Cześć jestem Monika mam 32 lata. Depresję mam już od kilku lat, ale do tej pory ją tłumiłam. Wmaiałam sobie, że skoro mam dwoje dzieci to nie mam czasu na depresję. Od dwóch miesięcy się leczę. Doszło do tego, że nie byłam w stanie wstać z łóżka i zmusić się do zrobienia czegokolwiek. Wszystko mnie drażniło, a towarzystwo innych ludzi było dla mnie koszmarem. Nadal mam problem np. w komunikacji miejskiej. Kiedy ktoś stanie blisko mnie dostaję szału. Często w takich sytuacjach po prostu wysiadam, żeby nie robić awantury. Biorę fluoksetynę i jedyna reakcja to wzmożona senność. Potrfię cały dzień snuć się po domu w piżamie, nic mnie nie cieszy i nie interesuje. Coraz bardziej zamykam się w sobie, nawet wiosna mnie nie cieszy. Ale widzę, że nie jestem sama z tym problemem. Mam nadzieję, że wkońcu obudzę się do życia