Skocz do zawartości
Nerwica.com

monk.2000

Użytkownik
  • Postów

    8 648
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez monk.2000

  1. wykończony, ale mam awatar. To były czasy jak się grało w Tomb Raidera I. Profesorek ma trochę racji w tym co pisze, tylko lektura jest trochę krzywdząca dla chorego. Bo tam nie ma podejścia czysto ludzkiego, tylko człowiek jest zespołem cech i objawów. Tak jakby choroba odbierała człowieczeństwo. Problem w tym, że żaden chory sam sobie tego nie wybrał. To jak siła wyższa.
  2. monk.2000

    witam..

    brum, czytałem książkę psychiatryczną o karykaturalnej filozoficzności w psychozach i się zastanawiam czy nie ograniczyć swoich teorii tu na forum. Wydaje mi się, że podstawa to twoja inicjatywa i twoja ekspresja. Dlatego często stosuje się warsztaty terapii zajęciowej. Chodzi o takie uzewnętrznienie. Psycholog pomaga to wyciągnąć. Może zastanów się co ci najbardziej przeszkadza. Da się wyjść z tego, z tym, że niektórzy tak w to wdepnęli, że są jak samochód, który wjechał w piaski i tylko szoruje kołem.
  3. wykończony, Antoni Kępiński, Schizofrenia. Za pierwszym razem mi się podobała ze względu na barwne opisy. Teraz poczułem się dotknięty. Tam chory "cofa się w rozwoju", następuje "degradacja". Nic tylko się pociąć (w najlepszym przypadku). Żadnej nadziei w tej książce nie ma. Żadnych rad. Chorujesz = jesteś patologicznym frajerem i nic tego nie zmieni. A że zawsze książki naukowe traktowałem poważnie, to teraz się czuję co najmniej pomieszany.
  4. Cześć. Już nie czytam książek psychiatrycznych, dowiedziałem się, że jestem chodzącą patologią i przeciwieństwem normalnego funkcjonowania. Taa, dosłownie chodzące zło.
  5. Czas przestał istnieć, ciągle ta sama chwila. Sam tego chciałem.
  6. robotnica, mi też ciężko się przeprowadzić, choć nie jestem zadowolony z relacji. Może dlatego, że nie zaznałem ciepła rodzinnego i nadal po cichu liczę, że uda mi się to nadrobić. Liczę, że jak ja się zmienię, to może zostanę doceniony. No i taki patriotyzm, trudno mi opuścić rodzimą miejscowość. Takie dziwne przekonanie, że jak każdy by wyjechał to nie miałby się kto opiekować mieszkańcami itd.
  7. Było dość fajnie, na poziomie dnia. Ale na poziomie samopoczucia średnio. Czyli sam nie wiem.
  8. salvorin, mędrkuję. Też tak mam, ale nie w takim stopniu. U ciebie może być tak, że to jest nasilone, albo bardziej zwracasz na to uwagę. Też jak włączą światła w kinie i trzeba wstać to czuję się zaspany. No i może nuży cię długie oglądanie. W kinie jest raczej ciemno. Nie sądzę, żebyś musiał gdzieś iść do specjalisty, czasem można też na chłopski rozum.
  9. 1234qwerty, schudnięcie oraz detoksykacyjna. http://ewadabrowska.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2&I Jak jakiś Hindus będę. Nie wierzę w cudowność diet, to czysta naukowa kalkulacja. Ale czasem fajnie zrobić coś szalonego. :'>
  10. monk.2000

    Co teraz robisz?

    amelia83, sprzątaj. Od razu się będzie lepiej żyć. Zapanuje ognisko domowe, przynajmniej materialnie, bo nie wiem jakie masz relacje z innymi. Mi się zawsze marzy taka prawdziwa rodzinność, niestety nie zaznałem nigdy.
  11. A to jest jakoś szczególnie uciążliwe? Jesteś kinomaniakiem? Nie wiedzę nic dziwnego w tym, kino usuwa wszystkie bodźce dźwiękowe i wizualne poza samym filmem, myślę że to może powodować stan relaksu. Zapomina się o innych sprawach i całkowicie wciąga w fabułę. Potem jak film się kończy jest takie poczucie szoku, że trzeba wrócić do rzeczywistości. Poza tym wymagany jest wysiłek fizyczny. Trochę czasu trzeba zanim organizm się zmobilizuje.
  12. Cześć. UWAGA! Rozmawiałem z veganka na gg i zastanawiam się czy nie przejść na dietę którą ona stosuje. Takie tymczasowe przejście na wegetarianizm. Potem pewnie bym wrócił do jedzenia mięsa, bo jest ono pełnowartościowe pod względem występowania aminokwasów.
  13. Nie każdy ma misję męczeńskiej śmierci w imię miłości bliźniego. Może to i dobrze. Jak najbardziej akceptuję twoje podejście. To świadczy o spójności twojej psychiki. Nie masz jakiś moralnych rozterek, a te najbardziej potrafią dać w kość. Może za bardzo postawiłem w życiu na moralność, może przesadzam. Za dużo czytania Ewangelii w swoim czasie. A czujesz się szczęśliwy w swoim życiu, czy czegoś ci brakuje?
  14. [videoyoutube=Y7vYOMNZc9A][/videoyoutube] Nie słucham polskiego rocka, ale cieszę się, że ktoś poza mną dostrzega zjawisko porzucenia przez szkołę uczniów na pastwę losu. Chociaż i tak szkołę dobrze wspominam, to wszystko wina nerwicy, że tak to widzę. 1234qwerty, u mnie w rodzinie. Ta jak w piosence. Jest czas na obiad, na sprzątanie. Przede wszystkim podejście praktyczne. Ale co z tego jak wciąż są spięcia. Jak mama się złości na mnie że jej nie słucham, przykładowo zjadłem serek który był na jutro, to się zastanawiam co jest ważniejsze, rodzina, czy serek? Wychodzi na to, że serek. Skoro można krzywdzić złością własne dziecko, w obronie serka. Nie robię z siebie ofiary, że jestem chory. Szukam przyczyn, a jedną z nich jest brak miłości w rodzinie i jestem o tym przekonany.
  15. Vian, ja jeszcze patrzę na gust muzyczny. :) Ponoć testy na inteligencje sprawdzają zdolność rozwiązywania testów na inteligencję. Tylko nawołuję do jednej rzeczy, zauważyć, że nie każdy rodzi się z potencjałem na IQ=150. To prawo przyrody, jest nawet wykres do tego, jak wygląda rozkład IQ w społeczeństwie. Co z tymi, którzy nie mają w głowie, a mają w nogach?
  16. 1234qwerty, system szkolny. Zakuć, zdać, często zapomnieć. Możliwe, ze mamy taki odsetek studentów duży, bo ludzie przywykli do takiego życia i boja się wypłynąć na szersze wody. Wiedza to fajna rzecz, ale jeśli rodzice wymagają od ciebie tylko tego żebyś się uczył (mój przypadek), a jednocześnie prawie nie przekazują żadnych wartości, to jak człowiek potem ma się czuć kimś. Wiedza wiedzą, ale chociażby wartości moralne powinny stać wyżej, jakieś pozytywne cechy charakteru, zdolność do samodzielnego myślenia. Szkoła ma coś z indoktrynacji, przedstawia prawdy objawione, które trzeba wykuć na pamięć, żeby dostać 5 i mieć spokój u rodziców, co daje to, że można robić to co się lubi (też mój przypadek). Potem szkoła się kończy i wychodzą z niej ludzie kaleki, nie przystosowani do życia. Znasz piosenkę polskiego zespołu rockowego, "Dorosłe dzieci"?
  17. monk.2000

