Skocz do zawartości
Nerwica.com

bittersweet

Użytkownik
  • Postów

    5 256
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez bittersweet

  1. zmienny, kurde to skomplikowane. Hipnoza, autohipnoza sa skuteczne, kiedy uderzymy w przyczynę problemu. Czyli - należy sie najpierw dogrzebać, co wywołało np lęk przed ludźmi. Ja często do prawdziwych przyczyn swoich lęków dochodziłam za pomocą afirmacji. Czyli tworzę afirmację np. Ja, bittersweet, lubię ludzi i ich towarzystwo, czuje się z tym bezpiecznie i niewinnie. Zapisuje ją, a obok swoje mysli i reakcje - np myśl Bzdura, ludzie są do dupy. Po ilus tam afirmacjach dojdziesz, czemu uważasz, że ludzie są do de, albo czemu nie czujesz sie wsród nich bezpiecznie itd. Czyli dokopiesz się do prawdziwego powodu Twojej postawy wobec innych. Może byc kuriozalny, np jakies dziwne przekonanie zaszczepione w dzieciństwie. I to przekonanie/a trzeba właśnie przepracować. Można spróbować sie go pozbyc w czasie autohipnozy, a jeszcze lepiej zaszczepiać w sobie przeciwne postawy. Jakieś pozytywne. Często chorowałam na jakieś dziwne dolegliwości, nieuleczalne i lekooporne. Dopiero jak zaczęłam grzebać w temacie zdrowia przy afirmacji : jestem zdrowa i szczesliwa - wyszło moje nieświadome przekonanie, że gdybym była zdrowa, nikt by mnie nie kochał. Dopiero wtedy mogłam zacząć pracować z właściwą przyczyną - że zawsze, zdrowa czy chora zasługuję na miłość.
  2. bittersweet

    Samotność

    kasa średnia i towarzystwo nieciekawe... ale dzięki za tipa
  3. A Ty skąd wiesz ? Też miałam lęki i fobie. Poziom intelektualny to pierwszy krok, żeby z tego wyjść. Dopiero gdy zrozumiesz absurdalnośc tych mysli, zdystansujesz sie do nich... a to wstęp do zdrowienia. Imo takimi reakcjami kieruje podświadomośc, a nie logika. Logicznie mozna doskonale zdawac sobie sprawę, że fobia to bzdura, tylko ze ciało tego nie słucha. Ja spróbowałam działań skierowanych do podswiadomości - hipnoza, regresja, afirmacje, autohipnoza itd. To wraz z terapią, prochami i racjonalizacja bardzo mi pomogło. W skuteczność tylko jednej metody nie wierzę. Oglądałam program jak Miss Germany biegała po chirurgach plastycznych, żeby jej zmniejszyli nos. Oczywiście każdy odmawiał. Tak działa zaburzony obraz siebie. Absolutnie sie z tym nie zgodzę. Zmieniamy się całe życie, od nas zależy w którym kierunku pójda te zmiany. Jasne, że już nie urosne 20 cm /chyba że wszerz/ ale pracując nad sobą, można osiągnąć bardzo wiele. Oczywiście jest to długotrwały proces, wymagający cierpliwości, uporu i samozaparcia, ciągnący się latami, obfitujący w porażki. Ale to nie jest niemozliwe.
  4. bittersweet

    Samotność

    Mnie interesuje zarabianie kasy, podróże, spotkania towarzyskie. Najlepiej gdyby mogło się połączyc te 3 rzeczy, ale chyba sie nie uda.
  5. login2093, być może posiadasz cechy osobowości zależnej, inaczej symbiotycznej ? O tym zaburzeniu jest wątek, możesz tam zajrzeć i się zastanowić co i jak
  6. bittersweet

