Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lord Cappuccino

Legenda Forum
  • Postów

    14 806
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Lord Cappuccino

  1. Na filmach. Niestety w normalnym życiu. Dla heroinistów są opracowane scenariusze odstawiania oparte na wieloletniej historii tego nałogu zważywszy jakie śmiertelne żniwo przynosi, i doświadczeniach klinicystów. Jest opisany w podręcznikach akademickich. Są odgórne wytyczne. Jak heroinista idzie na detoks , odstawiając na "cold turkey" to pomęczy się 1-2 tygodnie max., w tym czasie owszem- przeżywa niewyobrażalne piekło , dostaje doraźnie środki, żeby mu układ sercowo-naczyniowy nie zaszwankował czy nie dostał napadu padaczkowego. A potem już zostaje tylko ciężka walka z uzależnieniem psychicznym. Natomiast jak na oddział trafia osoba uzależniona od zolpidemu, która bierze 120 tabletek dziennie to personel rozkłada ręce. W żadnej klasyfikacji nie ma czegoś takiego jak "uzależnienie od zolpidemu" (można to podpiąć pod uzależnienie od innych subs. psychoaktywnych), niska jest wiedza personelu, mało jest opisanych przypadków klinicznych. Nie ma przecież w Polsce ośrodków specjalizujących się w odstawianiu zolpa. No więc taki zolpowiec, tak jak moja znajoma, trafia na detoks razem z alkoholikami, heroinistami. A odstawienie zolpa z 1200mg/d -> 0mg z dnia na dzień to jest fatalny w skutkach pomysł. Więc trzeba powoli na przestrzeni wielu tygodni redukować dawkę co kilkadziesiąt mg, albo jednocześnie włączyć substytucję diazepamem. Z zolpem nie da się tak- "o, postanawiam sobie dziś rzucić na zimnego indyka i od jutra nie biorę". Szybko się to zakończy na oiomie albo cmentarzu w skrajnych przypadkach.
  2. piszecie , jakby to jaka heroina była , a to ( jak dla mnie ) przeciętny usypiacz , nic więcej . nawet u mnie na sen to lepiej clon działa niż ten "cudak " Jednak jest jakiś powód dla którego ludzie dochodzą do 120 tabletek/ dziennie, nie sądzisz? Bo "na spanie" raczej tego nie biorą. Najwięcej ile sam tego wziąłem to 60mg(6 tabletek) bez wyrobionej tolerancji. To był punkt zwrotny- nie chcę z tym lekiem mieć więcej nic wspólnego i basta. Jeżeli ktoś ma jakiekolwiek predyspozycje, ciągoty do nadużywania, to niech bezwzględnie poszuka innego leku nasennego. Wiem jaki sam miałem po tym "lot". Wiem też jakie "loty", a potem jakie potworne zjazdy miała znajoma o której wspomniałem w poprzednim poście. Potem od tego ścierwa nie jest tak prosto się uwolnić, mimo detoksów, odwyków , powraca się niestety do tego, ciągle gdzieś tli się w głowie ta zolpidemidowa faza, są kryzysy, znów myśli się jak zakombinować, żeby to gdzieś wyrwać ,znowu to poczuć.
  3. Kur... a ja nie biorę mirty, a mam tak samo jak opisujesz. Może jak byłem niemowlęciem to , tak samo jak Obelix ,wpadłem do kociołka z roztworem mirtazapiny.
