Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Rozdział Księgi Daniela.
  3. Fajnie, że odpowiedziałeś za niego, ale mnie ciekawiło jego zdanie Nie do końca zrozumiałem, ale zostawmy już te biedne dziki w spokoju
  4. Maat

    Nasze sny

    A,no chyba że tak. Matko. To ja w tych snach jestem co najmniej recydywistą. I jeszcze bardziej szajbnięta niż w rzeczywistości.
  5. Dzisiaj
  6. Niewkopomonowana

    Nasze sny

    Biorą się stąd, że sen jest prawdziwym życiem, a ten tutaj jest nudny i jest nieprawdziwy
  7. Dzięki chyba się nawet nie czuję gorsza tylko smutno mi, że tak się muszę z tym ukrywać
  8. Maat

    Nasze sny

    Swoją drogą takie popieprzone sny są ciekawe. Mnie ciekawi, skąd TO się bierze. Czasami tak bezsensowne że dosłownie ręce opadają. Widocznie tak ma być
  9. Czuję się fatalnie, leje mi się z nosa i na zmianę gorąco i zimno. Nie mam siły leżeć, a musze zrobić obiad i takie tam, więc piję trzecią kawę. A tak bym poszła na miasto. Słońce swieci, a ja jestem zombie. Jak zrobię co trzeba to wracam do łóżka robić glupoty. Musze wyłączyć w końcu ten telewizor.
  10. Niewkopomonowana

    Nasze sny

    Myślę, że większość osób ma popierdolone sny bez składu i ładu. Miałam też kiedyś sporo koszmarów, co mnie męczyło i nie wysypialam się. A teraz nie pamiętam nic i jestem z tego powodu bardzo zadowolona Idę spać. Nie ma mnie. Wstaje i jestem. Coś jak 8 godzinna śmierć
  11. Trudno powiedziec, co bedzie za 10 lat. Jak na razie dobrze mi sie tutaj zyje i trudno byloby mi zaczynac wszystko od poczatku w Polsce.
  12. Daję ci 10 lat zanim stwierdzisz, że coś w GB poszło nie tak i wrócisz do PL.
  13. Ja i Krejzi to bedziemy dluzej pracowac, bo pracujemy za granica. Moj wiek emerytalny to 68 lat. Chyba ze uzbieram kase wczesniej prywatnie, bo w sumie licze na to, ze wiekszosc mojej emerytury bedzie prywatna, ta panstwowa nie jest wysoka.
  14. Wiek emerytalny będzie powiązany z dzietnością i wszyscy będą zadowoleni. Lambadziary bezdzietne żaby i krejzolki będą pracować nowocześnie długo na wysokie emerytury a pieprzowe krowy rozpłodowe pójdą wcześniej na konserwatywną głodową emeryturę i łaskę dzieci.
  15. StaticLine

