-
Postów
384 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Denial
-
Nie wiem czy rozumiem, zaraz się upewnię :) Tzn. po urazie nie dać się myślom na przykład typu: "zawaliłam rok => nadchodzi kolejna sesja => co będzie jak znowu sobie nie poradzę?" i panice, tylko stawić temu czoła i działać mimo strachu? W sumie jak się przesadzi z panikowaniem, że znowu będzie to samo to można spędzić czas tylko na przeżywaniu swoich obaw i rzeczywiście do tego doprowadzić. No paraliż. Albo: pewnie nie znajdę pracy, nikt teraz po studiach nie ma pracy itp. itd. w końcu się nie wysyła CV bo "i tak to nic nie da"
-
Mój syn-depresja ja juz nie rozumiem co jest
Denial odpowiedział(a) na angie69 temat w Depresja i CHAD
Szkoda chłopaka. Wszystko niejako się sprzysięgło przeciwko niemu. Pewnie ma poczucie winy, że nie może pomóc bratu. To irracjonalne, ale bardzo ludzkie. Słowa ojca muszą być dla niego bardzo bolesne. Dobrze, że pani rozumie, że to, że ktoś nie okazuje uczuć nie znaczy, że ich nie posiada, widzi co się z nim dzieje, ma wolę by pomóc, by zrozumieć - to naprawdę dużo daje w takich beznadziejnych stanach - świadomość, że ktoś jest po naszej stronie, że przynajmniej ktoś nie będzie się "czepiał" i utrudniał. Praca i kontakty są kwestią przyszłości, mało ważną w obliczu strachu o kogoś bliskiego, dlatego są zaniedbywane. Jeśli lekarz zaleci mu oddział dzienny to warto skorzystać. Skoro syn zarejestrował się sam to znaczy, że ma chęć walczyć o siebie. To bardzo dobrze. -
Zawaliłam rok przez moje... odchyły. Dla mnie to dużo - bo studia są dla mnie wszystkim. Co prawda już zdążyłam powtórzyć te przedmioty, zdobyć dyplom i dostać się na kolejny stopień, ale żal gdzieś pozostaje. Staram się zapomnieć. No i zniszczyłam coś z czego mógłby być poważny związek. Co jakiś czas o tym myślę. To prawda. Tylko, że ciężko oswoić się z porażkami. To nawet ma sens - bo jeśli bardzo dobrze coś złego pamiętamy - to potem robimy wszystko by tego nie powtórzyć, by nie znaleźć się znowu w takiej sytuacji. Strach przed podobnym bólem motywuje. Czasem też paraliżuje, ale cóż.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Denial odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Przestaję nad sobą panować. I też mam jakiś kryzys samooceny dotyczącej wyglądu. Jestem świadoma czym to jest wywołane. Mam dość tych wszystkich pięknych, młodych, chudych i zdrowych w gazetach, filmach, telewizji - wszędzie. Za ścianą też. Tacy mądrzy i zaradni, a ryczą do poduszek tak samo jak ja - ale nie, umalujmy się uśmiechem i idźmy na imprezkę, akademik power, ha ha ha plotki ploteczki, party, party, fun fun fun, a kto co zrobił, a kto z kim, a kto gdzie poszedł, słyszałaś o tym pacanie z 3C mówią, że... Och, zamknij się! Ile Ty masz lat? 1/3 statystycznego życia za Tobą, nie jesteśmy w gimnazjum! -
Ostatnio stary schemat zaczyna się rozkręcać na nowo. Minęło półtora roku - już prawie o tym zapomniałam i proszę... Nie panuję nad sobą - nad impulsem - frustracją i bezsilną wściekłością i nie umiem tego wtedy rozładować inaczej niż poprzez ból. Tracę kontrolę. Nie jest to jednak cięcie, jak kiedyś. Chociaż tyle dobrego.
