Moniko bez przerwy, coraz silniejsze... chociaż one oscylują między agresją a rozpaczą....
Basiu błagam Cię nie pisz tak, błagam Cię...
[Dodane po edycji:]
BINGO!!!
człowieku ja mam 34 lata. i jaki permen??? jaki kurffa staruszek i jaki demobil?
poza bzykaniem liczy się MÓZG. poczucie bezpieczeństwa i inne takie.
heh, ja miałam takie przygody, że w najśmielszych marzeniach Ci się nie śniło.....
już mnie one nie bawią
-asia-, ale chodzi o płacz nie podczas samej sesji, tylko ogólnie w trakcie trwanie całej terapii. ja dużo płaczę ogólnie, szczególnie, że przez wiele lat nie płakałam prawie w ogóle.
wovacuum, hormony ok, pms-a nie mam teraz, to raczej efekty terapii oraz leki. terapia mnie rozchwiała, odblokowała emocje, to już trwa od jakiegoś czasu, ale coraz mocniej mną szarpie.
nic właśnie i wszystko
jestem ciągle roztelepana, agresywna i histeryczna
gówno robię w pracy, łażę po pokojach, siadam na kanapie, gapię się w sufit, wstaję, siadam do biurka, dokument otwarty od rana na tej samej stronie
chce mi się płakać, krzyczeć, bić...