Skocz do zawartości
Nerwica.com

El Chupacabra

Użytkownik
  • Postów

    1 052
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez El Chupacabra

  1. ...a jak samochod rozbijesz lub Ci ukradna, to dziewczyna Cie rzuci
  2. Poleccie jej ode mnie serwis odloty.pl - tam na pewno znajdzie swojego ksiecia :) "Dlaczego niektore kobiety nie zostana po prostu k.....i ?" / Marek Hlasko
  3. No i ? Jezeli samochod ma byc wyznacznikiem zaradnosci, to zyjemy w bardzo zaradnym kraju - same korki na ulicach.
  4. Hola hola, gosc ma 24 lata i moze dopiero startuje z zyciem zawodowym, np. dopiero co skonczyl studia i jeszcze nie dorobil sie auta. Wiekszosc osob w mojej grupie na ostatnim roku nie miala wlasnego samochodu. Nie swiadczy to o niezaradnosci. Raczej o przedmiotowym traktowaniu jego przez ta dziewczyne. Ja bym sie zapytal, gdzie jest jej samochod ? :) Nawet jak jest inaczej, to i tak nie podoba mi sie stawianie takich wymagan. Gdzie tutaj miejsce na jakies uczucia ? Dno.
  5. Tylko leki ? Dosyc wygodnie. Tak myślisz.Sugerujesz psychoterapie?Nie wiem dla mnie to wyrzucanie 60 zeta tygodniowo w błoto.Po prostu nie pomaga. Dobra psychoterapia z odpowiednia do tego osoba to nie jest wyrzucanie kasy w bloto. Nie wierze, ze samymi lekami mozna wyjsc z depresji i nerwicy. Chyba, ze sa to lightowe zaburzenia.
  6. Hormonow jest troche wiecej. Jesli tarczyca wyszla w normie, to ok. Warto jeszcze przebadac co najmniej testosteron, adrenaline i noradrenaline.
  7. Ja też,nie wiem ile jeszcze wytrzymam tydzień ,miesiąc,może rok.Ale w tym stanie nie spędze całego życia.Wylecze sie albo umrę.I chce to zrobić jakoś wcześnie,tak żebym nie miał rodziny ani tym bardziej dzieci,bo gdybym je miał to nie byłbym zdolny się zabić,to było by nieetyczne zostawić je i musiał bym ciągnąć tą wegetacje do końca życia. A co zrobiles, zeby z tego wyjsc ?
  8. Powiniennes jej podziekowac, ze w pore Cie uswiadomila o swoim blacharstwie i nie straciles na nia czasu :)
  9. Studia to super pomysl. Moja samotnosc zaczela sie wlasnie jak je skonczylem
  10. Mam to samo Teraz nawet jak czuje sie lepiej, to juz nie mam z kim gadac - starzy przyjaciele odeszli. O moich urodzinach pamietala - oprocz mamy - 1 osoba :/
  11. Psychiatria i Psychologia nie sa same w sobie zle - czuje potrzebe to podkreslic. Wyciagnely mnie z mojego dolka, moge jako tako funkcjonowac - pracowac, miec jakis kontakt z ludzmi, spac spokojnie etc. Problem lezy tylko w zbyt powszechnej niekompetencji w tych srodowiskach, komercji i w problemie z mierzalnoscia wynikow (no bo jak precyzyjnie zmierzyc skutecznosc terapii ?). Nie ma tez jak zareklamowac ich uslug. Jak mi na myjni zle umyja szybe, to mi poprawia - psychoterapeuta tego juz nie zrobi, bo jak nie umial wczesniej, to teraz nic nowego nie wymysli. Realnie wyleczonych osob jest duzo, ale zbyt duzo jest tez osob, ktorym psychoterapia g....o daje. Nie jest to do konca wina pacjentow, po prostu sa zle prowadzeni i jeszcze sie ich bezlitosnie doi. Sam skonczylem zla psychoterapie i przechodze teraz dobra - widze uczciwy postep. Wiaze z tym duze nadzieje :) Kwestia wiary - nie opieram na tym swojej terapii, ale szanuje ja. Jesli komus realnie pomaga, to czemu nie ?
  12. a jak to dokladnie bylo ? Powiedziala Ci "olewam Cie, bo nie masz samochodu" ? :)
  13. circ, Wow ! Bardzo popieram ten list, chociaz nie wiem kto jest jego nadawca i adresatem (Minister Ewa Kopacz?). Pracowalem - bo nie bylo to tylko chodzenie - przez niemal 3 lata na prywatnej psychoterapii. Kazda wizyta kosztowala mnie 80 zl, obliczylem ze przez ten okres wydalem na ten cel ok 25 tys zl (!!!). W koncu to przerwalem, bo efekty byly miznerne. Wygarnalem na koniec mojemu terapeucie, ze wyciaga ze mnie kase, a efektow nie ma. Moglbym do niego chodzic cale zycie i dalej bym nie wyzdrowial. Czuje tez, ze spora czesc tych pieniedzy wywalilem w bloto. Jest to bolesna