aardvark3
Użytkownik-
Postów
726 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez aardvark3
-
Koncze piec chleb. Ciasto bananowe juz upieczone, z braku orzechow i zurawiny nafaszerowalam je kawalkami gorzkiej czekolady i suszonych sliwek Popijam lekkie wino renskie (moje ulubione) - biale. Sprawdzam trase do miejsca zakwaterowania.
-
Przed laty prowadzilam dom otwarty, przewinelo sie mnostwo ludzi. Teraz zapraszam tylko tych, ktorzy na to zasluguja bo moj dom to moja twierdza i zbyt go szanuje zeby sie po nim mialo platac byle barachlo. Ale gdyby mi zalezalo - no, gdybym kogos polubila na tyle, ze moglabym go/ja zaprosic to nie ma sprawy, u mnie drzwi otwarte dla przyjaciol i pokoj wolny czeka.
-
Czy dla kobiety ważne jest słowo "kocham" od partnera?
aardvark3 odpowiedział(a) na kokos7 temat w Problemy w związkach i w rodzinie
pomylka pozdrowienia od Alzheimera? -
Czy dla kobiety ważne jest słowo "kocham" od partnera?
aardvark3 odpowiedział(a) na kokos7 temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Nie do konca sie z tym zgadzam. Prawdopodobnie przemawia przeze mnie troche inne podejscie do tych spraw, chociazby z racji wieku. Mowie zas za siebie. Milosc (czyli uczucie trwale) nie pojawia sie od razu - to jest fascynacja. Doswiadczylam tego calkiem niedawno i chyba nadal jestem pod jego wplywem - ale wiem, ze to nie moze byc milosc. Jeszcze nie. I stawiam sprawe jasno. Mowie co czuje: bardzo lubie, szanuje, jest dla mnie wazny, z nikim innym sie nie spotykam i nie zamierzam bo on mi wystarcza, jest chemia, lubie z nim spedzac czas, rozmawiac - to jest wlasnie to, co czuje. Dlaczego? Brakuje czesci skladowych takich jak zaufanie, glebsza intymnosc. Dlatego mowie o czekaniu na milosc - bo ona ma szanse przyjsc. Wiele jednak zalezy od okolicznosci. U mnie jest pewne, ze gdy przekonam sie: moge na tobie polegac, moge ci zaufac - to ta milosc runie, zerwie wszystkie blokady. Kalkulacja? Moze i tak. Jesli teraz kogos pokocham to bedzie juz do konca bo nie mam juz czasu na popierd*lki. Wole siedziec sama i nolajfic na filmach i grach - spokojnie, bezpiecznie, pewnie. Za duze ryzyko i czasu szkoda. Moze troche pusto w sercu ale cos za cos. Jest mi samej dobrze bo nikt sie nie wpierd*la, nie obchodzi nikogo co i dlaczego robie albo nie, moge nic nie robic przez tydzien, moge sobie jechac na wakacje kiedy chce i gdzie chce nie liczac sie z kims innym (bo chce np na Malte a ja na Cape Verde i jedziemy w ramach kompromisu na Tenerife), nikt mi w kieszen nie zaglada. Z kims odpowiednim byloby lepiej bo odpadloby wiele problemow jako ze podzielilibysmy je na pol. Z odpowiednim. O prawdopodobienstwie i szansach mi sie nie chce dyskutowac bo to slepa uliczka. A czy moj obiekt zainteresowania jest odpowiednia osoba czy nie to jeszcze nie wiadomo - tego sie nie wie od razu. Od razu to sa slowa, moga byc obietnice i zapewnienia. Nie ma potwierdzenia. Mam tez zle doswiadczenia i to niejedno. Mam wiec swiete prawo do watpliwosci wobec siebie takze. Skoro zle wybralam poprzednio i w warunkach recydywy to moje zaufanie do siebie nie jest juz takie 100%. OK, wyciagnelam wnioski. Sama po sobie widze ze odbieram inaczej, zachowuje sie inaczej i jestem trzezwa mimo oczarowania. Walnelo mnie porzadnie ale wspominam to jak cos wspanialego, jakas iluminacje - odkrycie w sobie ze jeszcze potrafie, ze nie stetryczalam ani