deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
Nie chodzi o to co jesz, tylko o to że jeśli uważasz że 160 cm i 42 kg wagi to normalne to nie wiem jak to nazwać...
-
Powiem tak: z oceną z CDA się nie zgadzam całkowicie, uważam że gra zasługuje na mocną 8-kę. Co do grafy to się nie wypowiadam, bo gram na xboxie więc siłą rzeczy nawet nie wysila się toto na nextgen, rzekłbym że grafa jest generalnie w szczegółach typu jakość tekstur gorsza od RAGE które przecież śmiga na tym samym silniku a powstało chyba ze dwa lata temu. Inna sprawa że dla mnie grafa nie jest wyznacznikiem jakości gry, nie ma takiej grafiki której porządny joint by nie naprawił Więc bardziej skupiam się na tym czy fajnie się gra, czy chce mi się samemu z siebie odpalić gierę czy też odpalam "żeby zaliczyć bo zacząłem". A Wolf właśnie zalicza się do tej pierwszej kategorii, nie mogę się doczekać aż skończę robotę i wrócę napierdalać do Szwabów Szkoda że już połowa gry za mną... Dodam jeszcze że dla mnie osobiście na pewno dużym plusem tej gry jest wizja alternatywnej rzeczywistości, bardzo rzadko przedstawiana w grach. Do głowy przychodzi mi właściwie tylko seria Resistance i stareńkie Iron Storm. No i poprzednie Wolfensteiny Co do "realizmu" w Enemy Front to nie powiedziałbym że tak się to odczuwa, raczej to serio wkurza bo oprócz irytujących rozwiązań nie wprowadzono żadnego elementu który w moim pojmowaniu zwiększa "realizm" gry. "Realizm" rozumiem tak jak panowie z Bohemy którzy kiedyś trzasnęli Operation Flashpoint, grę którą ja co prawda odinstalowałem w połowie samouczka, ale jednak Zamiast tych rzadkich checkpointów wolałbym żeby przeładowywany a opróżniony tylko do połowy magazynek - faktycznie znikał z zasobów; żeby trafienie z STG44 tak jak w rzeczywistości dokonywało prawdziwego rozpierdzielu tkanki; żeby piechociarz nie potrafił obsługiwać czołgu itd... A tak jak jest to niestety EF tylko wkurza zamiast stawiać wyzwanie. No ale choćby przez to że akcja częściowo rozgrywa się w Polsce to "zaliczę bo zacząłem" -- 19 cze 2014, 12:24 -- UPDATE: Wolfenstein skończony, i był za-je-bis-ty-! Polecam z całego dysku Oprócz świetnego gameplaya była to o dziwo jedna z fajniejszych historyjek w jakie zagrałem. Nie zrozumcie mnie źle - fabuła jest klasy B a momentami może i niżej... i właśnie przez to jest ekstra! Dla samego "wątku miłosnego" warto zagrać, żeby zobaczyć to na własne oczy - w jednej scenie po prostu tarzałem się ze śmiechu, co było raczej niezamierzone przez autorów I dla mnie to jest argument "na plus", bo czyż nie o to w grach chodzi - żeby dostarczały rozrywki?.. A dawno tak dobrze się nie ubawiłem, chyba od premiery GTA V, choć to trochę inne doznania z grania były mimo wszystko. No a propos GTA V - skoro Wolfie skończony to biorę się za Watch Dogs, ciekawe czy tyle hajpu okaże się uzasadnione.
-
AdrianR, po prostu musisz zaglądać w inne tematy niż dotąd Plus włączyć w głowie filtr na trolle No właśnie - "niby" i "teoretycznie"... : D D : Nie wiadomo śmiać się czy płakać..? Zresztą w tej kwestii muszę zgodzić się z panem Korwinem - w demokracji kształt ustaw będzie podyktowany przez większość, a większość jest - delikatnie ujmując - mądra inaczej. Więc jakby przeprowadzono ogólnokrajowe referendum odnośnie tej deklaracji wiary, to wcale nie jestem przekonany że wynik byłby inny niż obecnie...
