Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Jakaś klientka właśnie wydarła na mnie twarz, krzyczała z oczami węża, tak wyłupiastymi z ogromną agresją, że nie umiem się zachować w pracy. Kłóciłam się z mamą wtedy o jakąś glupote, ale bez przesady. Nie krzyczałyśmy. Nie będę pisać o co poszlo, tzn .moja mama mnie nigdy nie słyszy. Moje słowa się od niej odbijają. Miałam o niej zawsze dobre zdanie, ale potrafi mieć tak nanie wtjebane. A ta baba totalnie mnie zmiażdżyła. Mówiła o jakiejs kulturze a sama darła się na mnie jakby mogła tak po prostu. Miała straszne oczy. Jednak poszla szybko. Ja jej tylko na koniec żeby szła gdzieś indziej i że nawet nie jest to jej sprawą o czym rozmawiamy. Mówiła że nie można w taki sposób mówić o że ona to słyszy. Ja jej nawet nie znam. Pierwszy raz ja widzę, ale jak zaczęła się nanie drzec, to miała czarne oczy. Mama ma w dupie że po złości i gniewu na tą sytuację się popłakałam. Czuję się jak gowno w tej pracy często. Zawsze coś robię zle. A mama mówi że ta pani ja broniła..naiwne Wystarczyło spojrzeć na nią i to co gadała i jak gadała. Mam ochotę zmienić pracę. Mam ochotę się wynieść na koniec świata. Czuję się strasznie przez tą sytuację. A jak chcę powiedzieć coś mamie to ciągle zamknij się Zamknij się. Nie mów nic. Super kurwa
  3. Why not both Dzień się jeszcze na dobre nie zaczął a ja już tak bardzo śpiący
  4. Spoko spoko, mam tego świadomość ale dzięki za kom. Chodziło jej raczej o to że, konkretniejsza pomoc na ten moment tam, będzie dobra jako podstawa i z jakimiś fundamentami zbudowanymi w Krakowie, lepiej by się działało już później. Inną drogą byłoby to dość kosztowne już na samym początku i dłużej by trwał ten początek. Coś w ten deseń.
  5. Biore afobam ostatnio 0,25 mg rano. I wszystko byłoby super tylko mam problemy z koncentracją, czuje zmęczenie i brak siły, drżą mi mięśnie i wszystko mnie denerwuje ale najgorszy jest brak koncentracji i zmęczenie(jestem modelarzem). Brałem wcześniej lorafen i takich problemów nie było. I co ja mam zrobić? Czy wrócić do lorafenu?
  6. Dzisiaj
  7. Przepraszam, ale oczekiwanie że pół roku terapii załatwi wszystko jest naiwne. Sama przeszłam terapię półroczną na oddziale terapeutycznym, co prawda nie w Krakowie tylko w Warszawie i nie, sam oddział nie załatwi wszystkiego. Nie było pacjenta, który po zakończeniu terapii w oddziale całodobowym nie miałby zaleconej jej kontynuacji ambulatoryjnie. Zalecana była jedynie krótka przerwa (2-3 miesiące) po wyjściu, a dalej kontynuacja poza oddziałem.
  8. Wiesz niby zrozumienie mam ze takie sytuacje się mogą zdarzyc,wtedy chyba nie mialam dla tego tatuska.Wtedy byl wkurw. On się naszym losem nie przejął,ze walnelam w pobocze.Nawet nie podszedl i nie zapytal czy wszystko ok.Nie pamietam moze juz uciekł (nagle szybko)Ale tak mysle ze jednak on byl bardziej nieodpowiedzialny niz my 10latki.Po piewrsze ta gorka byla dosc wysoka i niebezpieczna ,w zwiazku z tym zawinietym zjazdem na koncu,i w sumie to dlaczego zdecydowal sie przyjsc z jakim 3 -5 latkiem na taka wlasnie górę,byly mniejsze.Sam chcial sie przejechac pod pretekstem ze idzie z dzieckiem na górkę.Ok byl opiekunem doroslym,ale wypadl z obiegu ,bo może nie wiedzial ze tam zjazdy byly raz za razem,i kazdy ufał ze na dole nikt nie taranuje przejazdu centralnie. A to chyba ja jednak wypadlam z obiegu na skarpie.Juz samo to bylo niebezpieczne ze na dole mogly byc rozne sytuacje.I zeby nie bylo my i wszyscy ktorzy tam zjeżdżali ,tez sobie jestesmy winni,bo wiedzielismy jakie jest ryzyko.Moi rodzice jak slyszeli ze idziemy na sanki na TĘ akurat gorke,to mi zabraniali wręcz.Badz co badz taatusiek powinien mi podziękowania złożyć za moje manualne sankowe manewry ze nie wjechalam w ich sanki.