nie zgorzknialam po przejsciach. Mam nadal bardzo mloda dusze, zawsze byla we mnie ta odrobina szalenstwa... Ale mam tez sporo powaznych ograniczen ktore moga mi uniemozliwic normalny zwiazek. I to nie zalezy ode mnie a od osoby ktora wybralam. Jesli nie zaakceptuje mojej sytuacji to nie ma mowy o bliskosci i o jakimkolwiek zwiazku. Juz sie z tym pogodzilam przed laty. A jesli zaakceptuje i jako bonus ofiaruje wsparcie, pomoc - to bede najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie. Opcja numer dwa w dziale SF. Choc nie wykluczam ok 20% prawdopodobienstwa bo dlaczego nie? Bez podstaw, skonczylam z uzasadnianiem bo prowadzilo donikad. -- 23 sty 2014, 10:55 -- To tylko dlatego, ze lubi mam mu to powtarzac? Zeby radoche sprawic? Dla mnie wypowiedzenie (szczere) tych slow to zobowiazanie. Przywiazanie. Nic juz nie jest takie jak przedtem. Klamka zapadla. Tym bardziej wiec jesli ja to powiem to znaczy ze to czuje naprawde. Wartosc niewymierna. Ktos mi mowi ze ma do mnie zaufanie - czy zdajecie sobie sprawe, jaka to odpowiedzialnosc? Plujemy duzymi slowami na wszystkie strony. Zycie nauczylo mnie ich wartosci. Bo tez ich nie szanowalam tylko rozrzucalam gdzie popadnie z roznych powodow. Zapisaly mi takie CV ze dla 10 by wystarczylo i na dokladke dla jedenastego. Reszty zycia juz nie zmarnuje. Od teraz ma byc wlasciwie, mam byc soba. Inaczej bedzie kolejna pomysla i kolejna frustracja. Nie stac mnie na to. -
Problem z wybrnięciem z sytuacji
aardvark3 odpowiedział(a) na aguskaguska temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Taki sposób myślenia robi z ludzi ofiary ich własnej naiwności i dobroduszności. Wybaczysz przyjaciółce romans z Twoim facetem? Jeśli nie,to ani Twoja przyjaźń, ani miłość nie były prawdziwe. Przynajmniej według Twojej definicji Podajesz skrajny przyklad. Trzeba kierowac sie rozumem, ale jesli przyjazn, jesli wiez, jesli milosc - to naprawde nie ma wyjatkow. Chyba, ze ktos popelni niewybaczalny blad ale wtedy to nie jest wyjatek tylko zdrada przyjazni i nie ma wiecej o niej mowy. Koniec. Ba, nie bylo o niej mowy bo prawdziwy przyjaciel takiego numeru nie wywinie. Gdyby moj facet (teoretyczny, nie posiadam takowego jeszcze) byl podrywany przez przyjaciolke - powinien mi o tym powiedziec. I vice versa. Wtedy to jest przyjazn i zwiazek. A jesli sobie pofolguja to na kij mi taki facet czy przyjaciolka. Wypad! Ale nazywamy rzeczy po imieniu i mowimy otwarcie - zawiodlas/es moje zaufanie bo to czy tamto. Nie moge sie z toba przyjaznic. Usuwamy taka osobe z naszego zycia. U autorki topiku sa watpliwosci natury moralnej, trudno jej zaakceptowac podejscie przyjaciolki do spraw mesko-damskich. Pisze pozniej, ze przyjaciolka zwierzyla sie jej, zostala zgwalcona, miala jakies ciezkie przezycia - moze to jest nastepstwem? Moze ona wola o pomoc? Candy wspomniala o terapii. Czesto ludzie naduzywajacy wlasnie w taki sposob wolaja o pomoc. Bo nie potrafia wprost. Ja pilam lata temu, chcialam przez to pokazac jak bardzo jest mi ciezko i jak bardzo potrzebuje pomocnej dloni. Nikt mi jej nie podal, nie zapilam sie, wstalam i poszlam dalej - ale zostalo poczucie osamotnienia i gorycz. Z czasem minelo bo to bylo bardzo dawno, jakies 20 lat temu. Moze zanim ktos osadzi i potepi - zastanowic sie co sie kryje za postepowaniem drugiej osoby? -
Czy dla kobiety ważne jest słowo "kocham" od partnera?