-
Ale tylko śmiać się pozostaje, bo co innego zrobisz..? :/
-
A na przystanku wpada zakonnica z okrzykiem "KRZYŻYKI DO KONTROLI"
-
Jesus? Zleceń z Brazylii czy innego Ekwadoru jeszcze nie miałem
-
Wreszcie ktoś podbił temat, mogę się popodniecać Strasznie mi się podoba szykujące się lato pod znakiem palonej swastyki. Już daaaawno nie było takiego "wysypu" FPSów z tego okresu, a tu nagle - nowy Wolfenstein, Enemy Front i na dniach nowy Sniper Elite. Fuck yeah! W Enemy Front popykałem kilka wieczorów, ale ze względu na małą ilość checkpointów gra mnie wkurza, bo często po zgonie trzeba przejść ponownie spory fragment etapu. Mimo to gra się dość przyjemnie. Tyle że... pierwsze odpalenie nowego Wolfa posłało Enemy Front na półkę Jest wyśmienity! Strasznie podoba mi się koncept, rozgrywka, stylizacja. Jedyne na co bym mógł ciut ponarzekać to to że giwery moim zdaniem mają za małego "kopa", mimo masywnych modeli czuję się jakbym strzelał w CoD. Ale to drobiazg, który nie przeszkadza mi na tyle żeby wyrzucić grę do kosza. No a Sniper Elite 3 ma u mnie za "dwójeczkę" taaaaki kredyt zaufania, za samą "rentgenowską kamerę" nawet. Wiem że kolejna część będzie przeze mnie ostro katowana, raz że krew, miażdżone kości i flaki, a dwa - Afryka jest tak rzadko zobrazowanym w FPSach teatrem działań wojennych że dla samego tego faktu moim zdaniem zasługuje na zainteresowanie.
-
...niedoruchani? Wiem jak się kończy to powiedzonko, ale serio, czasem ilość pierdolenia jaką widzę w drukowanych u nas publikacjach podpowiada mi że autor nie zamoczył co najmniej od zmiany ustroju
-
Już pisałem - żeby mi chata fajkami nie śmierdziała...
-
Nie muszę aż tyle, moja półtoraroczna "przygoda" mi wystarcza, inna sprawa że chyba mam jakiegoś farta bo mi moja lekarka nie pierdzieli o niczym, ani też w razie pytań nie stwierdza "zobaczy pan sobie w internecie"
-
Trololol człowieku buteleczka kosztuje na Allegro 2,95 złotego A w kiosku obok 8 złotych, to nie perfumy
-
Ja generalnie też jestem zwolennikiem "nic na siłę", ale mam jednak swoje "odjazdy" - jak na wariata przystało - i akurat mam tak że nie znoszę jak ktoś nie poświęca mi uwagi jak do niego o czymś mówię. Poza gabinetem jak ktoś zamiast mnie słuchać wyciąga telefon albo ogląda się za dupami to przestaję mówić dopóki rozmówca się nie zorientuje że coś za cicho jest w jego okolicy i albo zaczyna ze mną rozmawiać tak jak tego chcę albo okazuje się niewarty rozmowy i przemieszczam się gdzie indziej. Tyle że poza gabinetem nie płacę ponad stówy za kilkanaście minut rozmowy, więc i dlatego łatwo stosować zasadę "nic na siłę". Ale jak płacę solidną kasę to zmienia to postać rzeczy Jakbym poszedł do burdelu i panienka by ziewała to też byłbym niezadowolony z usługi Jest wiele rzeczy które byłbym skłonny wybaczyć a które jestem przekonany że innym przeszkadzałyby dużo bardziej niż mnie te ziewanie, np. zwisa mi czy mój lekarz ma wszystko na biurku poustawiane równolegle, albo czy ma wyprasowane ubranie. A wiem że niektórzy by kurwicy dostali w takim otoczeniu Zgadzam się, tyle że te recepty trzeba wypisać na jakiejś podstawie. Moje wizyty sprowadzają się głównie do gadania przeze mnie, bo to ja choruję, ja czuję co mi dolega, co mi nie pasuje - psychiatra to nie terapeuta i ona mi nie dziamga niczego nadprogramowego niż kilka standardowych pytań typu czy i ile chleję, jak z zasypianiem itd. Tym bardziej więc skoro udział lekarza w konwersacji jest tak nikły, to wymagam żeby się przez ten kwadrans powstrzymał od ziewania
-
Reiben, myślę że gdyby ktokolwiek z forum chciał u mnie cokolwiek drukować, to traktowałbym te materiały, o czym by one nie były, czy to o żydomasonach, czy to o reptilianach - jednak nieco inaczej niż takie same materiały przysłane przez ponoć zdrowych psychicznie ludzi
-
Reiben, nie, płacę = wymagam i jak dotąd się to sprawdza, jak mówiłem - po zwróceniu uwagi ziewanie się skończyło :) Więc nie taka ta Polska straszna
-
Zrozumienie to jedno, porady to drugie. Ja mogę i pedofila zrozumieć, mimo to będę mu odradzał kontakty z dziećmi. Musisz odseparować te dwa pojęcia. Jak dla mnie to te dwie rzeczy się wzajemnie wykluczają. Zdawało mi się że anoreksja to choroba polegająca na nieakceptowaniu swojego ciała przy pewnych parametrach, że tak to ujmę, objawiająca się "nienormalnym" żywieniem aby uzyskać swój wyidealizowany stan, nie zwracając uwagi na otoczenie które mówi że ów wyidealizowany stan jest niezdrowy. Nie; uważam natomiast że najpierw najważniejszą sprawą jest zadbać o prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Tak jak u mnie przy depresji najważniejsze było na początku nie to żeby dociekać przyczyn, tylko wyregulować zasypianie, zmobilizować do codziennego wstawania do pracy itd., tak w przypadkach anoreksji nie sądzę żeby samo wsuwanie mianseryny było ostatecznym rozwiązaniem - to tylko moja uwaga na temat fluoksetyny którą chciałabyś dostawać, a co dla mnie jest przejawem właśnie niezdrowych, anorektycznych "odjazdów". Myślę że pierwszą rzeczą o jaką należy zadbać to przywrócenie normalnego trybu jedzenia, a cierpienia z tym związane są drugoplanowe.
