kasiaj, proponuję to jakoś połączyć z codziennością. U mnie sprawa się trochę rozmyła, bo nie traktuję samej medytacji jako metody, raczej jako jeden z elementów. Lubię czasem wieczorem położyć się i skupić na teraźniejszości obserwując myśli.
Ale w ciągu dnia też można sobie zrobić np. 30 minut medytacji. Siadasz, gdzieś gdzie masz spokój i próbujesz przenieść uwagę z myśli, które na pewno będą napływać do głowy np. na jakiś obiekt. Jak pojawi się jakaś myśl to ją "odnotuj" i powróć do bazowej pozycji. Ważne, żeby się nie kłócić z myślami. Ja się łapałem na początku na to, że komentowałem to, że nie mogę przestać myśleć, myśląc coraz więcej. To trochę śmieszne, ale tak to na początku jest.