    Ślady

    Rozdział I Poniedziałek Budzik zadzwonił o 6:17. Sylwia otworzyła oczy, ale przez kilka sekund nie zrobiła nic. Leżała nieruchomo, patrząc w jasną plamę światła na suficie. Zasłony nie były całkiem zasunięte i przez niewielką szczelinę między nimi wpadał poranny blask. Jeszcze nie mocny, tylko taki, który bardziej przypomina obietnicę dnia niż prawdziwy dzień. Budzik przestał dzwonić. Cisza. Sylwia wyciągnęła rękę spod kołdry i po omacku znalazła telefon. 6:18. Nie zaspała. Po prostu nie miała ochoty wstawać. Przesunęła palcem po ekranie. Kilka powiadomień. Jedna wiadomość. Dwie reklamy. Przypomnienie o rachunku, którego zdecydowanie nie chciała oglądać o szóstej rano. Zatrzymała się na wiadomości. Karolina: Żyjesz? Sylwia uśmiechnęła się pod nosem. Sylwia: Niestety. Odpowiedź przyszła niemal natychmiast. Karolina: To dobrze. Kawa? Sylwia: Oczywiście. Karolina: 8:10, czekam w biurze. Sylwia odłożyła telefon. -Despotka- mruknęła. Tym razem wstała. Podłoga była zimna. -Cholera. Wciągnęła chapcie na stopy i przez chwilę stała na środku sypialni, próbując przypomnieć sobie, co właściwie miała dzisiaj zrobić. Praca. Zakupy. Telefon do mamy. I coś jeszcze. Coś ważnego. Zmarszczyła brwi. Nic. -Przypomni mi się- powiedziała sama do siebie. Zawsze sobie to mówiła i najczęściej miała rację. W łazience zapaliła światło i od razu tego pożałowała. Lustro było bezlitosne o tej porze. Włosy sterczały jej na wszystkie strony, pod oczami miała delikatne cienie, a policzek był odgnieciony od poduszki. Przyjrzała się sobie. -Wyglądasz cudownie- powiedziała z przekąsem w głosie. Lustro nie odpowiedziało. Odkręciła wodę. O 6:43 w kuchni pachniało kawą. Sylwia stała przy blacie w jednej ręce trzymając kubek, a drugą przewijając wiadomości. Karolina zdążyła wysłać jeszcze jedną. Karolina: I uprzedzam, że jak przyjdziesz po ósmej, to kawa będzie moja. Sylwia: Szantaż. Karolina: Motywacja. Telefon zawibrował ponownie. Karolina: Poza tym Justyna już jest. Sylwia zerknęła na zegarek. 6:44. -Jak ona może już być? -mruknęła. Nie była. Sylwia doskonale wiedziała, że Karolina właśnie ją podpuszcza. To akurat było dla niej typowe. Schowała telefon do kieszeni. W mieszkaniu było cicho. Przez uchylone okno dochodził szum samochodów. Ktoś na klatce schodowej zatrzasnął drzwi. Później rozległy się szybkie kroki, które po chwili ucichły. Sylwia upiła łyk kawy. Za gorąca. Skrzywiła się i odstawiła kubek. Na lodówce wisiała kartka. KUPIĆ: - mleko - chleb - kawa - proszek do prania - coś na obiad Pod spodem, mniejszym pismem: Nie zapomnij. Sylwia przez chwilę patrzyła na ostatnie dwa słowa. Nie pamiętała, kiedy je napisała. Oderwała kartkę, zmięła ją i wyrzuciła. Potem wzięła nową. Napisała: KUPIĆ: - mleko - chleb - kawa Zastanowiła się. Dopisała: - coś dobrego Tym razem przykleiła kartkę magnesem w kształcie kota. Kot patrzył na nią głupkowato jednym okiem. -Ty przynajmniej pamiętasz. Wzięła kubek i ruszyła do sypialni. O 7:31 zamknęła drzwi mieszkania. Zbiegła po schodach dwa piętra, zanim przypomniała sobie, że zostawiła telefon. - Cholera - syknęła sama do siebie i wróciła na górę. Telefon leżał na szafce w przedpokoju. Kiedy go podniosła, ekran rozświetlił się od kolejnej wiadomości. Karolina: Nie mów, że znowu czegoś zapomniałaś. Sylwia spojrzała na telefon z niedowierzaniem. Sylwia: Skąd ty wiesz? Karolina: Bo cię znam. Sylwia pokręciła głową. Sylwia: Psychopatka. Karolina: Do zobaczenia. Schowała telefon do kieszeni i tym razem naprawdę wyszła. Na zewnątrz było chłodno. Jeszcze nie zimno, ale zdecydowanie nie było to już lato. Sylwia zapięła kurtkę pod szyję i ruszyła w stronę przystanku. Po drodze minęła piekarnię. Zatrzymała się. Przez szybę zobaczyła półki pełne świeżego pieczywa. Spojrzała na telefon. 7:39. Miała jeszcze czas. Weszła do środka. -Dzień dobry- powiedziała sprzedawczyni. -Dzień dobry. Poproszę dwa croissanty. Kobieta zapakowała je do papierowej torebki. Sylwia zapłaciła i już miała wyjść, kiedy zatrzymała się. - I jeszcze... Spojrzała na gablotę. -Jedno takie z serem. Sprzedawczyni podała jej bułkę. Sylwia wzięła ją do ręki. -To dla mnie- wyjaśniła, jakby conajmniej ktoś pytał. Sprzedawczyni uśmiechnęła się. -Oczywiście. Sylwia zapłaciła i wyszła. Dopiero na chodniku zorientowała się, że powiedziała to na głos. Parsknęła śmiechem. I przez chwilę, idąc w stronę przystanku z papierową torebką w dłoni, naprawdę nie myślała o niczym. Ani o pracy. Ani o rachunku. Ani o tym, co miała jeszcze zrobić. Po prostu szła. Poniedziałek dopiero się zaczynał.
  16. Maat

    Nasze sny

    Ja mam strasznie glupie sny, żadnego praktycznie nie pamiętam,i każdej nocy śnią mi się takie bzdury!
  17. Lucy32

    Nasze sny

    @Grouchy pisales wczoraj o szkoleniach wojskowychno i dzis mi sie sniłlo ze jechalam na takie.Wojskową ciezarowka i spotkalam kolezanki z podstawowki z ktorymi od razu dostalysmy wspólny pokój w tzw.koszarach,co mnie ucieszylo. W ogóle bylo znowu ciekawie.Co za pomysly się tworza w tym spiacym łbie.Ja nawet nie mieszkam w Polsce hehe
  18. Przywlekłam wiadro czarnego bzu. Będę robiła sok.
  19. Żaba Monika

    Co teraz robisz?

    Poranne czynnosci wykonywane chaotycznie. Wzielam prysznic i umylam zeby, wyslalam maila, umylam kibelek, podalalam liscia, ktory zaczal zapuszczac pedy i pogapilam sie na niego, wstawilam pranie, uczesalam sie i ubralam, teraz trzeba by pomyslec o kawie.
  20. sailorka

    Nasze sny

    Mnie się śni non stop: wycieczki zagraniczne (nurkowanie, surfing, snowboard), praca w WOPR-ze (przepracowałam tam społecznie 11 lat, a miały tam miejsce również tragiczne wydarzenia) oraz bieganie na zawodach (kiedyś biegałam pół-wyczynowo).
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×