Skocz do zawartości
Nerwica.com

czarnobiała mery

Użytkownik
  • Postów

    4 680
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez czarnobiała mery

  1. nie chcę zmieniać lekarki... ogólnie to lubię ją, mam z nią i tak najlepszy kontakt spośród wszystkich psychiatrów, których spotkałam.
  2. Agasaya, nie potraktowała tego zbyt poważnie, dla niej po prostu jestem schizofreniczką i zamykam się w tym schemacie. Zapytała tylko, czy czuję się zbyt gruba, powiedziałam, że tak, to ona dała mi kilka porad, jak schudnąć. Ale nawet w kartę tego nie wpisała, tylko na zasadzie luźnej rozmowy, nie interesowało ją to, że miałam anoreksję.
  3. Powiedziałam dzisiaj lekarce, że mam problemy z jedzeniem, i bardzo tego żałuję, bo ona to zignorowała.
  4. przecież zjadam 1/3 bułki na śniadanie i 1/3 na kolację, na obiad zupę. poza tym jem jakieś owoce, więcej mi się nie zmieści w brzuchu i tak, co mi pomoże na to psycholog, kiedy mam po prostu taki organizm i taką naturę, że tyle jem?
  5. przecież to nie tak, że nic nie jem... coś tam jem, nie jestem zagłodzona. Przecież zapisałam się na terapię.
  6. nie chce mi się szukać zwykłego psychologa po to, żeby po raz kolejny usłyszeć, jaka jestem beznadziejna i nie warto dla mnie pracować...
  7. klamczucha_88, na Jaskółczej właśnie czekam w kolejce do psychologa na nfz...
  8. Tak, konsultacje są bezpłatne, ale one są wstępem do płatnej terapii. Nie chcę tak, bez sensu.
  9. kaja123, ja chyba już pisałam, że nie stać mnie na prywatne wizyty...
  10. gosia83, nikt nie patrzy, jak jem, z rodziną widuję się rzadko i wtedy staram się jeść na tyle, na ile to możliwe normalnie, żeby zachować pozory, że wszystko jest w porządku. Czasami jestem u rodziny na obiedzie i zjadam wtedy trochę obiadu, ale już ciasta po obiedzie nie jem. A jeśli chodzi o pisanie, to piszę regularnie prace naukowe i publikuję, to moja praca. Poza tym pisałam też trochę wierszy. A miałaś na myśli pisanie powieści?
  11. byłam u psychoterapeutki i też u psycholog, która nie była psychoterapeutką. Wszystkie potraktowały mnie tak samo. Wmusiłam w siebie dzisiaj 1/3 bułki na śniadanie, więcej nie miałam siły jeść.
  12. ladywind, ale tu nie chodzi o to, czy mój czas będzie tego warty. To panie psycholog uznają, że jest niewarty, że nie warto mi poświęcać czasu.
  13. L.E., dziękuję, miło mi, że podoba się Tobie mój uśmiech klamczucha_88, ja nawet zapisałam się po raz kolejny na terapię i czekam od lutego. Nie wiem, kiedy przyjdzie moja kolej. Ale boję się, że to znów będzie jedno czy parę spotkań i terapeutka powie mi, że jednak nie warto, więc nie wiem, czy powinnam sobie w ogóle robić nadzieję. Wiem, że sobie nie radzę, to już trwa od wielu lat i mam poczucie, że się pogłębia, i to nie tylko z jedzenie, tylko w ogóle ze wszystkim sobie nie radzę.
  14. Nigdy mi nie zależało na tym, żeby wzbudzać jakieś powszechne zainteresowanie, wręcz przeciwnie unikam wszelkich wywiadów, wystąpień, dziennikarzy itp., bardzo tego nie lubię. Wolę być w cieniu. Ale jak mi bardzo źle, to chciałabym mieć kogoś, do kogo mogę się odezwać, kto mnie wysłucha. Nie wiem, może źle robię, że piszę na forum o tym, co czuję. Może powinnam raczej zamknąć się zupełnie w sobie i nikomu o tym nie mówić, tylko płakać sama do siebie.
  15. Wiem, że muszę z tym walczyć, ale średnio mi wychodzi. Jem tylko to, co lubię, ale ja chyba mało rzeczy lubię. Lubię warzywa, ale przecież nie można jeść wiecznie warzyw. Wypiłam właśnie trochę kefiru i chce mi się wymiotować, ale jakoś się powstrzymuję, żeby tego nie zrobić. Kaja123, ja nie mam zaniżonego poczucia własnej wartości, mam adekwatne, po prostu jestem nikim w życiu. Nie mam żadnych zalet.
  16. wczoraj znowu się pocięłam, bo nie mogłam już wytrzymać tego całego bólu za świat i samotności z wszystkimi tymi problemami. Lilith, dziękuję, że jesteś.
  17. Lilith, wydrukowanie postów i pokazanie ich wydaje mi się jeszcze bardziej wstydliwe niż powiedzenie czegoś po prostu lekarce... Przeraża mnie to wszystko, chudnę i nie jestem głodna, wmuszam w siebie jakiekolwiek jedzenie, ale słabo mi idzie.
  18. Jak na razie nie udało mi się odzyskać wypisu z diagnozą anoreksji, okazało się, że dokumenty z tych lat są w jeszcze innym archiwum i trzeba je tu przywieźć. Czuję się, jakbym brnęła przez jakiś labirynt. Wizytę u lekarki mam za tydzień i do tego czasu na pewno wypisu nie będę miała, więc na razie będę milczeć, poczekam do następnej wizyty. Przecież nie umrę od niejedzenia.
  19. Lilith, dziękuję, rzeczywiście, jeśli do mnie piszesz, nie czuję się z tym wszystkim aż tak bardzo samotna.
  20. Lilith, dawno się nie cięłam, ale teraz znowu jest bardzo źle i nie wiem, jak sobie radzić. Wstyd mi trochę, że widzisz.
  21. pocięłam się... i lepiej mi. dlatego, że mnie nikt nie lubi, dlatego że nikogo nie obchodzę, przecież i tak nikt nie zauważy, bo nikt nie zwraca na mnie uwagi.
  22. Agasaya, ja wiem tylko gdzie jest batory, nic więcej...
×