aardvark3 odpowiedział(a) na kokos7 temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Widzisz - to zalezy. Jesli nie jestes pewien, czy to milosc - poczekaj. Jesli chcesz powiedziec co czujesz - powiedz. Nie musi pasc slowo "kocham" jesli bedzie na wyrost. Badz uczciwy w wyznaniach - wobec siebie i wobec niej. Jestem pewna, ze zyskasz u niej bardzo wiele zwykla uczciwoscia. A co do samego "kocham" - jak juz ja pokochasz naprawde to bedziesz to potwierdzal swoim postepowaniem i nie trzeba tego mowic po sto razy. Niestety, slowo "kocham" sie zdewaluowalo, wycieralismy nim sobie gebe zbyt czesto i bezpodstawnie. Czuje dokladnie tak, jak napisalam - zreszta jestem w podobnej sytuacji ale odwrotnie - i nie zamierzam wychodzic z deklaracjami bez pokrycia. Jesli nie moge sobie w duchu powiedziec: kocham tego mezczyzne/kobiete - to mowienie jemu/jej tego jest bardzo nie w porzadku bo to klamstwo. Zaczynac zwiazek od klamstwa? Juz tam bylam, dziekuje. Nigdy nie mow czegos sadzac, ze druga strona tego oczekuje. Mow to co Ty czujesz. -
Lęk przed związkami i bliskością
aardvark3 odpowiedział(a) na marwil temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Eksperyment wyszedl i nie... Musze popytac tych ktorzy maja wprawe. Otoz chodzi o efekt postarzenia przedmiotu przy uzyciu zwyklego cukru na farbach akrylowych. Plus "lamanie" jasnego koloru minimalna iloscia innych kolorow. Wyszlo mi cos dziwnego - nie tak, jak opisywali - ale tez dosc ciekawe. Cukier sie nie chcial zetrzec choc uzywalam papieru 40. Powinny takie nieregularne kropki powstac. Sorry za off-top ale pytalas to odpowiadam. A co do tematu wlasciwego - nastawilam sie na weekend ze bedzie fajnie, ale na nic konkretnego. Moze sie wydarzyc miedzy nami wiele - a moze niewiele. To ze sobie miedzy wierszami cos tam dogadujemy to nic nie znaczy. Jesli chodzi o cos wiecej to jest przekroczenie pewnej bariery intymnosci i tego nie da sie odwrocic. Jesli cos sie stanie to sie nie odstanie. E, qrva, szukam dziury w calym i filozofie dorabiam -
Lęk przed związkami i bliskością
aardvark3 odpowiedział(a) na marwil temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Co do holtera -nic strasznego, jest podwyzszone w dzien w nocy niskie. Tego sie spodziewalam. Jakiejs tragedii wielkiej nie ma. Ale ten lekarz zawsze panikuje, juz raz u niego bylam i tez mi nakladl do lba a niepotrzebnie. Oj tak, nagranie otrzezwia jak cala wanna lodu A tak wogole to boje sie planowac cokolwiek. W tych sprawach. Zaraz zadzwoni i znow mi w dupie namiesza To sobie wrzuce jakis kabaret, posmieje sie zdrowo, przed snem jeszcze lakier mam polozyc na projekty i takie tam drobne wykonczenia. Robie taki jeden eksperyment i ciekawe jak wyjdzie. -
160/68
-
"Krzyk" Barbary Sass-Zdort z mloda Stalinska. Gra aktorska 11/10 Cudze chwalicie...
