Skocz do zawartości
Nerwica.com

monk.2000

Użytkownik
  • Postów

    8 648
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez monk.2000

  1. monk.2000

    Fobia szkolna

    BingeulBingeul, no tak. Jak chcesz porozmawiać to pisz na priv. :)
  2. Ratatat, nie krytykuję, bo pewnie nie trzeba. Trochę czytałem o kulturystyce kiedyś. Mi się podobają sylwetki, które mieli za czasów Schwarzeneggera, teraz to są tuczne byczki. Ja chciałem stanąć na nogi, za pomocą szachów. Nie wypaliło, bo żeby dobrze grać, trzeba mieć pozytywne nastawienie już na etapie treningu.
  3. monk.2000

    Fobia szkolna

    BingeulBingeul, jak się natrafi na swoich ludzi to idzie przeżyć. Bo są też tacy, że przeżyją w każdych warunkach, twardziele psychiczni.
  4. poem, skąd masz taki awatar? Miłość do nośników typu Compact Cassette ?
  5. monk.2000

    Fobia szkolna

    BingeulBingeul, może chodzi o to, że w szkole wszystko jest na szybko. Synchronizacja, plan lekcji, mało czasu na naukę w domu, do tego dojazdy i presja ocen. A jesteś zaaklimatyzowana w szkole, bo to ma duże znaczenie. Ja nie byłem, przez co czułem się jak niewolnica Izaura tam.
  6. monk.2000

    Co teraz robisz?

    Nefertari, ze względu na wzrok? Jak brałem borówki to pomagało na widzenie. Dobre to chociaż, jaka marka, a jak marketowe to z jakiej sieci?
  7. monk.2000

    witam..

    brum, cześć. Doświadczenie się w tym przydaje, ale widocznie nie wystarcza, może czasem potrzeba po prostu czegoś co się nazywa szczęściem?
  8. monk.2000

    Fobia szkolna

    BingeulBingeul, takie czarnowidztwo. Ale boisz się, że tak będzie, czy rzeczywiście jesteś niekompetentna?
  9. Brzmi jak jakieś hasło, nie? To wyraz wewnętrznej pustki, po prostu nie miałem nic do napisania. O planach to w skrócie raczej w stronę kreatywnego pożytkowania intelektu.
  10. monk.2000

    Fobia szkolna

    Mnie najbardziej chyba męczyło poczucie zagubienia. Każdy rześko w swoją stronę, każdy wie co robić i jak się zachować. Jakaś taka przyrodnicza harmonia. Ja natomiast wszystko negowałem, sens chodzenia do szkoły, sens wiary, sens życia, itd. Nie robię z siebie jakiejś elity, ale brakowało mi kogoś kto by rozumiał mnie. Wtedy zawsze człowiek czuje się inny.
  11. socorro, hehe. Daję losowo. Co tam u ciebie? Ja się zastanawiam nad planami na przyszłość, myślę, że z intelektem nie mam problemu. Problem jest taki, że mam kiepskie samopoczucie i od tego mi się wszystkiego odechciewa, wydajnie myśleć też. Czasem mam problemy z obliczeniem reszty w sklepie, a kiedyś nauka tak łatwo szła.
  12. monk.2000

    Witam.

    anna.anakaia, ja chodzę publicznie, więc wiele nie narzekam, tym bardziej, że sądzę, że mam dobrego lekarza. Zwróćcie uwagę, że autorka tematu ma lekarstwa od kardiologa.
  13. socorro, cześć DarkMaster, hej virgo21, hallo jetodik, witam
  14. monk.2000

    Witam.

    Psycholog o tyle bywa lepszy od psychiatry, że jest więcej czasu na rozmowę. U mojego lekarza jest wszystko na szybko.
  15. monk.2000

    Na co masz ochotę?