    Witam

    jakimi, siemka. Jak chcesz się rozkręcić to na start polecam dodać awatar i zrobić podpis. Wtedy masz +5 to lansu. Co cię tu sprowadza?
  18. leaslie, nie wiem skąd ta moda na słupki wydajności. Może dzięki temu mamy komputery i szansę na sieć autostrad. Czasem tylko trzeba spojrzeć na to czy koszt wielu nieszczęśliwych ludzi jest tego wart. Dla mnie proces zdrowienia to także wolność od chorego systemu, który u nas panuje. I to żadna wysoka filozofia, wystarczy włączyć Wiadomości, żeby wiedzieć, że to nie kraj miodem i mlekiem płynącym a jakieś zacofane peryferia. Problem jest taki, że nie tak łatwo zmienić siebie, tym bardziej jak się nie wie co zmienić. Na razie słucham głosu swego serca. AnYa88, rzadko patrze na czas, z reguły jest u mnie chwila teraźniejsza. Wypiłem parę herbat, zrobiłem rano rozgrzewkę, zadłużyłem się na 1,50 w spożywczaku. Tyle. amelia83, myślałaś nad wycieczką za granicę do jakiś innych społeczności? Ja myślę, że to też może być metoda, bo można odpocząć od tego co się dzieje w Polsce i spojrzeć z dalszej perspektywy. Ech...
  19. wykończony, możliwe, że tak jesteśmy wychowani. Od małego się nam wmawia, że wszystko co istnieje to wiedza i dobre wychowanie. Takie wartości rządzą tym światem, pragmatyzm, utylitaryzm. I jak się nie dziwić, że jak ktoś choruje to się czuje jak niepotrzebna część do zezłomowania. Zdobyłem książkę z PZWL o żywieniu. Zamierzam trochę poczytać, żeby zmienić dietę i nauczyć się gotować.
  20. monk.2000

    witam..

    brum, czyli być może masz potrzebę ludzkiego traktowania. To normalne w tym zbiurokratyzowanym świecie rządzonym przez pokręcone teorie. Taki lekarz, który łączy intelekt i ludzką twarz to skarb. Stąd niekoniecznie ufam terapeutom. Nikt nie zaprzeczy, że istnieją ogniska zepsucia w społeczeństwie. Patologie, itd. Skąd taka wiara, że jakaś część jest od tego wolna. To choroba całościowa. Jak masz raka nerek to mózg sam sobie nie poradzi, bez tego organu. Ot wiara w pojęcie pracy u podstaw i tego jak tam, czegoś tam. Stąd moje zdanie, że pomóc możemy sobie przede wszystkim sami, albo znajdując kompetentne osoby. A nie psychiatrę, który nawołuje jak żyć a w domu ma za przeproszeniem burdel. To tak nie działa.
  21. Jednak jestem. Zanudziłbym się bez bodźców. To chyba nie czas na rekolekcje ciszy.
  22. monk.2000

    Co teraz robisz?

    Zastanawiam się nad społeczną gloryfikacją robienia z człowieka chodzącej encyklopedii PWN. Quo vadis człowieku?
  23. socorro, daj na priv adres konta to pogadamy. Możliwe, że jutro mnie nie będzie (świat się wali ). Zamierzam zrobić jedno/dwu-dniową abstynencję od zajęć umysłowych. Zero gazet, radia, internetu, książek. Zastanawiam się czy będzie muzyka. Wszystko po to by badać niezgłębione warstwy własnej psychiki.
  24. score0 boli głowa itd. ale jakoś daję radę. Próbowałem na Facebooku zagadywać do ludzi, ale chyba męczące tematy poruszam.
×