-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
AmnuM, okej. Wierzysz w astral i takie różne rzeczy? Trochę o tym czytałem. Na pewno inspirujące.
-
Saraid, jesteś jak słońce, oznaczające nowy dzień na wronach. :) Ja krótko spałem, ale wolę być niewyspany, niż popadać w rutynę. 8:00 budzik | 8:15 śniadanie | 8:37 autobus MZK Znacie ten tryb. Szczęśliwi czasu nie liczą.
-
Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)
monk.2000 odpowiedział(a) na temat w Zaburzenia odżywiania
moyraa, masz jakieś wytłumaczenie czym są zaburzenia odżywiania? Chęć zniknięcia, negowanie cielesności, tłumienie agresji w sobie? Warto znać swojego wroga. -
Dawno nie czytałem opisów fantastycznych sytuacji. Ostatnio chyba wtedy, gdy grałem w grę Planescape: Torment. Było tam sporo opisów, sny i majaki. Stworzyć temat o snach nie byłoby głupio. Coś tam jest, ale w innej formie. AmnuM, skąpo odziane 30-latki mi się nie śnią. Raczej pociągi, szkoła podstawowa, ostatnio to że dzięki starożytnym naukom osiągnąłem oświecenie. Te ostatnie są najlepsze, nagle wyszedłem poza cierpienie i sens mojej egzystencji na ziemi został dopełniony. Za dużo buddyzmu i jemu podobnych.
-
Groterapia (terapia grami komputerowymi)
monk.2000 odpowiedział(a) na monk.2000 temat w Medycyna niekonwencjonalna
deader, Wypowiedź jak na forum szachowe.pl Byłem na paru forach i tam chyba mają największy odsetek rzeczowych wpisów. Wróciłem do wątku, bo chciałem się pochwalić grą, którą udało mi się załatwić (jak będzie kasa, to wynagrodzę twórców). Tytuł poznałem w gazecie, chodzi o produkcję The Cat Lady. Główna bohaterka choruje na depresję, ostatecznie popełnia samobójstwo. Występują motywy nieobce kulturze. Personifikacja śmierci, krainy umarłych. Kara i jej odkupienie. Dla jednego będzie to kolejna historia z dreszczykiem. Dla mnie raczej konfrontacja z pewnymi mechanizmami i możliwość ich uświadomienia. Leje się trochę krwi, stylistyka jest w odcieniach szarości. Mamy do czynienia z turpizmem, motywy przemijania i śmierci. Nie będę się więcej rozpisywał, bo nie jest to jakaś superprodukcja, ale w naszym przypadku warto zagrać. Niejeden z nas zastanawiał się na pewno, jakby to było, gdyby popełnił samobójstwo. Zadał sobie pytanie, po co żyć, skoro radość jest fikcją. Za jakie grzechy muszę tak cierpieć, dla kogo? Postać śmierci to raczej głos w naszej głowie, niż ktoś kogo można spotkać Ale ze pewnością odsłania nieświadome pokłady. U mnie wypłynęły w czasie krótkiej psychozy, stąd nie możemy ich zaprzeczyć. Nawet największy bufon nosi je ze sobą. -
Ja mam tydzień ze starożytnym Rzymem, być może wezmę encyklopedię kultury tamtych czasów. No, gadać, którym się podobają chłopacy żyjący wg. cnot republikańskich? Już widzę te tłumy dziewcząt, Dawid, kocham cię, bo jesteś wierny ojczyźnie. Tak mi imponuje twoje umiarkowanie w podejmowanych czynnościach. Odwagą powodujesz, że miłuję cie, synu Romulusa (?). Dziwicie się, że PUA i inne szkoły podrywu mają taką popularność. Też się trochę tym interesowałem, dowiadując że najlepiej być bad-boyem myślącym jedynie o własnym interesie. Okej, żeby "zaliczyć" jak najwięcej kobiet i dziewczyn na pewno. Ale od tego już jest teoria gier.
-
Nie udało mi się znaleźć dobrej alegorii tego, ale chodzi o triadę Platońską. Pokaż swoją ulubioną herbatę, jeśli jest to Saga, to wklej zdjęcie banana na Hawajach. -- 01 sie 2013, 05:37 -- Ok, mała errata. Raczej chciałbym żeby miały te rzeczy wartość dla mnie. No niestety bywa że czasem większą wartość ma coś innego, lenistwo, chwilowa ulga, zapomnienie. Ale nie od razu Kraków zbudowano, na szczęście osiągnięcie ideału za życia to raczej mrzonka.