    buka, nie znam się na tych waszych metodach na dobrą zabawę. Jestem skromnym byłym ministrantem.
  16. nieboszczyk, masz ode mnie nowy pokrowiec na trumnę. Artykuł porusza istotne kwestie. Zastanowiłem się chwilę nad sobą i fakt, zwracam uwagę na wygląd. Po nim oceniam potencjalne cechy danej osoby. Na pewno tyczy się to dziewczyn. Również prawdą jest że w upodobaniach nie celuję w miss, pewnie boję się odrzucenia, że to nie moje progi. Brzydcy mają w szkole przerąbane, to pewne. Dzieci mówią co widzą, to stadium niżej od mówienia co się myśli, bo dzieci mało myślą. :) Nie winie je za to, bo nie mają wyrobionego szkieletu moralnego, więc inaczej nie potrafią. Ale problemy pojawiają się z czasem, każdy kolejny dzień w takim środowisku obniża samoocenę i uprzykrza życie. Ostatnio oglądałem wywiad z piosenkarką Sheeną Easton, fani lat 80 powinni kojarzyć. Typowy amerykański wieczorny talk show z gwiazdami. Widać było pewność siebie, była skora do żartów, dobrze się bawiła i można jej przypisać cechę charyzmy. Podejrzewam, że to syndrom wielu ludzi, którzy osiągnęli tzw. sukces. Życie nie jest sprawiedliwe, jedni mają pasmo sukcesów, inni pasmo tragedii. Pragnąłbym tylko, żeby te cechy, które są najważniejsze, były tak samo dostępne dla każdego. Nie wiem co jest najważniejsze, ale gdyby życie miało swoich wybranych i przegranych, to nawet będąc wygranym, nie cieszyłbym się z tej loterii.
  17. monk.2000

    Wkurza mnie:

    deader, . Racja, dobra nazwa. buka, mój tata pije taką herbatę z 5 torebek. Tego nie idzie pić. Dodam, że próbowałem kiedyś robić czaj, bo był mi potrzebny zastrzyk energii i ledwo co nie zwymiotowałem.
  18. Wirtualnie, ale jednak. Nawet prawie pamiętam rozmowę Lary z Natlą przed zniszczeniem artefaktu na przedostatniej planszy. To była dobra gra, ale myślę, że dlatego, że przypadła na mój złoty okres. Dzisiaj być może ponoszę konsekwencje tamtych dni, ale za czasów późnej podstawówki i początków gimnazjum byłem najbardziej zintegrowany psychicznie.
  19. monk.2000

    Na co masz ochotę?

    wiewiorka1983, ja nie piję, ale mógłbym zrobić wyjątek. Gdzie mieszkasz?
  20. monk.2000

    Czy masz?

    Tylko czasem. Czy masz kogoś, kto jest troskliwy i robi to bezinteresownie, przy nim zyskujesz wiarę w ludzi? (ja nie mam)
  21. buka, jakiś kataklizm. Nie wiem dokładnie co i dlaczego. Kiedyś lubiano tłumaczyć karą bogów, więc pewnie jest to możliwe. Atlantyda była ostatnim zestawem etapów w pierwszym Tomb Raiderze z 1996r.
  22. Leki moim zdaniem tak mogą pomóc schizofrenikowi poprawić swoją percepcję, jak psychodeliki pomagają szamanowi w pierwotnych ludach wejść w kontakt z przodkami. Tak do tego podchodzę, nie uważam neuroleptyków za lek na całe zło, schizofrenia pozostaje, tylko w innej formie. Główna korzyść, to wniknięcie w naturę głosów. To najważniejszy plus u mnie, do tego większy racjonalizm co do świata. Jednak nadal sam muszę wiele przepracować, głównie objawy negatywne, takie jak zmęczenie, brak sensu życia, apatia. Kiedyś leki nie istniały i były inne sposoby traktowania chorych, może nie tak skuteczne, ale myślę że jednak trochę minie zanim ludzie w pełni zrozumieją czym to jest. Sam bym o tym porozmawiał z kimś, ale mało mam osób do rozmowy na ten temat. Także wypowiadajcie się, albo ktoś może pisać do mnie na gg. Chętnie rozmawiam.
  23. buka, wstawiłeś jednak ten obrazek. Przeszedłbym się gdzieś na spacer. Szkoda, że nie mieszkam w Atlantydzie. To wg legend był kraj mlekiem i miodem płynący. Tam może by nie było dresów na ulicach i pijaków. Serio, u mnie w mieścinie to poważny problem.
  24. monk.2000

    Wkurza mnie:

    To że umrę i nie wiem co po tym. Nie sądzę, że większość ludzi o tym nie mówi, bo sobie poradzili z tym. Raczej słowo klucz to "mechanizmy obronne: wyparcie".
×