Skocz do zawartości
Nerwica.com

monk.2000

Użytkownik
  • Postów

    8 648
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez monk.2000

  1. monk.2000

    Skojarzenia

    skorupa - żółwik
  2. monk.2000

    Zazdrość

    poem, my tu cie lubimy i kto wie, może nawet sympatię do ciebie budują cechy, które ty uważasz za wady. Zazdrość też mi towarzyszy, najczęściej jak już, to wobec szczęśliwych osób. Z racji, że czasem interesuje się różnymi filozofiami nastawionymi na osiągnięcie trwałego szczęścia, zazdrość mogę czuć do tych wszystkich typków, którzy je osiągnęli. Typu: medytował pod drzewem i nagle zrozumiał przyczynę cierpienia A 500 mnichów siedzi od 20 lat w zakonie i żadnemu z nich to się nie wydarzyło. To jest jedyny rodzaj zazdrości jaki chowam. Bo zazdrość o status, rzeczy materialne, powodzenie wśród ludzi, to jest zmienne i działa wg. zasady raz na wozie, raz pod wozem.
  3. monk.2000

    Skojarzenia

    bujne czupryny - lakier
  4. W sumie trochę rozumiem o co Robinho, może chodzić. Nie był i w życiu spotyka się z brakiem życzliwości, że trudno mu w taką utopię uwierzyć, gdzie każdy się lubi i nie ma głupich sprzeczek. Ale coś w tym może być, pierwszą rzeczą po przyjeździe była sprzeczka z mamą, poszło o ... zapalenie światła w pokoju. Na zlocie teoretycznie takie sytuacje mogły mieć miejsce a nie miały.
  5. virgo21, cześć. Wykończony się ucieszyłby że jesteś. Ponoć czeka na relację, jak się bawiłaś. Saraid, właśnie dlaczego kiepskie? Da się coś z tym zrobić?
  6. Robinho, mnie uczono, że wszelkie nadzwyczajne zjawiska stanowią element rozpraszający i nie należy się do nich przywiązywać. Myślę, że wiele zależy od człowieka, jak ktoś ma predyspozycje, to może taka medytacja je u niego uruchomić. Ja mam od razu pewien poziom depersonalizacji i rozpadu osobowości, więc możliwe, że u mnie to wygląda inaczej. Co tam u ciebie? Żałujesz, że nie byłeś na zlocie?
  7. Saraid, cześć. Odmeldowuję się, że wróciłem ze zlotu i mogę dalej pisać tu na forum. Było fajnie. Robię przerwę w medytacji, bo ostatnio słabe efekty, chyba czas coś zacząć robić. Wrócę jak poczuję, że mi to potrzebne. Jedyne z "osiągnięć" to wolniejszy upływ czasu, a skoro wolniejszy, to jakbym bardziej chwytał chwilę. Może nawet w jakąś grę pogram na komputerze? :)
  8. monk.2000

    Dzień dobry...

    Kair, heh. No tak, miał mocne cytaty. Oglądałem ostatnio Quo Vadis, żeby sobie poprzypominać. Może potem rozszerzę wiedzę o rzymskich patrycjuszach.
  9. Stęskniłem się za kotem i mimo że mnie drapnął do krwi to jednak go lubię.
  10. monk.2000

    Dzień dobry...

    Cześć ludzie, ostatnio nawet był zlot forumowy, stąd wniosek że niektórzy się tu adaptują i pragną rozwijać te znajomości.
  11. Myślę, że kłótnia nie jest o jakiś poważny temat, stąd łatwiej się będzie pogodzić. Może po prostu "wkurzył się" i chciał od ciebie odpocząć. Na następny raz bądź bardziej konkretny, bo brak tej cechy potrafi niektórych zdenerwować. Może tak było z twoim kolegą. Z drugiej strony jak kumpel tak łatwo się obraża, to by trochę stawiało pod znakiem zapytania waszą przyjaźń. Może się nazbierało już trochę pretekstów i to był moment przełomowy?
  12. Halo. Ja sobie herbatę rozgrzewającą robię i potem się będę zastanawiał co dalej. Jest tu ktoś? Pogadałbym.
  13. Ale nabiliście postów. Mega-wnerwienie przeszło. I jak tu cokolwiek twierdzić. Nic nie robiłem ku temu, a czuję się dość dobrze. Teraz dopiero rozumiem, że było fajnie. Pierwszy dzień najbardziej aktywnie, potem jakby mnie zaczęło atakować "przymulenie", stąd czasem w łóżku się wylegiwałem czy pałętałem po ośrodku. Dla mnie 4 dni to dużo, tym bardziej, że nie jestem przyzwyczajony do aż takiego nadmiaru wrażeń. Zjadłem pierogi ze szpinakiem, poznałem kilka nowych twarzy, pograłem w szachy, posiedziałem wśród przyrody. Czego chcieć więcej? Może zdrowia.
  14. monk.2000