-
Dla mnie rzecz jasna Petroniusz, postać historyczna, wyimaginowana i literacka. Arbiter elegantiarum. Cokolwiek się dzieje zachowaj spokój wewnętrzny. To nie znaczy że nie można krzyczeć, ale niech to będzie krzyk opanowany. Dla Rzymian był symbolem dobrego smaku, kultury i uosobieniem tego co w Rzymie najlepsze. Miał również dobry wgląd w ludzi, bez tego nie potrafiłby być odpornym na ich zmienne postawy. Przewidział marny koniec Chilona, zawsze zachowywał zimną krew, za pomocą rozumu przewidując możliwy bieg wydarzeń, często studząc lekkomyślne zapędy Winicjusza. Dla mnie wielką sztuką jest odnajdywanie się w świecie społecznym, materialnym, nie tracąc jednocześnie fantazji i cech uznawanych za niepraktyczne, jak umiłowanie sztuki. To tyle, jak ktoś tu napisał, większość ludzi to dla mnie antyautorytety, patrząc na nich poznaję jak nie żyć. Ale to też jakaś nauka. Z żyjących ludzi to lubię muzyków z lat 70 i 80 w szczególności Princa Eckhart Tolle jako osoba w której brak osoby. Ma bardzo ciekawe przemyślenia oraz pewną cechę polegającą na tym, że nigdy nie prosił się by żyć w sławie. Jego życie samo tak się potoczyło, bo ludzie po prostu zastanawiali się jak to robi, że w tym szalonym świecie potrafi się cieszyć. Z rodziny, trochę wuja oraz mój tata. Tata za to że był aktorem w mniejszym teatrze i mu to zostało. Ma dobrą dykcję i chociaż jego życie nie jest zbyt aktywne to wiele przeżył i jego opowieść jest ciekawa.
-
Lilith, to patrząc w ten sposób, moim miejscem jest pokazać, że można żyć bez pośpiechu. Nie mylić z ospałym układem nerwowym i brakiem celów. Jak widzę ludzi którzy gdzieś pędzą samochodami, gubią się w codziennych obowiązkach, to chyba jestem przeciwwagą. Potrafię nie zrobić nic pożytecznego, gdzie pożyteczne jest dla wielu ludzi wartością absolutną. Czasem spędzam cały dzień siedząc na krześle, słuchając muzyki. Na pewno nie rzutuję się w przyszłość. Podoba mi się książka: Potęga Teraźniejszości. Cała sprawa polega jednak na tym, że stamtąd się nic nie dowiedziałem, poza tym że ktoś może mieć bardzo podobne spostrzeżenia do moich. W pewien sposób nabrałem pewności. -- 31 lip 2013, 23:24 -- Lilith, to zostanie mi kot i herbata.
-
anonus, bingo. Gram Rzeczpospolitą. Dostałem na Steamie za jakieś 25zł. Nie przeszedłem ME3, ta gra ma mocny wpływ na moja psychikę. Jest bardzo sugestywna, daje dawkę silnych wrażeń. Do tego dodać nowoczesną grafikę i można wsiąknąć. A potem śnić, o połykających asari stworach, powbijanych na pale zombie oraz tekście: "Przejmuję bezpośrednią kontrolę" Gdybyśmy się spotkali w salonie gier, to byśmy mogli razem pograć. Samemu to mogę co najwyżej słuchać muzyki.
-
Lilith, powiedz coś więcej o sobie. Na tyle długo na tym forum siedzę, że wszystkich traktuję po równo i nie mam swoich ulubieńców. Ale ty wyglądasz na osobę doświadczoną w tematach psychologii. Ale nie tak jak historyk siedzący w domu, raczej jako kombatant wojen o niepodległość Karaibów. Jak idzie pisanie bloga? Jakieś pasje? Kiedyś (nawet rok, dwa lata temu) miałem więcej. Teraz czuję jakby to było bezcelowe. To tak jak ćpun biorący jakieś leki, powodujące euforię, stwierdza że nie warto się starać o życie, bo szczęście można osiągnąć na skróty, a on wie jak i działka go wspiera. Też mam wrażenie, że większość rzeczy które się robi, nie wynika z potrzeb chwili, a raczej z łudzenia się, że jak będę grał na gitarze jak Jimi Page to moje życie będzie lepsze. Nauczyłem się chodzić, wystarczy. Nie zrozum źle, chodzi o cieszenie się z tego co już jest.
-
W moim aktualnym życiu nie ma wielu ludzi, można to nazwać samotnością. Szkoda.
-
Lilith, skutek był jeden. Umocnienie mojej pozycji jako katolika. I zapewne dla moich gości, umocnienie ich poglądów. Podobnie wyglądają debaty polityków, czego oni tak zaciekle bronią, to tylko opinie. Depresja wypaliła we mnie chęć umysłowej dominacji, potrafię ustąpić. Grałem dzisiaj w grę strategiczną o XVIII wiecznej Europie. Muzułmanie zaciekle ufali Allahowi, ale szarże ułanów okazały się silniejsze niż ich dobre uczynki. Za pewne gdyby to byli żywi ludzie, a nie NPC, to by się pojawili prorocy głoszący że to przez grzechy Allah ich opuścił i oddał w jarzmo niewoli, obiecując zbawiciela, który wyzwoli ich z niewoli tych niewiernych katolików. Gry są o tyle fajne, że można sobie gdybać i wyobrażać inne scenariusze, samemu je tworząc. Dla wątpiących, wojna to barbarzyństwo.
