Hejka, wpadłam poczytać o oddziale i trochę się załamałam. Mam 1 wizyte w lutym, moja psychiatra mocno sugeruje olzon. W sumie od stycznia, juz po pierwszej wizycie polecila mi sie tam zglosic. Twierdzi, ze to jedyne takie miejsce w Polsce i jesli chce w końcu dobrze i normalnie żyć to powinnam tam iść. Oczywiście mówiła też o terapii bez pobytu na oddziale ale że jednak pół roku tak będzie dużo konkretniejsze i szybsze, niż te kilka lat spotkań i to za duży hajs. Wiadomo jest też NFZ ale jak zapisałam się u siebie w mieście na listę oczekujących i zapytałam jaki jest czas oczekiwania, to pani z rejestracji powiedziała mi że za kilka miesięcy się odezwiemy, chyba. XD
Tak więc liczyłam na to że jeśli dostanę się na olzon to będzie to dobra opcja na ogarnięcie dupy że tak powiem.
Nadmienię, że nie dostałam jeszcze rozpoznania od psychiatry i nigdy nie byłam hospitalizowana, leczona z przerwami od 10 lat jakimiś SSRI które działały na trochę a potem wiadomo co. Chwilę leciałam na metylofenidacie ale po 3 dniach już nic nie czułam, pobrałam je miesiąc i zostawiłam temat. Teraz jestem na bupropionie, lamotryginie i pregabaline i mam wrażenie te to też słabo na mnie działa xd
Nigdy nie czułam się na żadnych lekach jakoś odpowiednio xd
Ogolnie od lat podejrzewałam u siebie jakieś zaburzenia osobowości ale nigdy nie było bardzo źle (według opinii innych osób oczywiscie xD) i nikt nie zasugerował żeby zrobić coś więcej ze soba niż tylko żreć leki i się odbijać od lekarza do lekarza. Chciałabym się za siebie wziąć ale jednak jak czytam te wszystkie opinie to mam wrażenie że nie ma ratunku dla mnie chyba że wywalać prawie pol wypłaty na terapię. Raczej jestem z tych wrażliwszych i mimo że chce pracować nad soba, jestem w stanie bez problemu przyznać się do swoich „braków” i wydaje mi się że jestem dość świadoma i z dość wysoką inteligencją emocjonalną, to martwię się że tylko sobie tam spieprzę banie jeszcze bardziej.
Sorki za takie długie wypociny XD