    Dzień dobry

    Ta historia z tętniakiem od początku była grubymi nićmi szyta, autorka kreowała się na femme fatale i heroine tragiczną w jednym, istny harlequine Z kolei w nagły altruizm Annaf też mi trudno uwierzyć, że niby specjalista pomaga a free
  7. zujzuj, pamietasz niejakiego Andrzeja L. polityka, nazywanego białym murzynem ? opalał się, bo w chwilach zdenerwowania czerwieniał i wolał żeby go nazywano murzynem niz burakiem solarium, ciemny podkład na twarz - zawsze mozna znależć jakis środek na nagły rumieniec Z własnego doświadczenia moge nadmienic, ze jak odstawiłam antydepy to zaczęło mnie nękac przekonanie, z brzydko wyglądam i śmierdzę. Ciągle zaglądałam do lusterka i oblewałam się perfumami, do tej pory tak mam w chwilach stresu. Co do interakcji z ludźmi, unikam skupiania uwagi na ich zachowaniu wobec mnie. W innym przypadku moje życie zaczęłoby sie krecić wobec czekania co inni powiedzą, jak sie zachowają, jacy są. Czyli uzależniałabym siebie od reakcji innych. Nie zrobię tego lub tamtego, bo ktoś cos powie, pomyśli, wyśmieje - w ten sposób nie JA rządzę swoim życiem, tylko domniemane ludzkie reakcje. Inni mieliby władzę nade mną, jeśli pozwoliłabym, żeby wpływali na moje zachowanie. Smutny przypadek owego samobójcy dobrze to ilustruje. Cudza opinia była dla niego ważniejsza od własnego życia
  8. To samo co robią kobiety, żeby się podobać - zacząć uprawiać sport, zadbać o siebie. Braki intelektualne nie są takie ważne, jest mnóstwo pustaków, którym to nie przeszkadza.
  9. Jesli juz musze kupić w sklepie, to tylko z wybiegu i świeże. Ale i tak zawsze mam wątpliwości, jak jest naprawdę. Nie lubię jaj innych zwierząt niż kury, brzydzi mnie kawior i wynalazki typu jaja ślimaków. Przepiórcze jeszcze mogą byc , ale nie widze różnicy w smaku do kurzych. Pewnie tez pochodzą z jakiegos ptasiego wiezienia
  10. lubudubu, a gdzie tam, to sprawa osobnicza. Od 20 lat słyszę skrzeczenie " jeszcze pożałujesz, że nie chcesz mieć dzieci" a zamiast tego czuję tylko niewymowna ulgę, że nie wpadłam. A i btw, drogi Kalebx3 absolutnie nie czuje się niepełną kobietą czy pozbawiona czegokolwiek. Żyję, jak chcę, nic mnie nie ogranicza i to jest wspaniałe
  11. Anonimowa_Winna, piszesz, ze zdrad nie żałujesz, a jednocześnie uważasz, że masz zaburzony system wartości. Czujesz się winna /stad ten nick ?/ bo zdradzałas i nie żałujesz tego, a wręcz dalej masz na to ochotę ? Imo wiekszosc osób w stałych związkach ma ochotę na skok w bok, tyle ze sie wstrzymują ze względu na partnera. Ty robisz tak samo, więc nie wiem, co można by Ci było zarzucić.... może to, ze kiedyś byłaś niewierna - ale każdy popełnia błędy. Gdybyś sie teraz zadreczała tym co było kiedyś, nic by to nie dało. Poprawiłas sie i to sie liczy.
  12. Tarta z bekonem /niestety przypaliłam/, sałata z sosem vinegret. Zaraz zabieram sie za barszcz
  13. Anonimowa_Winna, nie rozumiem dokładnie, o co pytasz. Dla mnie nie jesteś złym człowiekiem. Zdradzałaś, ale doszłas do wniosku, że to nie hallo i bardzo dobrze - jestes teraz w szczesliwym zwiazku. Naprawiłas swoje błędy i nie ma czego teraz rozgrzebywać. Co do Twojej nerwicy, przyczyną jest najprawdopodobniej toksyczny dom. Zaburzenia odżywiania, fobie to poważna sprawa. Nie masz na co czekać, tylko idź do specjalisty. Tu Ci nikt diagnozy zaocznie nie postawi, ale masz problem. Rozwiąż go zanim zjedzą Cię te zaburzenia.
  14. carlosbueno, Ty masz w lesie smerfy, ja fiołki. Każdemu w/g potrzeb, każdemu w/g zasług
  15. Pomaszerowałam do lasu i tam czekały na mnie pierwsze fiołki
  16. Mam pytanie do Kestrela i innych forumowych marud : czy jak jęczycie to warto Was przekonywać do zmiany nastawienia? Ja już nie próbuję, bo zauważyłam, że dyskusje z pesymistami to wołanie na puszczy. Znają przyszłość /nic sie nie uda/ i są telepatami /nikt mnie nie kocha, nie lubi/
  17. Mo Hayder "Mord rytualny" - dobry triller, dosmaczony opisami tripów po grzybkach i ibogainie
  18. Lux24, tez mam wrażenie, że ludzie sie niekiedy nakręcają nawzajem. Czasami jak 20 latek zawodzi, ze najlepsze lata ma za sobą i życie mu uciekło, to mnie śmiech pusty ogarnia Z drugiej strony wiem, ze depresja przynosi własnie takie odczucia i żadne rzeczowe argumenty nic nie zmienią. Może jest łatwiej, jak ktoś jest w podobnej sytuacji i wykazuje zrozumienie ? Nie wiem, czasami tez jęczałam..... jak ktoś mnie pogłaskał po główce /rzadko/, było miło.
  19. Juz chyba wszystkich skutecznie zniechęcił do tek ksiązki
  20. Michuj, no to imo nie ma sie do czego przyczepić, panie wyglądaja bardzo profesjonalnie chociaż ich odzież robocza składa się głównie z oliwki z opalania
  21. JużTuByłem, ja też czekam Znalazłam trochę konkretów na stronce : http://www.drugs-forum.com/forum/showthread.php?t=57673
  22. Jeśli masz gdzie się wynieść od meża, to masz do dyspozycji prosty środek nacisku - możesz przecież sie rozstać np. na pół roku, żeby przeanalizować swoje uczucia, pójść na terapię, zobaczyć, czy nie lepiej Tobie i dzieciom mieszkając osobno. Możesz postawic warunek, że wrócisz, jeśli zaangażuje sie w terapię dla par. Może przez ten czas mąż sie ogarnie i przemysli priorytety... jeśli nie, to sprawa jest jasna, nie ma czego ratować.
  23. Hans, mnie pytasz ? dla mnie od dawna masz dobre noty, bo mi sie strasznie Twój nick podoba A baby to są za cwane, żeby zapierdalać na budowie chociaż czytałam, że w latach 50-tych były takie co pracowały fizycznie jak chłopy, np na dole w kopalni.
  24. carlosbueno, a jak niby baba trzyma sprzęt budowlany ? Btw, dla mnie faceci kreujacy się na "prawdziwych mężczyzn" są troche pocieszni. Bardziej imponuje mi facet potrafiący sie opiekowac niemowlęciem niż jakiś pseudo-macho wielbiciel motoryzacji .
  25. Calineczka1990, u mnie dzisiaj tez duszona cukinia z czosnkiem, tylko z moim ulubionym łososiem lubię tez pory duszone w maśle.
×