  4. Dzoszua, racja, znam w rl osobę, która doszła bodaj do 800-1000mg/dobę. To jest bite 80-100 tabletek dziennie! Potem już trzeba się nieźle nagimnastykować- oblatywać paru lekarzy w mieście, załatwiać od znajomych, od weterynarza, kupować przez neta recepty albo samego zolpa, fałszować recepty. Owszem- zolpidem daje cudną fazę i w piękny sposób iluzorycznie(!) uwalnia od mąk natury egzystencjalnej, ale czy warto płacić potem tak wysoką cenę- detoks, terapia, problemy finansowe, rozkład życia rodzinnego ,społecznego, dodatkowe problemy psychiczne? Nie warto. A to , że barany opisują go jako nieuzależniający niebenzodiazepinowy lek nasenny to już inna broszka. To że selektywnie aktywuje podjednostkę alfa1 receptora GABA-A nie ma znaczenia, pole do nadużyć i potencjał uzależniający ma taki sam jak benzodiazepiny albo nawet gorszy. Wszystkim lekarzom i innym mędrcom w białych rękawiczkach, którzy twierdzą, że zolpidem nie uzależnia zalecam kurwa z rozpędu głową w ścianę.
  5. No cóż, sam chciałem zrobić sobie miesięczny cykl 60mg (3x 20mg)/d. -to jest maksymalna dawka zalecana przez producenta Afo. Ale zważywszy, że ten lek jest IMAO-A, to przy moich 200mg sertraliny pozostaje branie go doraźnie, względnie niskodawkowanego. Faktem jest, że w tej roli dobrze się sprawdza. Działanie przeciwlękowe wyraźnie odczuwalne, szczególnie na lęk społeczny.
  6. Kalebx3, Tak- http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19334502
  7. Tianeptynę to w ogóle najlepiej kruszyć tabletki, rozpuszczać w solwencie i w kabel walić strzykawą tak jak robią w Rosji. Potem fajna jest zakrzepica żył głębokich i martwica tkanek , fajnie gnije skóra , tkanka mięśniowa odchodzi od ścięgien i od kości. Fajna sprawa, prawie jak po krokodajlku.
  8. Jak szukać czegoś działającego na dopaminę to po co się rozdrabniać. Najlepsza metamfetamina, do 6 razy silniej oddziałuje na dopaminę od amfetaminy. Albo kokaina. Niestety żaden z tych leków nie pomaga na natręctwa. No może poza moklobemidem, który mi osobiście bardzo pomógł (ale to mówię tylko anegdotycznie!). Selegilina jest pomocna przy depresji, metylofenidat na poprawę koncentracji, pamięci, zdolności uczenia się , x-finile na zlikwidowanie potrzeby snu. A bupropion to się tylko do drenażu portfela nadaje. Pigwa fajny smak herbacie nadaje.
  9. Tak. Może jednak się jeszcze dziś napijesz?
  10. Ja pierd... co po niektórzy pomylili chyba fora. To jest forum nerwica, a nie hyperreal, tu ludzie starają się leczyć, normalnie funkcjonować, choć czasami też nie są bez winy, a nie tylko bezrefleksyjnie się naćpać. Jak poszukujesz haju to kup sobie w monopolowym 0,7 i do tego masz fetę albo MDMA. Leki typu SSRI, TLPD (e.g. klomipramina), mianseryna/mirtazapina nie mają potencjału ćpalnego. A jeżeli już musisz uskuteczniać jakieś nieracjonalne, tworzone samodzielnie mixy przepijając je połówką i nie da się Ciebie od tego odwieść to przynajmniej rób to z głową, a nie na pałę jak husaria z szabelką na Panzerkampfwagen VI Tiger. Sam nie jestem zwolennikiem straszenia na każdym kroku mitycznym zespołem serotoninowym, bo wbrew pozorom wcale o niego nie tak łatwo, ale w tym wypadku chłopaki mają rację. Bo to jednak fakt. W 2013 chociażby był przypadek kobiety, który zażywała na stałe fluoksetynę, trazodon i w ciągu dnia przesadziła nieco z Gripexem Max (jednym ze składników jest dekstrometorfan- co oznacza, że wszystkie trzy substancje jakie brała były inhibitorami wychwytu zwrt. serotoniny [m.in.])- wylądowała w szpitalu z pełnoobjawowym zespołem serotoninowym. Czemu mnie to nie dziwi... Tyle razy można pisać, że jest to potężny środek wspomagający walkę z lękami, ale jeżeli używa się go doraźnie i z głową, a zawsze znajdzie się jakiś Józek-kosmonauta, który i tak zaraz po otrzymaniu paczki rzuci się na worek strunowy jak świnia do koryta i wpier.doli na pierwszy raz +10g. Przez takich właśnie cymbałów użyteczne substancje, które pomagają normalnym ludziom są wpisywane na wykaz środków odurzających przy każdej nowelizacji. Nie zazdroszczę kaca, objawów odstawiennych i nasilenia lęków. Jak nie wiesz co wziąć, to weź młotek i porządnie pier.dolnij się nim w łeb. Jak zobaczysz gwiazdy to przemyśl swoje życie, i skończ z waleniem dzień w dzień "piwka", "seteczki", "klonika" i mixów z du.py typu "150 wenli 150 anafrana 30 mirty 60 miansy" albo skończ trollować. A jak tego nie zrobisz to przewiduję, że za MAX 10 lat będziesz stałym klientem na cmentarzu komunalnym. No ale jak to mówią- nie mój cyrk, nie moje małpy. Selekcja naturalna.