-
Na nowy numer Cd-Action. Jest w kioskach, a ja go nie mam. Nie mam czasu na gry, robią to dla mnie wynajęci najemnicy.
-
Lilith, jeśli już poruszamy ten temat. Za czasów ministrantury, miałem książkę w stylu: "jak walczyć o wiarę wobec świadków". Walczyliśmy na cytaty, Mateusze, Marki i Izajasze latały jak kule na Ohama Beach. Z całym szacunkiem dla ofiar, tu nie było śmiertelnych przypadków, ale dla umysłu to niezły matrix.
-
Lilith, znam jeszcze dwie straże: Strażnica Świadków Jehowy oraz Piosenka All Along The Watchtower Hendrixa. Jeśli w człowieku walczą dwa wilki, to we mnie pojawił się trzeci: łowca skór wilków
-
Cześć nocna straży. Tomcio Nerwica, trochę cie nie było.
-
Ja w ramach terapii oglądam film Dowód. Kojarzy ktoś? Mam ojca, który z nauką był za pan brat. Dużo czytał i gdyby jego życie potoczyło się inaczej, to ktoś by go uznał za wybitny umysł. No ale myślenie to igranie z ogniem. Tata skończył w psychiatryku, jednocześnie nalegając żebym się uczył, w wieku bodajże 3-4 uczył mnie czym są ułamki. Sami zdecydujcie "czy miałem dzieciństwo". Teraz sam choruję, nie lubię tego nazywać, bo żadne słowo tego nie nazwie, ale powiedzmy że zjada mnie depresja. Liczę, że obejrzenie filmu pomoże mi zobaczyć presję, ciążącą na moim życiu, by uczynić ze mnie intelektualistę. Skończyło się tak, że nie studiuję, siedzę w domu i słucham Led Zeppelin i Kim Wilde. Wycofałem się z życia społecznego. Może w filmie znajdę jakąś odpowiedź. Zawsze marzyłem o byciu naukowcem, lubiłem czytać książki naukowe, jedynym "upadkiem" w ścieżce kariery były gry komputerowe, za co kiedyś miałem do siebie pretensje. Czasem miło się wypisać, tym bardziej że parę osób pewnie zdążyło wyrobić jakąś opinię na mój temat.
-
Lilith, brawo. Pozostaje wyobrazić sobie teraz wewnętrznego Aragorna/ Breavhearta/ etc. krzyczącego: "Stay at position soldiers!" Jak byś grała w jakąś grę strategiczną z systemem morali, to byś wiedziała czym są uciekające jednostki. Tak jestem wirtualnym tyranem. Kiedyś w Rome Total War podbiłem całą Europę, Bliski Wschód i Północną Afrykę. Nie było litości dla wrogów. Później uświadomiwszy sobie czym jest wojna, stałem się pacyfistą. Ale pograć czasem fajnie. Teraz mam Empire Total War i jest nawet Rzeczpospolita.
-
Takiego prawdziwego nie znam. Na miecze się już nie walczy.
-
[videoyoutube=UogPgnYoJ0M][/videoyoutube] Piosenka będąca odpowiedzią między innymi na wojnę w Wietnamie. Time will tell on their power minds Making war just for fun Treating people just like pawns in chess Wait 'til their judgement day comes Yeah! Tapeta, najlepiej w jakieś antyczne, florystyczne wzory. Chód w rytmie muzyki czy tak jak modele na wybiegu?
-
Polubiłyście komandora Sheparda z Mass Effect.
-
Dołujecie, chyba zaraz sobie poczytam o Zygmuncie Auguście i złotej erze Rzeczypospolitej. Albo wezmę polskiego noblistę do ręki. Może Encyklopedia Staropolska Zygmunta Glogera?
-
deader, to nie wypuścił jeszcze? Nie wchodziłem, bo się bałem że będzie kicha i zepsuję sobie mniemanie o nim. Mam dużo odcinków które lubię, ale pamiętam dobrze ten o Nintendo Power.
-
leaslie, też się cieszyłem jak przygotowywałem się do pracy. Za pewne niedługo wrócę na pole by sierpem klawiatury/sklepowej kasy czy jakiegoś innego gadżetu odprawiać pańszczyznę na rzecz magicznej cyferki zwanej PKB. Które i tak wiecznie rosnąć nie może. Czy ludzie nie widzą, że nawet w społeczeństwie obowiązują prawa podobne do tych rządzących przyrodą występującą poza człowiekiem?