-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
buka, zagraj w jakąś grę. Może nadmiar bodźców na ekranie cię wciągnie i zatrybisz poprzez interakcję z otoczeniem.
-
Próbowałem, ale wyniki się nie poprawiły. Z ektomorfika nie zrobisz Pudziana ani Schwarzeneggera. Ograniczenia biologiczne są bezwzględne. Nie przeskoczysz tego. Czasem trudno zrezygnować z marzeń i prowadzić życie nędznika. W tym przypadku nędznika intelektualnego i społecznego. Bo bez inteligencji trudno mieć jakikolwiek status w świecie. Może coś się ruszy we mnie. Być może mam zniekształcone postrzeganie tej sprawy.
-
Nie traktuję studiów jako jedynej ścieżki. Lubię sam się uczyć we własnym zakresie. Nie oczekuję, że jedyną słuszną wiedzę otrzymam od kogoś innego. Cenię sobie własny wkład w wiedzę. Jak czytać książki to po to by się do nich odnieść, poznać inny punkt widzenia, albo po prostu dogonić innych idąc na skróty. Hamuje mnie zwyczajnie zmęczenie i ociężałość funkcji jak zapamiętywanie, liczenie, itd Wszystkie te rzeczy, które dzieją się wewnątrz głowy, ten cały procesor. Rzeczy odpowiedzialne za zyskiwanie wysokich wyników w testach IQ czy granie na poziomie w szachy. Lepiej pomóżcie mi zmniejszyć ambicje, to jedyna możliwość. Idealnym się nie da być, więc to wieczna frustracja.
-
BÓG - czy istnieje,jaki jest,nasze wyobrażenie
monk.2000 odpowiedział(a) na sbb88 temat w Socjologia
[videoyoutube=4tzfXGLkFy0][/videoyoutube] -
Jestem emerytowanym górnikiem na bezrobociu. Zakopałem swoje narzędzia i wciągam zapach dymu, licząc że odrodzę się gdy nadejdzie zmierzch drugiej ery. Czy masz kompleksy z powodu wykształcenia/wiedzy/umiejętności?
-
Cześć. Dość sporo się udzielam, więc liczę że nikt za złe nie będę miał, że zakładam kolejny wątek. O co chodzi? Od dziecka jako jedynak byłem wychowany z dość dużą troską. Dla mamy byłem jej główną radością. Tata naukowiec-amator widział we mnie kogoś, kto powinien rozwijać intelekt. Dość szybko opanowałem liczenie i czytanie. Zanim poszedłem do podstawówki mniej więcej wiedziałem co to ułamki. W szkole piątka była jedyną oceną, którą akceptowałem. Czwórka to rozczarowanie, a trójka to koszmar. Wszystko trwało do końca gimnazjum kiedy zachorowałem. Zdążyłem jeszcze odebrać nagrodę od dyrektora szkoły i wpisałem się do złotej księgi jako ocenowy prymus. Ale to już przeszłość. W liceum nawet nie celowałem w piątki, wiedziałem że w tamtym stanie samo pójście do szkoły było osiągnięciem. Jakoś leciałem na trójkach, głównie dzięki wcześniejszej wiedzy i odrobinie sprytu. Nie przeciągając. Od dziecka myślałem, że wykorzystam swoje talenty, np. pracując jako naukowiec. Ogólnie ktoś wykształcony, cywilizowany i z ambicją. No ale stało się. Teraz chodzę do szkoły policealnej robiąc technika informatyka, ładuję w siebie leki i liczę, że może dzięki pracy i wysiłkowi dam radę jeszcze się odbić. Dzisiaj zdałem sobie sprawę, że to nie działa. Mózg powinien pracować za mnie dając jasne odpowiedzi. Niestety nie mogę na niego liczyć. Dajcie jakieś rady. Mogą być o tym jak mimo wszystko pchnąć ociężały umysł do przodu. Mogą też być jak zmienić nastawienie z geniusz-wannabe na człowieka akceptującego swoje położenie. Byłem nauczony budować samoocenę na wiedzy, teraz nie mam tej podpory. Co może być źródłem poczucia godności u mnie, pomimo choroby?
-
Monar, najpierw muszą wydać na PC. Laptopy z reguły mają gorszą grafikę. Jak zrobią to będą pewnie robić testy na różnych konfiguracjach. Może też będzie twoja, to się dowiesz nawet ile klatek będzie.
-
Reiben, to ty nie jesteś facetem?
-
Masked_Man, fajny, nie? Moment na który czekał każdy tombraiderowiec w latach 90. Zdobycie ostatniej części artefaktu i połączenie ich razem.
-
Ophelia, współczuję, mieć tyle spamerskich wątków, hejtingu, braku zachowania netykiety itd. w głowie.
-
Ophelia, w dobie Internetu się nudzić? Dziwne.
-
U mnie gra muzyka, więc nie słyszę. Zawsze tak jest.
-
I co jeszcze powiecie? Ja się trochę wyluzowałem dzisiaj. Głównie to zasługa kontaktów z ludźmi w realu.