    Skojarzenia

    żądło - tyłek
  15. aniak88, mimo wszystko widzę jakąś nutkę optymizmu. Fajnie. Prawdziwy koszmar to taki z którego nie można się obudzić, liczę że jakoś dasz radę wyjść z nałogu. Ja się za dużo nasłuchałem o uzależnieniach, by szukać w tym ulgi. Kto wie? Może by dało chwilowe szczęście, za którym tak mocno tęsknię. Ale pewnie tylko chwilowe, a potem byłoby jeszcze gorzej, plus uczucie straty. Nie znam się aż tak bardzo, nie wiem kto się w ogóle zna. Ale może twój przypadek jest wystarczająco wyleczalny, żeby psycholog pomógł. Jakieś "złote rady", literatura. Metody domowe? Spróbuj.
  16. monk.2000

    Skojarzenia

    robotnica - odwłok
  17. Jak tu czytam wpisy osób, które traktują nerwicę jak przeziębienie, weź magnez i przejdzie, to się zastanawiam czy rzeczywiście są chorzy, czy po prostu naiwni (jeszcze) i liczą, że można od tak z tego wyjść. Powodzenia. Ale może ja po prostu mam cięższą jednostkę (m. in. schizofrenia), stąd moje marszczenie twarzy. Dla mnie choroba to jakaś czarna dziura, armagedon i jakaś furia starożytnych bogów. Dla kogoś to może być jak przeziębienie. Możliwe.
  18. monk.2000

    Skojarzenia

    Madonna napisała książkę o wyznaniach? Trza przeczytać. Madonna - królowa (popu)
  19. Ponoć Błażej Pascal w obliczu śmierci od przejeżdżającej bryczki zmienił podejście do życia. Od naukowej analizy przeszedł do tematów religijnych. Ale nie chcę dołować, bo Pascal żył w jakimś XVIII wieku, a my tu o nim do dziś mówimy. Czyli coś osiągnął. A o wielu z nas tutaj nie pamiętają nawet za życia. Bliski jestem zdania, że człowiek trochę może, ale na tyle na ile pozwolą mu okoliczności. Chyba, że wierzysz że człowiek przed urodzeniem wybiera jakie chce przeżyć życie. Ostatnio coś Chiny i Indie są na topie. Afryka też oblegana. Widać tam są perspektywy.
  20. monk.2000

    Skojarzenia

    wyzwania - wyznania
  21. hania33, liczy ile to latek już upłynęło.
  22. Dodam coś od siebie. Mam derealizację od około 7 lat. Ani przez chwili się nie czułem "normalnie". Wy tu opowiadacie o jakiś remisjach i powrotach. U mnie to jak narodzenie się w nowe życie. Życie z derealizacją. Nie wiem co by się musiało wydarzyć, żeby to puściło. Wcześniej więcej o tym myślałem. Od jakiś 2 lat staram się stosować metodę akceptacji DD, po cichu licząc, że puści sama, jak nie będę jej zasilał niechęcią. Nic z tych rzeczy. Trzyma tak samo. Macie jakieś rady? Dodam, że jestem po dwóch epizodach schizofrenii, gdzie w tej chorobie derealizacja (może trochę inna) jest na porządku dziennym. Nie jestem jakimś totalnym laikiem w temacie, więc to musiałaby być "rada z mocą". Poparta jakimś faktami, ciekawymi przemyśleniami, a nie taka z rękawa.
  23. Apofis, za moich czasów, gdy "z Bogiem było mi po drodze", to ksiądz mówił że masturbacja to grzech ciężki. Dlaczego akurat to, a nie nałogowa potrzeba drapania się po głowie? Nie wiem. Co do skutków masturbacji podanych przez Unikalnego, wypada w pierwszej kolejności pochwalić osobę która to pisała. Zna dużo negatywnych zjawisk serwowanych przez świat własnej psychiki. Pytanie tylko czy winna temu masturbacja. Szukanie winnych to jedna z podstawowych gierek, w które bawią się ludzie. Ja jestem nieszczęśliwy, pytanie czemu i kto winny. Oskarżyłbym jakiś gniewnych bogów, ale się boję ich pomsty.
×