-
Korba, też uwielbiam Coldplay. Piękna piosenka. Słucham Placebo w kółko. I nie umiem dodać tak, żeby było ładnie w okienku ;] nie wiem czemu nie wyświetla... http://youtu.be/rFmYolKP2tg
-
Bardzo dobrze powiedziane! Tez nie palę tygodniami, miesiącami - a coś mnie wkurzy, albo załamie do ostateczności to pękam. Myślałam, że będę cwana - i nie kupię paczki, przestanę nosić ze sobą. I co? Nerwowy telefon na ulicy -> "napad" na pierwszy kiosk, zupełnie bezmyślny - impuls. Zamiast wybuchnąć - zapaliłam (z myślami po co mi to w ogóle i że to ostatni debilizm).
-
Czy nerwica to domena ludzi słabych psychicznie?
Denial odpowiedział(a) na pramolan temat w Nerwica lękowa
Uważam, że nerwica dopada ludzi, którzy mieli - w porównaniu z innymi - nerwy ze stali. Tylko się wyczerpali. Wyrażenie "słaby psychicznie" jest dla mnie jakieś takie... kojarzy mi się na zasadzie: słaby psychicznie = żałosny. Kto by się przyznał że taki jest? Wiem, źle mi się kojarzy. -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Denial odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Wstałam z nastrojem jak na pogrzeb. I drętwieją mi ręce chyba jakoś źle spałam. Szlag by z tym kręgosłupem... -
Odgapianie to niejako norma. Zresztą... czy cięcie się tym czy innym przedmiotem zawsze było naszym pomysłem? Chyba nie - chyba to trzeba zobaczyć gdzieś i to w takim a nie innym kontekście. Jednak to tylko jedna z wielu form autodestrukcji, więc pilnowanie samego cięcia, czy czegokolwiek innego - nie jest wystarczające. To tylko jedna z metod na to samo. Bo ile razy ktoś przestaje się ciąć, a zaczyna pić, lub ćpać? Nie wiem czy jest na to jakiś mądry psychologiczny termin ale zauważyłam, że nałogi mają tendencję do wymieniania się. A cięcie uważam właśnie za nałóg. Najpierw niby ma się powody, usprawiedliwienie by to zrobić - potem szuka się powodów by to zrobić. Z czasem powód jest zbędny. Nie ma za co. Powodzenia u ginekologa, nie daj się nerwom. Taaaak, no właśnie... Czytałam kiedyś opinię, że... (Przeczytajcie to na luzie, ok? Bardzo to obrazowe, przynajmniej dla mnie - wiec uprzedzam) ...póki po cięciu nie wyłazi Ci tkanka tłuszczowa to nigdy się tak naprawdę nie ciąłeś. Uhm. Chyba nie muszę tłumaczyć, że jeśli ktoś się wciągnie i warunki będą sprzyjające, bardzo silne emocje - to każdego to czeka z czasem? Kluczowy jest moment kiedy pierwszy raz "ponosi się na siebie rękę", potem to już z górki. Nie ważne w jakim stopniu - w moich oczach nikt sobie nie zasłużył na to, by robić coś takiego samemu sobie. Szkoda, że tak po fakcie myślę. Bo na basen to też już nie pójdę. Póki co. Ciągle się wstydzę. Póki co mój największy sukces w opanowaniu tego wstydu to nie przejmowanie się bliznami na rękach. No ale one są bez porównania mniejsze i bledsze. Mam nadzieję, że z czasem mi minie. Mam duuuużo czasu, by je zaakceptować, bo już przestałam się łudzić, że kiedykolwiek będą wyglądały lepiej.
-
... Słów mi w ogóle brak. Idź do kogoś innego. Terapeuta nie powinien się tak zachowywać. A superwizja... tez nie na tym polega. Pierwsze słyszę.
