Skocz do zawartości
Nerwica.com

monk.2000

Użytkownik
  • Postów

    8 648
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez monk.2000

  1. 0Rh+, a hating, trolle, spamerzy, hakerzy, reklamy. Nie jest tak wesoło.
  2. rikuhod, dobrze opisane. Jednak nie traktowałbym nerwicy tylko jako słabości. Bo koleżanka może się poczuć jakaś gorsza. Nerwica nie tyle ma związek ze słabością, to czy jesteśmy silni wynika z tego czy poradzimy sobie nerwicą. Pewni siebie ludzie często mają mniej dylematów, mniej myślą stąd nie występuje neuroza. A nerwica to nic innego jak walka wewnętrznych sił. Masz po prostu dylematy. Nie pękaj. Po prostu taki mamy świat, albo bierzesz gnat w rękę i idziesz na wojnę, albo dostrzegasz bezsens przemocy i pojawiają się lęki. Lęki przed samym sobą, tym kim jesteśmy. I się nie dziwie. Bo człowiek może robić różne rzeczy nawet te przerażające. Najwyraźniej dostrzegłaś zło świata i boisz się żeby to nie zawładnęło i tobą. Momentem wyzwalającym była śmierć twojej cioci.
  3. Tak, udawanie. Człowiek udaje, gra swoją rolę, jak w teatrze. Ale jak najbardziej to normalne. To dostosowanie się do środowiska, do otoczenia. Jak jesteś na koncercie Metallici pokazujesz znak corna (różki) a w kościele składasz ręce do modlitwy, udajesz poważnego i starasz się nie myśleć, że jesteś napalony na "laskę" przed tobą No i niby fajnie, ale w końcu człowiek się zastanawia kim jest i jakie jego miejsce w tym wszystkim. Bo jaka różnica czy w kościele jest 101 ludzi czy 100. Prawie żadna. Dostrzega się to co robi nasza kultura z człowieka, zabiera mu indywidualizm. Uczy zasad małych i dużych. I to jest fajne, bo stajemy się człowiekiem cywilizowanym. Problem że nadal jest pewna niewola. Tego co pomyślą inni, czy się nie narazimy, nie podpadniemy, nie złamiemy tabu, nie popełnimy grzechu itd. To chyba bolesny proces, bo tracimy grunt pod nogami. Ale chyba ostatecznie warto.
  4. Radość, na siłę to wszystko mi sprawia radość. Ale tak spontanicznie to mało co.
  5. Witam u mnie Princowo, słucham albumu Controversy z 1981. Nawet mam trochę radości, ale nie mam jej z kim dzielić. Bardzo boleśnie odczuwam pęd dzisiejszego świata i ludzi którzy choć na chwile nie potrafią się zatrzymać, żeby zacząć żyć.
  6. Jestem uzależniony od: świata materialnego, społeczeństwa, natury. Tego że lubię siedzieć przy komputerze i słuchać muzyki nie nazwałbym uzależnieniem, po prostu to moje miejsce.
  7. monk.2000

    Czy masz?

    do dumy, co to? Czy masz "wnerwiających" sąsiadów?
  8. monk.2000

    Czy masz?

    mam kogoś kto mi się podoba, ale nie sądzę że bycie ze sobą wiele by zmieniło w moim życiu Czy masz kogoś kto cie rozumie?
  9. monk.2000

    Na co masz ochotę?

