... wierzę w Boga, chociaż może niekoniecznie w taki sposób, w jaki przedstawiają to w kościele. Od dawna coraz więcej wątpliwości we mnie ... wiem, że jest wyższa siła, która kieruje moim życiem i nic, co się w nim dzieje nie jest dziełem przypadku, ale nie sądzę, żeby bezmyślne słuchanie tego, co ksiądz ma do powiedzenia mogło mi w jakiś sposób pomóc Bóg się nie myli ... księża już mogą, bo są tylko ludźmi. Czy jak uważam, że nie ma żadnego planu wobec mnie, innych ludzi świata (bo niby czemu Bóg pozwala na to całe zło), nie ma wyższej siły kierującej życiem, wszystko jest dziełem przypadku i działań ludzi to nie mogę być wierzącym chrześcijaninem?
-
Też bym się do kogoś przytulił , niestety koleżanek pod ręką nie mam, tylko kolegów, no ale z kolegą to można piwo wypić raczej xd
-
ja ostatnio byłem na treningu ze 2 tygodnie temu, pewnie znowu zacznę koło 7 stycznia, ćwiczę HST więc można powiedzieć, że przerwa planowana.
-
Jak brałem escitalopram to mniej mi się chciało, ale ładne kobiety i tak mnie podniecały, ale ręka "mniej drżała" . No ciekawe co mówicie. Hmm, a co kobiety na to?
-
Internet, granie (War Thunder), jedzenie śmieciowego jedzenia i słodyczy - nie często, ale jednak za często - to mnie boli bardzo.
-
W skali Prometeusza? Prometeusz to marny film BTW.
-
Taki prosty cel: zrobić coś rzeczywiście w kierunku znalezienia pracy.
-
Też napiszę mini rozliczenie ubiegłego roku. Pisanie pracy, nauka do egzaminu i zdanie inżyniera. Nie dostałem się na drugi stopień trochę z mojej winy, głupoty (posłuchałbym kolegów i wybrał tę samą specjalizację to bym się dostał, bo miałem wyższą średnią, uczelnia też mnie oszukała. Zostałem bezrobotnym, dość długo, od któregoś tam lutego do maja, nie pamiętam co robiłem, pewnie grałem. No ale zacząłem ćwiczyć więc postęp względem jesieni 2013 to i tak postęp - tamten czas dopiero zmarnowałem... Dostałem pracę i sobie zrobiłem nerwicę, miałem straszne problemy ze spaniem, zdarzało się zasypiać po 3. Jeszcze sobie kostkę skręciłem w maju. Dopiero chyba we wrześniu ogarnąłem nerwicę, stan napięcia i problemy ze spaniem. Życie moje składało się z pracy, odpoczynku, treningu 3x w tygodniu i ewentualnych spotkań z kolegami. Nuda. Poszedłem na studia zaoczne, nie dałem rady psychicznie, za duży uraz do uczelni, za duża depresja. Jesienią mocna depresja i tak zleciało do grudnia. Chociaż końcówka roku była trochę bardziej towarzyska może ale jednak w gronie kumpli dobrze znanych. Koniec umowy i znowu jestem bezrobotny. Mogłem się bardziej rozpisać ale mi się nie chce i pewnie ludziom nie chce się czytać. No ciężki rok, szczególnie ze względu ma komfort życia psychicznego (ten stan napięcia i problemy ze snem były straszne). Gorzej chyba być nie może? Wiem, że może, no ale wmawiajmy sobie, że nie. -- 02 sty 2015, 16:47 -- Może warto by było sobie wypisać plusy i minusy, rozkminić ich powody i następstwa, żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość?
-
Dzień z trójkowym topem wszechczasów :)
-
Oglądałem ten film drugi raz, jutro chyba sobie przypomnę drugą część, ale na trzecią w kinie szkoda mi kasy szczególnie jakbym miał iść sam. Dobry film.
-
Ja mam planowaną przerwę od siłowni, "strategiczne roztrenowanie", około 2 tygodnie, pewnie wyjdą 3, ale to jest planowane . Czuję się jakbym z miesiąc albo 2 nie był i tylko brzuch mi rośnie.
-
Też chcę śmigać dużo na rowerze, może jeszcze mi się uda kupić jakąś lepszą maszynkę, zawsze to większa motywacja, patrzy na mnie taki rower i mówi "jedźmy! dawaj lamusie!"
