-
Postów
12 852 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Korba
-
ja tak mam prawie codziennie przed pracą. lęk, który powoduje, że czasem przez godzinę nie jestem w stanie wyjść z łóżka. potem jest mi słabo, niedobrze, serce telepie, poty mnie oblewają.... w takich okolicznościach szykuję się do pracy....
-
byłam zadowolona, dopóki choroba nie odebrała mi ostatniej rzeczy, która sprawiała przyjemność i dawała satysfakcję. i pozwalała mi myśleć - jednak nie mogę iść jeszcze na śmietnik. teraz.... cóż. opuściłam się w pracy, nie czuję ekscytacji, adrenaliny jak kiedyś... muszę pracować, żeby żyć. pozostaje pytanie.....
-
Na pewno masz na myślą TĄ Korbę Wiem, jestem niesamowicie pier dol nię ta
-
Shadowmere, Hania, jestem niesamowita - ja wytrwałam 2 lata w terapii tyle że manipulowałam i nie ufałam terapeutce, nie mówiłam całej prawdy, więc to się chyba nie liczy jako terapia
-
zawód wyuczony - politolog (odrzuciłam propozycję prowadzenia wojewódzkiego sztabu wyborczego pewnego kandydata na prezydenta wiele lat temu - wtedy postanowiłam nie pracować w zawodzie i chwała Bogu) zawód wykonywany - kierownik ds projektów (infrastrukturalnych) - po specjalizacji zarządzanie projektami zajęcie dorywcze - felietonista, reporter, krytyk (to już niestety przeszłość, but who knows...) EDIT: skoro wracamy również wstecz to byłam sprzedawcą przestrzeni reklamowej, w czym byłam szczytem beznadziejności, a do działu kreacji mnie nie chcieli, bo tam człowiek dociera i utrzymuje się PO TRUPACH. gdy wyniosłam się z agencji reklamowej, znalazłam się w obecnej firmie, gdzie byłam kolejno: pracownikiem sekretariatu, sekretarką, asystentką zarządu, asystentką prezesa zarządu, asystentką ds zarządzania projektami, aż dostałam wreszcie wymarzone nieasystujące nikomu stanowisko. także nic do człowieka w życiu zawodowym samo nie przychodzi. no chyba, że ma się plecy.
-
spacerowałam po zmroku po cmentarzach... czułam się tam lepiej niż wśród tłumu żywych, głośnych ludzi. o ile nie umiem się modlić, coś w ten deseń tam robiłam, ale bardziej do uwolnionych dusz niż do Boga. potem coś przykrego wynikło i poryczałam się w drodze do domu. jestem głupiutka i nigdy nie zmądrzeje. muszę się przygotować na ważną rozmowę w pracy jutro, a jestem kompletnie rozbita..... zresztą...... mam to już naprawdę, napraaaawdę gdzieś. gdyby nie Wojtek, złożyłabym chyba wypowiedzenie, sprzedała wszystko, co mam i kupiła bilet w jedną stronę... [Dodane po edycji:] yyyy.... rozwiń wypowiedź pewnie chodziło o to, że po 10 miesiącach terapeutka jest w stanie stwierdzić, że Vi. nie ma bordera...
-
mnie się film podobał, choć zakończenie mnie rozczarowało, bo po prostu liczyłam na rozwiązanie psychologiczne, a nie kryminalne
-
coma, ja też tak mam. skrajne persony w sobie.
-
Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F
Korba odpowiedział(a) na mała defetystka temat w Psychiatria
to już pozostanie swoją słodką tajemnicą -
smutne jak aura za oknem i moja aura. [videoyoutube=l1E5kk94H2o][/videoyoutube] kocham to... [videoyoutube=1cXwNw9rfgw&feature=related][/videoyoutube] [videoyoutube=och2AEj8aaE&feature=related][/videoyoutube] [videoyoutube=TS9kU1-prbA][/videoyoutube] [Dodane po edycji:] [videoyoutube=2Ui_Q4qBDJY&ob=av2e][/videoyoutube] [Dodane po edycji:] melomanka...... to mi bardzo bliskie. jak ktoś ma cierpliwość, tu jest tekst z tłumaczeniem: http://www.tekstowo.pl/piosenka,eminem,deja_vu.html nie będę wrzucać, żeby nie robić syfu. [videoyoutube=7VS6J54nf64][/videoyoutube] all systems ready for take off, please stand by fuck...