-
Problem z wybrnięciem z sytuacji
aardvark3 odpowiedział(a) na aguskaguska temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Zapytaj sama siebie - czy powyzsze slowa sa prawdziwe. Bo jesli ktos jest bliski to akceptuje sie go z calym dobrodziejstwem inwentarza. Niestety, przyjazn i milosc nie uznaja wybiorczosci. -- 22 sty 2014, 18:10 -- zapomnialam dodac: prawdziwa przyjazn i milosc. Autentyczna. Bezwarunkowa. -
Nightwish
-
Tutaj kazdy kazdemu pomaga - sprzezenie zwrotne.
-
Lęk przed związkami i bliskością
aardvark3 odpowiedział(a) na marwil temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Dobre pytanie. Czy ja sie nastawiam. Jesli juz to z ogromnym dystansem. Musi uplynac jakis czas zeby ten dystans zmniejszyc. Tak jak z zaufaniem: jest kredyt i z czasem albo roznie albo znika. Ale obawiam sie, ze druga strona tak. Probuje wyhamowac. Ale wychodzi cos dziwnego. Tlumaczy go to, ze nie ma az tak traumatycznych doswiadczen. Bedzie okazja porozmawiac o tym w cztery oczy i nie zamierzam jej przepuscic. Postawic sprawe jasno. Zreszta juz co nieco wspominalam o moim nastawieniu. Nawet jesli mialabym jakies plany ktore sie przyplataly (bo i tak byc moze) to sadze, ze jestem przygotowana by z nimi powalczyc. A nastawiam sie na fajnie spedzony czas - to wiem na pewno. Pamietam jak kiedys z przyjaciolka gadalysmy i zeszlo na temat wlasnie spotkania kogos, a ja powiedzialam: mam takie nagranie ktore mnie skutecznie ustawi do pionu. Mialo to byc troche zartobliwe a troche kozackie. W rzeczywistosci moj obiekt zainteresowan nie ma z tym nagraniem nic wspolnego i byloby to wsadzanie go pod jedna kreske ulamkowa z osoba chora psychicznie. Nie tedy droga. Moze chodzi o to, by pamietac ze nie wszystko zloto co sie swieci i warto poswiecic czas by sie przekonac a nie brnac w jakies obietnice, zobowiazania itp bo hormony buzuja czy emocje wypuszczaja fajerwerki. Moge dzis przysmecac bo trafilam na lekarza ktory ma chyba paranoje bo z igly robi widly. Lekarka widziala moje wyniki i mowila co innego a on mnie nastraszyl, qrva. I wcisnal mi szczepionke na grype i zapalenie pluc. Zjbal mi sie nastroj -
Lęk przed związkami i bliskością
aardvark3 odpowiedział(a) na marwil temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Szkoda zdrowia na stresowanie sie tym co bedzie gdyby... I lek przed potencjalnym odrzuceniem. Na martwienie sie. Mimo iz mam tego pelna swiadomosc - ow lek nie znika. Jest jakby czescia mnie. Za gleboko sie wpisal w zycie od poczatku mojego istnienia. Tego, ze po raz kolejny sie okaze, ze jednak nic sie nie nauczylam z tych moich doswiadczen, tylko mocna w gebie jestem a reszta bez zmian. Swiadomosc moze co najwyzej zlagodzic upadek ale nie zawsze moze mu zapobiec. Poza tym nie chce, naprawde nie chce wybiegac za daleko. Emocje sa wyrywne i nie lubia czekac na swoja kolejke. A, moim zdaniem, nie mam wystarczajacych podstaw i brak mi "materialu poznawczego". Dzis mam nastawienie z serii: zloty srodek. Mimo, iz wczoraj wieczorem chemia sie zaczela odzywac i pare iskier polecialo. -
Lęk przed związkami i bliskością
