-
Postów
3 485 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Alienated
-
betty_boo nie chciałbym namawiać do złego, ale kilka drinków w samotności nikomu chyba jeszcze nie zaszkodziło:) Sam też właśnie przyjechałem z miasta i z przyjemnością poświęcę się degustacji jednego ze swoich ulubionych trunków:)
-
Wspomnienia -coś czym żyłem przez ostatnich kilkanaście lat...
-
Niestety tylko ścieżka audio, ponieważ dostęp do oficjalnego materiału video na You Tube mam od pewnego czasu zablokowany (lokalizacja)... http://www.youtube.com/watch?v=UWWOjHikDl8 [Dodane po edycji:] Naprawiam swój błąd:) Niestety przed utworem pojawia się jakaś idiotyczna reklama... http://muzyka.interia.pl/teledyski/teledysk/amy-macdonald-this-is-the-life,227256
-
Depresja -Punk Rockowa formacja z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych...
-
Generalnie temat doskonalenia własnych umiejętności, jeśli chodzi o grę na gitarze to w moim przypadku kwestia zamknięta:( Tak bez zagłębiania się w szczegóły, nie mogę grać od roku 1994. Liczyłem, że wytężona praca oraz konsekwencja pozwolą mi z czasem znów cieszyć się tym, co sprawiało mi niegdyś ogromną satysfakcję. Niestety pomimo uporu graniczącego z szaleństwem stało się inaczej... Piętnaście lat egzystencji w próżni, życie wywrócone do góry nogami i nerwica wegetatywna jako efekt długoletniej frustracji to cena jaką przyszło mi zapłacić za pozostawanie wiernym swoim ideałom. Na dzień dzisiejszy chyba najlepszym rozwiązaniem wydaje się, abym o gitarze po prostu zapomniał, ale czy jest to w ogóle możliwe? Kompletnie nie potrafię zrozumieć osób, które mając względnie nieskrępowaną możliwość realizowania się na tej płaszczyźnie podążyły w zupełnie innym kierunku. Nie chodzi przecież o to by za wszelką cenę robić jakąś oszałamiającą karierę, tylko o sam fakt czerpania radości z zajmowania się muzyką... http://www.youtube.com/watch?v=NMhF1aaV7Dw I coś spokojniejszego... http://www.youtube.com/watch?v=wvfoePd5mnk
-
Też w swoim czasie przechodziłem okres fascynacji Dream Theater, a jeszcze wcześniej gitarową wirtuozerią... Niestety, jako że sam, z przyczyn ode mnie niezależnych straciłem możliwość realizowania się na tej płaszczyźnie, to zainteresowanie jakby wygasło. Jest kilka wcześniejszych płyt z tego obszaru, które sobie cenię do dziś, ale chyba najchętniej wracam pamięcią do rzeczy, na których się wychowywałem. Swoją drogą, w dzisiejszych czasach młodzież ma praktycznie nieograniczony dostęp do materiałów szkoleniowych, czy to za pośrednictwem internetu, czy też tych dostępnych w oficjalnej dystrybucji. Kiedy ja zaczynałem swoją przygodę z muzyką, do wszystkiego trzeba było dochodzić samodzielnie, bądź po prostu czerpać z doświadczeń starszych kolegów. Pamiętam, że chyba pierwszym komercyjnym wydawnictwem tego rodzaju była blues rockowa szkoła Leszka Cichońskiego. Później wystartował magazyn Gitara i Bas oraz Professional Music Press i pierwsze materiały instruktażowe na taśmach VHS -Piotr Jełowicki, Valdi Moder, Jacek Polak... Ech, mogło być naprawdę zajebiście, ale niestety wszystko się pochrzaniło... I coś odrobinę bardziej stonowanego... http://www.youtube.com/watch?v=eOokUB_kuYI
-
Też nie bardzo mam na to ochotę, ale niestety rano muszę wstać...
-
Wegetatywna:) Blondynki czy brunetki?
-
Wygląda na to, że jestem dzisiaj jedyną osobą, która ostała się jeszcze na forum:/
-
Piosenki które Was uspakajają, dają siłe...
Alienated odpowiedział(a) na Jasmina88 temat w Kroki do wolności
Z piosenką nie ma to może wiele wspólnego, ale bardzo sobie cenię ten soundtrack i często pozwalam sobie odlecieć przy jego dźwiękach... -
Jeśli o mnie chodzi, nie miałem w swoim otoczeniu nikogo, kto w bardziej znaczący sposób wpłynąłby na kształtowanie moich muzycznych upodobań. Ojciec zawodowo zajmował się klasyką, jednak straciłem z nim bliższy kontakt kiedy miałem jakieś sześć, może siedem lat. Później słuchałem głównie tego, co grane było w mediach stąd mój sentyment do wielu nagrań z kręgu tzw. muzyki popularnej . Z ekstremalnym metalem zetknąłem się zupełnie przez przypadek jakoś tak w drugiej połowie lat osiemdziesiątych i prawdę powiedziawszy nie bardzo wiedziałem wówczas co z tym fantem począć. Jednak to właśnie ten gatunek w stopniu największym miał na mnie wpływ w późniejszych latach mojego pochrzanionego życia... Oto jeden z moich ówczesnych faworytów: Dzisiaj nie robi to już może takiego wrażenia, ale w swoim czasie ten ładunek negatywnych emocji po prostu powalał! I może jeszcze coś, co do teraz pozostaje legendą sceny underground: Zgaduję, że mało kto chwyci o co tutaj tak naprawdę chodzi .
