Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Praca

Znaleziono 3 wyniki

  1. Czy znacie takie przygniatające co dzień uczucie braku sensu w życiu? Czy zdrowi ludzie tego nie odczuwają i po prostu cieszą się pierdołami? Ja ciągle szukam złotego środka, sensu mojego istnienia, ale od kilku lat bezskutecznie. Jestem młodą osobą, ale czuję brak perspektyw. Nie umiem się ogarnąć, dręczy mnie brak siły, strach, a może to zwykłe lenistwo? Smucą mnie inni ludzie, ich zawiść, dwulicowość i złośliwość. Sama nie jestem idealna, ale staram się być miła, zwłaszcza gdy kogoś nie znam i nie wiem jaki jest. Staram się być miła, żeby inni też byli dla mnie dobrzy, ale czasem przesadzam, zwłaszcza w pracy, gdy ktoś wg mnie jest mądrzejszy ode mnie. Nie mam marzeń oprócz tego, żeby być w końcu szczęśliwą i odczuć ten sens w mojej egzystencji. Ja budzę się, robię wszystko na siłę, chodzę do pracy, wracam, gotuję, sprzątam, spacery, tv, jakieś zakupy... Wszystko mnie jednak męczy i jest całkowicie bez sensu, mam zły humor, chodzę naburmuszona i obrażona na cały świat, nerwowa. Boję się mieć dzieci, skoro sama nie umiem żyć, to jak wychować małego człowieka? Boję się, że nie dam rady, będę złą matką, to w ogóle nie wchodzi w grę. Rodzina i znajomi nalegają, pytają kiedy dziecko, mąż jest przed 30, wiem że to już wiek na dzieci. Czuję się okropnie, że nie dam mu tego, co mają wszyscy... Mam wpojone przez mamę i społeczeństwo, że dzieci są ważne, bez nich nie ma rodziny, nie ma szczęścia w domu... Strasznie mi źle, że ludzie chcą mieć dzieci, a ja nie chcę... Co wy o tym myślicie, czy jestem złym człowiekiem, że wolę ich nie mieć? Może nie wolę, ale myślę, że nie powinnam. Mam takie mieszane uczucia... Jestem tak skomplikowana, że sama nie umiem tego ogarnąć. Niby czegoś bym chciała, ale mam dziesiątki powodów na to, że nie powinnam tego mieć. I dlatego jestem nieszczęśliwa, bo nie umiem się określić. Boli mnie opinia innych ludzi, wierzę w ich słowa, ważę je i wciąż myślę ile w tym racji. Nie daję rady już tak..
  2. Witajcie :) Piszę do Was z prośbą o pomoc w dość poważnym problemie, z którym pomimo terapii (parę razy przerywanej nie potrafię sobie poradzić). Mianowicie pracuję już 11 lat, zaczęłam od pracy w administracji (przepracowałam tam 8,5 roku), potem poszłam do firmy prywatnej zajmującej się zupełnie czym innym (pracowałam tam prawie 3 lata). W międzyczasie rozpoczęłam studia doktoranckie, które nadal nie są ukończone. I tu pojawia się problem, ponieważ w każdej z firm, a także w relacjach z moim promotorem miałam do czynienia z mobbingiem. Dobrze było do czas, a potem zaczynało się docinanie, podnoszenie głosu, upokarzanie, umniejszanie moich umiejętności, aż w końcu doprowadzona do skraju wytrzymałości musiałam odejść lub zmienić pracę na inną. Oczywiście potem zawsze długo to odchorowywałam, między innymi nerwicą lękową, stanami depresyjnymi, brakiem wiary w siebie i swoje umiejętności...Często w pracy chciało mi się płakać i miałam ochotę ucieć, a w domu odreagowywałam się na najbliższych. Zniszczyłam przez swoje zachowanie związek z mężczyzną, którego bardzo kochałam. Od poniedziałku idę do nowej pracy i niestety przez niezrozumienie się w trakcie rozmowy telefonicznej z moją przyszłą szefową, ta wypomniała mi, że moja reakcja na informację o pracy była dla niej szokiem. Przyznam szczerze, że wyczuwam że już jest do mnie uprzedzona, a ja jestem przerażona. Zależy mi na tej pracy, zawsze byłam obowiązkowa i sumienna, ale strach przed powtórką z rozrywki mnie paraliżuje. Proszę doradźcie coś, jak pokonać tą złą passę czy wyjść z roli ofiary w którą ciągle się pakuje.
  3. Uważam, że rząd popełnił znaczny błąd, dając 500+ na każde dziecko i trzynastej emerytury i renty. Oceniam te pomysły BARDZO negatywnie. Należy się PiSowi za to solidna bura, bo to według mnie bardzo złe ulokowanie około 25 miliardów złotych w skali roku. Mam nadzieję, że rząd wycofa się z tych (tak powiem) GŁUPICH pomysłów. Według mnie powinna być rewolucja w przyznawaniu rent socjalnych. Powinna być renta socjalna (wynosząca połowę renty socjalnej czy przynajmniej połowę najniższej renty wypracowanej) także dla osób z częściową niezdolnością do pracy (które nie mają okresów składkowych) i lekką niepełnosprawnością intelektualną. Obecnie osoba, która ma częściową niezdolność do pracy, nie dostaje od państwa ani grosza! To bardzo nie fair, korci mnie, żeby określić taką sytuację "wstrętnym świń*twem"! Trzeba skończyć z tą "zerojedynkowością" w przyznawaniu rent socjalnych! Uważam też, że należałoby uznać lekką niepełnosprawność intelektualną (LNI) za coś, za co dostaje się orzeczenie o niepełnosprawności o symbolu 01-U (przynajmniej w lekkim stopniu), przy czym nie wykluczam, że część osób z LNI mogłaby mieć stopień niepełnosprawności (co najmniej) umiarkowany. Obecnie LNI (F70 w ICD-10) w ogóle nie liczy się przy wystawianiu orzeczenia o niepełnosprawności, co według mnie jest krzywdzące dla osób z tą przypadłością. Uznanie LNI za chociażby lekką niepełnosprawność oznaczałoby, że osoby z nią stanowiłyby nową grupę osób ze schorzeniami specjalnymi. Gdyby dostawały orzeczenie 01-U, należałoby się ich pracodawcom dofinansowanie w wysokości 1050 zł na miesiąc, co mogłoby być sporym obciążeniem dla budżetu, może nawet większym niż "mała" renta socjalna. Można byłoby zmienić zasady przyznawania zasiłków pielęgnacyjnych - np. tak, żeby za lekki stopień niepełnosprawności należało się 100 zł na miesiąc niezależnie od czasu powstania niepełnosprawności, za umiarkowany - 200 zł (niezależnie od czasu powstania niepełnosprawności), za znaczny - 300 zł. Obecnie może zdarzyć się sytuacja, w której osoba z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności nie dostaje ani grosza wsparcia z tytułu swojej niepełnosprawności. gdy zajdą trzy okoliczności: 1. Niepełnosprawność powstała po 21 roku życia (nie przysługuje zasiłek pielęgnacyjny). 2. Niepełnosprawność powstała po 18 r. ż. i osoba się wówczas nie uczyła (nie ma szans na rentę socjalną). 3. Nie miała okresów składkowych potrzebnych do renty wypracowanej. Uważam, że z taką możliwością trzeba skończyć raz na zawsze.
×