aardvark3 odpowiedział(a) na marwil temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Mnie tez ta blokada o sobie przypomina, jak ten je banany holter, co 15 min sie wlacza i wqrwia. No, jest fajnie, gadamy sobie i robi sie cieplo... Jaks tam zalazek intymnosci nawet sie pojawia -minimalny ale to jest fajne. Ide spac z pozytywnym nastawieniem i w dobrym nastroju. A rankiem - pierdut! Wala w leb watpliwosci i blokady. W ciagu dnia tez tak sie wlaczaja i wylaczaja. I mowia mi ze musze miec 100% pewnosci a 100% to nawet spirytus nie ma. Pewnosci nigdy nie bedzie wiec co - mam zyc do konca swoich dni z watpliwosciami? Czy wybrac priorytety i sie ich trzymac - jak tu zatrybi to jest OK? A reszte zostawic bo szkoda zdrowia? -
TakiTaki - pw
-
Wkurza? Wqrwia! Ide sobie do lasu na swoje sciezki spacerowe - i co widze? Wywalone czarne worki, zawartosc rozwleczona przez dzikie zwierzeta. Albo stare sprzety AGD. A do lasu to kazdy ku*wa chce chodzic, kontakt z przyroda, te sprawy. W kilku miejscach takie barachlo widywalam. Chamowa wezmie i zrzuci gdzies miedzy drzewami (wieksza chamowa nawet sie nie kwapi zeby ukryc tylko przy sciezce ale tak, ze nie widac z glownej drogi) bo im k*rwa szkoda 25 euro na miesiac za wywozke! Albo 6 euro za kontener na 2 worki! Utylizacja AGD jest za darmo w kilku punktach, zawozisz stary sprzet (jesli nie zdales kupujac nowy; przyjezdzaja wtedy i zabieraja) i po ptokach. Palacze chamy tez petami rzucaja na ziemie, zadus czlowiecze i wrzuc do kosza albo do kanalu a nie na chodnik. Niewychowane bachory rzucaja papierki ze slodyczy. W autobusach holota zostawia smieci, butelki i ogolny syf. Zeby nie wspomniec o przyklejonej wszedzie gumie do zucia. W pociagach jest kilka koszy na smieci w kazdym wagonie i tez chamstwo syf zostawia bo przeciez jest sprzatajaca. Brak szacunku do otoczenia i do ludzi, ktorzy musza to uporzadkowac. Niby kraj cywilizowany a gnoje. Ciekawe, czy w domu tez tak rzucaja na podloge pety i smieci wszelkie. Nienawidze smiecenia!
-
Uswiadomilam sobie wlasnie, ze nadal odczuwam dlug wdziecznosci za to, ze zyje. Nie wiem dokladnie, skad sie to wzielo. Sadze, ze z dziecinstwa i z domu rodzinnego. Mogly to byc sygnaly werbalne i niewerbalne. Moi rodzice wciaz domagali sie wdziecznosci. Za wszystko. Nic nie bylo oczywiste i dane z racji naturalnych - jak chociazby to, ze dziecko jest z natury zalezne od rodzicow bo nie jest zdolne poradzic sobie samodzielnie. To miedzy innymi bylo emocjonalnie wykorzystywane jako argument na moja niekorzysc i jako wymuszanie okreslonych zachowan. Rodzice maja psi obowiazek jesli zdecyduja sie na dziecko - czy rodzone czy adoptowane - zeby sie nim opiekowac. Bo tak jest swiat urzadzony i takie sa jego prawa. Nigdy nie pomyslalabym tak o moich dzieciach - zjawily sie na swiecie i zajelam sie ich potrzebami lepiej lub gorzej. Chyba mam ogolnie przerosniete poczucie wdziecznosci (raczej owego dlugu wdziecznosci). Wdziecznosc za byle gowno sprawia mi dyskomfort. Tzn to powinno byc tak: ktos cos dla mnie zrobil (z wlasnej woli przeciez, nie zmuszany) i ja czuje owa wdziecznosc jako emocje, jest mi milo ze ktos pomyslal - koniec. Zajmuje sie czyms innym. A u mnie to sie przeciaga niezdrowo. Wiem ze cos jest nie tak. W mojej glowie i w emocjach. Mozna powiedziec: dziekuje i isc dalej. Nie wiem, czy generalnie tak potrafie.