-
Nie rozumiem, a co to przeszkadza ? Jak lekarz niegadatliwy to tylko spojrzy i nic nie powie a nawet jak się zapyta to powiedz, że masz drobne kłopoty ale się leczysz i koniec. Tak samo nie rozumiem tego liczenia dni abstynencji...teraz rzadziej się tnę, nie wiem kiedy to ostatni raz robiłam, nawet nie umiem powiedzieć czy to był ten miesiąc, możliwe, nie pamiętam takich rzeczy. Bo po co ? Pocięłam się to pocięłam i koniec, chyba się to zrobiło dla mnie zbyt naturalne i dlatego nie przykładam do tego aż takiej uwagi, oczywiście poza tym momentem kiedy mam ochotę to zrobić i robię. Aha, i dopóki się nie zagoi. Przeszkadza jej zwykły wstyd. Poza tym cięcie się jest bardzo... osobiste i pokazywać to komuś nie jest przyjemnie, zwłaszcza gdy jest się do tego zmuszonym. I jeszcze do tego pewnie boi się co będzie gdy lekarz zapyta o rany, albo w ogóle o sam fakt, że to na bank zauważy. To mało komfortowe się komuś tłumaczyć. Niemniej - trudno. A liczenie dni abstynencji jest dla niektórych pomocne na początku. Taka technika małych kroków, ziarnko do ziarnka. Wiem, bo liczyłam kiedyś. Potem przestałam liczyć. Po prostu pewnego dnia przestało mi zależeć "ile".
-
Może to wyżej o braku ambicji) było jednak do mnie, bo napisałam, że chcę mieć tylko na chleb. Zapewniam, ze to nie brak ambicji. Jestem po prostu zdeterminowana by robić to co lubię, za każde pieniądze. Po prostu to liczy się dla mnie najbardziej i jest numerem jeden. Mam ambicje, ale póki co skierowane w inną stronę niż kasa. Na kasę przyjdzie czas.
-
Tak po namyśle... Chciałabym zarabiać W ZAWODZIE, nie ważne już - ile Obym miała na chleb tylko, obędę się bez ekstrawagancji...
-
Polubić. Nie, serio. Nie ma co walczyć z własną osobowością. To tak jakby kopać pod sobą dołek. Można jedynie starać się korygować własne myśli, jeśli schodzą na zły tor. Jednak nie jestem pewna czy do końca dobrze rozumiem. W czym się ta "zbyt głęboka" introspekcja przejawia? Może rozwiń?
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Denial odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Nie wiem... też kiedyś myślałam, że nie poproszę o pomoc bo nie chcę zawracać bliskiej osobie głowy i jej martwić, a potem okazało się (nie mówię, że u Ciebie, Bretta też tak jest), że to tylko moja własna duma mi na to nie pozwala. Od tej pory tak mi się to kojarzy... -
Co robię... Chciałabym coś opisać. Ale nic nie robię! Mam masę roboty i cały dzień skutecznie się za nią nie zabieram, a teraz już za późno... Poza tym siedzę sobie i denerwuję się tym, że muszę się położyć spać, bo pewnie znowu czeka mnie jakiś koszmar. Nawet nie wiem jak to opisać. W środku... tak jakby... "osad" czuję. Brzydki i wciskający się wszędzie jak fusy od kawy. Bądź poetą i pisz wiersze. Strasznie dużo jakiegoś wstrętu i strachu.
-
Nie do końca wiesz chyba co powiedziałeś. Nienormalny a nienormalny. Oba w innym kontekście. Nazwanie kogokolwiek chorego lub z zaburzeniami osobowości "nienormalnym"... Poza tym nie masz racji. "Nienormalni od zdjęć" też siedzą na takich forach. To żadna reguła
-
Takie prawo wolności, że i komentować wolno jak się komu podoba.
-
Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje....