-
Witam, wróciłem po filmie. Na trzeźwo siedzę, dziś zero alko. To jest plus, jakbym gdzieś poszedł na pewno miałbym kaca, w sylwestra by ciężko było zachować umiar, szczególnie że ostatnio mnie coś tak nosi, że bym się napił i zrobił coś głupiego. Aż zarzucę nutą (ostatnio co chwilę mi w zależności od sytuacji przychodzi do głowa jakaś kojarząca się nuta): [videoyoutube=OACvDIhrT9M][/videoyoutube] Świat na trzeźwo jest nie przyjęcia Koledzy mówią, że jestem podobny do tego pierwszego gościa, Pęka. Nawet w jednej grupie znajomych mam już taką ksywę xD
-
Nie polecam "Pod mocnym aniołem", nie oglądnąłem całego. Lepszym filmem o alkoholizmie jest "Żółty szalik".
-
Witam, dla mnie ten rok był ciężki. Oby następny był lepszy. Pozdrawiam sprzed ekranu komputera. Idę oglądać Igrzyska śmierci.
-
W grę mogę grać w każdej chwili, film oglądać też...
-
Ja nie unikam kontaktów z ludźmi, no czasami, mam znajomych, głównie kolegów właśnie, też mi brakuje kogoś tak jak Semirowi. Siedzę sobie w domu, marnuje czas, znowu mam doła, chciałem iść gdzieś, zadzwonić do kumpla, iść na to głupie piwo, pogadać o nawet o głupotach, ale teraz jestem "lekko" podłamany i nie mam ochoty. Sylwester jest, może niesłusznie, wyznacznikiem w pewnym sensie życia towarzyskiego, ma się jakieś to są jakieś opcje, ja nie mam żadnej. Siedzę i tak rozmyślam, pewnie niepotrzebnie, zamiast ogarnąć swoje życie.
-
Pewnie byłeś pod wpływem alkoholu, wtedy mogłeś nic nie poczuć.
-
hmmmO ch. mi chodzi, nie wiem. Znowu mnie coś łapie. Jestem zjebany.
-
Analizowanie wygranej w totka to też moje hobby Myślę sobie, że najpierw bym sobie kupił nowiutką Mazdę 6 itd., na pewno przez długi czas miałbym co robić... Ostatnio mnie można powiedzieć prześladuje pewna fantazja na temat pewnej osoby płci przeciwnej, lubieżne myśli, takie mocno urealnione xD
-
W jakim wieku Wasze objawy stały się zauważalne?
Rico odpowiedział(a) na Psychoanalepsja_SS temat w Psychologia
Hmm, od kiedy myślałem, że jestem inny? Od podstawówki, przez ojca, którego się wstydziłem. Im starszy tym mniej mnie to obchodziło, im ludzie starsi tym bardziej zwracają uwagę na osobę a nie np. z jakiego domu pochodzi. Jeśli chodzi o depresyjne myśli itp. to chyba liceum. Studia definitywnie mnie już zniszczyły. Ciężko mi teraz dojść, w którym momencie i co głównie przyczyniło się do narastania moich problemów. Na pewno na studiach miałem poważne kryzysy, pierwszy podczas pierwszej sesji (to można wytłumaczyć sesją), a drugi już się zaczął listopadzie, więc jeszcze jak były w miarę luzy, na trzecim roku, tu już coś mi się w głowie "samo" zjebało. -
Początek bardzo dobry, jest klimat wojny, taki ciężki. Im dalej w film tym więcej absurdów, szczególnie rażących dla ludzi interesujących się tematyką, ale można przymknąć oko i cieszyć się filmem, bo sceny są bardzo efektowne, aktorstwo też dobre. Niestety końcowa walka totalnie niszczy film i przymknięcie oka nic nie daje - tu trzeba zamknąć oboje oczu. Chyba dziś sobie oglądnę, bo byłem na tym w kinie.
-
Doszedłem do wniosku, że nie ma sobie co odmawiać, jest okazja z kimś to chętnie. Nie ma to nie ma. Nic na siłę. Traktuję to bardziej jak alkohol, jak piwko (ewentualnie trzy ) przy spotkaniu. Jak za bardzo nie przydżumię się to też można ciekawie porozmawiać jak przy alko, a nie mam tych negatywnych później konsekwencji związanych z brzuchem i bólem głowy. Wszystko dla ludzi, z umiarem.