    Mam ochotę na wszystko.
  10. deader, widzisz nie jedyny [videoyoutube=_odTlZaoLCA][/videoyoutube] Znajcie plastikowy funk z lat 80
  11. kasiątko, chciałem to wiedzieć, bo ja spontanicznej radości nie odczuwam, co najwyżej świadomą radość. I nie jest to radość w formie ulgi od życia.
  12. refren, zgadza się. Jest to statystycznie prawdopodobne. Ale wiesz: praktyka czyni mistrza, a opowieści guru podrywu skłaniają do refleksji nad ludzką naturą. To nie jest tak, że dziewczyny zostały "uwiedzione" One po prostu "lecą" na pewne cechy. Ale nie dziwie się, w takiej purytańskiej kulturze czasem trzeba kogoś, kto ma pazur i podzieli się nim z tobą.
  13. [videoyoutube=xqSya3cUdxo][/videoyoutube] I tylko jak zastanawiam się jak to zaczynając od piosenek w przedszkolu skończyło się na metalu
  14. Robinho, powiesz coś więcej? Czasem stosuję pewne ascetyczne techniki, np. nie przejmowanie się bólem fizycznym (wciąż towarzyszy mi lekki ból głowy), nie uzależnianie się od nadmiernych potrzeb materialnych, nawet pewnego rodzaju umartwianie się, które określiłbym hasłem: "memento mori".
  15. detektyw, a przynosi ci to jakiś wewnętrzny wstyd, że o tym myślisz? Ja miałem tak dopóki nie przeniosłem popędu seksualnego na inny poziom. Uwierz, samo rozładowanie napięcia można równie dobrze osiągnąć masturbacją. W sumie seks łatwo może stać się "wzajemnym onanizmem". Sądzę, że prawdziwe orgazmy to wyższa szkoła jazdy i niedostępne dla mięczaków. Nie spieszy mi się do seksu, bo po pierwsze chciałbym pokochać jakąś kobietę jako osobę, w pewien sposób platonicznie.
  16. kasiątko, a ta radość to spontaniczna, czy raczej polegająca na świadomym docenianiu prostych rzeczy?
  17. wykończony, no chyba że teraz. Życie dopadnie cię wszędzie choćbyś wystrzelił się w kosmos. Jakieś zajęcia, czy asceza?
  18. Terapia grupowa fajna sprawa. To nie jest grupa smętnych ludzi którzy siedzą i narzekają. Jacyś nieudacznicy. Raczej ci którzy poszukują samych siebie, bo tym jest psychologia. Jak chodziłem w liceum do psychologa to ten mi radził, żebym znalazł sobie grupę społeczną, w której mógłbym się odnaleźć. Grupa terapeutyczna to takie środowisko. Jak oni nie rozumieją ciebie, okej, to ty spróbuj zrozumieć ich, wtedy zmniejszasz dystans. Poza tym kto by nie chciał znać ludzi, którzy go rozumieją. Jedna z podstawowych, dla mnie chyba jedna z dominujących potrzeb.
  19. wykończony, a względem czego się obijasz? Masz jakieś ważne rzeczy do zrobienia?
  20. carlosbueno, a co sądzisz o całej "filozoficznej" otoczce PUA? Warunkowanie społeczne, wolność od tego co myślą inni, osobisty wybór partnerki, nieskrępowanie w sprawach miłości fizycznej, umiejętność bawienia się, dbałość o własny wizerunek, brudna psychologia?
  21. Cześć. Znowu Ozzy'ego puszczam. Chciałbym na nowo zainteresować się światem, jak niegdyś. Nie mówię o beztrosce, raczej o obudzeniu wewnętrznej siły do życia w tym zawiłym świecie. A żebym mógł tu żyć to musiałbym go zrozumieć. Jak tam?
  22. Skoro nie zostałeś jeszcze "zdradzony" przez Boga to na swój sposób masz zdrowe myślenie. Ja widzę za dużo bólu na tym świecie (w tym własnego), żeby wierzyć w beztroskie opowieści serwowane przez większość duchowieństwa. Zawiedli mnie. A wracając do tematu, sam interesowałem się tematem uwodzenia. Nawet przez jakiś czas chciałem wykonywać ich "zadania" ale zrozumiałem drugie dno tego zjawiska. Za to cieszę się ze zgromadzonej wiedzy psychologicznej nt. ludzkiego funkcjonowania. Nabrałem trochę pewności siebie, odzyskałem coś co można by nazwać odwagą przeciwko krzywdzie. Nie boję się, że zostanę pobity na ulicy, tak samo jak żadna kobieta nie będzie ze mną igrała wykorzystując swoje atuty. Był to etap w moim rozwoju, bardzo burzliwy. Nie przeczę, że odkrycie ludzkiej natury, tej zwierzęcej, a także nabycie odwagi w sprawach seksualnych może pomóc człowiekowi zmagającemu się z codziennością. PUA, jak najbardziej żeby poznać o czym mówią, ale po to żeby potem z tego wyrosnąć. Sami teoretycy podrywu mówiący o wyjściu z "matriksa społecznego" zauważają, że wiele osób równie łatwo wpada w "matriksa PUA" tracąc indywidualność.
  23. carlosbueno, masz ode mnie znaczek jakości za merytoryczne odpowiedzi. Wkurzyłem się dzisiaj gadaniem trzy po trzy a wreszcie ktoś choć trochę obeznany. Każdy jest ekspertem w polityce jak ogląda Wiadomości, taka prawda, że g**no wiedzą.
  24. kasiątko, no właśnie, granica między odpoczynkiem, a lenistwem jest cienka
  25. kasiątko, czasem się wyciszam. Na różne sposoby. Ale przyswajać informacje powinienem żeby nie wypaść z obiegu. Nie wyobrażam sobie, żeby mój świat ograniczył się do mojej "zagrody".
×