Moja agresja pojawia się znienacka. Kiedy mnie dopada nienawidzę ludzi. Nie jestem w stanie wejść do autobusu lub tramwaju, wkurza mnie że ci ludzie stają tak blisko mnie i naruszają moją przestrzeń powietrzną. Mam ochotę zrobić im krzywdę. Żeby nie wywoływać niepotrzebnych awantur potrafię wysiąść i po prostu iść "z buta". Nie radzę sobie z tym, leki nie pomagają, już nie wiem co robić
Póki czujesz że jesteś w stanie coś zmienić to zrób to. Będziesz miał motywację i wydobędziesz z siebie niewiarygodne pokłady siły. Ja jestem z Wrocławia i widzę że studenci jakoś sobie radzą. A poza tym są Poradnie Zdrowia Psychicznego gdzie zawsze znajdziesz pomoc
Ja mam dwoje dzieci w wieku 10 i 7 lat. Też miewam stany, kiedy jest mi totalnie wszystko jedno. Ale to właśnie moje maluchy dają mi siłę żeby walczyć. To nie prawda że Twój syn ma już swoje życie. On czuje się za Ciebie odpowiedzialny, a Ty postaraj się go nie zawieść
Jestem z wręcz idealnej, modelowej rodzinki, tak jak Beata miałam wszystko, z tą różnicą że wciskali mi że jestem naj. No a potem brutalne zderzenie z rzeczywistością, gdzie nie wszyscy już tak sądzili. Nie poradziłam sobie z tym
Mam brata młodszego o 5 lat, w przeszłości bywało różnie ale teraz jest super, zawsze mogę na niego liczyć. Mam też siostrę młodszą o 12 lat i ona jest moją najlepszą przyjaciółką, zaprowadziła mnie na terapię bo sama nie chciałam iść. Kocham ich oboje bardzo i cieszę się że są
Tak jak Gracja twierdzę że przydałaby Ci się terapia, ale takie wybuchy to nic złego, rozładujesz emocje. Na dłuższą metę jest to jednak męczące i dla Ciebie i dla otoczenia