  9. ha! no wlasnie w sumie ciekawe czy w ogole wszsyscy ludzie nie maja konfliktu rewiru... Facet się guzdrał ale podejrzewam ze jakbys była wówczas dorosłą osobą i matką to moze na przyklad bys myslala ze wspolczuciem ze biedny facet, przeciez to dziecko, ojej z dzidzią problem itd. A jako 10 latka nie myslalas o tym ze moze ma problematyczne dziecko ( bo dzieci bywają problematyczne ). Nooo ale sytuacja niebezpieczna i trudna dla młodej osoby. No w ogóle ciekawe jest dosyc to co mówią z totalnej biologii ale trzeba miec na uwadze ze swiat medyczny uznaje to za szarlatanerie : )
  10. nie wiem, mysle ze wiekszosc dzieci spadlo z rowerka albo balo sie potwornie brutalnego zabiegu medycznego... Stoicyzmowi się przypisuje odwracanie uwagi od bólu ( ale nie wiem czy słusznie bo on chyba po prostu jest aplikowalny do innej skali funkcjonowania ) co samo w sobie nie do konca jest dobre. W poprzednim wcieleniu byles w obozie pewnie. To WSZYSTKO wyjasnia.:D No ja pewnie za mocnego slowa uzylam jak zwykle ( muszę byc ostrozniejsza na tym forum, probuje sie szczypac ) . Pisałeś o tym, że odrzuca Cię kolezanka, która się chełpi swoją pomocą wolontariacką. Na poprzedniej stronie sporo sie pojawiło tresci o tym własnie... Że masz obiekcje czy Ci ludzie wszystcy, wolontariusze i pomagacze nie robą tego wszystkiego z pobudek czysto narcystycznych , że tak to ujmę. I teraz pytam jak to się łączy z Twoim zamiłowaniem do stoicyzmu jako zbioru myśli sugerujących dystans do doczesnosci, porzucenie swoich jakis malostkowych spraw i działanie tylko ku dobru czegos wiekszego niz my czyli spoleczenstwu. Czy moge to tak rozumiec ze to 2 to ideał i do tego idealu porowwnujezs ludzi ktorzy pomagaja w sposob ktory Ci sie nie podoba? Pomyslalam sobie ze moze wlasnie są bliżsi mimo wszystko Twojemu ideałowi niz reszta społeczenstwa? Parytety so
  11. @autodestrukcja2 dosc ciekawy ten artykuł. Zwlaszcza ten facet co sie wyłączył po walce z bykami. Przypomniało mi sie jak będąc dzieckiem zjeżdżaliśmy z gorki na sankach zimą,i to wiadomo szlo dosc szybko.Jedni zjeżdżali,zabierali szybko tyłki bo juz zjezdzaja nastepni.Niewol o raczej blokować na dole. A my z kolezanka na jednych sankach,ja z przodu ,..No i zjeżdżamy ,a tu na dole stoi jakis facet z dzieckiem i sie guzdrają,zaaczełam wolac zeby zeszli z z toru a ci jak y nie słyszą.No więc chcąc uniknac kraksy zwlaszcza z malutkim dzieckiem bo durny ojciec mnie nie obchodził,zrobilam manewr sankami aby zjechały na pobocze i ominęły tego nieogarnietego tatuska z dzieckiem.Kazdy wiedzial ze sie zjezdza i trzeba zabierac sanki bo za moment jada nastepni,a gora była troche spora i rozpęd duzy.I z gory w sumie malo bylo widac co sie dzieje na dole.No wiec po manewrze wyladowalysmy na tzw.korzeniach drzew na poboczu bo to byl jak korytasz saneczkowy,na dole cos jak w wąwązie(dlatego ten facet niezguła wkurzył) bo nie bylo żbyt wielu opcji jak ktos sterczał na dole.Ale sie udalo wyladowalysmy na poboczu ,byl ostry wstrząs ale ogolnie nic sie nikomu nie stało.Przynajmniej fizycznie.Ale u mnie nastapil jakis krotkotrwaly szok cos jakbym wyszla z siebie i poczuła ze sie rozerwalam z nim, może wyszlam z ciala .Ale bylam tym przerazona.Podejrzewam ze to mogla byc moja pierwsza derealizacja.Kolezanka odprowadzila mnie do domu bo chcialo mi sie plakac będąc w nieznanym mi stanie,wielkiej paniki ,czulam sie obco ,wszystko dookola bylo obce i jakby nie realne..A mialysmy wtedy 10lat. Moze to byl szok wywolany tym wstrzasem i tym ze chcialam uratowac sytuacje ,i przywalilam sankami w snieg i korzenieRyzykujac wlasnym życiem żeby ominąć niezguła.Wyszlam z tego ,po przespanej nocy wszystko wrocilo do normy.Ale do dzis temu dziadowi nie moge zapomniec .I pozostaje pytanie czy to my za szybko wyjstartowałysmy z góry,czy facet się po prostu guzdral z tym malym dzieckiem.A górka spora i wlasnie z takim zawijasem na dole, że nie bylo widac co się dzieje na dole,dopiero na wyjsciu z zakretu. Podejrzewam ,a wlasciwie jestem pewna ,ze byl to moj pierwszy stan paniki i derealizacji. Może cos tam kliklo ,co stało sie zarzewiem tego co przyszlo po latach.