-
Mariano Italiano, heh, ja to widziałam chyba ze 20 razy...... to jeden z moich filmów kultowych...
-
zdecydowanie godny uwagi!!! podczas oglądania miałam już kilka osób z mojego otoczenia na myśli, które powinny go zobaczyć. jest jeden głos ZA, przenoszę
-
paradoksy, kiedy zaczynasz brać i co? wiesz już?
-
Drogi Elcio Chupcio, to po co się wypowiadasz w wątkach, które są dla Ciebie bezsensu? hmmmmm? jeżeli wątek matka jest bezsensu, to go olej, a pozwól autorowi tematu go kontynuować, a sam się od niego odtenteguj
-
obejrzałam wczoraj bardzo mądrze w nocy. bardzo przejmujący film. popłakałam się. nie mogłam potem zasnąć. odebrałam zakończenie jako taki dość gorzki happy-end. i wydaje mi się, że ona nie miała po prostu tylko depresji. słuchajcie, czy nie macie nic przeciwko, abym połączyła ten temat z istniejącym już tematem filmowym? wiem, że ma tu być mowa o filmach specyficznych, ale przecież na te specyficzne tematy jest całe forum. do tamtego wątku zagląda więcej osób, a np. o "Helen" chciałam napisać i tu, i tam.
-
cudne stworzonka cudne cudne
-
muszę pojechać do apteki wykupić leki :/ postanowiłam też pojechać na cmentarz. trochę się podobijać. może pokrzyczeć na rodziców. ale nie wiem czy mi się uda wyjść z domu.
-
wiola173!! Bozie, rozczuliłam się
-
coma, zgadzam się z chojrakową. nie myśl już o tym. postanowione, idziesz, będzie co ma być. nie masz nic do stracenia, a poza tym zawsze możesz dobrowolnie wyjść.
-
bo cała wydzielona dyskusja była bezsensu, więc czego się dziwicie
-
Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F
Korba odpowiedział(a) na mała defetystka temat w Psychiatria
nie zadzwoniłam i chyba nie zadzwonię..... nie widzę sensu. zupełnie gdzie indziej znajdę ukojenie, nie w szpitalach, nie na oddziałach.... -
paradoksy, bo tego się nie da opisać........ Basia, a co z Twoim powrotem do leków? Jest konieczny?
-
Uważasz, że to kwestia wyboru? Że postawiono przede mną smutek i radość, powiedziano "wybieraj, co chcesz", a ja wybrałam smutek, bo mam takie widzi-mi-się?
-
dlatego znalazł się w off-topie. uważam, że to mniej szkodliwe niż wyrzucanie postów w kosmos. dobrze wiemy, że ktoś mógłby się awanturować, a ja nie jestem w nastroju, żeby znosić frustracje. więc temat jest bezsensu, najwyżej nikt nie będzie w nim pisał. wtedy pójdzie do śmietnika i basta
-
Dziewczyny, kochane moje...... Jak ja Was rozumiem. Ja marzę ciągle o tym, ale na razie się trzymam w ryzach. Patrzę jak stare ślady się goją. Poza tym... to mi już chyba nie przynosi ulgi. Chciałabym się ciachnąć raz a dobrze [Dodane po edycji:] jak ja bym chciała, żeby moja mama to przeczytała..., no ale nie żyje, więc już za późno.... albo chociaż moja siostra - ale to równie niemożliwe, choć ona żyje i ma się dobrze.