-
Generalnie jestem zdania, że nawet kiepskiej jakości pióra lepiej się prezentują od wygolonej na łyso glacy, ale faktycznie w czasach Wildhoney Edlund niewiele już miał włosów na swojej głowie... Slayer również bardzo dobrze wspominam, szczególnie jeśli chodzi o wakacje '92 -Seasons in The Abyss miała swoją premierę dwa lata wcześniej, ale może potrzebowałem czasu, żeby się przez ten materiał przegryźć... W 1992 roku, jak dla mnie i dla wielu ludzi związanych ze sceną metalową, prawdziwym hitem okazała propozycja, która trwale zmieniła oblicze tejże sceny: http://www.youtube.com/watch?v=_ihjUDDFWTE
-
Moje ostatnie wakacje miały miejsce w 1994 roku:( Ulubiony sposób na zawieranie nowych znajomości?
-
Codzienność -brak motywacji do życia...
-
Polina, na koncert przecież zawsze można wybrać się samodzielnie, jeśli ktoś lubi... Wracając do osoby Edlunda, oprócz wokalu miał on jeszcze bardzo charakterystyczne rzadkie włosy, które później niestety obciął:) Clouds również słuchałem, a także Wildhoney. Potem to już trochę jakby inne klimaty były... Ze wspomnianego już roku 1992 dobrze wspominam też chociażby: http://www.youtube.com/watch?v=jTonwsIdVP0
-
Nie narzekam, aczkolwiek nie są to z pewnością normalne relacje... Samookaleczenia, przechodziłeś/aś taki okres w życiu, kiedy dawałaś/eś w ten sposób upust swoim emocjom?
-
No u mnie też już wszystko gra bez zarzutu, łącznie z Tiamat z koncertu w Polsce... A to znacie miłe panie??? Nawiasem mówiąc też gościli kilkakrotnie w naszym kraju. Ot takie relaksacyjne klimaty, których często mam okazję słuchać na imprezach (pewnie ze względu na dziewczyny). Polecam ten clip choćby z uwagi na interesującą fabułę:) http://www.youtube.com/watch?v=x2gXMRoPv_M
-
Polina, z jakiegoś powodu nie mogę odpalić twojego linka, tzn. otwiera się właściwa strona, jednak nie sposób uruchomić odtwarzania... W każdym razie, jeśli o Tiamat chodzi oto moja propozycja z płyty, którą katowałem niemiłosiernie w 1992 roku (choć faktycznie ukazała się o rok wcześniej). http://www.youtube.com/watch?v=EEwp-ObGLWE&feature=related
-
Trochę klasyki, czyli coś, co wszyscy doskonale znamy
-
Nie wiedziałem, że Anafranil stosuje się w celu zredukowania objawów somatyzacyjnych . Kiedyś miałem ten lek przepisany, jednak skutki uboczne w moim przypadku nie pozwoliły brać poważnie pod uwagę kontynuacji terapii z jego wykorzystaniem... To, co pomogło mi najbardziej to, w swoim czasie, Sulpiryd skojarzony z Afobamem. Niestety obawiając się ryzyka uzależnienia przedwcześnie odstawiłem Afobam i sytuacja ponownie uległa pogorszeniu... Aktualnie wróciłem do stosowania obu wspomnianych leków + jeszcze Chlorprothixen do tego, ale efekty nie są już tak widoczne...
-
Nerwica wegetatywna (somatyczna). Kto ją ma?
Alienated odpowiedział(a) na Honey_lady temat w Nerwica lękowa
Dokładnie Mnie również delikatnie zasugerował on odstawienie leków, ale kategorycznie się temu sprzeciwiłem twierdząc, że tylko dzięki ich wspomaganiu jestem jeszcze w stanie jako tako funkcjonować. Sama świadomość co konkretnie stanowi przyczynę moich dolegliwości, którą jak mniemam w pewnym stopniu posiadłem w zasadzie niewiele mi daje, dlatego też zmuszony jestem chwytać się wszelkich dostępnych środków, aby tylko zredukować towarzyszące mi od lat objawy somatyzacyjne... Mogę spytać w jakim okresie przebywałaś na terapii na Żołnierskiej? -
Nerwica wegetatywna (somatyczna). Kto ją ma?
Alienated odpowiedział(a) na Honey_lady temat w Nerwica lękowa
Masz może na myśli doktora Kacperczyka? -
W zasadzie też nie staram się na siłę uświadamiać otoczenia w czym rzecz. Wśród znajomych miałem okazję wspomnieć coś na ten temat niejednokrotnie, choć, tak jak już tu pisano, nikt na dobrą sprawę i tak nie orientuje się w temacie. -Może nie rozumieją, może nie mają nawet takiej potrzeby. Każdy w głównej mierze koncentruje się na sobie, a problemy innych są mu na ogół obojętne. Próbuję na co dzień sprawiać wrażenie osoby nie nękanej przez różnego rodzaju przypadłości, aczkolwiek zdecydowanie lepiej czuję się w towarzystwie ludzi będących w stanie mnie zrozumieć... W związku z powyższym część moich dotychczasowych znajomości ulega stopniowemu rozluźnieniu i nie mogę powiedzieć, aby martwiło mnie to jakoś szczególnie...