-
Reiben, dla mnie to jest trochę jak pijany kierowca autobusu - nie nadaje się w tym momencie do pracy. Co najmniej dwa razy miałem sytuację że mi babka nie wpisała PESELu na recepcie, a przez nowe przepisy nie może tego wpisać aptekarz, więc do wyboru: dymać do lekarza ponownie po kilka cyferek, albo płacić 100%. Może w publicznej służbie zdrowia bym odpuścił, ale jak idę na wizytę prywatnie i płacę ze swojej kieszeni to oczekuję profesjonalnej obsługi. Między innymi takiej, która nie ziewa.
-
Moja psych mnie wkurzyła na trzeciej z kolei wizycie właśnie wcale nie ukradkowym ziewaniem, powiedziałem jej o tym i od tamtej pory sytuacja się nie powtarza Uzasadniłem swój wkurw tym że przychodzę po porady między innymi związane ze snem, jak mogę ufać lekarzowi który na moje nieprofesjonalne oko wygląda że sam nie umie sobie z tym poradzić..? Może i ziewanie nie ma de facto i nic wspólnego z niewyspaniem czy z nudą, ale takie panuje przekonanie wśród większości ludzi, o czym psychiatra powinien wiedzieć i aby zapewnić swojemu pacjentowi odpowiedni komfort - wystrzegać się tego ziewania.
-
Dla mnie to też wizja piekła. Religię się zostawia w plecaku czy teczce jak się przychodzi do roboty. I nie ma znaczenia czy chodzi tu o lekarza czy o panią w kiosku. Jak komuś religia przeszkadza wykonywać jakiś zawód, to zmienia się pracę, a nie próbuje wymuszać na innych swoje prywatne poglądy. Ja pracuję w drukarni i nieraz jak przygotowuję do druku książki o rzekomych zbrodniach żydowskich to mi zęby zgrzytają ze złości, ale taką mam robotę, z takimi materiałami mam styczność - więc chowam swoje przekonania do plecaka i przygotowuję do druku...
-
Pani w kiosku nie sprzeda prezerwatyw, pani w księgarni nie sprzeda książki o Harrym Potterze, pani w muzycznym nie sprzeda płyty Behemotha. Dla niektórych to wizja raju niestety :/
-
Dobrze to ktoś podsumował na demotach: lekarze którzy podpisali deklarację, powinni pracować za "Bóg zapłać".
-
Bardzo dobre podsumowanie. Mam wrażenie że nie chcesz zgodzić się z diagnozą i kombinujesz jakby tu usprawiedliwić swoje odstające od normy zachowania. 42 kilo, dżizas, to jakby cię z Oświęcimia wyciągnęli Nie dziwię się że nie chcą ci przepisać fluo, która przecież hamuje apetyt u niektórych. Jeśli już to powinnaś prędzej szamać mianserynę, po tym się chce jeść...
-
„Rózeczką dzieciątka Duch Święty bić radzi, Rózeczka dzieciątkom nigdy nie zawadzi” Poza tym wątpliwe żebym smażył się w piekle bowiem wystarczy pójść do spowiedzi i wszystkie grzeszki zostaję anulowane...
-
No way żeby jakieś pachnidła mi ból głowy zbiły, jakimś szamaństwem to trąci
-
Zazwyczaj zużywam pół buteleczki dziennie bo kominków mam trzy po jednym w każdym pomieszczeniu, i podlewam obficie
-
Ferdynand k, właśnie dlatego kary cielesne są tak potrzebne od małego Prawdziwy bat trzymany przez prawdziwą istotę jest skuteczniejszy niż bat wyimaginowany