-
Postów
1 052 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez El Chupacabra
-
Nie czuje sie wariatem. Mam nerwice, depreche i NN (obsesje). Funkcjonuje jednak dobrze - jestem zaradny. Przy odbieraniu bodzcow z zewnatrz biore na siebie poprawke, czyli mam swiadomosc ze czasami mysle nieracjonalnie i staram sie to korygowac. Wariat nie bylby do tego zdolny. Jedyny obszar w ktorym czuje sie niemal kaleka sa zwiazki - nie wiem jak sie zabrac, zeby nad tym popracowac.
-
Tylko chce zaznaczyc, ze mowilem o SSRI, SNRI i TLPD. Benzo juz dosyc konkretnie wplywaja na psychomotoryke i nie nadaja sie dla kierowcow.
-
No chyba, ze tak :)
-
Parcie na slodycze i weglowodany jednoznacznie kojarzy mi sie z Kandydoza (Candida Albicans). Dlatego na wszelki wypadek na Twoim miejscu zbadalbym sprawe robiac posiew kalu i wymazu z gardla pod tym katem. Sam mam ten problem, a to dosyc uciazliwe jest.
-
Czy ja wiem... Po co zmieniac cos co jest dobre ? Czego tu niby brakuje ?
-
Wiesz, ze dopiero dzis zajarzylem, ze Ty to Shadowmere hehe Avatar bys chociaz stary zostawila ! kurde, chodzi mi o na prawde drobna zmiane: Chupacabra --> El Chupacabra albo Chupacabras Moze admini jakos pojda mi na reke ?
-
W panelu uzytkownika nie ma takiej opcji, a ludzie zmieniaja. Stad wniosek, ze sie da :) Jak ?
-
Pokaz mi ludzi, ktorzy sa w zyciowym dolku i maja sile walczyc - gwarantuje Ci, że bedzie to margines. Ja napewno jej nie mialem i teraz tez mam jej deficyt (chwilowo). Ta sila jest w kazdym czlowieku - nawet jesli jej nie czujesz - masz ja. Jezeli nie masz wsparcia rodzicow i przyjaciol, to mozesz ja wykrzesac sam. Jak ? Kombinuj, stawka jest wysoka. Nie jecz, tylko pracuj nad soba. Odnalazlem sile do walki o siebie odbijajac sie od mojego dna, kiedy bylem w takim stanie (depresja, lęki), ze postanowilem albo ze soba skonczyc albo zawalczyc na max moich mozliwosci. Przestraszylem sie tego stanu. Nie chce, zeby moje zycie tak wygladalo. Wszyscy sie ode mnie odwrocili, pomimo tego przetrwalem. Mi pomogaly/pomagaja te rzeczy: - psychoterapia, - grupa wsparcia DDA/DDD (dla ludzi w Twoim wieku jest AlaTeen - nie wiem czy dotyczy to dysfunkcji niealkoholowych), - praca zawodowa i zwiazana z nia dyscyplina, - lekarstwa, - wiara, - przyjaciele, - milosc, - dieta, - indywidualna i uczciwa praca nad soba (przenoszenie rzeczy z terapii na codzienne zycie), - sport, - pasja, - wiedza o moim problemie, - kontakty z ludzmi na podobnym etapie zycia, - dyscyplina/determinacja. ...i pare innych rzeczy. Jest tyle możliwości - trudnych, ale sa - ze samobojstwo jest po prostu zalosne - gardze tym. Jezeli potrafisz faktycznie wygrac olimpiade informatyczna, a nie potrafisz zawalczyc o swoje szczescie, to swiadczy to o Tobie mega kiepsko. Nikt tego za Ciebie nie zrobi, siegnac po swoje mozesz tylko Ty. Nie licz, ze bedzie lekko. Wiecej nad Twoja krzywda nie zamierzam sie spuszczac, wracam do moich codziennych obowiazkow.