-
Gurl, cześć. Wygląda na objawy nerwicy. Człowiek jest wyposażony przez naturę w mechanizm przetrwania, a jeśli on u ciebie nie działa, to trzeba coś z tym zrobić. Prosta metoda to obniżać poziom stresu. Jak to zrobić? Nie wiem. Sam dość długo się męczę z bezpodstawnym stresem. Jedynie nauczyłem się z nim żyć, ale on nadal jest. Podejrzewam, że jak ci źle to w głowie narzekasz i przeklinasz swój los (tak jak ja na początku). Mój trening polega na akceptacji mojej sytuacji, bo nie potrafię od 7 lat usunąć lęków to przynajmniej staram się żyć i do lęku nie dorabiać dodatkowej warstwy w postaci kłócenia się z życiem. Ale może u ciebie da radę. Leki mogą pomóc, ale musiałabyś powiadomić rodziców.
-
rainshadow, nie próbowałem. To nie chodzi o to że mało zapamiętuje. Jedyny problem jest taki, że sprawia mi to duży wysiłek. Poza tym chciałbym wiele zapamiętywać. Mam dużą ciekawość zjawisk, poza tym jest zawsze presja, żeby być w danej dziedzinie coraz lepszym. Wiedzy coraz więcej i trudniej się połapać.
-
Calineczka1990, fajny lisek z polygonów.
-
Cześć. Jestem po oglądaniu filmu, wziąłem do ręki biografię J. Hendriksa. Ale nie czytam, bo obawiam się, że wiele nie zapamiętam. Jak tu poprawić pamięć.
-
wykończony, nie wiem co mnie skusiło. Czasem po prostu dobrze się wygadać.
-
Cześć. Nie mam wiele do powiedzenia dzisiaj. No może, że z powrotem chodzę do psychologa. Może nie uczyni mnie szczęśliwym, ale można przynajmniej sobie pogadać.
-
Poczucie własnej wartości
monk.2000 odpowiedział(a) na Angel26 temat w Odpowiedzi i pytania do psychologa
Ja bym polecił budowanie samooceny bezwzględnej zamiast względnej. O co chodzi. Jak masz maturę z matematyki i najlepsze oceny na koniec roku to jest to składnik samooceny względnej. Bo w każdej chwili może się okazać, że jak pójdziesz na studia spotkasz kolesi, którzy są olimpijczykami naukowymi, a ty jesteś ze wsi i nie stać cię na Starbucksa. A bezwzględna samoocena to jakieś pozytywne wartości. Wiara w prawa człowieka, może jakieś pozytywne cechy charakteru, zdolność nie porównywania się z innymi. Takie rzeczy, których nie można stracić przez zmienne koleje losu. Siła charakteru i takie tam. Mam nadzieję, że zbytnio nie namąciłem aż dwoma nowymi wymyślonymi przeze mnie pojęciami. -
Wszedłem, bo liczyłem że ktoś będzie ciągnął szyderę. Ale na razie widzę pozytywny odzew. Tak trzymać. Dołączę się. Jestem z wielkopolskiego i też nie mam dziewczyny. Z tym, że uprawiam jakieś ascetyczne filozofie i taka relacja to by był bardziej ciekawy eksperyment dla mnie. Nie jestem napalony, żeby kogoś mieć. To może być wada, ale też i zaleta.
-
Cześć. U mnie jedynie efekty takie, że udaje się zmniejszać lęk przed śmiercią. Nawet przeszło mi przez głowę, że może być to ciekawe przeżycie, bez jakiejś chorej fascynacji. Może jak nie będę się bał umrzeć, nie będzie lęku żeby żyć. Fajną rzecz znalazłem w necie do kupienia. http://www.dvdmax.pl/dvd/art/id/287762 Jak ktoś nie klika w linki od nieznanych tombrajderowców to informuję, że jest to 15 godzin nagrać w Igrzysk Olimpijskich Londyn 2012 na blu-ray. Ceremonie otwarcia i zamknięcia plus wybór ważnych momentów sportowych.
-
Kokojoko, dobitny przykład. Ale ja też mam skłonność do traktowania nadmiernego spożycia alkoholu jako patologię, mimo że ludzie mogą nie być uzależnieni. Może dlatego, że tak zostałem wychowany. Na taka grzeczną osobę. Wszystko by pasowało, świętoszkowanie w Kościele, skupienie na nauce i lęk przed przekraczaniem granic życzliwości. Ale doświadczenie dowiodło, że ostatecznie efekt może być odwrotny. Ten grzeczny może zmienić się w potwora. A cwaniacy-piwkowicze okażą się ostatecznie luźnymi wporzo-kolesiami.
-
trombeczka, za jakiś czas, ale to właśnie jest postęp. Jak kończysz 3 klasę i podstawówki i idziesz do 4 też trzeba kupić nowe podręczniki i to jest ewolucja.
-
Calineczka1990, a co na minusie jesteś? Czy cię nie stać na wymarzone wakacje na Hawajach? trombeczka, trochę nabijanie jest, ale klienci też tak łatwo się nie dają nabijać. Niska sprzedaż systemu Windows Vista, a także W8 pokazują, że klienci nie wezmą wszystkiego do domu, mimo że jest sygnowane logiem znanej firmy. Podobnie z płytami Blu-ray. Mało kto przeszedł na ten standard we własnym domowym kinie, chociaż hucznie został ogłoszony następcą popularnego DVD. A DVD-Audio lub SACD? Mało kto słyszał o tym.