Skocz do zawartości
Nerwica.com

Alienated

Użytkownik
  • Postów

    3 485
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Alienated

  1. Alienated

    [Kalisz]

    Widzę, że niewiele się tutaj dzieje... Z Kalisza nie pochodzę, ale mam tam większą część rodziny i bywam od czasu do czasu:) Ogólnie rzecz biorąc, miasto, z którym wiążę mnóstwo wspomnień, raczej tych pozytywnych:) Pozdrawiam wszystkich tu obecnych!
  2. To jest właśnie coś, o czym już gdzieś tutaj wspominałem. -Niektórzy "specjaliści" wydają się znać problem jedynie z książek, co się natomiast tyczy zaproponowania jakiejś sensownej terapii, często są to właśnie rady w podobnym stylu. Pojęcia nie mam skąd ci ludzie czerpią swoje wyobrażenia na ten temat, przecież takich rzeczy po prostu NIE DA się załatwić w tak prosty sposób! Dużo też zależy oczywiście od stopnia nasilenia objawów, częstotliwości ich występowania itd. Jednak przykłady podejścia do pacjenta w sposób jw. uważam za czystą ignorancję. Nie wiem dokładnie jak rzecz przedstawia się w twoim przypadku, ale sugerowałbym szukać dopóki nie trafisz na fachowca, który będzie miał doświadczenie w walce z podobnymi problemami. -Tacy ludzie też istnieją. Potrzeba tylko wytrwałości i determinacji, aby do nich dotrzeć!
  3. Alienated