  11. deoodeoo, Normalnie, idziesz do psychiatry mówisz- "panie, spać nie mogę, życie mi się sypie, w pracy jestem jak z krzyża zdjęty, żona mnie tłucze wałkiem w domu bo mi nie staje jak nie dośpię, na ręcznym jadę , dzieci ryczą, też spać nie dają , mam ochotę je pozawybijać młotkiem, muszę sobie zapałki wkładać między powieki jak w temu facetowi w mechanicznej pomarańczy co przeru.hał żonę od tego starucha, na 3 litrach kawy dzbanku jadę dziennie, serce mi już wysiada, termin do kardiologa pół roku. no i brałem wcześniej hydroksyzynę, ale to mi nie pomaga, jakiś sedam czy coś też kiepsko, ale to podobno uzależnia, dałoby radę coś mniej uzależniającego co krótko działa?? i żebym nie utył po tym jak dupa mojej starej (unikniesz miansy/mirty)." Możesz dzień wcześniej podrasować aparycję dla zwiększenie wiarygodności- narąbać się, zawalić nockę i pójść niedospany na ostrym kacu(nie mówiąc, że piłeś), a pozostałości woni alkoholu miętówkami zamaskować. A tak serio- to tu nie Sekcja doradztwa ds. walenia w uja z lekarzami, ani drugie hyperreal.
  12. Don Kamillo, Fluo ma długi wash-out , sama fluo ma okres półtrwania 4-6 dni, a jej główny metabolit 4-16 dni = czyli dopiero po takim czasie stężenie zmniejszy się do połowy wartości początkowej od zażycia ostatniej dawki. W skrajnych przypadkach to może nawet trwać do 5 tygodni.
  13. Nie, nie na cud tylko na normalne okienko terapeutyczne , w przypadku tego leku, stan/ stężenie stacjonarne osiągane jest po 30-60 dniach ciągłego stosowania. A skuteczność terapeutyczną SSRI najlepiej oceniać po 12 tygodniach stosowania.
  14. Kontrast, Niekoniecznie, obecnie bardzo duże znaczenie przykłada się do całej neuroplastyczności , synaptogenezy , LPT , w leczeniu depresji i innych zaburzeń. Imho to jest bardziej racjonalne podejście niż zyebana teoria monoaminowa powstała z przypadku przez rozkminy lekarza zakaźnika na sraczu (dosłownie...).