-
Chcesz sie zabic, czy zwrocic na siebie uwage ? Jest tyle sposobow poza przedawkowaniem lekow, ze nie mialbys problemu jakbys na prawde chcial smierci. Poza tym jesli jestes chociaz srednio inteligentny to chyba zdajesz sobie sprawe, ze nikt Ci nie poda tutaj recepty na samobojstwo. Chce Ci tylko powiedziec, ze gardze Twoim wygodnictwem. Dlaczego ? Codziennie walcze o siebie z wlasnymi slabosciami - depresją, lękami, obsesjami a ostatnio jeszcze sypie mi sie zdrowie fizyczne. Moge przy tym liczyc wlasciwie sam na siebie, ale sie nie poddaje - chce zyc, walczyc, wierze w Sile Wyzsza, chce kochac, byc szczesliwym, osiagnac cos w zyciu, miec normalna rodzine. Codziennie sie przelamuje. Jako czlowiek mam prawo do szczescia - nalezy mi sie to - Ty swoja postawa to przekreslasz. Tak po prostu masz wszystko w dupie i chcesz sie zabic, nawet nie zawalczysz. Bo rodzice... czlowieku, moj stary sie zachlal na smierc, wychowywala mnie tez osoba chora na schizofrenie - myslisz, ze nie chcialem ze soba skonczyc ? Tak pewnie byloby najlatwiej, ale ja mam zamiar wyjsc z tego gowna. Intensywnie nad soba pracuje - w pracy, na psychoterapii, na grupie wsparcia DDA w kontakcie z Bogiem, w kontakcie z drugim czlowiekiem, w zdobywaniu wiedzy o farmakoterapii. Czy chociaz raz przez dluzszy okres tego probowales ? Czlowieku, jesli nie rozumiesz ze zycie jest warte, tego aby o nie walczyc to nie zawracaj nam dupy i prz.......l sobie ten paracetamol. Nie odbieraj nam wiary ! Pieprzysz tez jakies glupoty, ze nie wytrzymasz kilku dni itd. Masz 14-16 lat, ludzie zyje po 80, skad wiesz czy reszta Twojego zycia nie bedzie dobra ? Myslisz nieracjonalnie.
-
Uwierze jak zobacze. Tak jak mowilem - SSRI tez mialy byc przelomowe... Chociaz jak na razie co 20 lat pojawia sie jakis tam postep. Kiedys czytalem, ze pierwsze testy kliniczne z Trittico CR (SNRI) mialy miejsce w polowie lat 70-tych. Lek ten u nas pojawil sie w pierwszej polowie lat 90-tych i jest popularny do dzisiaj. SSRI pojawily sie na przelomie lat 80-tych i 90-tych, czyli tez maja juz 20 lat. Moze z tej racji wymysla cos nowego. Brakuje jednak jakiejs rewolucyjnej wiedzy, przynajmniej nie jest o tym glosno.
-
Nie wierze w zaden przelom w psychiatrii w przeciagu najblizszych 15-tu lat. Do dzisiaj nie wiadomo jak dokladnie funkcjonuje mozg, nie da sie nawet zmierzyc poziomu dopaminy - wiec z czym do ludzi. Jestem sceptyczny. Przelomem mialo byc w latach 90-tych SSRI - jak wyszlo wiadomo. Tzw. "leki pierwszego rzutu" w depresji i nerwicy (w tym NN) maja przynajmniej 20 lat. Stare TLPD wciaz sa jednymi z najskuteczniejszych. Opracowanie i przetestowanie nowej grupy lekow to ok 10 lat + jakas przelomowa wiedza o neuroprzekaznikach (X lat).
-
mam inne obserwacje pelne dzialanie, to pelne dzialanie Nie czytam podrecznikow i leksykonow, natomiast czytam ulotki lekarstw - tam jest czarno na bialym - pelne dzialanie max po miesiacu brania. Czytam tez to forum i sam przerobilem wiele lekarstw. Na co Ty chcesz czekac te 4 miesiace ? Hormony stabilizuja sie po 6 tygodniach max !