    hej

    Nigdy nie mogłem się przekonać do tych testów. Jak dla mnie wariant A/B (tak, lub nie) w większości przypadków jest niewystarczający. Bardzo często odpowiedź należałoby umiejscowić gdzieś po środku... Korzystamy więc wyłącznie z dostępnych opcji i później wychodzą nam jakieś dziwne historie. Trudno jednoznacznie określić na ile wynik takiego testu jest miarodajny .
  4. Dokładnie! Wybacz, że się nie odezwałem od razu, ale często robię kilka rzeczy na raz na komputerze i nie wszystko jestem w stanie monitorować. Moje problemy polegały głównie na zaburzeniach krążenia plus szereg objawów pobocznych... Udało mi się z tym uporać do pewnego stopnia. -Jest nieporównywalnie lepiej niż w chwilach największego kryzysu, ale też do całkowitego wyleczenia daleko... Stosowałem Sulpiryd skojarzony z Afobamem. Efekty były bardzo obiecujące, ale niepotrzebnie obawiałem się ryzyka uzależnienia. -Przedwcześnie odstawiłem Afobam i sytuacja nieco się pogorszyła. Później zmieniono mi leki na inne, co nie przynosiło absolutnie żadnych rezultatów. Aktualnie znów wróciłem do kombinacji Sulpiryd+Afobam i do tego jeszcze Chlorprotixen (wszystko w niewielkich dawkach), jest jakby lepiej, ale myślę, że warto by to wspomóc jakąś psychoterapią, na co w chwili obecnej nie bardzo mogę sobie pozwolić...
  5. Trudno mi tu cokolwiek sensownego napisać, ponieważ nic nie wiadomo z jakiego powodu lek ten został ci przepisany. Generalnie zażywanie wszelkiego rodzaju psychotropów to kwestia wypośrodkowania pomiędzy ich działaniem terapeutycznym, a potencjalnymi efektami ubocznymi, które z różnym nasileniem, ale na ogół występują. Moje początkowe doświadczenia , jeśli chodzi o Sulpiryd, do pozytywnych raczej nie należą. Jednak zaznaczam od razu, że zażywałem wówczas dość wysokie dawki (do 600 mg), przy których różnego rodzaju skutki negatywne były już wyraźnie odczuwalne. Po latach miałem okazję ponownie zetknąć się z tym środkiem i przyznaję, że sięgnąłem po niego nie bez uzasadnionych obaw. Jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie ponieważ w tym wypadku (zaburzenia somatyzacyjne) sprawdza się on całkiem nieźle. Oczywiście nie znaczy to wcale, że tak musi być w każdym przypadku, ale spróbować chyba nie zaszkodzi... Odnośnie Sulpirydu jest jeszcze jedna fajna sprawa. -Kiedy rzecz dotyczy chorób przewlekłych jest to lek w stu procentach refundowany:)
  6. Problemy z koncentracją? Hmm... Myślę, że również mam tutaj coś do powiedzenia. Swoją drogą czytając poprzednie posty człowiek może się odrobinę podbudować, zawsze to raźniej mieć świadomość, że inni też doświadczają podobnych stanów:) Wydaje mi się jednak, że w niektórych przypadkach jest to ewidentnym przykładem skutków ubocznych zażywanych leków i jeśli to tylko możliwe sugerowałbym poeksperymentować ze środkami, które będą lepiej tolerowane przez organizm. Wracając jednak do tematu, sam doskonale znam sytuacje, kiedy uświadamiam sobie, że w głowie mam kompletny bałagan. Utrudnia mi to w sposób znaczny funkcjonowanie w pracy, ale też, nad czym szczególnie ubolewam, wpływa negatywnie na rozwój własnych zainteresowań. Nie pamiętam już chyba kiedy przeczytałem ostatnią książkę. Samo czytanie jako sposób na poprawę koncentracji jest kwestią dyskusyjną. -To również sprawa motywacji. Osobiście nie widzę sensu w ślęczeniu nad książką, skoro wszystko i tak w zastraszająco szybkim tempie ulatuje z głowy. Takie czytanie "dla zasady" rozmija się chyba trochę z celem. Obserwując członków swojej najbliższej rodziny widzę, że są oni w stanie pochłonąć naprawdę spore ilości książek podczas gdy ja na tym polu po prostu leżę... Nawiasem mówiąc są dostępne środki poprawiające funkcjonowanie intelektu, jednak są to preparaty dla ludzi na ogół dość zaawansowanych wiekowo. Jeśli więc już teraz zaczniemy suplementować swoją "dietę" o podobne specyfiki, czym będziemy się wspomagać za lat dziesięć czy dwadzieścia???
  7. Od czasu do czasu ktoś tu jednak zagląda:) Ot, ja na ten przykład. Przyznaję, że zainteresowała mnie odrobinę ta wasza idea wspólnych spotkań. Warto by się jednak wcześniej odrobinę lepiej poznać:)
  8. Witam! Jestem tu nowy. Dość interesujący i niestety znany mi z własnego doświadczenia temat. W moim przypadku problem polegał przede wszystkim na zaburzeniach krążenia. Przez dobre pół roku chodziłem po lekarzach różnych specjalności i zażywałem leki mające na celu złagodzenie naprawdę przykrych dolegliwości. Najgorsze było to, że nikt tak naprawdę nie potrafił wyjaśnić mi na czym polega mój problem. W pewnym okresie zażywałem dość silne środki przeciw miażdżycowe, zdając sobie oczywiście sprawę z absurdalności całej sytuacji ponieważ nie miałem skończonych nawet trzydziestu lat! -Dużo w takich przypadkach mówi się o sytuacjach wywołujących określoną reakcję. Jeśli o mnie chodzi, po prostu budziłem się rano i to wystarczało. Nie byłem w stanie wysiedzieć dłużej w jednym miejscu, ani skoncentrować się na jakiejś konkretnej czynności. Jednym ze sposobów radzenia sobie z tą dolegliwością był alkohol (wpływ uspokajający i usprawniający krążenie), piłem więc prawie codziennie, choć czasami kompletnie nie miałem już na to ochoty. Kiedy w końcu trafiłem na lekarza (neurolog), który bez ogródek powiedział mi, że jest to nerwica, pomyślałem wow! nic mi nie dolega! Niestety problem okazał się daleko bardziej skomplikowany niż sadziłem. Najbardziej rozsądnym wyjściem z całej sytuacji było udanie się wprost do psychiatry i co się okazuje? Z mojego doświadczenia wynika, że większość tzw. specjalistów zna zagadnienie jedynie z książek. Wszelkie sugestie, aby spróbować poradzić sobie z problemem we własnym zakresie to czysty absurd, nie wspominając o radach w stylu "wkładanie rąk pod ciepłą wodę" (!), ponownym odsyłaniu do lekarzy, których odwiedziłem już ładnych kilka miesięcy wcześniej (chirurgia naczyniowa -w sumie trzech!), czy podejrzeniach choroby umysłowej. Takie podejście pogarszało jedynie mój stan i oprócz podstawowych pojawiał się również szereg objawów pobocznych. Ostatecznie udało mi się uporać z problemem jedynie do pewnego stopnia. -Jeden na pięciu psychiatrów w końcu wydawał się zrozumieć, o czym mówię. Interesuje mnie wasza opinia na temat skuteczności psychoterapii w podobnych przypadkach. Jest to coś, na co w chwili obecnej ze względu na regularną pracę nie bardzo mogę sobie pozwolić, chciałbym jednak znać opinie osób, którym udało się w ten sposób poradzić sobie z własnymi dolegliwościami...
×