  15. mnie o tym szkodliwym łączeniu Tiane z SSRI lekarz psychiatra ostrzegał w 97 roku , kiedy jeszcze w Polsce nie było Wikipedii , a komputer był prawdziwym rarytasem za bardzo grube pienądze . Wszelkie wiadomośći czerało się od lekarza lub z ulotki leku , lub z leksykonu Leków . Jak uważąsz ,że Ci takie połączenie robi dobrze , to je bierz , ja uważam ,że mi szkodzi dlatego tego mixu nie używam . Proste ? --- proste . Narka No tak, jak sam napisałeś to było w 1997 r. - więc lekarz bazował na przestarzałych dogmatach, nieaktualnych informacjach, a bez kompa/neta to trudno, żeby śledził na bieżąco badania swoich kolegów z zagranicy. Tianeptynę pierwotnie "okrzyknięto" SSRE, bo banda osłów usilnie dwoiła się i troiła, stawała na głowie, żeby dopasować mechanizm jej działania do teorii monoaminergicznej (większość leków wpływało[i nadal wpływa] na monoaminy). Zaobserwowano w pierwotnych badaniach, że tianeptyna zmniejsza zewnątrzkomórkowe poziomy serotoniny bez jednoczesnego wpływu na jej syntezę/ i uwalnianie z błony presynaptycznej toteż wysnuto hipotezę (nie cierpię tego określenia...) , że tiana musi wpływać na transporter serotoniny i nasilać wychwyt zwrotny. Potem przeprowadzono jednak na przestrzeni lat liczne badania i okazało się, że tiana nie ma żadnego istotnego powinowactwa do SERT, nie wpływa na poziomy serotoniny(w jednym badaniu wpłynęła tylko w ciągu pierwszych 14 dni zażywania, potem poziom serotoniny się normalizuje przy jej zażywaniu i jest na zwyczajowym poziomie), generalnie w żaden istotny klinicznie sposób nie wpływa na poziom serotoniny. Wyszło natomiast, że wpływa na receptory glutaminergiczne NMDA i AMPA, że moduluje transmisję dopaminergiczną, zwiększa uwalnianie BDNF, agonizuje receptory opioidowe= czyli kompletne zaprzeczenie teorii monoaminowej. Opieranie się na leksykonach i polskich podręcznikach(nawet tych względnie nowszych) farmakologii nie zawsze jest dobrym pomysłem, bo można tam przeczytać rzeczy pokroju, że , "trazodon (Trittico) jest lekiem przeciwpsychotycznym" , "tianeptyna nie ma prawa działać, bo jest SSRE, no a SSRI to SSRI" (as wywiadu farmakologicznego kur.wa, logika godna ludowca w kaloszach", albo, że "mania (to nie jest to co powszechnie rozumie się przez manię- czyli "górka" w ChAD) to jest to samo co stereotypie ruchowe, czyli machanie np. bezwiednie przez godzinę ręką". No to z czym do ludzi...
  16. Dark Velvet, Szczerze wątpię, że któreś z nich czytałoby forum takie jak to (no ewentualnie jedna osoba, bo ma nadmiar wolnego czasu a lubi w necie grzebać). Ale w sumie nawet jeśli to co by mieli zrobić jak wszystko anonimowo jest i nazwisk nie podaję? A co do mzgoyebów to nie dalbym sobie przepisać takowych.
  17. L: Dobrze, to wypiszę Panu skierowanie na oddział dzienny. L: A jak to się pisze kurka, zaburzenie obsesyjno-kompulsyJne czy kompulsyWne? J: Z tego co się orientuję to domyślnie poprawną formą jest kompulsyJne, ale czytałem kiedyś w słowniku, że kompulsyWne jest również dopuszczalne. L: Na pewno? Żeby potem jakichś problemów nie było... J: Tak mi się wydaje. L: Dobra, wiem... wpiszę nieczytelnie tak, żeby nie było wiadomo czy to "j" czy "w". J: = "(...) no i dlatego nie chcę z nią wejść w relację typu..." Psycholożka: O, Freudowska pomyłka. Hehe. J: Słucham? P: Freudowska pomyłka. J: Ale o co chodzi? P: Powiedział Pan "nie chcę W nią wejść". J: Nie, powiedziałem, że "nie chcę Z nią wejść (o relacji). P: Myli się Pan, nieświadomie się Pan przejęzyczył i powiedział "nie chcę W nią wejść". J: Jestem pewny, że powiedziałem iż "nie chcę Z nią wejść", ale nieważne. P: To dlaczego nie chce Pan w nią wejść? J: A co pan dr sądzi o Coaxilu? Psychiatra1: Coaxil? Tianeptyna znaczy? Nie mam zdania. J: Czytałem ostatnio, że tianeptyna jest ampakiną, wpływa na neuroplastyczność, receptory nmda, moduluje transmisję dopaminergiczną i agonizuje receptory opio. P: Aha... nie no, taaaaak.... no to musi być w porządku lek. J: A mógłby mi Pan przepisać jeszcze propranolol, bo ostatnio serce mi trochę za bardzo galopuje? Psychiatra1: Synek, nie bierz tego. Jak byłem na studiach i brałem propranolol, to miałem taki koszmar w nocy, że w tym śnie żyrandol się zamienił w gigantyczną ośmiornicę i chciał mnie pożreć. O! Ale i tak najgorszy był Zolafren. Muszę przestać go przepisywać swoim pacjentom. Nie wierzyłem w opowieści dopóki sam po pogrzebie kogoś z rodziny go nie zażyłem. Wziąłem na wieczór, miałem przyjść do pracy na drugą zmianę na 14, a doszedłem dopiero na 17, i w pracy wszyscy się mnie pytali czy ze mną wszystko w porządku bo wyglądam jakbym spadł z dachu. Psychiatra 2(druga specjalizacja- seksuolog): To przepiszemy moklobemid. Ja w ogóle swoim pacjentom nie przepisuje SSRI, tylko moklobemid. Chce, żeby mieli normalne życie. J: Tzn? P: Seks, dużo seksu.
  18. http://www.dermatologia-praktyczna.pl/a1003/Gdy-rozmawiamy-z-pacjentem----O-kontakcie-wzrokowym.html
  19. Kiedyś wykryto ogromne rozbieżności w biorównoważności pomiędzy Wellbutrinem XR (w US Wellbutrinem XL) ,a generykami bupropionu. Znowu mamy lek o przedłużonym uwalnianiu. Ludzie narzekali na nasilone skutki uboczne i niższą skuteczność terapeutyczną po Budeprion XL. ConsumerLab.com to zbadało na prośbę, okazało się, że są drastyczne różnice w biodostępności. Potem wysłano pismo do FDA- FDA przebadało i stwierdziło, że wszystko jest cacy, że biodostępność bupropionu i jego metabolitów jest taka sama w przypadku oryginału i tego generyku, a jak komuś się pogarsza depresja po przejściu z Wellbutrinu XL na Budeprion XL no to sorry, ale to pewnie wynika z wahań nastroju, indywidualnych predyspozycji, a nie samego leku. Aczkolwiek potem FDA odwróciło kota ogonem wycofując swoją opinię- stwierdzili, że Budeprion XLnie wykazał skuteczności terapeutycznej na poziomie Wellbutrinu XL. Potem w przypadku kilku innych generyków też stwierdzono, że sa drastyczne różnice w biodostępności. Ale różnie to bywa. Czasami to nawet w obrębie w jednego koncernu farmaceutycznego w różnych filiach-zakładach produkcyjnych mogą występować pewne różnice w biorównoważności poszczególnych partii tego samego leku. A czasami to nawet w jednym zakładzie z jednej linii produkcyjnej zjeżdżają dwie partie i mają pewne odchylenia w parametrach. Kwestia czy są dopuszczalne wg. norm i przepisów czy też nie, a producent i tak leci w uja. -- 22 paź 2015, o 10:52 -- W Polsce są zarejestrowane preparaty Zoloftu i faktycznie można dostać oryginalny Pfizer'owski Zoloft wytwarzany w IT. Z tym, że ostatnio nie widziałem go w aptece. A co do Prozacu to można bliżej- od naszych czeskich sąsiadów ->>> http://www.docsimon.pl/towar/prozac-cps-28x-20mg. Oczywiście na receptę, bo to ^ legalnie działająca czeska apteka. Ale polskie recepty są honorowane w całej UE po zmianie przepisów.