-
Sypiesz banalami Chlopak ma realny problem i Persen tu nic nie da. Sport pomoze, ale nie wyleczy go. Moim zdaniem dobra bylaby psychoterapia jakas taka zywa i dajaca kopa - polecam psychodynamiczna i z dobrym terapeuta ! Oczywiscie jest to zabawa na pare ladnych lat, ale efekty sa trwale. Nie wiem tylko czy gosc jest wystarczajaco dojrzaly na to - trzeba chciec uczciwie nad soba pracowac - nie tylko na spotkaniach, ale glownie w codziennym zyciu.
-
Probowales pogadac powaznie ze starymi ? Cos mi mowi, ze przydaloby Ci sie troche wsparcia. Leki bierze sie tylko jesli wyczerpie sie inne mozliwosci. To dosyc powazna sprawa, maja skutki uboczne, nie mozna pic alkoholu etc. Wiesz o tym wszystkim ? Poza tym nie istnieje zadna pigulka szczescia. Leki moga pomoc, ale na pewno nie uczynia Cie szczesliwym, pewnym siebie czlowiekiem i dusza towarzystwa. Wazna jest praca nad samym soba. Bardzo wczesnie na lekarstwa. Nie idz na latwizne i sprobuj najpierw dobrej psychoterapii - podkreslam "dobrej".
-
Candida, proszę niech mi ktoś pomoże...
El Chupacabra odpowiedział(a) na temat w Pozostałe zaburzenia
przeniescie ten watek do lepszego dzialu i zmiencie tytul !!! -
wyparzyc !
-
To o czym mowisz, to obsesja. Obsesje i kompulsje to Nerwica Natrectw. Jednym z lepszych lekarstw na NN jest Anafranil. Nie jest on pozbawiony wad, ale i tak jest dobry. Seroxat (Paroksetyna) podobno tez, ale ten lek jest mocno kontrowersyjny - polecam lekture tego watku: paroksetyna-to-najwi-ksze-gowno-t22701.html Seroxat jest cholernie mocny, to taka armata na NN. Niektorzy sie skarza, ze ten lek zrobil z nich pewne siebie maszyny bez glebszych uczuc, do tego stopnia ze nie potrafili kochac etc. Obydwa lekarstwa dzialaja tez silnie na niepokoj i fobie spoleczna, ten drugi mocniej. Obydwa tez klada libido, trudno powiedziec ktory bardziej. Zreszta chyba wszystkie leki na NN tak maja. Bralem jedno i drugie, bo mialem podobny problem - niepokoj, fobia spoleczna, leki, dusznosci. Teraz jestem na mikrodawce Anafranilu i jakos ciagne :) Zadecyduje jednak i tak Twoj lekarz. Pozdro !
-
W całym tym wątku właśnie to robimy. Przez ostatni rok - z racji pracy - zrobiłem 60 kkm. Miałem 3 szkody, ale żadna nie z mojej winy - 2 razy wjechali mi na światłach w dupę i raz z jadącego przede mną TIR'a wypadła szyba pleksi (ładunek) uderzając w moje auto. Wczesniej jezdzilem mniej - jakies 20-25 kkm rocznie - i ostatnia szkode z mojej winy mialem 4 lata temu (fakt, ze dosyc duza). Staz za kolkiem mam juz 7-mioletni (ok 200 kkm), a na lekach jezdze od 3-ech lat, czyli jakies 100 kkm z hakiem. Reasumujac, biorac antydepresanty duzo jezdze i nie mam z tym zadnych problemow. W miedzyczasie trafilo sie kilka kontroli drogowych i tez nie bylo zadnych problemow. Moim zdaniem da sie normalnie jezdzic i tyle.
-
Magda - szczerze mowiac wyglada to beznadziejnie i nie wiem co jeszcze mozna zrobic. Jak kiedys bylem w podobnej sytuacji, to niestety musialem skapitulowac. Lipa.
-
Feliks - co Ci wlasciwie jest ? Jesli tylko nerwica i depresja, to lekarz dziwnie postepuje. Depakina to stary neuroleptyk, ma w.....y skutek uboczny - wypadaja po nim wlosy. Ogolnie to jestem sceptyczny do wszystkiego co Ci zapisali, oprocz Lerivonu. Z tej grupy mocno odradzam Lorafen.