prawda. W mojej pracy rozlicza sie mnie z efektu. Jesli nie ma efektu, to w.......j - nie ma zmiluj. Natomiast psychoterapeuci w ogole nie sa z tego rozliczani . Nie ma tez zadnego powaznego nadzoru nad jakoscia ich uslug - audyty PTP w ogole nie spelniaja swojej roli. To cale PTP to chyba jakies towarzystwo wzajemnej adoracji. Zawsze przeciez mozna zwalic na pacjenta, ze malo nad soba pracuje etc... Pacjent to dojna krowa, a przeciez frajerstwem byloby zrezygnowac z tej krowy. Tez bym chcial taka robote - dobra kasa, brak nadzoru i mozna to ciagnac w nieskonczonosc + szereg wiarygodnych wymowek na wlasna nieudolnosc. Tylko, ze jest to zwyczajnie nieuczciwe. Psychoterapeuci zajmuja sie bardzo delikatna materia, w zasadzie maja do czynienia z ludzmi - ktorzy czesta nie sa w stanie myslec do konca racjonalnie, postawic swoich granic i wylozyc swoich wymagan (w koncu sa konsumentami ich uslug, za ktore slono placa). W moim odczuciu zbyt czesto jest to przez psychoterapeutow (przerobilem kilku) naduzywane i przybiera to forme pasozytnictwa. Pacjent polozy na stol ostatnie pieniadze, zeby sie ratowac, a psychoterapeuta nic nie musi, nikt go nie rozlicza ze skutecznosci. W efekcie psychoterapeuta nie musi byc zainteresowany szybkim zakonczeniem terapii (brak motywacji) - w koncu czepie z tego dochody. Jesli mu nie wyjdzie, to nie poniesie zadnych konsekwencji. Mam do mojego terapeuty o to żal. Dodam, że najlepsza psychoterapie przeszedlem/przechodze dalej nie prywatnie, tylko... - niespodzianka - w panstwowym osrodku. Jest to Wojewodzki Osrodek Terapii Uzaleznien i Wspoluzaleznien (DDA/DDA etc), gdzie terapeuci nie sa nastawieni na kase (maja kontrakt z NFZ - na kazdej wizycie oddaje kartke RUM), tylko na swoja praca. Dzieki temu sa szczerzy, zmotywowani i - co najwazniejsze - skuteczni. Spotkalem tam prawdziwych fachowcow, chociaz pewnie nie maja z tego kokosow. Podsumowujac - brak kontroli nad srodowiskiem psychoterapeutow czesto skutkuje patologia - hochsztaplerstwem. Nie chce tutaj nikogo zniechecac do psychoterapii, bo jest to jeden z najwazniejszych etapow zdrowienia z wielu zaburzen, ale trzeba myslec racjonalnie i nie dac sie wykorzystac. Autor tego listu dobrze to ujal.
  14. Krwiopij, Sama to napisalas czy wzielas skads ? Bardzo dobre. Wiedze tez masz potezna, szacun.
  15. Nie masz, skoro mowisz o zaburzeniach lekowych :) Jakie hormony badales ?
  16. daj mu jeszcze gume do zucia :) To co, wracamy do tematu ?
  17. Opadla mi kopara jak to przeczytalem. Ja bym wial od nich i olal wizyte :)
  18. Prowadzenie po lekach i przepisy sa stety/niestety ze soba scisle zwiazane. Ja bym tego nie rozdzielal.
  19. No dobra, tez tak uwazam, ale... benzo+samochod to wg mnie przekroczenie granicy zdrowego ryzyka. Mozna olewac przepisy - znikoma wykrywalnosc - ale jest to i tak zwyczajnie niebezpieczne. Czuje, ze przy mnie zaczynasz sie nawracac A dlaczego nie tu ? Tytul watku to "wplyw lekow na prowadzenie auta/prawo jazdy". No to napisalem - za jazde po benzo mozna stracic prawko :) Masz jakis przepis albo inne zrodlo na ta dopuszczalna dawke benzo ?
  20. Klątwe sułtana... taka sama jak klątwa faraona. Żyganie...sran....i td terez piję i za chwilę biorę relanium - ale czy to wystarczy?????????/ Koniecznie popij wódą !
  21. Niczego nie naginam, dalem Ci linki do artykulow - mozesz poczytac. Czy spotkalem sie z testami na benzo ? Nie. Zakladam jednak, ze skoro drogowka na zachodzie je ma, to u nas chociaz troche tego musi byc. Co to sa te dawki lecznicze ? Im dluzej bierzesz benzo, tym wieksza masz tolerancje. Skad pewnosc, ze Twoja dawka miesci sie w tym niby dopuszczalnym zakresie ? Poza tym, prosze o podstawe prawna dla stwierdzenia, ze dawki lecznicze benzo nie sa karane przez drogowke. Jak na razie podalem konkretny przepis, ktory mowi co innego. [Dodane po edycji:] Dokladnie. W tej kwestii wg. mnie "nie ma zmiluj".
×