Denial odpowiedział(a) na takachybajestem temat w Depresja i CHAD
Fakt, nie ma co zwlekać, po co masz się tak męczyć - może warto zahaczyć o lekarza bo brzmi to jak depresja. Ja też miałam wrażenie, że wymyślam, ostatecznie mało nie zwiałam sprzed drzwi gabinetu twierdząc, że nic mi nie jest - chyba każdy tak ma na początku - nie wierzy w to, że przestaje sobie radzić i nie szuka od razu pomocy, neguje, kombinuje, że "pójdę dopiero jak stanie się to albo tamto", później, nie teraz, mam przecież trochę lepszy humor od wczoraj itd. Nie czekaj aż to się pogłębi. Zarejestruj się - chyba najwygodniej telefonicznie jak na pierwszy raz - poczekaj cierpliwie aż zleci kolejka i idź. I trzymaj się bliskiej osoby, chłopaka - to na pewno pomoże. Powodzenia -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Denial odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Może to żałosne (sama tak to odczuwam, swoje zachowanie, pracuję nad tym, żeby dać sobie pełne prawo do płaczu) ale właśnie dlatego tęsknię za wanną, bo jak zamiast tego łzy wsiąkają w poduszkę to się na niej beznadziejnie śpi. Co za argument na kupno wanny... Żeby się wygodniej płakało -
Czytałam o tym w podręcznikach do neurobiologii i od razu pomyślałam o lekach i sensie ich brania... Mózg jest sprytny i nie daje sobie tak bardzo mieszać. Ma z góry zaplanowaną... można nazwać to siłą sygnału - dość stałą, osobniczą. Jeśli stężenie neuroprzekaźnika jest przez długi czas małe - np. w depresji - ilość receptorów zwiększa się próbując wyrównać straty. Potwierdzono to w sekcjach zwłok samobójców u których stwierdzono depresję. Jeśli neuroprzekaźnika jest dużo - jak np przy braniu SSRI, które, jak pewnie wszyscy "weterani" wiecie - osłabiają jej wychwyt zwrotny to na początku będzie lepiej, dobrze, a potem po dłuższym braniu mechanizm kompensujący działa w drugą stronę... Maleje liczba receptorów. Nic dziwnego, że można zaobserwować nawrót depresji po odstawieniu leków. To nie jest tajna wiedza. Przejrzałam wątek i zgodzę się z autorem tematu. Należy omijać. Dopóki można - ale czasem jest tak ostra faza depresji, tak beznadzieja i wyniszczająca człowieka, że te leki - tą chwilową poprawą, złapaniem oddechu - mogą uratować życie.
-
Doszłaś do jakichś wniosków co teraz? To już druga strona tego wątku i dawno odpowiedź na pytanie została udzielona. Sama widzisz jak sobie NIE radzisz i nigdy NIE radziłaś sama. Grunt, żeby NIE wracać do nałogu, przerwy są fajne i wartościowe, ale nie chodzi o wakacje od narkotyków, tylko o to, żebyś mogła bez nich żyć. Czy Ci się to podoba czy nie oraz czy masz ochotę czy nie (chcę rzucić ale nie mam ochoty na detoks - przecież to jest sprzeczne ) - pora na profesjonalną pomoc i to porządną. Dopóki tego nie zrozumiesz - to rzeczywiście... powodzenia.
-
Teraz to już rzadko jest w tv ale jak się trafi to zawsze szukam czasu aby objrzeć :) Legendarne teksty typu "słuchajcie uważnie bo nie będę powtarzać" "ty głupia kobieto" Nie do pominięcia O tak, tak! Najbardziej to chyba lubię to całe seplenienie oficera Crabtree!
-
24, choć byście nie powiedzieli, gdybyście mnie zobaczyli. Wyglądam na jakieś 17 góra, bo ciągle chcą ode mnie dowód jak coś kupuję , a konduktorzy i kontrolerzy biletów przyglądają się ze trzy razy, czy moja legitymacja studencka nie jest jakaś lewa. Czuję się jednak starzej niż te 24, a co dopiero 17.