  20. Owszem, z tym ze biorownowaznosc generyku nie zawsze bada się względem leku oryginalnego, czasami względem innego wczesniej dopuszczonego generyku. Wątpię , ze sami lekarze czytają raporty z badan biorownowaznosci każdego jednego generyka tylko przepisują taki który im się najlepiej kojarzy, albo który jak wynika z ich praktyki klinicznej opartej na feedbacku mądrości ludowych pacjentów jest najlepiej tolerowany, względnie produkowany przez koncern który finansuje im wakacje. A jak dopiero pacjent ma nie zbaraniec. Musiałby sam dla każdego jednego generyka w necie wyszukiwać raport z badania biorownowaznosci albo jak go stać kupować same oryginaly. A w przypadku niektórych leków nie ma możliwości kupna oryginalu bo firma podlegala jakimś przejeciom, fuzjom, rebrandingom na przestrzeni lat, pogasly patenty itp.. Może to nie psychotrop, ale kup w Polsce oryginał paracetamolu. Nie ma takiej opcji. I tak wszyscy kupują Apap i żrą jak cukierki. Mimo, ze w Polsce samej tylko jest zarejestrowanych ponad 60 preparatów prostych i złożonych z paracetamolem ( nie sprawdzałem, uzyskalem te liczbe od dr). Moja dr twierdzi, ze największe roznice w farmakokinetyce(czyli w biodostepnosci tez) występują przy generykach o przedluzonym uwalnianiu i przy mieszaninach racemicznych- rynek generykow wenlafaksyny i citalopramu co za tym idzie to jest jej zdaniem dno i metr mułu. -- 22 paź 2015, o 00:13 -- No ale sama nie przepisuje oryginalow, lecz obojętnie jakiego leku bym od niej nie dostał to po sprawdzeniu okazuje się, ze jest produkowany przez KRKA , wiec nie wiem czy jest do konca obiektywna
  21. To taki skrót myślowy. O lekach z tej samej grupy można mówić w przypadku paroksetyny, sertraliny, citalopramu, escitalopramu, fluwoksaminy i fluoksetyny - ot, są to substancje należące do jednej grupy leków- SSRI (wszystkie selektywnie blokują wychwyt zwrotny serotoniny). Gdy mówimy już o konkretnej substancji , przykładowo o- paroksetynie, to czy to będzie "Parogen", czy "Rexetin", czy "Paroksetyna Teva" albo "Paroksetyna Aurobindo" (niekiedy nazwa handlowa leku jest taka sama jak nazwa międzynarodowa substancji czynnej, bo producent wpadł na pomysł, aby akurat taką nazwę opatentować) to jeden grzyb. To są wszystko leki, które zawierają tę samą substancję czynną- paroksetynę (z grupy SSRI)- a różnią się tylko nazwą handlową, koncernem farmaceutycznym, który je wytwarza, ceną z marżą jaką narzuci sobie dany koncern, no i substancjami pomocniczymi. Z tym, że zgodnie z polskim prawem( i nie tylko) substancje pomocnicze (czyli wszelkie wypełniacze, powlekacze, barwniki, konserwanty itp. w masie tabletkowej) nie mają prawa wywierać własnego działania farmakologicznego, ani modyfikować działania farmakologicznego substancji czynnej (w tym wypadku paroksetyny). Poza tym lek generyczny musi mieć tę samą postać, biodostępność i działanie farmakologiczne. Wykonuje się badania biorównoważności zamienników względem leku innowacyjnego. Jeżeli lek ma taką samą dostępność farmaceutyczną oraz dostępność biologiczną(biodostępność) jak inny lek (z tą substancją czynną) to można z b. wysokim prawdopodobieństwem przyjąć, że te dwa leki będą wykazywały niemalże takie samo działanie farmakologiczne. Ewentualne różnice to raczej mogą w zakresie drobnych skutków ubocznych(niezwiązanych z substancją czynną), reakcji uczuleniowych, np. jeżeli w leku Y w przeciwieństwie do leku X zastosowano jako substancję pomocniczą laktozę- a ktoś ma akurat pecha i jest uczulony na laktozę.
×