-
niedawno przeczytalam (wyjete z kontekstu) takie zdanie: "Kiedy mówi o swoich potrzebach – dokonuje zamachu na Twoją wolność!" Kiedy mowilam w domu rodzinnym o swoich potrzebach, dokladnie tak sie czulam. Ze naruszam przestrzen rodzicow, ze dokonuje zamachu na ich wolnosc, czas, pieniadze itp. Nauczylam sie prosic o cos z ogromnym dystansem, sciszonym glosem albo wrecz szeptem. Przygotowana na glosna, czesto agresywna lub z pretensjami - odmowe. A jesli wyrazili zgode to tez wiedzialam, ze kiedys mi to wypomna. Czulam w zwiazku z tym tak ogromny dyskomfort zw przestalam prosic o cokolwiek. Bralam to co mi dawali. Wycwiczylam sie w tym, stalam sie osoba niewymagajaca od innych. Samowystarczalna. Robiaca wszystko niemal samodzielnie bo prosby o cokolwiek wywolywaly uczucie upokorzenia. A nawet lek ze zostane zaatakowana i sprowadzona do "wlasciwych wymiarow". Musze z tym zawalczyc, zreszta nie wiem jak to sie wszystko ma teraz, nie mialam okazji sie przekonac.
-
Lęk przed związkami i bliskością
aardvark3 odpowiedział(a) na marwil temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Moje leki sa i podobne do Twoich, MalaMi, i inne. Dlatego staram sie utrzymac dystans. I tu sie zaczynaja schody. Jak pogodzic dystans ze zblizaniem sie do siebie? Czy jest mozliwa otwartosc na "trzezwo"? Pragnienia, emocje moga zerwac sie ze smyczy bo one maja prawo zyc wlasnym zyciem i w nich jest owa radosc, wolnosc, spontanicznosc - tylko ze to moze kosztowac. Takie sa moje czysto teoretyczne (na razie) obawy. A skad sie to bierze? Bo czuje, ze emocjonalnie zaczynam sie otwierac, nie jakas euforia ktora szybko mija (wtedy, kiedy odkrylam ze sa we mnie emocje i to byla po prostu radosc, taka czysta radosc) ale one zaczynaja scielic sobie wygodne miejsce. Zadomawiaja sie. Nie wiem, czy tego chce. A wlasciwie i tak i nie. Tak - bo to jest pozytywne i ma szanse rozwinac sie w cos pieknego a potem moze trwalego. Nie - bo moge zostac zraniona na wlasne zyczenie. Nie przez czlowieka ale przez sytuacje. Ale na razie chyba uprzedzam fakty, jakie by one nie byly. Pozyjemy, zobaczymy. A teraz jade po tego holtera. 24 godziny z glowy :/ -
Lęk przed związkami i bliskością
aardvark3 odpowiedział(a) na marwil temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Powiem po weekendzie -
"Siedz w kacie a znajda cie" "Pokorne ciele dwie matki ssie" antymadrosci ludowe
-
Saga - do przerobienia dyskografia i to w progu siadlam
-
Idziesz w dobrym kierunku a to plus. Psycholog moze wiele pomoc a na pewno spojrzy na Twoj problem z boku, bez emocji. Byc moze wlasnie dlatego nie umiemy sami go rozwiklac. Tez bym chciala to uporzadkowac w swojej glowie. Przypomnialam sobie - czesto manipulowalam by uniknac konfrontacji albo rozmywalam ow konflikt subtelnym odwroceniem uwagi - nie wiem jak to robie ale mam jakas zdolnosc do niezauwazalnej zmiany tematu. Nikt sie nie zorientuje - nawet ja. Mechanizm obronny. W przeszlosci wlasnie w taki sposob informowalam o czyms zlym, nieprzyjemnym. Dyplomacja level master. Zeby tylko uniknac konfrontacji i zrzucenia na mnie calego balastu odpowiedzialnosci (czy mi sie nalezalo, czy nie). A to jest moj dom rodzinny i matka ktora potrafila zrobic chaje z niczego. Wzmocniona przez moj bardzo toksyczny ex-zwiazek gdzie przerobilam niemal to samo. Lecz wciaz nie potrafie dotrzec do sedna problemu.