  12. Kawę, może poprawi mi nastrój, ale serce od wczoraj napięte, strasznie nieprzyjemne uczucie
  13. Ciężko mi na klatce, mało spałam, w sumie 4 godziny, niepewnie się czuję.
  14. No nie? Tez mi sie spodobało to określenie.
  15. Dziwne, że tę wiarę jeszcze w sobie miałeś. Aczkolwiek nie wiem jakie jest tu połączenie tematyczne do kanapek i kawy... Opowiadaj.
  16. My czuby wszyscy mamy konflikt rewiru musże zapamiętać to określenie bo piękne
  17. Wstawiłam pranie. Mam do odebrania leki. Na basen trzeba jechać.
  18. Akurat w tej kwestii to bardziej mnie portfel zaboli prawdopodobnie niż zęby
  19. To jest oddział zamknięty. Ja byłem tylko na 1. rozmowie kwalifikacyjnej z kierowniczką no i to co ludzie o niej piszą to prawda, jest bardzo niemiła. Mnie testowali już na samym początku drzwiami, stażystka weszła szybciej i ja wszedłem z otwartymi drzwiami i się spytałem czy zamknąć na co kierowniczka bardzo szorstkim tonem powiedziała "A woli pan rozmawiać przy zamkniętych czy przy otwartych?". Kierowniczka prowokowała i obwiniała mnie w rozmowie wyrzucając mi, że przyszedłem z mamą na oddział, a mam 31 lat, że nie potwierdziłem wizyty telefonicznie i że nie wiem po co przyszedłem, bo jak spytali po co przyszedłem to powiedziałem "nie wiem". Ja nie chciałem tańczyć tak jak ona mi zagra, więc podziękowałem i sobie poszedłem. W sumie to nie wiem czy ten oddział pomaga, czy nie, bo na wejściu już odpadłem, ale też nie czułem się w takim stanie by za wszelką cenę tam się znaleźć, raczej wolałem terapię raz w tyg. i pracowanie nad sobą w realnym życiu (i tak zrobiłem) niż w zamknięciu, więc nie żałuję. Jak komuś zależy by się tam szybciej dostać, to można dzwonić w piątki i się pytać, o jakiś wcześniejszy termin kwalifikacji, ja dzwoniłem i udało się sporo przyspieszyć.
  20. System komputerowy lub techniczny, którego poprawność działania zależy nie tylko od poprawności logicznej wyników, ale także od czasu, w którym te wyniki zostaną wypracowane.
  21. Mogą. Zwłaszcza, że to moje marzenie od wielu, wielu lat
  22. Mówiąc o walce o przetrwanie nie miałem na myśli tego że się przejmuje tym co ktoś myśli jeśli moim największym problem byłoby co ktoś o mnie myśli to byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie
  23. Wczoraj
  24. ja tez sie kiedys bardziej przejmowalem stresesowalem np. co ktos pomyslal jakl cos zrobil;em etc ale trzeba sie po prostu nauczyc miec wywalone na innych ludzi to wszystko jest prostsze.
  25. ...lub za wczasu przed tymi złymi wydarzeniami bo o ile spotkało nas już wiele fatalnych rzeczy to raczej kolejne też są w drodze. Ale wiem o czym mówisz o rozumiem ten punkt widzenia. Z zasady jeśli ktoś jeszcze nie zobaczył tej drugiej parszywej strony świata to nawet nie będzie próbował myślec o jakichś traumach czy akceptacjach bo zanim się wywali na chodniku to żyje w świecie tęczy i zlotych jednorożców. Bij mnie i mow do mnie po niemiecku xd Hmmm? Nie łapie chyba istoty tego pytania Gdzie ja napisałem że gardzę wolontariuszami? Coś tu sobie odpowiedziałaś do moich słów. Nie gardzie nimi ani tego nie napisalem Tobie nie oddam
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×