Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Doktor Indor

    Cześć

    Moim zdaniem forum pełne osób w różnym stopniu zaburzonych to nie jest, w ogólności, najlepsze miejsce do szukania znajomych – choć oczywiście różne są zaburzenia i kogoś kompatybilnego też można znaleźć.
  3. Mnie jest pewnie łatwiej bo sporo się ruszam i staram się zdrowo odżywiać poza tym dużo rzeczy nie jem np. bułki mogłyby dla mnie nie istnieć większość słodyczy omijam bez problemu.
  4. brum.brum

    HIT czy KIT?

    Wiadomo, hit kalosze w kwiatki ?
  5. Ta "pustka" to może demon jakiś albo śmierć. Będąc uzależnioniym balansuje się między życiem i śmiercą. Może to dlatego?
  6. Ja niestety nogi po wypadku, ale jak się zrobi ciepllej to pojade na pare dni do lasku znajomoego kolo myślenic. Ja lubię czasem gotowac. A gotowanie w terenie to podwojna przyjemnosc.
  7. Dalila_

    Cześć

    Taki się zrobił teraz świat, nikomu się nie chce dbać ani wyjaśniać. Myślę że jak dochodzą dzieci i rodzina to już w ogóle większość rodzin żyje swoim światem więc nie przejmuj się. Forum to dobre miejsce, może złapiesz tu z kimś kolezenstwo. Jakbyś miała jak zorganizować opiekę nad dziećmi to śmiało zapisz się na to co Cię uszczęśliwi i nie bój się że idziesz sama. Jakieś kursy, hobby.
  8. Maat

    Pytania TAK lub NIE

    Nie. Co słodkiego dziś zjadłeś?
  9. Maat

    NOWE X czy Y

    Elektroniczna. Bułka pszenna czy razowa?
  10. Maat

    HIT czy KIT?

    Hit. Moherowy beret?
  11. Maat

    zadajesz pytanie

    Ze dwa lata temu. Czynność, której nie lubisz robić w domu to?
  12. Niech będzie matma. Cecha, którą w sobie lubisz to?
  13. Maat

    Wkurza mnie:

    Porozsypywana ziemia z doniczek (Kot rządzi ).
  14. Dzisiaj
  15. Ta, miałem tak parę dni temu. Paczka wydana do doręczenia, nagle mail: doręczono. A paczki nie ma, pod drzwiami też nie ma. Dzwonię do skurwiera – nie odbiera, bo po co. Dobijam się, w końcu odebrał. „No przecież doręczyłem”. Gdzie pan doręczył. „No tu i tu”. Dobra, wchodzi pan na piętro, po której stronie są drzwi? „No po tej”. No to pan do sąsiada doręczył a nie do mnie. Akurat tam zawsze jakieś patusiarskie złodziejskie zwierzęta mieszkały, ale dobra, idę, w międzyczasie zobaczyłem karteczkę na drzwiach, że moja paczka jest u nich. Okazało się że patusy już nie mieszkają, melina wyremontowana na normalne mieszkanie, otworzyła normalna, młoda, sympatyczna laska (musiała się niedawno wprowadzić bo jej nigdy nie widziałem) – pewnie odebrała bo myślała że któryś z domowników zamówił. Odebrałem, podziękowałem, przeprosiłem za kłopot. Tylko co by było jakby dalej mieszkali tam podludzie i byłoby powiedziane w wulgarnych słowach, że „nie mamy pańskiej paczki i bardzo proszę się oddalić”? Znów miałbym się boksować z koniem o coś, co w ogóle nie powinno być moim problemem? Pan kurier, którego przerasta przeczytanie adresu, miałby z własnej kasy oddawać? Nie wiem w sumie co się robi w takich przypadkach.
  16. Maat

    Co teraz robisz?

    Właśnie wróciłam z pracy. Wstawię pranie, wypiję kawę,a potem sjesta z rudym. Rutyna,ale nie nuda!
  17. To zazdro, mój organizm nie ma intuicji
  18. Ale ja to właśnie mam - życie, doświadczenia a także psychiczne predyspozycje utwierdziły mnie w przekonaniu o własnej niskiej wartości.
  19. Ustalmy jedno – ty chcesz pomóc siostrze (kosztem siebie), czy sobie (i wtedy nie powinieneś przejmować się siostrą – to nie jest twój problem, ona ma rodziców)?
  20. Kiedyś myślałem, że nie da się mnie lubić, gdy czegoś komuś nie daję, więc poświęcałem się dla ludzi, żeby mnie lubili. Bo chciałem mieć znajomych a nie wierzyłem, że można mnie lubić ot tak po prostu za to, jaki jestem. Więc zawsze starałem się komuś coś dać. Prowadziło to też do zadawania się z osobami, które były dla mnie toksyczne i z którymi nie powinienem był się w ogóle zadawać. Najdłuższa taka znajomość trwała ok. 20 lat – tyle potrzebowałem, żeby zorientować się, że kolega, z którym trzymałem się odkąd miałem 16 lat, jest tak naprawdę narcystyczną kupą gówna. Chyba po prostu nikt wcześniej nie nauczył mnie, że można traktować ludzi inaczej. Ogólnie to przeszło raczej samo. Teraz nie mam potrzeby być lubianym przez wszystkich za wszelką cenę, ani posiadać znajomych na siłę. Stawiam granice toksycznym zachowaniom, brakowi szacunku i odcinam się od takich osób, a przede wszystkim jestem sobą niezależnie od tego, czy się to komuś będzie podobało i czy mnie polubi. Czy można nazwać to kompleksem – raczej tak, choć nie dotyczy wyglądu, a charakteru – poczucia bycia nie dość dobrym, poczucia, że „gdyby tylko znali prawdziwego mnie, nigdy by mnie nie zaakceptowali”. Inna sprawa, że nadal uważam, że gdyby ludzie znali prawdziwego mnie, to spora część z nich by mnie nie zaakceptowała. Tylko że teraz mi na tym nie zależy – ich strata i bardziej zastanawiam się nad tym, kogo ja zaakceptuję a nie nad tym, kto zaakceptuje mnie. A co do wyglądu, to zawsze był to miśkowaty wygląd, trochę za dużo kg, ale przekonałem się, że tak jak faceci lubią bardzo różny typ kobiet, tak są kobiety, które lubią chudzielców i takie, które lubią, jak faceta jest więcej – może czują się wtedy bezpieczniej, nie wiem. Ale już nie mam na tym punkcie kompleksu, choć dbam o siebie dla zdrowia – mogę być miśkiem, ale nie chcę być ulaną świnią, choć przy tym, w jaki sposób odkłada mi się tkanka tłuszczowa, musiałbym się naprawdę zapuścić, żeby być ulańcem.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×